Świąteczne zaćmienie umysłów

Opublikowano: 29.12.2020 | Kategorie: Publicystyka, Publikacje WM, Społeczeństwo

Liczba wyświetleń: 1099

Od ponad roku świat żyje „covidem”. Przez ten czas pojawiały się zarówno rzetelne informacje o wirusie SARS-CoV-2 i chorobie przez niego wywoływanej, jak i fake newsy oraz przeróżne teorie spiskowe, które niczym wirus infekowały ludzkie umysły. Niektórzy nie wierzą w SARS-CoV-2, inni panicznie się go boją. Pikanterii całej sytuacji dodaje wejście do powszechnego użytku szczepionki przeciwko temu koronawirusowi. Szczepić się, czy się nie szczepić? Oto jest pytanie XXI w.

Muszę przyznać, że sama mam mieszane uczucia, co do szczepionki i wpływu SARS-CoV-2 na ludzkie zdrowie, ale to, co zobaczyłam na “własnym podwórku” bezpośrednio przed tegorocznymi Świętami Bożego Narodzenia, jak i w ich trakcie, mocno zmodyfikowało moje postrzeganie pandemii.

Okazało się, że choć każdy z moich bliski doskonale znał wszystkie zalecenia Sanepidu i apele Rządu odnośnie kontaktów międzyludzkich zwłaszcza w okresie świąt, prawie nikt się do nich nie stosował. Święta, święta i po świętach, ale nie po konsekwencjach lekkomyślnych zachowań, które zaowocowały zainfekowaniem kilku osób z mojej rodziny.

Pierwsza ofiara “świątecznej gorączki” zaraziła się najprawdopodobniej podczas „szału świątecznych zakupów”. Organizatorka rodzinnej Wigilii nie mogła przecież wypaść blado podczas tak ważnej uroczystości. Rodzinna Wigilia na szczęście się nie odbyła, ponieważ objawy infekcji u zakażonej pojawiły się wcześniej, ale zdążyła ona już zarazić dwie kolejne osoby, u których Covid-19  znienacka dał o sobie znać dopiero po tygodniu doskonałego samopoczucia.

„Do nas nie przyjedziecie? Przecież nic wam nie jest. Musicie przyjechać!”, „Dobrze się czujecie, więc jesteście zdrowi”, „Będzie nam przykro, jak się nie spotkamy w święta” – teksty zapewne każdemu dobrze znane, zachęcające do kontaktów, usypiające naszą czujność, wywierające presję, powodują, że podejmujemy ryzykowne zachowania, których konsekwencje odczuwa się jeszcze długo po świętach.

Z „własnego podwórka” zebrałam informacje o objawach, których doświadczały znane mi osoby podczas chorowania na COVID-19. Większość z nich przeszła zakażenie ze stanem podgorączkowym, bez wysokiej gorączki powyżej 38 stopni Celsjusza, ale z poczuciem długotrwałego osłabienia i dużym spadkiem kondycji oraz bólami mięśni. Częsta była także utrata smaku oraz węchu. Kilka osób (w tym kilkunastoletni chłopiec) doświadczyło uciążliwego, gwałtownego, suchego kaszlu , ale ten objaw był zdecydowanie rzadszy. Jedna osoba powyżej 50 roku życia leczona przez dwa tygodnie antybiotykami trafiła w ciężkim stanie do szpitala, gdzie podłączono ją do respiratora. Mężczyzna jest już w domu, ale ma uszkodzone płuca i przyjmuje leki na rozrzedzenie krwi. Pojedyncze osoby doświadczały problemów żołądkowo – jelitowych.

Można w „covida” wierzyć lub nie, iść na szczepienie albo zupełnie pominąć ten temat. To zależy od nas, tak jak i szczypta zdrowego rozsądku, którym pomimo osobistych przekonań o pandemii powinien się wykazać każdy z nas, zwłaszcza w okresie świątecznym. Przed nami Sylwester, kolejna okazja do świętowania lub zarażania innych wirusem. Nasze prawa i wolność osobista mogą oznaczać dla kogoś chorobę, a nawet śmierć. Pamiętajmy o tym i nie pozwólmy, aby świętowanie przysłoniło nam zdrowy rozsądek i myślenie, zwłaszcza o ludziach wokół nas.

Autorstwo: JZ
Źródło: WolneMedia.net

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Liczba głosów: 14, średnia ocena: 1,86 (max 5)
Loading...

TAGI: , ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

6
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
cinq2
Użytkownik
cinq2

To już chorować nie wolno?
Przed covidem innych strasznych chorób nie było?
Przed pandemią rozumiem autor też bał się spotykać na święta, bo może kogoś zarazić grypą lub innymi chorobami.
Mój syn w święta przechodził mononukleozę zakaźną temperatura do 40 stopni, sądzę, że czuł się porównywalnie do covidowców mam się bać i nie zapraszać do siebie nikogo bo córka zachoruje na to samo? Sądzę, że jest wiele chorób bakteryjnych i wirusowych które mogą doprowadzić do powikłań, przez które osoba na świętach może trafić do szpitala.
Każdy kaszel lub katar będzie powodował teraz strach?
Żal 50 latka, że skończył w szpitalu, ale u wielu rodzin nikt nie skończył w szpitalu.
Można w covida wierzyć lub nie, ale stresowanie i zamartwianie się nim w niczym nie pomoże.

dagome12345
Użytkownik
dagome12345

Chciałbym przeprowadzić niemożliwy do zrealizowania eksperyment.
Mianowicie, skonfrontować obecne obserwacje o chorych ludziach w czasie Plandemi z tymi samymi obserwacjami w świecie bez Plandemi.
Ciekawe czy też byśmy notowali w naszych mózgach informacje jak to nasz kuzyn miał stan podgorączkowy tydzień czy dwa temu , zaraz po tym jak widział się z ciocią , która coś tam wspominała ,że miała grypę.
Przypominają mi się wydarzenia z lat poprzednich jak większość moich znajomych oraz członków mojej rodziny wspominała ,że miała grypę , rezygnowała z tego powodu spotkań , wyjść do baru czy knajpy , a potem wszyscy , którzy mogli się wybrać na spotkanie zauważali ,że w ich gronie krąży jakiś wirus :) Tylko wtedy nikt na to nie zawracał uwagi i zamawiał następne piwko :)

cinq2
Użytkownik
cinq2

#dagome
Dokładnie teraz wszędzie tematem nr. 1 jest covid. Masz katar myślisz covid, masz kaszel myślisz covid, znajoma ma katar to może być covid. Wszyscy o tym wałkują i rozmawiają. Nagle w tym roku wiem o wszystkich chorobach u mnie w rodzinie i u znajomych, gdzie wcześniej o niczym bym nie wiedział.
W latach poprzedzających covid nie znałem skali infekcji wśród moich znajomych bo się o nich nie rozmawiało, teraz wiem o wszystkich. To, że wszyscy o tym rozmawiają uwiarygadnia tylko narrację mediów i to co autorze napisałeś o informacjach ,, Z WŁASNEGO PODWÓRKA “. Uwiarygodniłeś narrację mediów, bo miałeś w otoczeniu kilka osób z infekcją, co nie oznacza, że w poprzednich latach ich nie było.

Zgadzam się JZ z Tobą i cieszę się, że covid nauczył mojego pracodawcę, żeby chorób nie ignorować, bo mogę z lekkim przeziębieniem siedzieć i pracować z domu (niestety nie każdy tak może), ale skoro wciska się nam, że zarażamy bezobjawowo to co Ci to da skoro w święta się odizolujesz a w kolejny weekend zarazisz kogoś bliskiego? Żyj i ciesz się życiem bo jest ono Ci odbierane.

Fajnie, że się troszczysz, ale bakterie i wirusy przekazujemy sobie na okrągło, jednak uważam, że w czasie pandemii lepszy przekaz będzie jeśli zacznie się namawiać ludzi do dbania o siebie i swoją odporność.