Syndrom chorych budynków a lubelskie szkoły

Opublikowano: 31.08.2024 | Kategorie: Ekologia i przyroda, Nauka i technika, Wiadomości z kraju, Zdrowie

Liczba wyświetleń: 1831

Formaldehyd ze starych mebli, alergeny, mikroorganizmy rozwijające się w wilgoci, związki zawarte w kosmetykach, nadmierne stężenie dwutlenku węgla — niektóre substancje obecne w pomieszczeniach, z których korzystamy, mogą mieć wpływ na zdrowie, samopoczucie, ale także na efektywność pracy czy przyswajania wiedzy. Naukowcy zbadali jakość powietrza w pomieszczeniach — m.in. w niektórych lubelskich szkołach.

W komunikacie PL powołano się na wieloletnie badania duńskich naukowców, z których wynika, że jakość powietrza w pomieszczeniach ma wpływ na zdrowie i samopoczucie ludzi, ale także na efektywność pracy czy przyswajania wiedzy. Dlatego pracownicy Politechniki Lubelskiej razem z naukowcami z Danii i Finlandii postanowili sprawdzić jakości powietrza w pomieszczeniach, w których przebywają ludzie, m.in. w szkołach.

„W Polsce o zanieczyszczeniu powietrza mówimy głównie w kontekście powietrza atmosferycznego. Tymczasem tam, gdzie spędzamy dużo czasu: w domach, biurach, szkołach, sklepach, restauracjach czy kinach mogą występować szkodliwe dla naszego zdrowia substancje chemiczne, niektóre w stężeniach wyższych niż w powietrzu na zewnątrz” – zwraca uwagę cytowana w komunikacie prof. Marzenna Dudzińska z Katedry Jakości Powietrza Wewnętrznego i Zewnętrznego na Politechnice Lubelskiej.

Naukowców interesował m.in. obserwowany w niektórych wnętrzach tzw. syndrom chorego budynku. To zespół cech, które sprawiają, że użytkownicy danego pomieszczenia uważają je za duszne lub nieładnie pachnące. Przebywanie w takim miejscu użytkownicy traktują negatywnie.

To, czy w danym miejscu wskazany zostanie syndrom chorego budynku, zależy od wielu subiektywnych czynników. Badania w szkołach wykazały, że na ocenę naszego samopoczucia w pomieszczeniu wpływ mają: zapachy, temperatura, kolor ścian, światło lub hałas. A każdy uczeń nieco inaczej ocenia jakość tych parametrów. Badania pokazały jednak, że w źle postrzeganych wnętrzach występowały np. alergeny i substancje, które rzeczywiście mogą wpływać negatywnie na nasze zdrowie przy długotrwałej ekspozycji. Nie było więc tak, że intuicyjne odczucia dotyczące pomieszczeń nie miały uzasadnienia.

Pomiary w lubelskich szkołach wykazały na szczęście, że zdecydowana większość potencjalnie szkodliwych substancji znajduje się w powietrzu w ilościach śladowych, a wyższe stężenia różnego rodzaju środków — pochodzących np. z kosmetyków — dla zdrowej osoby nie są szkodliwe. Jednak osoby bardziej wrażliwe odczuwają to np. pieczeniem błon śluzowych lub łzawieniem oczu.

W dwóch z badanych placówek występował formaldehyd w stężeniu wyższym niż dopuszczalna wartość, co spowodowane było prawdopodobnie starymi meblami z klejonych płyt paździerzowych i niedostatecznym przewietrzaniem klas.

„Najbardziej niepokojące są przekroczenia zalecanego normatywu higienicznego dla dwutlenku węgla, szczególnie gdy weźmiemy pod uwagę duńskie badania nad jego wpływem na koncentrację i przyswajanie wiedzy. Zatem oprócz stosowanych materiałów, także wentylacja (wietrzenie) pomieszczeń jest bardzo ważna” – komentują przedstawiciele PL.

W badaniach zidentyfikowano nawet 600 różnych związków chemicznych, z którymi stykamy się we wnętrzach. To substancje, które np. pochodzą z materiałów budowlanych i wykończeniowych, mebli czy tkanin, sprzętu elektronicznego. Niektóre z nich ze względów zdrowotnych zasługują na uwagę.

Nieprzyjemny „chemiczny” zapach nowych mebli czy dywanów albo zapach wilgoci mogą sugerować, że w powietrzu są obecne związki szkodliwe dla zdrowia. Jednak nos nie zawsze wykryje nie zawsze szkodliwe substancje chemiczne w powietrzu, bo nie zawsze mają one jakąś woń.

„Dlatego warto świadomie wybierać materiały, z których korzystamy w domu” – komentują przedstawiciele PL. Dodają, że znaczenia ma również to, jakie środki czystości i urządzenia stosujemy na co dzień.

„Jakość powietrza w klasach wynika też z aktywności uczniów i nauczycieli. Sami używamy kosmetyków czy stosujemy chemię do czyszczenia, a chodząc lub odkurzając powodujemy ruch powietrza i wzbijamy pyły, które już się osadziły” – tłumaczy prof. Dudzińska. „W dodatku coraz rzadziej otwieramy okna, bo korzystamy np. z klimatyzacji lub wentylacji mechanicznej, albo chcemy zaoszczędzić na ogrzewaniu zimą. Szczelne okna i drzwi utrudniają odprowadzanie wilgoci z pomieszczeń, co sprzyja rozwojowi pleśni i chorobotwórczych mikroorganizmów. Powodują też wzrost stężenia dwutlenku węgla, który wszyscy wydychamy, a to ma bezpośredni wpływ na nasze samopoczucie”.

Autorstwo: PAP
Źródło: NaukawPolsce.pl

image_pdfimage_print

TAGI: ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.