Ta rodzina latami czekała w piwnicy na „koniec świata”

Opublikowano: 17.10.2019 | Kategorie: Prawo, Społeczeństwo, Wiadomości ze świata

Liczba wyświetleń: 9

Policja prowincji Drenthe w Holandii znalazła sześcioosobową rodzinę, która przez lata mieszkała w piwnicy na farmie, czekając na „koniec świata” – pisze gazeta „The Guardian”.

Na początku miesiąca w lokalnym barze pojawił się 25-letni mężczyzna, który wypił pięć piw. 13 października znów pojawił się w lokalu. Jak opowiada właściciel pubu był bardzo zaniedbany, miał długie, poplątane włosy i wyglądał na zdezorientowanego. Opowiedział mu, że uciekł i potrzebuje pomocy. Nieznajomy dodał również, że nigdy nie chodził do szkoły, że on i jego młodsi bracia oraz siostry od kilku lat mieszkają w piwnicy i marzą o ucieczce. Właściciel baru wezwał policję na jego prośbę.

Funkcjonariusze udali się na farmę i odkryli drabinę, ukrytą za szafą w pokoju gościnnym, która prowadziła do kilku pokoi, gdzie ukrywała się rodzina. Razem z przykutym do łóżka po ataku serca 58-letnim Josefem B. mieszkało tam kilku młodych ludzi w wieku od 16 do 25 lat.

Najprawdopodobniej nie mieli kontaktu ze światem zewnętrznym. Uprawiali warzywa, zajmowali się też hodowlą kóz i gęsi. Nie wiadomo na razie, czy mężczyzna jest ojcem młodych ludzi i co się stało z ich matką. Jak przypuszcza policja, kobieta mogła umrzeć i została pochowana na farmie.

58-letni mężczyzna odmówił współpracy ze śledczymi i został aresztowany.

Jak mówią sąsiedzi, wiele lat temu widzieli człowieka, który jeździł Volvo i myśleli, że mieszka na farmie sam. Jeden z mieszkańców wsi twierdzi tymczasem, że kilka lat temu widział na farmie małe dzieci. Inny podkreślił natomiast, że mężczyzna mówił po niemiecku i był znany wśród okolicznych mieszkańców pod przezwiskiem „Austriak” i przyjechał tu 9 lat temu. Mężczyzna był uważany za dziwaka. Obserwował wszystko przez lornetkę i przeganiał ludzi, którzy zbliżali się do jego domu.

Właściciele domu Klaas i Alida Rooze mówią, że przez lata wynajmowali go Josefowi i nie mieli pojęcia, co dzieje się na farmie. Jak zaznaczył szef miejscowych władz Roger de Grott, większość jej mieszkańców nie posiadała dokumentów, ani nie była zameldowana.

Źródło: pl.SputnikNews.com

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Liczba głosów: 3, średnia ocena: 2,33 (max 5)
Loading...

TAGI: ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

1
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Radek
Użytkownik
Radek

A kto wie, czy czekali na koniec świata? Może tatuś miał strach przed społeczeństwem? Robi się z nich jakąś sektę czy co?