Naukowcy poprawili historyczne pomiary temperatur!

Opublikowano: 12.12.2018 | Kategorie: Ekologia i przyroda, Nauka i technika, Publicystyka, Publikacje WM

Przeczytano 5407 razy!

Nie wiem, jak wielu jeszcze wierzy w hecę, która odbywa się w Katowicach. Oglądałem właśnie doskonałe video pana Tomasza Wróblewskiego na ten temat. W komentarzach padło pytanie, jakie dowody przeciw “globalnemu ociepleniu” posiada pan Tomasz. Dowodów jest wiele, ale pan Tomasz akurat potraktował ten temat z psychologicznego punktu widzenia, trafnie porównując go nowej objawionej religii.

Kto więc szuka dowodów, znajdzie całą ich masę na Internecie.

Ja mogę tu podać najbardziej chyba istotny, na jaki natknąłem się gdy zacząłem badać to zjawisko, jeszcze w latach 1990. Zacząłem od badań źródłowych. Jest taka instytucja, The Global Historical Climatology Network, która już ponad 20 lat temu poczęła gromadzić światowe statystyki klimatyczne. Z jej właśnie portalu ściągnąłem dane kilku tysięcy stacji meteorologicznych. Druga wersja tychże danych pojawiła się w 1997 roku, a trzecia w 2011 roku.

Oczywiście, dla czytania i zbadania tych danych musiałem opracować specjalny program komputerowy, ale te starania się opłaciły. Zdobyłem w ten sposób dowód rzeczowy, chyba nikomu nieznany, bo jeszcze nie natknąłem się na podobny.

Otóż, druga i trzecia wersja statystyk wyjaśnia, że są one “homogenizowane”. Oznacza to, że z pewnych względów “poprawiacze” uznali, że historyczne dane nie są wiarygodne – niedokładne instrumenty pomiarowe, możliwe błędy rejestrujących, itp. Z przedziwną intuicją, “poprawiacze” doszli do wniosku, że akurat dane wcześniejsze, wskazujące na obniżenie temperatury w badanym okresie historycznym, są właśnie obarczone błędem. Należało więc obniżyć temperatury z okresu wcześniejszego, aby dowieść, że przeciętna temperatura światowa rośnie. Zdaje się, że wybrali najbardziej dogodny okres ostatnich dziewięćdziesięciu lat, w którym (według ich obliczeń) temperatura miała wzrosnąć około 2 stopni.

Ekstrapolując ten trend, straszą nas zalaniem kontynentów oraz ogólną klęską termiczną.

Aby dłużej nie nudzić czytelnika, podaję poniżej kilka charakterystycznych “poprawek”, dokonanych przez owych “naukowców”. Stacji jest oczywiście tysiące, ale nie mogę tu wszystkich zamieścić (linia niebieska oznacza dane “homogenizowane”).

Dane, jakie ściągnąłem, obejmowały także kilkadziesiąt miast polskich – dla przykładu kilka.

Częstochowa słynie z cudów, ale dlaczego akurat miały się one wydarzyć w latach 1952-1970? Ktoś jednak, zdaniem ‘poprawiaczy’, musiał sfałszować dane w tym okresie – bo inaczej dlaczego by je “homogonizowali”?

“Poprawiacze” nie oszczędzili nawet najstarszej na świecie, czcigodnej stacji meteorologicznej w Holandii, De Bilt. Tu napotkali na poważniejszy problem, bowiem najcieplejsze lata znajdują się w środku wykresu. Wystarczy poprowadzić linię trendu dla lat 1850-1990, a wykaże on spadek temperatury. No, ale “homogenizacja” skutecznie usuwa tą przeszkodę!

A teraz także czcigodna, stara stacja metereologiczna – Paryż.

Jak widzimy, każda stacja, zależnie od położenia, ma swój mikroklimat – stąd wykres De Bilt, położonej blisko morza, różni się od wykresu Paryża, położonego w głębi lądu. Inny kształt napotkamy z Wiedniu, inny w Warszawie, czy Sztokholmie; ale nie mogę umieścić tu wszystkich tych odmian.

Dość powiedzieć, że wykres Paryża charakteryzuje się doskonale prostą linią trendu – zaczynającą się temperaturą 10.64 w roku 1758, a kończący się na temperaturze 10.65 w roku 2000. Jak na 242 lata, to zbyt mała zmiana dla ‘poprawiaczy’; stąd w latach 1758-1775 zhomogenizowali oni temperaturę w dół o około 2 stopnie.

Najwięcej pracy mieli naukowi “poprawiacze” w USA, gdzie jest najwięcej stacji meteorologicznych, i większość z nich wskazuje na historyczne obniżenie temperatur.

Mam nadzieję, że wykresy te dały odpowiedz wątpiącym. Bowiem na nich zawisła cała argumentacja teoretyków “globalnego ocieplenia”. Konfrontacja oryginalnych danych z “poprawionymi”, od razu obala tezę o światowym ociepleniu w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat. Widzimy, jakimi środkami osiągnięto ten cel. Być może, użycie autentycznych danych wykazałoby trend odwrotny – ale, nie podejmuję się tego zadania, bo dane pochodzące z kilku tysięcy stacji są często niekompletne; są też z różnych okresów. Poza tym, jak obliczyć średnią światową, gdy większość tych stacji skupiona jest na terenach od dawna cywilizowanych i zamieszkałych? Co prawda, mamy teraz satelity, mierzące temperatury na całej ziemi; lecz, jak wiemy, cykle klimatyczne powtarzają się co kilkadziesiąt lat. Wiemy także, że trend zmienia się zależnie od punktu, od którego zaczynamy go obliczać. Dla przykładu, stacja meteorologiczna w Islandii.


Jak widać, w latach 1882-2017 stacja Aukeyri wskazywała przeciętne ocieplenie 1.49 stopni, podczas gdy temperatura zanotowana w latach 1930-2017, wskazuje przeciętne oziębienie o -0.52 stopnia!

Czyż trzeba więcej dowodów? Gdy Napoleon zapytał dowódcę twierdzy, dlaczego ją poddał, nie strzelając z armat, ten odpowiedział, że z kilku powodów. Zaczął je wyliczać – po pierwsze, zabrakło prochu. Napoleon przerwał, że to mu wystarczy.

Czy w wypadku mitu globalnego ocieplenia trzeba więcej dowodów? Jeśli ktoś chce sprawdzić, proszę wejsć na stronę https://www.ncdc.noaa.gov/ghcnm/v3.php. Mam nadzieję, że statystyki wersji pierwszej i drugiej ciągle są tam osiągalne.

W tym artykule po raz pierwszy zamieszczam owoce moich badań. Gdy w 2011 roku odbywał się szczyt klimatyczny w Durbanie, natura hojnie przyszła z pomocą wyznawcom “globalnego ocieplenia”. Akurat jak co roku, w Natalu w listopadzie był okres deszczowy, i jak zwykle, powodzie zalały kilka wiosek tubylczych. Cały świat został poruszony zdjęciami ofiar powodzi i zmobilizowany do walki z “ociepleniem”.

Wysłałem do miejscowej prasy wykresy temperatur i opadów zanotowanych w Durbanie od 1885 roku. Wykres ten można obejrzeć wyżej – w tabeli drugiej, wykazującej, że w tym okresie średnia temperatura w Durbanie spadła o 0.67 stopnia. Drugi wykres, obrazujący opady w tym okresie, zamieszczam poniżej.

Dane miesięczne wykazują, że istotnie w listopadzie 2011 roku, opady były powyżej przeciętnej rocznej, ale długoterminowy trend wskazuje na znaczne obniżenie poziomu opadów w latach 1885-2017.

Co ma z tym wspólnego “globalne ocieplenie”? Ale moich komentarzy nie zamieściły żadne media!

W 2013 roku szczyt klimatyczny w Warszawie zakłócony został jeszcze dramatyczniejszym wydarzeniem: tajfun na Filipinach. Oczywiście, podobne tajfuny są zwykłym zjawiskiem na tej szerokości geograficznej. Ale ten znów spadł organizatorom szczytu z nieba. Stacje telewizyjne na całym świecie ukazywały zapłakanego delegata Filipin, pomstującego na “‘globalne ocieplenie”, a zebrani minutą ciszy i powstaniem uczcili to niesłychane wydarzenie.

Statystyki temperatur Filipin są bardzo skąpe, ale udało mi się zdobyć jedną tamtejszą reprezentatywną stację meteorologiczną.

Jak widać, w ciągu ostatnich 67 lat, średnia temperatura na Filipinach spadła o 0.22 stopnia. Ale mit “globalnego ocieplenia” został utrwalony. Wysłałem ten komentarz do mediów polskich, ale oczywiście nigdzie go nie zamieszczono.

Autorstwo: Krzysztof Edmund Wojciechowicz
Źródło: WolneMedia.net

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Liczba głosów: 15, średnia ocena: 4,20 (max 5)
Loading...

TAGI: , , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU: Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

24 komentarze

  1. emigrant001 12.12.2018 13:48

    dane może i są fałszywe ale podatki od emisji jak najbardziej prawdziwe.

  2. MrMruczek 13.12.2018 04:32

    Ten artykuł, to odgrzewany kotlet negacjonistów klimatycznych. Mit o fałszowaniu danych pomiarowych był niejednokrotnie obalany na różnych forach naukowych traktujących o klimacie i prowadzonych przez naukowców specjalizujących się w temacie.

    Rzekome fałszerstwo w rzeczywistości było korektą pomiarów temperatur maksymalnych i minimalnych, które były pierwotnie odczytywane w różnych porach dnia i przez to bezpośrednio nieporównywalne. Sama procedura korygująca jest jawna, opublikowana wiele lat temu i możliwa do odtworzenia przez każdego
    (ftp://ftp.ncdc.noaa.gov/pub/data/ushcn/v2/monthly/software/).

    Większość danych dotyczących zmian klimatu na lądach z ostatnich 200 lat pochodzi z pomiarów wykonywanych przez stacje i posterunki meteorologiczne. Choć to nieocenione i bogate źródło informacji, pomiary te przeprowadzano raczej z myślą o raportowaniu aktualnych warunków meteorologicznych, a nie monitorowaniu długoterminowych trendów klimatycznych. Ponieważ dane pozyskane w ten sposób zawierają wpływ licznych czynników pozaklimatycznych (zwanych niehomogenicznościami), w analizach klimatologicznych nie powinno się używać ich w postaci “surowej”, bo może to prowadzić do wyciągania błędnych wniosków jak miało to miejsce w przypadku Autora powyższego pseudonaukowego artykułu.

    Pomiary temperatur na lądach zawsze były, są i będą obarczone pewnymi większymi (wcześniej) lub mniejszymi (obecnie) metodologicznymi błędami, więc jeśli ktoś nie chce im ufać, to niech nie ufa, ale jest cała masa innych faktów, które nie budzą najmniejszych wątpliwości, a najważniejszymi z nich są:
    – topniejące i znikające lodowce górskie na całym świecie;
    – systematycznie zmniejszaca się masa północnej i południowej lodowej czapy polarnej;
    – wody oceanów (od kilku lat działa projekt pomiarowy energii gromadzonej w oceanach Argo) zwiększające swoją energię w tempie detonacji kilku bomb atomowych z Hiroszimy na sekundę (proces wciąż przyspiesza);
    – rozmarzająca “wieczna zmarzlina” w całym pasie tundry;
    – wyższe temperatury destabilizujące hydraty metanu na dnie szelfów syberyjskich emitując do atmosfery coraz to większe ilości metanu (bomba metanowa).

    To wszystko wykazały już tysiące niezależnych badań przeprowadzanych przez rzesze naukowców na całym świecie, ale jeśli komuś i tego mało lub nie ufa profesjonalistom, to mając na uwadze to, iż według cyklu Milankovicia Ziemia powinna wchodzić w fazę kolejnej epoki lodowcowej (czyli powinno się ochładzać) oraz niezależnie od tego, gdzie mieszka, niech sięgnie pamięcią 20, 30, 40 lat wstecz i przypomni sobie jak długo trwały letnie fale upałów (?), jak wcześnie nadchodziła zima (?), kiedy pojawiały się pierwsze prawdziwie jesienne chłodne noce (?), i uczciwie sam przed sobą przyzna, że wcale, a wcale… nie robi się cieplej?

  3. cacor 13.12.2018 08:52

    @MrMruczek
    Ma Pan rację.
    Może i obecnie następuje jakieś ocieplenie. Może.
    Problem w tym ,że na dobrą sprawę nie wiemy, co jest punktem odniesienia.
    Jeżeli przyjmiemy za punkt odniesienia mała epokę lodowcową, która miała miejsce po serii kataklizmów na ziemii (czyt. wybuchy wulkanów) – to faktycznie – wszytkie znaki na ziemi i na niebie będą wskazywały ocieplenie.
    Natomiast, jeśli weźmiemy pod uwagę wcześniejsze okresy, to może się okazać, że właśnie teraz ziemia powoli wraca do swojej normalnej temperatury….
    Proszę nie zapominać, że kiedyś Grenlandia była zielona.

  4. KrzysztofW 13.12.2018 12:40

    Miło, że pan Mruczek zechciał przeczytać mój artykuł i go skomentować. Mniej miłym jest odkrycie, że coraz więcej ludzi zatraca zdolność i chęć do myślenia. Nagminnym zwyczajem staje się odsyłanie czytelników do innych linków, zgodnych z własną utrwaloną wiarą. A jak się ta wiara kształtuje? Na zasadzie demokracji. Taki nie-myślyciel przeczyta kilkanaście opinii, i wybierze tą najbardziej popularną. No, i dyskusja z takim osobnikiem staje się bezprzedmiotowa, podobnie jak z wyznawcą Świadków Jehowy.
    Pan Mruczek wyczytał na Internecie informację o fałszowaniu danych klimatycznych przez naukowców, odkrytą dzięki hakerowi, który przechwycił tysiące emaili wymienianych przez uczonych zajmujących się tą sprawą. Owszem, była to przez jakiś czas głośna afera, zanim ją skutecznie wyciszono. Profesora Jonesa wyrzucono z uniwesytetu w 2009 roku, ale pod wpływem oburzonej opinii publicznej po pół roku przyjeto go zpowrotem. Cyniczne opinie naukowców dotyczące ‘ocieplenia’, wymieniane w prywatnej korespondencji, usprawiedliwiano specyficznym poczuciem humoru profesorów. Także międzypartyjna grupa brytyjskich parlamentarzystów z Komisji ds. Nauki i Technologii oczyściłą prof. Jonesa. Parlamentarzyści orzekli, że powszechna krytyka działań prof. Jonesa jest “źle ulokowana”. Dodali, że istnieją “niewinne wyjaśnienia” dla faktu, że w korespondencji używał on takich słów jak “trick” oraz “ukryć spadek”. Podobnych słów było zresztą o wiele więcej.
    Ale do końca niewyjaśnioną pozostała sprawa ukrycia danych bazowych. Według obrońców fałszerzy: “Phil Jones działał w zgodzie z powszechną praktyką w społeczności naukowców zajmujących się badaniem klimatu” – orzekła komisja, odnosząc się do jego odmowy udostępnienia bazowych danych, na których opierał swoje “wyniki”. „Oczywiście, nie współpracował z ludźmi, którzy prosili o bazowe dane, ale tak postępują wszyscy naukowcy zajmujący się klimatem.”
    Jak widać, dziennikarze nie wiedzieli, jakiej bazy danych używał prof. Jones w swej pracy. Sam Jones odmówił tej informacji, powołując się na ‘powszechną praktykę badań”. Ja na tą bazę natrafiłem wcześniej, a opisałem ją właśnie w powyższym artykule. Pasn Mruczek łaskawie poucza, w jaki sposób i dlaczego owe ‘poprawki’ zostały dokonane. Znam to wyjaśnienie, i nie potrzeba mi linku oferowanego przez pana Mruczka. Metody statystyczne także znam, jako że pracowałem wiele lat jako manager Operations Research w Barclays Bank w Johannesburgu, a potem jako dyrektor Analiz Statystycznych w Min. Handlu i Przemysłu w Pretorii.
    Czyż zresztą trzeba być wykwalifikowanycm statystykiem, aby dojrzeć, że wszystkie te ‘poprawki’ danych miały na celu jedynie mechaniczne obniżenie poziomów temperatur w okresach wcześniejszych, aby uzyskać mit ‘globalnego ocieplenia’? Niechże pan Mruczek wyjaśni, dlaczego np. w Częstochowie, obcięto o jakieś półtora stopnia temperatury w latach 1951-1970? Oczywiście, ta ‘poprawka’ od razu wskazuje na rosnący trend temperaury w latch 1951-1990. Pan Mruczek pisze: „Ponieważ dane pozyskane w ten sposób zawierają wpływ licznych czynników pozaklimatycznych (zwanych niehomogenicznościami), w analizach klimatologicznych nie powinno się używać ich w postaci „surowej”, bo może to prowadzić do wyciągania błędnych wniosków”. Jeżeli pan Mruczek, oprócz umiejętności czytania, posiada jeszcze zdolność myślenia i analizy, powinien się zastanowić, jakież to względy spowodowały że akurat te dane Częstochowy, podane w stanie surowym, wymagały korekty? Jeśli sam nie wie, powinien przynajmniej z ciekawości zapytać o wyjaśnienie pracowników The Global Historical Climatology Network.
    Podobnie zresztą zostały spreparowane statystyki setek stacji meteorologicznych na świecie, z których podałem tylko kilka przykładów.

    Krzysztof Edmund Wojciechowicz

  5. mr_craftsman 13.12.2018 14:01

    Mruczek sobie mruczy:

    “Rzekome fałszerstwo w rzeczywistości było korektą pomiarów”

    Faktycznie. W myśl komunistycznej nowomowy nie ma “fałszerstw”. Są “korekty”.

    Nie ma kradzieży. Jest “akwizycja mienia”. Nie ma morderstw. Jest “walka z elementem reakcyjnym”.

    Komunizm w Mruczku wiecznie żywy….wielu jest takich Mruczków w Unii.

  6. loop292 14.12.2018 01:06

    czy jest jeszcze coś czego nie fałszują ?

  7. MrMruczek 14.12.2018 04:34

    Zostałem mocno zaatakowany, ale podniosę rękawicę.

    @Prawda Boli
    • “tysiące niezależnych” od siebie badań, tzn. finansowanych przez różne organizacje i instytucje. Badanie np. poziomu emisji metanu z szelfów kontynentalnych, aby dało się wykonać, trzeba je zrobić na miejscu, czyli trzeba zorganizować ekspedycję, w trudno dostępny teren, a to kosztuje. Jednak problem ten bada wielu naukowców finansowanych z różnych niezależnych od siebie źródeł, a jednak wszystkie te badania potwierdzają fakt, że emisję metanu rosną, że postępuje destabilizacja hydratów metanu, że rozmarza “wieczna zmarzlina”.
    Tak więc, jeśli mam do wyboru opinie serfujących po necie poszukiwaczy teorii spiskowych oraz profesjonalistów studiujących problem u źródeł, to jednak wybieram tych drugich.

    @mr_craftsman
    • “W myśl komunistycznej nowomowy nie ma „fałszerstw”. Są „korekty”” – Co metodologia pomiarowa ma wspólnego z komunizmem? Zabij mnie, nie mam pojęcia ):

    @KrzysztofW
    • Szanowny Panie Krzysztofie, aby skomentować Pańską obszerną ripostę ograniczę się do kilku punktów.
    ¬·1. W temacie kompetencji – nie trzeba być matematykiem, aby kierować katedrą matematyki. Statystyka ma niewiele wspólnego z problemem korygowania pomiarów wykonywanych na przestrzeni lat o różnych porach dnia.
    ¬·2. W temacie fałszowania i teorii spiskowych na styku nauki i biznesu – to, że wokół świeżo wyklutego problemu pojawiają się grupy interesu, które chcą na nieszczęściu ugrać coś dla siebie nie jest niczym nadzwyczajnych i zawsze da się wyciągnąć jakieś brudy, które odwrócą uwagę od istoty problemu.
    ¬·3. W temacie trendów na przykładzie Częstochowy – Pańska narracja doskonale sprawdziłaby się jeszcze w końcu ubiegłego wieku, kiedy trendy w obserwowanych danych nie były jeszcze zbyt wyraźnie widoczne, ale teraz jest już deko archaiczna, bo nie musimy się odnosić do pomiarów sprzed 100, czy 150 lat, aby dostrzec wyraźny wzrostowy trend średnich globalnych temperatur. Wystarczy umieścić na wykresach dane nie wymagające korekt z ostatnich 40-50 lat. Przypomnę, że zapowiada się czwarty rok z rzędu rekordowa globalna temperatura. Tu nie ma mowy o fałszerstwach. A co na to statystyka?
    ¬·4. Uwaga ogólna – Pański artykuł oraz riposta ma służyć pozbawieniu wiarygodności całego środowiska naukowego, a przez to zdyskredytowaniu naukowego konsensusu wokół obserwowanych zmian klimatycznych i dotyczy w całości danych pomiarowych służących obliczaniu średnich globalnych temperatur, a te nigdy nie były, w mojej opinii, najważniejszymi argumentami w dyskusji o zmianie klimatu. Zupełnie ignoruje Pan zaobserwowane zmiany w ostatnich kilkudziesięciu latach i wynikające z tych obserwacji argumenty większej wagi:
    – wzrost stężenia CO2 w atmosferze (ostatnio nawet 2,5 PPM rocznie)
    – zanikanie górskich lodowców
    – błyskawicznie postępujący spadek zasięgu lodu arktycznego
    – postępująca destabilizacja i rozpad lodowców Antarktydy Zachodniej
    – przyspieszenie uwalniania metanu z wiecznej zmarzliny, która, o ironio, rozmarza
    – destabilizacja hydratów metanu na dnie szelfu syberyjskiego
    – wzrost energii wód oceanów o gigantyczne wartości (tempo: 2 bomby z Hiroszimy na sekundę)
    – masowe wymieranie raf koralowych.
    Najważniejsze, bezpośrednio powiązane z postępującym ociepleniem, obserwacje poczynione w ostatnich latach nie pozostawiają cienia wątpliwości, że mamy do czynienia z katastrofalną zmianą klimatu, a to że dyskusja o globalnym spisku klimatycznym będzie trwała w żaden sposób nie zaczaruje rzeczywistości.

    @cacor
    • “kiedyś Grenlandia była zielona” – nie chcę być upierdliwy, ale mit o “zielonym lądzie”, to sprytny chwyt reklamowy w celu zachęcenia do osadnictwa w terenie nie nadającym się do zamieszkania dla nikogo oprócz Innuitów.
    Grenlandia od początku bieżącego interglacjału nigdy nie była zieloną wyspą, ale pewnie w bliskiej przyszłości będzie.

  8. cacor 14.12.2018 08:45

    @Mruczek.
    Grenlandia była przykładem.
    W dalszym ciągu upieram się przy tzw. odniesieniu.
    Nawet najbardziej dokładne pomiary, wg najbardziej rygorystycznych norm to w dalszym ciągu tylko pomiary.
    To, w jaki sposób zinterpretujemy te wyniki, to już inna bajka.
    Np. Zacznij wykonywać pomiary w środku lata przez kolejne 6 miesięcy, w dowolnym miejscu w Polsce.
    Ciekawe, czy na ich podstawie wywnioskujesz ocieplenie, czy może jednak ochłodzenie?
    Idąc dalej. Większość “naukowców” (piszę w nawiasie, bo co do rzetelności, a konkretnie rzetelności ich wniosków mam wątpliwości) podaje wyniki od niezbyt odległych terminów. Ba, swoje wywody łączą z wielką rewolucją przemysłową….
    Tylko, czy któryś z tych tysięcy Twoich naukowców podaje wyniki w odniesieniu do X wieku?
    Albo jeszcze wcześniej?
    Jeżeli nie, to dlaczego i jakim prawem teraz biją na alarm, skoro nie wiedzą, co się działo wcześniej ?

  9. jurijdawidow 14.12.2018 12:21

    Wszystko fajnie. Temperatury może fałszowanie,może nie. Fakt jednak pozostaje faktem,że północny biegun, Syberia i Alpy nam topnieją. Jaki powód jak nie ocieplenie?

  10. cacor 14.12.2018 12:30

    @jurijdawidow
    Na wiosnę też nam wszystko topnieje….
    Czy to oznacza globalne ocieplenie?
    Czy tzw normalny cykl?
    Skąd wiesz, czy te topnienie Alp, Syberii, czy też biegunów nie są jakimś cyklem, tylko, że znacznie dłuższym niż jeden rok, czy nawet 100 lat?

  11. rolny 14.12.2018 13:00

    Zmiany klimatu były są i będą. Raz z mniejsza intensywnością w okresach przestoju raz z większą czy to w jedną stronę czy w drugą niezależnie od działalności człowieka koniec kropka. To całe “biadużenie” naukofców i szukanie winnych w postaci działalności człowieka jest jednym wielkim szwindlem mającym na celu wyłudzenie i obracanie ogromna ilością pieniędzy idącą w miliardach od zwykłych obywatel, zacieśniając im kolejną pętle wokół szyi. Co do zmian jakie przedstawił MrMruczek min.:
    -błyskawicznie postępujący spadek zasięgu lodu arktycznego – no ja bym tak tego nie ujął przecież to jest cykl który w każdej chwili może się odwrócić i doprowadzić wręcz przeciwnie ale do epoki lodowcowej. Proszę zauważyć jak wygląda tegoroczna zima na południu.
    https://www.youtube.com/watch?v=C-8LX6sgHek
    a tutaj dla przypomnienia jak dynamicznie może to wyglądać:
    https://youtu.be/EFpzaQPKC54?t=2m13s
    – postępująca destabilizacja i rozpad lodowców Antarktydy Zachodniej – i to przez człowieka? A może słychać gdzieś było o wzroście aktywności wulkanicznej na całym globie, gdzie 70% oceany a pod nimi ile jest wulkanów to sami naukowcy nie wiedzą i coraz to słychać o jakimś nowym, który tam wybucha. Nie mówiąc już jaki wpływ na klimat mają na powierzchni, a średnia z ostatnich lat to jak średnia z wcześniejszych 50. To też na to ludzie wpłynęli..
    -destabilizacja hydratów metanu na dnie szelfu syberyjskiego – jak wyżej przecież w największym stopniu mogą właśnie prowadzić do wyzwolenia się bąbli metanu czy to wulkany czy aktywność sejsmiczna . Ze strony: https://ziemianarozdrozu.pl/encyklopedia/123/hydraty-metanu – “Co by się stało, gdyby temperatura wzrosła? Będące w stanie stabilności (nasycenia) pokłady hydratów metanu pod wpływem rosnącej temperatury mogą stać się niestabilne. Szczególnie dotyczy to płytko położonych złóż Arktycznych, gdzie wzrost temperatury może następować relatywnie szybko (przez co większość naukowców rozumie czas rzędu 100-1000 lat).” od 100 do 1000 lat! Wiec powoli uwalniający się już teraz metan jest spowodowany działalnością człowieka? i dalej: “Jeszcze 6000 lat p.n.e. rozpad złóż hydratów metanu doprowadził do przesunięcia się w Morza Norweskim skał ze stoku kontynentalnego o objętości ocenianej na 5300 km3 o 800 km, co wywołało potężną falę, której, efekty są do dziś zauważalne na północy Anglii. Zagrożone są między innymi Bahamy, które od wschodu opadają stokiem 5000 m w głąb oceanu i klatraty są w ich wypadku utrzymującym je spoiwem.” – No tak to też przez człowieka..
    Konkluzja jest taka i powiem to kolokwialnie za co z góry przepraszam gó..o wiemy o zmianach klimatu a jeszcze gorzej może się to skończyć zaczynając w niego ingerować jak chcą to robić rozpylając dziwne rzeczy w atmosferze.
    Zrobił się z tego jeden wielki biznes i kolejny syf, który jak już mówili przedmówcy odbiera wszelkie granty i niszczy kariery osób, które wykazały w badaniach coś innego co podważa ich teorie.

  12. rolny 14.12.2018 13:10

    A i zapomniał bym dodać.. W niedalekiej przyszłości naukowcy dojadą do wniosku że zachodzące widoczne zmiany w atmosferach naszych planet w układzie słonecznym także spowodował człowiek poprzez… Jeszcze nie wiem ale wspomnicie moje słowa :-D :-D

  13. Harnas22 14.12.2018 19:59

    MrMruczek powiela kłamstwo jakoby rafy koralowe ginęły od z powodu ocieplenia.
    Rafa nie zaczęły ginąć wszędzie w tym samym czasie, co byłoby logiczne jeśliby przyczyną było globalne ocieplenie.
    Rafy giną tam, gdzie w okolicy są wycinane lasy deszczowe, a następnie sadzi się np. plantacje palm olejowych. Zanieczyszczenia spływające do mórz powodują wymieranie raf.
    Ostatnio zaczęła wymierać Wielka Rafa Koralowa z powodu masowej wycinki lasów deszczowych na Papui-Nowej Gwinei.

    Poza tym każdy kto nurkował, wie, że temperatura w morzach tropikalnych bardzo się zmienia nie tylko w ciąga roku, ale także w ciągu dnia, zależnie od prądów morskich i jakoś do tej pory to koralowcom nie przeszkadzało. A teraz nagle zmiany średnich temperatur o kilka dziesiątych stopnia ma być problemem. Ciekawe zresztą jak to zmierzyli i w jakim okresie.

  14. Doctor Who 14.12.2018 22:16

    Bardzo to wszystko skomplikowane. Obawiam się, że nie do ogarnięcia nawet przez 1%.
    Pomiary temperatury to istny galimatias.
    Ale przecież chodzi o to ile energii dostarcza Słońce i ile oddaje Ziemia. Ktoś wie jak wygląda ten bilans ? Czy jest dodatni czy zerowy ? No i albedo Ziemi. To istotna wartośc. Bo jeśli paliwa kopalne współcześnie spalane oddają ciepło zmagazynowane przez miliony lat to faktycznie możemy mieć problem. Cala ta energia z silników przecież rozprasza się jako ciepło. Wtedy czas sadzić lasy czy coś podobnego i wszyściutko szybciutko zakopać ;)

  15. realista 14.12.2018 22:46

    cyt.:”Bo jeśli paliwa kopalne współcześnie spalane oddają ciepło zmagazynowane przez miliony lat to faktycznie możemy mieć problem”

    nie nie. nie chodzi o żadne zgromadzone ciepło. chodzi o sam pierwiastek C tworzący przy spalaniu CO2, który jest gazem cieplarnianym i który powoduje zachwianie bilansu. do tego metan, ozon i para wodna, której wraz ze wzrostem temperatury jest coraz więcej, a która na ocieplenie wpływa najbardziej. do tego zwiększona absorpcja światła słonecznego przez zmniejszenie pokrywy lodowej (białej, więc o dużym albedo) i zaczyna się efekt kuli śnieżnej, co brzmi ironicznie w obliczu ocieplenia. ;) samo ciepło ze spalania to przy tym pikuś…
    liczb nie podam, bo nie pamiętam, ale było o tym w opracowaniu przy okazji badań nad smugami kondensacyjnymi. nie wiem czy mam gdzieś linka.

  16. diament 15.12.2018 22:36
  17. MrMruczek 16.12.2018 06:00

    @cacor
    Tak naprawdę, to nie wzrost temperatur jest niepokojący, bo jest on jedynie skutkiem oddziaływania rosnących ilości gazów cieplarnianych w atmosferze, a stężenie tych gazów wzrasta 1000 razy szybciej niżeli miało to miejsce kiedykolwiek wcześniej, a tych dane nie są homogenizowane, bo nie ma takiej potrzeby.

    “Skąd wiesz, czy te topnienie Alp, Syberii, czy też biegunów nie są jakimś cyklem, tylko, że znacznie dłuższym niż jeden rok, czy nawet 100 lat”
    Kilka istotnych cyklów znamy i rozumiemy np. zlodowacenia związane są z Cyklem Milankovicia, według tego cyklu teraz powinno się ochładzać. 11-letni cykl aktywności słonecznej sprawia, że ilość trafiającej do nas energii raz rośnie raz maleje – ostatnie 3 rekordowo ciepłe lata na Ziemi przypadły na minimum słoneczne. Lodowce zanikają systematycznie od 100 lat, co dokumentują zdjęcia z różnych stron świata, proces dotyczy całego lodu na świecie.

  18. MrMruczek 16.12.2018 06:11

    @Harnas22
    Nie, nie powielam żadnego kłamstwa, ponieważ błędnie założyłeś, że twierdzę, iż bezpośrednią przyczyną śmierci raf koralowych jest wzrost temperatury wód oceanów. Otóż jesteś w błędzie, bo przyczyną śmierci raf jest zakwaszanie oceanów. Przyczyną zmiany PH wody jest zwiększona ilość CO2 rozpuszczonego w wodzie. Zwiększona ilość CO2 trafia tam z atmosfery, do której my nieustannie CO2 pompujemy, a ponieważ stężenie CO2 w atmosferze rośnie, to i proporcjonalnie wzrasta jego ilość w wodach oceanicznych.

  19. cacor 16.12.2018 20:34

    @Mruczek
    W dalszym ciągu przytaczasz zmiany z ostatnich 100lat.
    Ludzkość korzysta z zasobów ziemii zdecydowanie dłużej.
    Czemu niby dopiero teraz mielibyśmy mieć wpływ na klimat?
    Druga sprawa, w okresie średniowiecza było cieplej niż teraz.
    Co się stało?
    To przez ludzi nastąpiło ochłodzenie?
    Skąd wiesz, czy obecny wzrost temperatury nie jest spowodowany dochodzeniem Ziemii do normalności?

  20. MrMruczek 22.12.2018 10:26

    @cacor
    Proponuję jednak poczytać trochę fachowej literatury naukowej.
    Zweryfikuj, proszę, swoją wiedzę o klimacie w ujęciu historycznym, otóż nigdy wcześniej w całej historii homo sapiens na Ziemi nie było cieplej, niż jest obecnie.

  21. Perun 22.12.2018 14:07

    MrMruczek 22.12.2018 10:26

    ” …otóż nigdy wcześniej w całej historii homo sapiens na Ziemi nie było cieplej, niż jest obecnie.”

    Pewien jesteś? w zdecydowanie północnym mieście jakim jest Toruń, już w XIIw. Krzyżacy produkowali wino, było na tyle dobre,że wysyłali je na dwory królewskie Europy. Do dziś jest w Toruniu dzielnica o nazwie Winnica.
    Myślisz,że w dzisiejszym klimacie udałoby się wyprodukować tam wino którym mógłbyś obdarować króla?

  22. MrMruczek 23.12.2018 07:12

    @Perun
    Wina były podłe, ale koszty transportu z południa, oraz ryzyko utraty towaru były ogromne, więc lepsze byle jakie wino, niż żadne.

  23. Perun 23.12.2018 08:14

    MrMruczek 23.12.2018 07:12

    Czytam twoje posty i nie wmówisz mi,że trzech zdań ze zrozumieniem nie potrafisz przeczytać :-)
    Nie pisałem o sikaczu do wiejskich karczm tylko o winie które nadawało się na królewskie dwory a takie właśnie hodowano i produkowano na 53°01′20″N 18°36′40″E w XIIIw. Uważasz,że przy dzisiejszej średniej temperaturze +12*C w dzień i +4*C w nocy wyhodowałbyś tam wino dla Elżbiety II?

  24. robi1906 23.12.2018 11:33

    Na Grenlandii Normanowie trzymali krowy, ale z początkiem tzw, “Małej epoki lodowcowej” i krowy i Normanowie skarleli i wymarli.
    Są zapiski z tego okresu (także i pózniejsze), że i Bałtyk zamarzał.
    Kiedy stałem na warcie w wojsku było poniżej 30 stopni i wydawano nam baranice, a rok wcześniej czyli w 88-ósmym była taka zima, że nie spadł ani jeden płatek śniegu,
    czy człowiek może zmienić klimat?, oczywiście,
    tak jak dał radę zatruć oceany to dlaczego nie miałby zasyfić atmosfery,
    ale,
    jeśli prorokami globalnego ocieplenia są osoby takie jak Al Gore i ta swołocz establishmentowa z zażydzonego USA to coś jest tu bardzo nie halo.

    Z tegorocznych Katowic można się dowiedzieć, że węgiel to zło, ale 
    bogatym krwiopijcom można wszystko, nie słyszałem by w USA ograniczanie wydobycia węgla, przeciwnie usłyszałem nawet, że razem z gazem będziemy od nich kupować i węgiel,
    do nas!!!.

    Moim zdaniem o co tu chodzi.
    Każde państwo będzie objęte nadzorem, by nigdy nie osiągnęło, ba,
    by nawet nie zaczęło budowy własnej gospodarki, bo węgiel to nie tylko energia,
    to także stal.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.

pl Polski
X