Sytuacja materialna wpływa na decyzję o posiadaniu dzieci

Opublikowano: 18.05.2020 | Kategorie: Społeczeństwo, Wiadomości z kraju

Liczba wyświetleń: 982

Cały czas utrzymuje się negatywna tendencja dotycząca liczby urodzeń w naszym kraju. W ubiegłym roku na świecie pojawiło się o 13 tysięcy mniej noworodków niż rok wcześniej, a programy społeczne niewiele pod tym względem zmieniły. Widać bowiem wyraźnie, że największym problemem dla kobiet jest obawa o utratę pracy oraz malejąca szansa na dalszy rozwój kariery zawodowej.

Portale Money.pl i ZmianySpoleczne.pl zwracają uwagę na coraz gorsze statystyki demograficzne. W marcu bieżącego roku miało urodzić się najmniej dzieci od początku programu 500 plus, natomiast w ubiegłym roku na świat przyszło o 13 tys. mniej noworodków niż rok wcześniej. Ogółem widoczny jest dramatyczny spadek liczby urodzeń w ciągu dekady. W 2009 roku na świat przyszło 417,6 tys. noworodków, natomiast w roku ubiegłym było to już zaledwie 375 tys.

Z danych wynika jednoznacznie, że Polacy decydują się na dzieci w coraz późniejszym wieku, stąd bardzo późno zapada także decyzja o posiadaniu kolejnego dziecka. Jeszcze w 1990 roku średni wiek kobiety rodzącej pierwsze dziecko wynosił 22,7 lat – dzisiaj jest to 27,8. Ponadto najwięcej dzieci wydają na świat kobiety w przedziale wiekowym 30-34 lat, podczas gdy trzy dekady temu był to przedział pomiędzy 20 a 24 lat.

Analizując dane można wyraźnie zauważyć, że na dzieci decydują się najczęściej kobiety znajdujące się w dużo lepszej sytuacji zawodowej. To właśnie kobiety w wieku 30-39 lat mogą pochwalić się ustabilizowaną sytuacją materialną. 25 proc. z nich zarabia 1500-2500 zł, 22 proc. między 2500 a 3500 zł, z kolei 16 proc. zarabia 3500-4500 zł. W wypadku przedstawicielek płci żeńskiej w wieku 18-29 lat widoczny jest brak stabilizacji zawodowej powiązany z niskimi wynagrodzeniami.

Dodatkowo kobiety wyraźnie obawiają się, że po przerwie spowodowanej narodzinami dziecka będą miały problem z odnalezieniem się na rynku pracy oraz z dalszym rozwojem zawodowym. Niewiele zmienia w tym aspekcie płatny urlop wychowawczy. Z wyżej wymienionych powodów oraz przez aspekt finansowy coraz rzadziej pojawiają się więc rodziny wielodzietne, decydujące się na więcej niż dwóch potomków.

Na podstawie: Money.pl, ZmianySpoleczne.pl
Źródło: Autonom.pl

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Liczba głosów: 1, średnia ocena: 4,00 (max 5)
Loading...

TAGI: ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

29
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Maximov
Użytkownik
Maximov

Czy to faktycznie źle?
Te dane są złe dla systemu emerytalnego, czy w ogóle dla tak skonstruowanego modelu społecznego.
Jest nas za dużo, to dość oczywiste, i natura sama w ten sposób reguluje populację.
Przypomina mi się film “Matrix” i porównanie ludzkości do wirusa, który namnaża się bez hamulców i kontroli aż do zniszczenia/wyeksploatowania środowiska.

MasaKalambura
Użytkownik
MasaKalambura

Podejść do tematu można w sposób dwojaki. Prezentowany powyżej. Rozrodczość względem subiektywne odczucia potencjalnych rodziców. Im bardziej zależy nam na dobru dziecka, tym dłużej zwlekamy z ich rodzeniem.

Inny sposób to rozrodczość względem osiągnięty poziom społeczno kulturowy rodziców i całej społeczności.
Z tego drugiego wynika że im gorzej się żyje, kiedy jest wojna, kryzys, bieda, wtedy dzieci rodzi się więcej.

Zatem im lepiej tym gorzej, a im gorzej tym lepiej z rozrodczością.

Jak już kiedyś pisałem. To bardzo pocieszające w perspektywie narastającego przeludnienia w niektórych miejscach świata. Oznacza bowiem, że ludzie mają wbudowany bezpiecznik anty przeludnieniowy. Trzeba zadbać o dobrobyt ludzkości, a wtedy ludziom odechce się nadmiernie rozmnażać.

janpol
Użytkownik

Nie do końca. Przyrost naturalny w czasie IIWŚ był zahamowany a eksplozja nastąpiła po, czyli to nie do końca jest tak, że im gorzej to lepiej z przyrostem naturalnym (chyba, że za “gorzej” weźmiemy takie zdarzenia jak blackouty w NY i okolicach np. w 1977 czy 2003, po których nastąpił skokowy wzrost urodzeń ok. 9 mieś. później czy zapewne, jak przypuszczam, wzrost urodzeń w Polsce, ale nie tylko, w grudniu 2020 i styczniu 2021 jako odpowiedz na “gorzej” czyli przymusową kwarantannę :) czego nie można wykluczyć, zobaczymy).

Ale pogląd, że rodzice dzisiaj liczą się z materialnymi warunkami i brak pewności w przyszłości z prokreacją, to prawda i dobrze. Dlatego po raz kolejny wracam z propozycja rozważenia idei BDP, która niektóre z tych problemów rozwiązuje i daje nadzieję na lepszą przyszłość.

Co do systemu emerytalnego tez już dawno pisałem, że tylko rozwiązania kapitałowe (pionowe, czyli każdy sam sobie pracuje na DODATKOWĄ ponad BDP emeryturę) bo rozwiązania solidarnościowe (poziome) są niewydajne.

j3w
Użytkownik
j3w

(drenaż pieniędzy)
Zlikwidować jakiekolwiek programy emerytalne, emerytury od państwa, mocno ograniczyć ubezpieczenia społeczne, przeprowadzić negatywną kampanię dotyczącą funduszy kapitałowo emerytalnych ukazując zalety rozsądnego gospodarowania pieniędzmi – i problem rozwiązany.

(drenaż czasu)
Dodatkowo znieść obostrzenia dotyczące wychowywania dzieci, zaakcentować w prawie prawo własności oraz wprowadzić kary dla urzędników i pracowników administracji publicznej w przypadku działania na szkodę – gdzie szkodą są piętrzące się formalności konsumujące czas.

Proszę o nie brnięcie w jakieś socjalne dyrdymały, to ślepa uliczka.

janpol
Użytkownik

Oczywiście wiadomo, że BDP to ZUPEŁNIE co innego niż bzdursocjale bo nie jest uznaniowy, nie wymaga zatrudniania całej masy bzdururzedników go rozdzielających itp. i jest bardzo podobny do dywidend z włożonego kapitału czy posiadanych akcji, czyli “czysty kapitalizm”. No i jest to droga do świetlanej przyszłości.

realista
Użytkownik

no, tylko do tej pory nie napisałeś jeszcze jak go sfinansować.
a, przepraszam, ze wzrostu PKB i deficytu… .. .

janpol
Użytkownik

BDP powinien być finansowany z dochodów skarbu państwa a obywatele jako jego udziałowcy powinni otrzymywać dywidendę w postaci BDP właśnie. Też o tym pisałem wielokrotnie zresztą.

realista
Użytkownik

i ile tego dochodu jest, skąd, i ile powinno być aby ponad trzydziestu milionom “udziałowców” Polaków wypłacić jakąś sensowną dywidendę, powiedzmy 1000 złotych na miesiąc?… .. .

janpol
Użytkownik

O masz! Znowu wracamy do kretyńskiej dyskusji na brak “realistycznych” argumentów. Ustaliliśmy chyba, mam nadzieję, że w aktualnym i realizowanym budżecie nie ma na BDP środków, bo nie i już. Natomiast nie wiem co mam odpowiedzieć na debilne uwagi o 1000 zł i 30 mln. bo NIGDY takich liczb nie używałem (pisałem o BDP na początek i myślę, że przez pierwsze +/- 3 lata tak musiałoby zostać w wysokości minimum egzystencji czyli 550 – 600 zł mieś. (ale najlepiej wypłacanych jednak odpowiednio tygodniowo) dla 36 mln. (czyli o WSZYSTKICH Polakach od urodzenia do śmierci mieszkających w Polsce i tu płacących podatki) a w przyszłości, jak gospodarka NAPRAWDĘ będzie się rozwijać (a będzie – jestem pewny!!!) można by dojść do minimum socjalnego (ale chyba faktycznie bez wydatków na tzw kulturę) czyli dzisiejszych ok. 900 – 1000 zł mieś. Taki wydatek to ok. 1/4 oficjalnego budżetu prl – bis. Należy też zauważyć, że tzw. oficjalny budżet dysponuje tylko nieznaczną częścią dochodów państwa bo bzdurbudżety innych bzdurorganizacji to drugie tyle (a może i trzecie biorąc pod uwagę oficjalny PKB prl – bis), więc stać nas OD KOPA na BDP w wysokości minimum egzystencji, potrzebna jest TYLKO wola polityczna rządzących lub odpowiedni nacisk na nich przez wyborców. Tylko tyle! Wtedy należy zaplanować, uchwalić i wykonać NOWY budżet i już. Myślałem, że to jasne po tamtejszej dyskusji ale trzeba by się temu “realnie” przyjrzeć i przeanalizować a jak nie to może zmiana nicku pomoże?

Fenix
Użytkownik
Fenix

Ja ,osobiscie wpłacę 1500 zł na konto w banku , to pieniądze tam są czy ich nie ma ? Są cyferki na koncie , a pieniądzmi dysponuje bank do chwili wypłacenia ich osobiście ! Co do BDP =DOK jeśli mają go wszyscy i równo , jest to odnawialny kredyt , udzielamy go sami sobie ludzie. Wyborem osobistym, jedno prawo , dające wolność życiu ludzi.

Maximov
Użytkownik
Maximov

BDP to bardzo niebezpieczna idea.
Z jednej strony wydaje się, że jest OK bo uwolni energię ludzi itp.
To co na pewno BDP zrobi to dramatyczne uzależni obywateli od państwa oraz oduczy ich odpowiedzialności za siebie.
Przecież Państwo mi da…
Dodać można do tego profilowanie obywateli, np. prawomyślni dostaną więcej, to robi się już bardzo niebezpiecznie ze względu na utratę wolności obywatelskich.

Co do finansowania to wystarczy przeanalizować budżet, na który składają się w przytłaczającej części wpływy z podatków.
Dochodów z innych źródeł jest bardzo mało.
Zamiast BDP wystarczy obniżyć podatki i mocno obciąć socjal.
Efekt ten sam ale bez zbędnych przepływów pieniężnych.

realista
Użytkownik

aha, czyli janpol nadal nie ma najmniejszego pojęcia jak realnie sfinansować tę mrzonkę. trochę czasu minęło od ostatniej dyskusji, ale zamiast wykorzystać go na jakieś rozeznanie tematu, przeanalizowanie przychodów i rozchodów państwa, to ten dalej pisze te same bzdury i leje wodę… no cóż…

niby stać nas OD KOPA na wypłacanie BDP, ale nie jest w stanie wskazać źródła tych pieniędzy. to sobie całkowicie przeczy i ośmiesza tę ideę, i kropka.

nie mówiąc już nawet o sprawach, które poruszył Max, a jest tego o wiele więcej… .. .

janpol
Użytkownik

Maximow niczego sensownego nie poruszył w swoim poście na temat BDP, może jednak przypomnę co nieco i rozszyfruję ten trudny do zrozumienia skrót BDP:
-B – znaczy BEZWARUNKOWY, to słowo oznacza, np. tu, że wypłaty są bezwarunkowe czyli KAŻDY kto spełnia warunki (tu obywatelstwo RP i to od urodzenia aż do śmierci oraz wg mnie, zamieszkanie i rozliczanie się z podatków w kraju) czyli nie ma ŻADNEJ zależności nikogo od niczego i nie wypełnia się ŻADNYCH durnych wniosków (np. z argumentacją, że należy się do równiejszych “obywateluf i elyty”) tylko ew. podaje nr konta a jak się nie posiada to środki są wypłacane na założone tzw. konto podstawowe a obywatel dostaje o tym informację i robi z tym co chce (np. odnośna ustawa może przewidywać, że środki z BDP po śmierci obywatela, jeżeli nie ma testamentu lub spadkobierców, wracają do skarbu państwa). W domyśle można uznać też, że jeżeli bezwarunkowy to równy dla każdego, bo jak tu różnicować jak nie ma warunków?;
-D – znaczy DOCHÓD, czyli należy rozumieć, że są te środki WOLNE od podatków i ew. zajęć (ja bym wyłączył tu zobowiązania alimentacyjne), czyli są to środki OBYWATELA i już (bezwarunkowo – no chyba że, jak postuluję, obywatel wcześniej “przeznaczył” je np. dla swoich dzieci);
-P – znaczy PODSTAWOWY, czyli tu, w pierwszych latach gdy jest w wysokości tzw. minimum egzystencji, pozwala na to aby obywatel nie głodował a jak jest oszczędny to wystarczyłoby mu na jakieś buty czy ciuch z marketu lub ciucholandu, od czasu do czasu. Na resztę musiałby zarobić ale nie u pracodawcy, który nie szanuje pracownika bo stać by go było (a także w najgorszym razie, członków jego rodziny) nawet na 1,2 czy 3 mieś na poszukanie nowej, lepszej pracy. Podstawowy to nie znaczy całkowity czy nawet wystarczający. Niby nic a jednak coś.

Co do nierealistycznych uwag mam już tylko taki realistyczny argument: jak ktoś nie chce to znajdzie tysiąc powodów aby czegoś nie zrobić lub nie dać na to kasy. Jak ktoś chce to nawet zrezygnuje z części, jak dotychczas wydawało się niezbędnych wydatków czy czasu, po to aby osiągnąć to co się chce osiągnąć. To by było na tyle.

@Fenix – wpłacając pieniądze do banku zawiązujemy rodzaj umowy cywilnoprawnej, która z grubsza oznacza, że ta instytucja przechowa, na określonych warunkach nasze pieniądze do czasu zanim nie wydamy jakichś dyspozycji. Natomiast wszystkie inne i poboczne warunki są regulowane przez przepisy prawa danego państwa i to od nas zależy jakie są to przepisy i co regulują. Jeżeli zgadzamy się na to co dzieje się w prl – bis to mamy co chcemy i już.

realista
Użytkownik

jak zwykle lanie wody i żadnego realnego pomysłu.
nie widzisz jakie to jest absurdalne, że piszesz o wszystkim, tylko nie o najważniejszym? :DDD… .. .

Maximov
Użytkownik
Maximov

@janpol
BDP to nie idea nierealna do wprowadzenia w obecnym modelu emonomicznym.
Mam wrażenie, że nie bardzo wiesz, skąd się pojawiają pieniądze w obiegu i jaka jest rola banków centralnych (FED, EBC czy BOJ).
Bardzo polecam np. artykuły ze strony Independent Trader czy Zarobmy.se
Generalna zasada jest prosta: pieniędzy powinno być tyle w obiegu, ile jest towarów i usług do umożliwienia swobodnej wymiany.
Przyrost ilości walut (nie mylić z pieniądzem) dawno rozjechał się ze wzrostem gospodarczym co powoduje drastyczne wypaczenia podstawowych zasad ekonomicznych.
Jesteśmy na równi pochyłej i dopiero po globalnym resecie gospodarczym, odrzuceniu walut FIAT i przywróceniu pieniądzowi jego podstawowego przeznaczenia możemy rozmawiać o BDP.
Na ten moment ta dyskusja jest bezprzedmiotowa.
Równie dobrze możemy podyskutować np. o kolonizacji Alpha Centauri.
Też ciekawie.

janpol
Użytkownik

@Maximow niestety ja też mam wrażenie, że nie wiesz o czym mówisz. Pieniądz kruszcowy (i jego dzisiejszy odpowiednik kryptowaluty, gorszy bo ZUPEŁNIE bezwartościowy i nie mający ŻADNEGO pokrycia w NICZYM i wart TYLKO tyle ile różni tacy chcą za niego dać) to daleka przeszłość i forsują go tylko ci co mają np. dużo złota i wydaje im się, że na tym zarobią. Pieniądz kruszcowy to historia i handel wymienny! Nie ma do tego powrotu! Natomiast pieniądz fiducjarny to najlepszy wynalazek ludzkości w dziedzinie ekonomicznego miernika wartości a jego wartość i zalety (lub wady) zależą TYLKO od woli rządzących i ew. obywateli danego państwa (lub grupy państw np. ojro, pod warunkiem, że są to państwa na podobnym poziomie rozwoju gospodarczego i porównywalnych systemów prawnych) i systemu prawnego powiązanego z emisją obiegiem itd. pieniądza. Nie można powiedzieć, że pieniądz fiducjarny jest “be” bo to zależy. Mercedes GLS jest na pewno lepszy niż Syrenka a to i to samochód.

Światowy system finansowy jest na równi pochyłej nie z powodu “pieniądza fiducjarnego” tylko z powodu pazerności rożnych “funduszy inwestycyjnych” i ich zarządców i ich “lobbowania” na swoją rzecz gdzie się tylko da i zrobienia z giełd (głównie handlujących tzw. instrumentami pochodnymi) głównego źródła swoich dochodów a nie pomocniczymi instrumentami dla pozyskiwania kapitałów potrzebnych dla rozwijania gospodarki. Tu należy też wspomnieć o giełdach handlu emisjami CO2 i diabli jeszcze wiedzą co te gnojki wymyślą.

Wszystko to nie ma na szczęście jeszcze wiele wspólnego z naszą gospodarką i naszym pieniądzem i nie ma wielkiego wpływu na to co my zrobimy z naszym budżetem. Byle tylko była wola polityczna lub odpowiedni nacisk obywateli na władzę. Czyli BDP jest nie tylko realną ideą ale też remedium na wiele problemów, które toczą nasza i nie tylko, gospodarkę.

realista
Użytkownik

ale nie masz najmniejszego pojęcia i żadnego pomysłu jak i z czego go sfinansować. :D
takie to realne remedium :DDD… .. .

Maximov
Użytkownik
Maximov

@janpol
Z całym szacunkiem ale nazywanie pieniądza fiducjarnego najlepszym wynalazkiem ludzkości to bzdura i kpina z ludzi odpowiedzialnych.
Pieniądz ma umożliwiać sprawną wymianę towarów i usług oraz przenosić swą wartość w czasie.
Papier oraz zapisy cyfrowe nie spełniają tego wymogu.
Pieniądz NIE MOŻE być towarem, do czego, niestety, został sprowadzony przez pazernych bankierów i nieodpowiedzialnych polityków.
Zwykli ludzie nie mają tu nic do gadania.
Dodatkowo ponad 90% nawet nie rozumie podstawowych zasad rządzących gospodarką, co jest “zasługą” naszego systemu edukacji.
Mylisz się, to wszystko ma ogromny wpływ na naszą gospodarkę i co możemy zrobić z naszym budżetem chociaż właściwszym stwierdzeniem byłoby czego nie możemy zrobić.
Pozostanę przy swoim zdaniu, że wszelkie rozdawnictwo z budżetu w obecnym systemie ekonomicznym powoduje negatywne skutki społeczne, niewżne czy nazwiesz je socjalem czy BDP.

janpol
Użytkownik

No właśnie! Pieniądz fiducjarny NIE jest towarem, w odróżnieniu od pieniądza kruszcowego, jest za to miernikiem rozwoju gospodarczego i ułatwia wymianę gospodarczą (teoretycy mówią, że to takie narzędzie, które mnóstwo rzeczy w gospodarce ułatwia ale niewiele od tegoż pieniądza zależy bo gospodarka by się rozwijała bez pieniądza też i wymiana też jest możliwa bez niego). Tak naprawdę to trwają do dziś dyskusje o roli pieniądza i jego wpływaniu na gospodarkę. Przeważa jednak pogląd (poparty setnymi przykładami z praktyki), że inflacja pieniądza (u nas ustalona jako 2,5% jako najkorzystniejsza dla rozwoju gospodarczego) max. jednocyfrowa jest potrzebna i stymuluje rozwój gospodarczy. Natomiast, tak naprawdę, na rozwój gospodarczy wpływa tyle czynników (ludzki, (np. poziom wiedzy, umiejętności, poziom potrzeb (i tu widzę pozytywny wpływ BDP na stabilizację i przyszły rozwój czynnika ludzkiego(!!!))), poziom środków produkcji, zapotrzebowanie realne i stymulowane przez np. reklamy na towary, dostępność surowców, energii, międzynarodowe umowy, wojny lub ich brak, epidemie realne i wymyślone, żywioły itd. itp.), że nadal nie ma mądrego, który by właściwie przewidział czy będzie wzrost gospodarczy czy recesja, kiedy i czy na pewno. Pieniądz na pewno jest potrzebny do bieżących rozliczeń a jak ktoś chce gromadzić majątek to powinien raczej zastanowić się nad długotrwałymi inwestycjami np. w nieruchomości lub akcje perspektywicznych przedsiębiorstw. Dlatego tez uważam, że trzymanie się jak pijany płotu tezy “piniondze, dawać piniondze, bo bez nich nic nima” nie jest najlepszym pomysłem na życie i planowanie gospodarcze. Jak mądrze i długofalowo planujemy to “piniondze” zawsze się znajdą prędzej czy później. Na tym właśnie polega wyższość pieniądza fiducjarnego nad kruszcowym. A to, że wyborcy u nas wolą narzekać zamiast zająć się naprawą swojego losu to fakt i mnóstwo “internetowego atramentu” już z tego powodu wylałem, może kiedyś pomoże?

@realista naprawdę nie mam siły, czym smarujesz tę swoją katarynkę, że się nie zacina? Zajmij się może manipulowaniem informacji przez odpowiednie preparowanie zdjęć, dobrze ci poszło.

Fenix
Użytkownik
Fenix

@janpol ,bank nie jest od przechowywania ” pieniędzy” cyferek . Bank jest od wypłacania DOK ludziom , w tym pożyczek zaciąganych na osobistym koncie własnym, i realizacji spłaty . Likwiduje podatki , składki ZUS , alimenty. DOK mają również dzieci . Dla niepełnoletnich bez pożyczek konto ,chyba że na leczenie osobiste dziecka. DOK daje równe szanse, i wolność życiu ludzi. Z tworzenia i pracy osobistej masz więcej wszystkiego w tym pieniędzy , towary i usługi sprzedajesz, chętni kupują. Ja i ty się uczciwie bogacimy . Ja zadowolona z nabytego dobra, ty z wytworzonego dobra w tym sprzedaży .

realista
Użytkownik

czym TY smarujesz tę swoją katarynkę? bo do tej pory tylko w kółko piszesz, że budżet prl-bis stać OD KOPA na BDP, ale zamiast to uzasadnić, odpowiedzieć skąd środki na to, to lejesz wodę i piszesz na wszystkie inne tematy, tylko nie na ten… sam nie wiesz i tyle.
śmieszne… .. .

Maximov
Użytkownik
Maximov

@janpol
Pieniądz fiducjarny pozwala na kreowanie waluty poprzez dług co jest bardzo utrudnione (prawie niemożliwe) przy pieniądzu kruszcowym.
Nie możesz pożyczyć czegoś, czego nie ma.
Dodatkowo popolaryzujesz bajki o dobrej inflacji.
Inflacja jest ZŁA dla zwykłych ludzi, gdyż odbiera wartość ich pracy.
Korzyści z niej czerpią głównie banki i osoby z dostępem do informacji gospodarczych (czytaj powiązane z rządem lub bankami).
Ideałem jest ZERO lub niewielka deflacja, spowodowana postępem technologicznym i wzrostem wydajności wynikającym z rozwoju społecznego.
Bardzo Cię proszę, poczytaj trochę innych źródeł, niż podręczniki.
Źródła alternatywnej wiedzy wskazałem wcześniej.
W szczególności polecam bardzo merytoryczne artykuły dotyczące inflacji autorstwa @grubego z portalu Zarobmy.se
Przeczytaj, zrozum, zmierz się z dysonansem poznawczym, wyciągnij wnioski.
Może będziesz miał wtedy inny pogląd na obecną rzeczywistość ekonomiczną.

janpol
Użytkownik

@Maximov, Feniks: rozmawiajmy o NORMALNYCH sytuacjach nie patologiach, proszę już wielokrotnie o to aby nie brać za przykład CZEGOKOLWIEK z patologii jakie toczą aktualnie np. życie gospodarcze bo do niczego nie dojdziemy. Banki NIE POWINNY “produkować pieniądza kredytowego” ponad ramy wyznaczane przez banki centralne a jeżeli to robią popełniają PRZESTĘPSTWO i niejeden prezes czy zarząd z tego powodu opala się w “szkocki wzorek”, a że nie wszyscy lub są karani nieadekwatnie do “zasług” – to PATOLOGIA, a że powszechna to nic nie zmienia. My na to pozwalamy to oni to robią i już.

Norma wygląda tak: odpowiedni i odpowiedzialni urzędnicy (kontrolowani przez społeczeństwo obywatelskie) szacują zgodnie z faktami i rzetelną wiedzą rozwój gospodarczy i ilość potrzebnego do jego zmierzenia i wymiany pieniądza fiducjarnego po czym wyznaczają określone ramy w jakich banki komercyjne “produkują” tenże pieniądz a bank centralny odpowiednią jego cześć drukuje np. w postaci banknotów. Czyli TO MY jako obywatele pracujący i produkujący TAK NAPRAWDĘ “produkujemy pieniądz” – tylko za pomocą powołanych do tego instytucji i zgodnie z obowiązującym w tym zakresie prawem. Powinniśmy też, jako świadome społeczeństwo obywatelskie, ten proces kontrolować. Jednak tego nie robimy, więc pretensje, że różne “cwaniaczki” robią co chcą i co jest DLA NICH wygodne mnie nie dziwi tak bardzo ale pretensje za ten FAKT to proszę kierować najpierw DO SIEBIE!!!

Inflacja, deflacja to pojęcia z zakresu polityki pieniężnej i często nie mają wiele wspólnego z RZECZYWISTYM rozwojem, zastojem czy recesją w życiu gospodarczym. W historii bowiem mamy przykłady i na deflacje i rozwój gospodarczy ale więcej jest jednak przykładów, że deflacja miała związek ze stagnacją lub recesją. Podobnie jak inflacja i jej powiązania z rozwojem gospodarczym (no kurka wodna nie widzimy różnicy między podlewaniem za pomocą konewki a powodzią? Tu woda i tu woda a jaka różnica). Niemal powszechna praktyka pokazuje, że niewielka inflacja (której, chociaż niektóre, skutki powinno państwo jako dobro wspólne społeczeństwa obywatelskiego jakoś niwelować w taki czy inny sposób) jest korzystna dla rozwoju gospodarczego. No i kolejna uwaga: spadek cen spowodowany postępem technologicznym to nie deflacja tylko NORMALNE zjawisko, powodujące np. zwiększony popyt na dane dobro i jest też czasem regulowane przez NIEWIELKĄ inflacje i NIEWIELKĄ nadpodaż pieniądza fiducjarnego.

Fenix
Użytkownik
Fenix

@ janpol , system finansowy należy zmienić. Bank ludzi dla ludzi. Żaden człowiek pracując, tworząc, i żyjąc nie tworzy długu w życiu , to jest sprzeczne z naturą życia ludzi, niegodne człowieka!
Dają sobie kredyt ludzie, wszyscy go mają równy, od tego trzeba zacząć tę zmianę. Zmianę życia dla urzeczywistnienia chwały ludzi . A nie domagać się spłaty długu od życia ludzi, (dług pokoleniowy).

Maximov
Użytkownik
Maximov

@janpol
Mam wrażenie, że trochę inaczej rozumiesz pewne pojęcia.
Inflacja i deflacja są pochodną tego, co się dzieje w gospodarce.
To nie one są przyczyną rozwoju lub recesji.
Co do reszty to mamy taką rzeczywistość jaką mamy i gdybanie, jak mogłoby być gdyby było inaczej nigdzie nas nie zaprowadzą.
Jesteśmy tu i teraz.

janpol
Użytkownik

@Fenix nie ma raczej sprzeczności w tym co piszesz Ty i piszę ja. Może różnica w sposobie formułowaniu poglądów. Oczywiście zgoda, że np. “żyjący sobie człowiek”, który np. musi (wypadek itp.) skorzystać z pomocy służby zdrowia (i korzysta z KONSTYTUCYJNEGO (!!!) prawa do RÓWNEGO dostępu do publicznych placówek medycznych) wpada w długi, często niemożliwe do spłacenia, bo czegoś tam nie dopełnił z bzdurprzepisów zusowskich itp. – to hańba dla naszego państwa (ale może prawidłowość w prl – bis?). Mam też podobne poglądy co do dziedziczenia długów, a już na pewno długów, które powstały w/w sposób i niemożliwych do uregulowania z majątku jaki pozostawił zmarły lub dziedziczonych po członkach rodziny, o których nic nie wiedzieli spadkobiercy i nie utrzymywali z nim kontaktu. To oczywista bzdura!!!

@Maximov o tym pisze, że inflacja i deflacja to pojęcia z nieco innej bajki niż rzeczywistość gospodarcza ale są tam jakoś powiązane. Podobnie jak postulowane BDP to nie tylko “jakieś pieniądze, które muszą być i już” (bo jak się na to zdecydujemy to będą!!!) tylko rozwiązanie części problemów jakie toczą naszą rzeczywistość “TU i TERAZ”.

Fenix
Użytkownik
Fenix

@janpol , my się nie rozumiemy. Ja mówię o długu pokoleniowym na którym opiera się obecny system , przyszłe pokolenie już jest zadłużone ,( obciążone spłatą długu obecnego )to te które jeszcze nie przyszły na świat, i dlatego należy zmienić system finansowy. Ja wybieram Dochód Odnawialnym Kredytem, to prawo do życia ludzi. Ty mówisz o długu spadkowym rodziny , w tym przypadku należy zmienić prawo .Wybieram jedno prawo swoim prawem, osobistą władzą ludzi. Ja , nie wybieram partii ludzi do władzy ,by stanowili prawo , egzekwowanie przymusem. Ludzie u władzy są ponad prawem.

Fenix
Użytkownik
Fenix

Oddają swoją władzę osobistą, innym? Ich władzą , i przymusem zostajesz zniewolony!

janpol
Użytkownik

Aaa no tak, ale o tym to ja już też wielokrotnie pisałem. Tzw. “dług” wobec przyszłych pokoleń, który “wadza” zaciąga “w naszym imieniu” to taki dziwny dług bo można z nim robić różne dziwne rzeczy a pomysłów jest mnóstwo i będzie pewnie coraz więcej (ostatnio najczęściej stosowany “wynalazek” to skupywanie obligacji skarbu państwa przez bank centralny co może je “prolongować” ad Kalendas Graecas). Trochę to gorzej wygląda jak taki dług jest zaciągany w bankach komercyjnych lub, niestety też się zdarza bankach zagranicznych. Tu jednak zawsze pozostaje np. bankructwo państwa w najgorszym wypadku, co nie jest taką “niewyobrażalną tragedią” bo już chyba każde państwo (z USA i prl – bis włącznie, ba są tacy teoretycy co mówią, że państwo to nawet powinno co jakie ok. 100 lat bankrutować) coś takiego ma na sumieniu i jakoś nic wielkiego się nie dzieje (ostatnio np. Irlandia i Islandia).

“…Oddają swoją władzę osobistą, innym? Ich władzą , i przymusem zostajesz zniewolony!…” no mam nadzieję, że nie nawołujesz do anarchii? Ten czas, kiedy to było możliwe już dawno minął. Dziś musimy się jakoś organizować i samoograniczać (idea liberalnej wolności do!!!) jeżeli chcemy godnie żyć i pozwolić żyć innym. Do tego potrzebna jest organizacja a w tej jakieś władze zarządzające i pilnujące aby “cwaniaczki” nie nadużywały “pseudowolności”. Oczywiście ta władza musi być demokratycznie wybierana i kontrolowana przez obywateli, to chyba jasne?