Liczba wyświetleń: 1774
Uczniowie w podstawówkach nie potrafią nabywać nowych wiadomości i umiejętności. W szkołach uczy się pod egzaminy – wynika z kontroli przeprowadzonej przez kuratoria.

Najgorzej wypadają te pytania, które sprawdzają umiejętności do wykorzystania wiadomości w praktyce – alarmuje „Dziennik Gazeta Prawna”.
Uczniowie z tego typu pytań średnio otrzymywali najwyżej połowę możliwych do zdobycia punktów. Równie marnie wypadały zadania, które oceniały umiejętność czytania.
Nauczyciele nie pracują indywidualnie z uczniami i nie dostosowują swojej pracy do poziomu intelektualnego uczniów – pisze dziennik.
Uczniowie twierdzą, że nie są przez kadrę szkoły motywowani do nauki, a tylko niektórzy nauczyciele tłumaczą ponownie niezrozumiałe fragmenty lekcji.
Opracowanie: Marek Nowicki
Zdjęcie: Polska Zielona Sieć
Na podstawie: Dziennik Gazeta Prawna
Źródło: Niezależna.pl
TAGI: Program nauczania, Szkoła, Szkoła podstawowa, Uczniowie
Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU
Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!
Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.
„School is like a 12 step brainwash camp”
Uczniowie uczą się pod egzaminy, żeby mieć dużo punktów. Nauczyciel uczy pod egzaminy, żeby dobrą mieć statystykę. Kurator się temu dziwi, wymagając od nauczycieli, żeby dobrze wypadli w statystykach. Chora sytuacja.
Ale czemu tu się dziwić?
Na prośbę ucznia o powtórzenie czegoś tam z matematyki, nauczycielka odburknęła tylko, że „program ją goni i nie ma czasu na powtórki”.
Póki nie da się nauczycielom więcej swobody będziemy państwem produkujące zaprogramowane roboty zdolne tylko do wykonywania zaprogramowanych schematów.
Studiuję, a LO skończyłem 4 lata temu.
@ SKW, ja biegle władam j.ang. ale nie popisuje się na polskim forum.
W tym momencie mogę porównać szkoły z PL jaką ja pamiętam i szkoły w UK, bo te w UK wykształciły bardzo ograniczone światopoglądowo społeczeństwo.Znakomitej większości brakuje podstawowej wiedzy i nie potrafią bez instrukcji obsługi użyć młotka.Oczywiście w praktyce zwiększa to zatrudnienie, dla przykładu w polsce „majster” wstawi okno , je obrobi, zamaluje po sobie ścine i spyta się czy szafek nie potrzeba zawiesić w kuchni. Na wyspach potrzeba do jednego okna 5 fachowców, a i tak spartaczą robotę.
Wg mnie szkoły programują umysł, kreują człowieka na poddanego władzy robota ,który boi się wyjść poza ramy (wykutego na blachę) systemu. Na dobrego pracownika przy taśmie w fabryce.
Nałóczanie, bo to słowo bliższe jest prawdy, skupia do przygotowania do egzaminów, teraz opracowanych w formie a),b),c).
Pomija się dziedziny jak plastyka, ZPT,humanistyka itp.Zapytanie „dlaczego”?Is unacceptable.
Zlikwidowano szkolnictwo zawodowe i rzemieślników dodatkowo utrudniając prowadzenie działalności gospodarczej. Jest to ewidentna polityka produkcji niewolników dla koncernów.
Nauczanie niewolnictwa i poddaństwa od kolebki aby korytoelitom żyło się lepiej.
Ja tam uczyłem się matmy, geografii, polskiego, może wagarowałem jak było niewolnictwo i poddaństwo.
Generalnie z nauką słabo to wygląda. Zwłaszcza, że metoda jaka panuje powoduje nierówny rozwój półkul mózgowych.. Lepiej wykształcaną jest ta, która odpowiada za myślenie logiczne, racjonalizm, schematyzm..Kuleje natomiast półkula odpowiedzialna za myślenie intuicyjne, nieschematyczność, wyobraźnię i emocjonalność. Dlaczego dzieci nie chwali się za próby obalania utartych teorii i dogmatów oraz za polemikę (co świadczy o samodzielności myślenia i umiejętności obalania schematów i stereotypów), a jedynie za tępe recytowanie wykutych definicji, wzorów, dat i nazwisk? Ta nauka 'pod egzaminy’ to chyba niestety naturalna konsekwencja całego pomysłu metod nauczania..
System nauczania naucza systemu…
CO to za nauka w ogóle. Nauczyciel ma uczyć a nie dyktować bzdury do zeszytu, które potem uczeń wykuje na pamięć. To żadna nauka. To generowanie debili z których rosną potem polityczne cwaniaki – z tych największych kujonów.
Zaproponujcie jakieś pozytywne zmiany. Załóżmy, że chcę, aby moje dziecko potrafiło pisać, liczyć, znało trochę chemii, fizyki, geografii, przeczytało parę mądrych książek i rozwinęło swoje talenty artystyczne/sportowe. Jak powinna wyglądać placówka marzeń dla mojego dziecka?
zlikwidować ustawowy przymus nauki.
zrobić referendum z pomocą organizacji wolnościowych i zlikwidować lub zmienić ustawę zmuszającą do oddawania dzieci systemowym pseudonauczycielom.
powrót rzemiosł i nauka tego co prawdziwie potrzebne czyli np. orania ziemi politykami.
Żeby zrobić takie referendum musiałbyś się sklonować w paru milionach egzemplarzy.
Chemtrails chce zabić dzieci Indygo
Odgórnie ustalony program nauczania nie przewiduje czegoś takiego jak nauka myślenia. To nie żadne odkrycie, po prostu tak jest ten system zaprojektowany i każda szkoła (nawet prywatna) musi być zgodna z takim programem nauczania.
@memento – zabierz się sam za naukę dziecka inaczej Ci go popsują…
Ale jak popsują? Nie nauczą go liczyć dobrze i pisać poprawnie, nie będzie mógł tam pobiegać od czasu do czasu, porysować i pośpiewać?
Nauczą go być podporządkowanym. Nauczą klepania na pamięć. Ogólnie system nie uczy dzieci myśleć. W systemie są potrzebne jednostki z pokorą wykonujące wszystko co system wymyśli.
Szkoła za Ciebie dziecka nie wychowa. Oni najwyżej pokierują go torem, który niekoniecznie będzie zgodny z twoimi oczekiwaniami. A jak dziecko będzie wymagało więcej zainteresowania to zrobią z niego psychola albo nieprzystosowanego.
A my być niepodporządkowany? Ma robić co mu się podoba w wieku 10 lat? Ja chcę żeby się nauczył pisać i liczyć, trochę miast poznał i państw, jakiś język obcy jakby chciał pojechać gdzieś potem. Teraz jest szczyl to nie rozumie, że mu się to przyda. Też nie rozumiałem, a teraz jadę sobie do Oslo i rozmawiam bez problemu z Norwegami po angielsku. Biorę książkę i czytam, phi, rozmawiamy teraz tylko dlatego, że się podporządkowałem i nauczono mnie pisać! O czym system miałby je uczyć myśleć? Bo myśli się przecież zawsze o czymś.
Nie mnie rozmawiać z Tobą skoro rozwój postrzegasz jako podporządkowanie…
@memento, wszystko pieknie… tylko czasami tak ci sie wyrywa… „Slowacki wielkim poeta byl” 😀
Chcę tylko jak najlepiej dla niego i dla ludzi z którymi będzie miał styczność, bo to też ważne – balans między jego ego a powinnościami społecznymi. Ty pewnie wychowywałeś się bez ograniczeń, dlatego postrzegasz to inaczej. Ja nie znam nikogo takiego dlatego boję się, że jeśli będzie robił tylko to na co ma ochotę to albo nie będzie szczęśliwy w przyszłości(bo wyrośnie na samotnego analfabetę grającego w gry komputerowe), albo będzie krzywdził wszystko i wszystkich(bo nikt nie zabroni mu teraz bić kolegów czy rozrzucać rzeczy po pokoju). Jeśli ty również chcesz aby ludzie byli jak najlepsi(dla siebie i innych), to jak osiągnąć to w inny sposób?
@norbo, no widzisz, gdzie przeczytałeś, że „Słowacki wielkim poetą był”? Bo ja musiałem przeczytać lekturę zanim poszedłem pobiegać za piłką i teraz jestem zadowolony z tego faktu – rozumie świat i innych ludzi lepiej, tak mi się wydaje.
Ja nie czytalem takich bzdur, ja odgadywalem tresc lektur na podstawie gadki nauczycielki i innych uczniow… 😀 Obadaj sobie takie cos – http://en.wikipedia.org/wiki/Oppositional_defiant_disorder – jakie straszne symptomy ma to „zaburzenie”…
Ja nie mówię o tym, że ma robić wszystko co wymyśli (szkodę/krzywdę).
Twoja w tym rola, żeby o jego wychowanie zadbać, jednak dominacja, podporządkowanie, bicie to tylko zepsuty schemat „nauki”. Rozmowa i wytłumaczenie to nauka. Jakakolwiek forma „gwałtu” powoduje bunt i to ten bunt właśnie przenoszony jest później w obszary szkolne i rówieśnicze.
W moim dzieciństwie standardem było pranie czym popadło. Od władzy zaczynając, przez wojsko, po rodziców. Wszyscy ubóstwiali lać innych i podporządkowywać.
Naucz go czuć.. wtedy będzie widział i wiedział..
@norbo – ja z przyjacielem czytaliśmy 6 kartek od początku i drugie od końca. Z reguły wystarczało:P
@norbo, no jasne, że można i tak, ale będąc szczerym czytałem niektóre lektury z przyjemnością. Potem mogłem dyskutować z nauczycielką na równym poziomie(bo to już liceum było, oleju w głowie więcej). To, że przeczytałem Ferdydurke, Proces, sprawiło, że mogłem czerpać z nich motywy literackie do swoich wierszy i esejów, rozumiałem lepiej inne prace egzystencjalistów, zainteresowałem się filozofią etc. Wiele czasu też w szkole marnowałem, np. na plastykę, której nienawidzę do tej pory, ale otworzyło to dla mnie szeroki wachlarz perspektyw.
Co do ODD, nie uważasz, że dziecko, które spełnia te symptomy przez dłużej niż 6 miesięcy w stopniu niepozwalającym mu na koegzystencję z nikim nie wymaga szczególnego zainteresowania i troski?
@fm, nigdy nikt syna nie uderzy, wręcz przeciwnie. Tłumaczenie na spokojnie, tak jak Tobie tutaj, tylko prostszym językiem nie pomaga, czasami nie pozwalam mu odejść zanim nie przeprosi, to źle Twoim zdaniem? A może właśnie przez to, że Ty byłeś tak traktowany teraz wydaje Ci się, że powinno się robić całkowicie odwrotnie? Czy Twoja perspektywa – w pełni już ukształtowanego człowieka – nie narzuca Ci myślenia, że bez tych razów, które dostawałeś, byłbyś tą samą osobą, tylko bez bagażu nieszczęść? A co jeśli zbuntowałbyś się wobec pobłażliwości i wyrósł na bandytę, myślałeś kiedyś w ten sposób?
czy system uzależnił nas od czytania i pisania?
Sami widzicie – każdy ma inne zdanie, dlatego system nauczania powinien być ZRÓŻNICOWANY i każdy nauczy dziecko tego, co uważa za słuszne.
@memento:
„Potem mogłem dyskutować z nauczycielką na równym poziomie”
To tylko świadczy o tym, że miałeś dobrą nauczycielkę, równie dobrze mogłeś trafić na taką, która uważała, że nie ma o czym dyskutować.
Dla mnie szkoła to była okropna rzecz. Ja na szczęście miałem wyrozumiałych rodziców. Olewałem szkołę, miałem po 6 zagrożeń ale rozwijałem się w tym co robię najlepiej i nie żałuję. A osoby, którym rodzice wmawiali, że oceny są najważniejsze ukończyły studia i pracują teraz na kasach w marketach.
Szkoła nie uczy pracować w grupach, nie uczy myślenia ani kreatywności. Szkoła w Polsce to totalna porażka.
@memento, skoro „dyskutowales z nauczycielka” to znaczy, ze byles/jestes zaburzony 😉 [chyba, ze mianem „dyskusji” okreslasz przytakiwanie i recytowanie na rozkaz], przeciez odmowa stosowania sie do polecen/zasad doroslych i klotnie (dyskusje? trudno tu zgadywac co taki badacz nazywa klotnia) z doroslymi to objawy ODD… 😀
@CD, a gdybyś był bardziej konkretny? Wydaje mi się, że każdy zgodzi się z twierdzeniem, że po szkole ludzie powinni być bardziej kreatywni, myślący, tutaj wstaw dowolny pozytyw. Tylko dlaczego i jak zaimplikować to do systemu szkolnego?
@norbo, czy muszę pisać jak i dlaczego przeinaczasz? To będzie chyba bezcelowe… Spytam inaczej: Czy osoba, która nie pamięta w jakim miejscu była rok temu o tej godzinie cierpi na amnestię?
Witam! Pozwólcie, że przypomnę jak to było w latach 80 ubiegłego wieku… Oczywiście dla niektórych to nieznana historia ale dość ciekawa. W tamtych czasach wszystko związane z nauką dowolnego przedmiotu czy zainteresowania było darmowe. Wystarczyło tylko chcieć zainteresować się danym tematem czy przedmiotem. Już widzę głosy, że to były lata w których niewiele się mogło dziać, komuna, propaganda itp. to nieprawda, naród był znacznie bardziej „oświecony” niż dziś. Nauka informatyki na ówczesnych komputerach wymagała wiele większego zaangażowania niż dziś, podstawą jakiejkolwiek nauki było obcowanie z książkami, nauczyciele byli nauczycielami, nie mieli durnych praw i obowiązków jak dziś. Nie było dzieci z ADHD czy z innymi wymyślonymi wadami, które tak naprawdę dają zysk korporacjom medycznym i totalnie ułatwiają zdawalność wszelkich egzaminów.
Podsumowując ostatnie 30 lat było tylko upadkiem systemu edukacyjnego w Polsce, znikło wiele naprawdę sensownych rozwiązań i przybyło chaosu i zamętu, wszystko tylko dla zysku! Reszta to tylko konsekwencje chciwości, nieograniczonej chciwości aby wyciągnąć z każdego aspektu naszego życia jak najwięcej mamony. Przy okazji realizować plan zniewolenia wszystkich, nie fizycznie ale umysłowo…
(Komentarz usunięty – naruszenie regulaminu punkt 8. Zamiast wklejać cudze książki czy artykuły – daj linka.)
@memento – moja droga byłą bardzo kręta, mogłem nie raz się zgubić i nie raz się zgubiłem jednak wiem gdzie jest światło…
Bagaż doświadczeń o którym piszesz blokuje. Daj większy wgląd w temat ale jednak psychicznie blokuje.
Nie jest łatwo wychowywać dzieci w dzisiejszym świecie to inna kwestia.
Musisz niestety sam to przerobić a efekt końcowy zobaczysz jak młodzież pójdzie w dorosłość – wtedy będziesz wiedział, czy podołałeś…
@memento, opisane tam symptomy – zwlaszcza odmowa stosowania sie do zasad i klotnie, rownie dobrze moga byc objawem kreatywnosci; gdyby w przeszlosci nie bylo takich „zaburzonych” najprawdopodobniej pracowalbys dzis na ksiedzowym polu… no chyba zes blekitnokrwisty jest 😀
he he he… @norbo 🙂 mówią, że to szaleńcy i buntownicy pchają świat do przodu..
@memento – konkrety? Proszę bardzo :). Przede wszystkim darmowa i obowiązkowa powinna być tylko szkoła podstawowa, żeby nauczyć się (jak sama nazwa wskazuje) PODSTAWOWYCH umiejętności. Oczywiście w tym jak sam podałeś czytania i pisania na komputerze (i na wszelki wypadek też długopisem). Potem wszystko powinno zależeć od rodziców. Rodzice powinni posyłać dziecko tam gdzie chcą i płacić za szkołę bezpośrednio (a nie tak jak to się dzieje obecnie za pośrednictwem podatków). Nie powinno być ustalonego programu nauczania i szkoły powinny walczyć o kasę rodziców przekonując ich, że najlepiej nauczą dziecko. Oczywiście, jest kilka procent dzieci, które mają po prostu złych rodziców i w jakiś sposób na tym stracą, ale za to pozostałe ponad 90% zyska.
Bzdura – powinno sie wydluzyc okres nauki, moze nie trzeba wprowadzac obowiazku nauki ale warto wprowadzic zakaz pracy np. do 25. roku zycia… Bo docelowo powinnismy dazyc do wzrostu ogolnego poziomu wiedzy spoleczenstwa… a poza tym i tak pracy nie ma, a bedzie jeszcze mniej…
@norbo
Ale z drugiej strony szkoła uczy tylko teoretycznie i to z dużym opóźnieniem w stosunku do aktualnego stanu wiedzy ogólnej, szczególnie w sprawach ścisłych… nie wspominając już o wciskaniu kitu i propagandy w różnych dziedzinach. Człowiek najwięcej uczy się podczas pracy lub poszerzając wiedzę indywidualnie według zainteresowań. Tak więc, młodzież będzie się bezproduktywnie marnowała do tego 25 roku życia… a potem już im się wszystkiego odechce.
Generalnie żadnych zakazów i nakazów w tej kwestii nie powinno być, tylko „prawo do”. Każdy może wybrać, czy po podstawówce interesuje go poszerzanie wiedzy teoretycznej, czy praca. Wielu osobom takie przymuszanie do nauki nic nie daje, bo i tak nie mają wewnętrznej potrzeby i wegetują w budzie, a szkoła tym bardziej zachęcić nie potrafi poprzez swoją metodologię.
Człowiek może uczyć się całe życie, jeśli chce, lecz nic na siłę.
Odnośnie samego podejście do nauczania…
@fm: „zabierz się sam za naukę dziecka inaczej Ci go popsują…”
@memento: „Ale jak popsują? Nie nauczą go liczyć dobrze i pisać poprawnie…”
Przykład z życia własnego wzięty. Matematyki nauczył mnie ojciec, wcześniej miałem same gały, później same 5, a jeszcze później sam pomagałem innym i udzielałem korepetycji. Najważniejsze jest początkowe nastawienie do tematu, a potem wszystko zaczyna samo ruszać. Szkoła tego nie potrafi, chyba, że jakimś cudem trafi się prawdziwy nauczyciel z powołania, a nie z braku pomysłu na to, co w życiu robić.
@memento „bo wyrośnie na samotnego analfabetę grającego w gry komputerowe”
To jeszcze jedna mała dygresja. Na grach komputerowych mocno podniosła mi się znajomość języka obcego, bo najlepsza nauka to taka, która wciąga, wymusza inicjatywę i daje radość 😉
No i wiele gier uczy też kreatywności i logicznego myślenia… niestety, do cv raczej nie wpiszesz: „wymiatam w komputerowe gry strategiczne” hahah 🙂 Ah, system.
Ja osobiście nie znosiłem szkoły, przymusu wysiadywania w ławce godzinami i w ogóle wszystkiego związanego z szkoła. Racja, że niektóre lektury mogły wciągnąć, ale to były pojedyncze przypadki, np. w lo „Inny świat” Grudzińskiego mnie zaciekawił, więc przeczytałem… ale większość lektur niestety była denna i niewiele wnosiła do mojego rozwoju intelektualnego, głównie dlatego, że… no cóż, były denne te książki, więc zazwyczaj jechałem na jakichś streszczeniach. Ogólnie to w szkole niewiele się nauczyłem, bez przerwy wagarowałem, nawet zostałem wydalony za to z liceum, lol… A z kolegami z szkolnej ławki z tamtych czasów do dziś nie mam o czym pogadać, bo nie mają żadnej wiedzy ani zainteresowań, poza tymi komercyjnymi, że się tak wyrażę – piłka nożna, motoryzacja, polityka też, ale w strasznie ograniczonym stopniu, zresztą wiadomo jak jest. Ogólnie zgadzam się, że szkoły są do bani i przede wszystkim wpaja się tam posłuszeństwo wobec autorytetów.
Tak na marginesie to uważam, że właśnie okres buntu/dojrzewania może być reakcją psychiczną na zmuszanie młodych ludzi do przystosowania się do chorego systemu, który stawia przed nimi multum irracjonalnych wymagań, niszczy radość życia i uczenia się, gdzie naturalną ciekawość świata niszczy się poprzez zastępowanie jej rutyną i ciężką repetytywną pracą… do tego oceny, współzawodnictwo itd. Po takiej dawce gówna z człowieka zostaje robot pozbawiony jakiejkolwiek pasji i radości z życia; Voila – gotowy pracownik, który gotów jest zasilić system… eh.
Oczywiście różni ludzie różnie trafiają i różnie reagują na szkolną rzeczywistość, ale z grubsza nie jest za dobrze, niestety.
Heh, moją pierwszą i ostatnią lekturą w LO, z tego co pamiętam, była Antygona 😉 Maturę na 5 można bez problemu zdać dzięki streszczeniom (oszczędzającym frustracji) i ogólnemu zrozumieniu przesłania danych utworów. Na marginesie, Grudziński też mi się trafił w zestawie 😉
Zamiast lektur wolałem ciekawszą literaturę, choćby popularno naukową oraz dobre strategie i RPG 🙂
@Raptor, powiedz mi tak orientacyjnie ilu ty znasz ludzi, ktorzy robia cos co ma jakis sens a ilu takich co to tylko kase biora za marnowanie czasu w bezsensownej pseudopracy.
Ciężko powiedzieć jednoznacznie o każdym, ale większość znajomych robi rzeczy sensowne i praktyczne. Może to kwestia znanego środowiska.
@Raptor
Ta, ja ostatecznie też polaka na 5 zdałem, pomimo, że „lachę na to kładłem”, hehe. I ogólnie to też rzadko czytuję beletrystykę, jeżeli już to najczęściej jest to jakaś fantastyka naukowa… chociażby Lema – świetne książki, poszerzające horyzonty itd. Dlaczego wśród lektur szkolnych nie ma fantastyki, choćby tego Lema? tylko same gnioty 😀
Co do gier komputerowych to też spędzałem przy nich sporo czasu: Fallouty, Planscape Torment (najlepszy RPG jaki widziały PCty), Jagged Alliance, Cywilizacja, Herosi, Starcraft… Aż się łezka w oku kręci, hehe… tak wiem, to wypaczenie 😀
@Velevit
No proszę, mamy podobną historię gracza 🙂
A moze to kwestia definicji sensu… 😉
Oczywiście, wszystko jest kwestią definicji i wiele czynności nie byłoby potrzebnych, gdyby mądrze zorganizować się społecznie. Natomiast w skomplikowanej strukturze, ktoś musi wykonywać czynności utrzymujące jej spójność, kiedy inni wciąż psują i pasożytują.
Brzmi to jak propagandowe uzasadnienie jakiejs wybitnie niezbednej instytucji 😀
Nie ma instytucji niezbędnej 🙂 …jest w życiu tylko kilka niezbędnych czynności, na palcach jednej ręki można je policzyć. Człowiek natomiast lubi komplikować i przez to stwarzać nowe doświadczenia. Czy to źle, czy dobrze, oto jest pytanie.
Z taka gadka to pewnie politykiem jestes… 😉 „rzeczy sensowne i praktyczne” utrzymujace spojnosc struktury spolecznej… urzednicy? 😀 Sensem sensu jest sensowny sens….. Nowe prostsze pytanie: ilu twoich znajomych uczestniczy w procesie wytwarzania dobr materialnych lub kulturalnych a ilu pasozytuje na wytwarzajacych jako posrednicy itp.?
„utrzymujace spojnosc struktury spolecznej… urzednicy?”
Bynajmniej.
Większość znajomych zajmuje się tworzeniem artystycznych dóbr kulturalnych, rozwiązań technicznych w oprogramowaniu oraz edukacją, niektórzy w handlu siedzą też oczywiście 😉 Czy ta odpowiedź Cię satysfakcjonuje? Są pasożytami, czy nie, wg Ciebie? Jakie z tego wnioski?
Heh, w moim otoczeniu większość znajomych z czasów szkoły wykonuje raczej te mniej racjonalne prace: wciskanie kredytów, call center, handel tym co produkują Chińczycy itp.
Kurde, ja sam też wykonuję pracę, która zdecydowanie nie pasuje do racjonalnego modelu świata, bo głównie to wożę chińszczyznę do różnych części świata… co uważam za marnotrawstwo surowców i energii… ale co zrobić.
Tak czytam stare komentarze sprzed 6 lat i widzę, że nikt nie udzielił memento konkretnej odpowiedzi. Wszyscy wiemy jakie dzieci byśmy chcieli, zgadzamy się co do tego, że szkoły zabijają kreatywność, ale jednocześnie nie potrafimy powiedzieć jak systemowo (nie w domu przez rodziców) uczyć dzieci, by wychować mądrych, otwartych, zaradnych życiowo młodych ludzi. Dziś mamy jeszcze szkoły waldorfskie w Polsce, choć osobiście nie mam pojęcia czy faktycznie są tak genialne jak się o nich mówi.