Liczba wyświetleń: 886
W Polsce rolnicy nie mogą sprzedawać przetworzonych przez siebie produktów. Istnieje jednak sposób, w naszym kraju dotąd nieznany, aby im pomóc – tzw. inkubator kuchenny.
Jak informuje portal Farmer.pl, przeniesienie do Polski rozwiązania stosowanego w innych krajach zaproponowała podczas obrad sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi Renata Bukowska, prezes Lokalnej Grupy Działania Stowarzyszenie „Gościniec 4 Żywiołów”. „Nazwa nawiązuje do inkubatorów przedsiębiorczości, ponieważ mają to być kuchnie wyposażone – podobnie jak inkubatory przedsiębiorczości – w podstawowe zaplecze do małego przetwórstwa. Takie, aby mały rolnik mógł właśnie z niego skorzystać i wytworzyć w inkubatorze – który spełni wszystkie wymagania Sanepidu czy wymagania weterynaryjne – takie produkty, które będą mogły być oficjalnie sprzedawane” – wyjaśniła Bukowska.
W woj. małopolskim zaplanowano powstanie 40 takich inkubatorów. Zdaniem Bukowskiej, inicjatywa mogłaby zostać rozszerzona na cały kraj. Sprawa wymaga jednak koordynacji – łączenia funduszy, zorganizowania sprzedaży produktów w miastach. Pani prezes zasugerowała, by wykorzystać środki unijne przyznawane na tzw. rozwój kierowany przez lokalną społeczność (CLLD). Zaapelowała przy tym do Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz Ministerstwa Rozwoju Regionalnego o przyspieszenie prac wspólnego zespołu powołanego w październiku ubiegłego roku. Zespół ten nie spotkał się dotychczas ani razu, co utrudnia grupom lokalnym konsultowanie przygotowanych rozwiązań.
Źródło: Nowy Obywatel
#W Polsce rolnicy nie mogą sprzedawać przetworzonych przez siebie produktów. #
Pytam dlaczego?
@sztudynt
Rok 1945 Szczecin prawdopodobnie szkolenie polityczne małej grupki Krasnej Armi.Żołnierz zapytuje prowadzącego szkolenie oficera „czto z Polszu” odpowiedź „My nie chaczu polskiej zjemli my chaczu wygoda”>my nie chcemy polskiej ziemi,my chcemy zysk<.Zamieniliśmy Moskwę na Brukselę poza tym wszystko po staremu,no może lepsze opakowanie.
Na razie zamiast takiego „inkubatora kuchennego”, Panie ze wsi sprzedają w miastach mleko prosto od krowy „dla kota”, bo dla ludzi im nie wolno. Ludzie te wiejskie produkty (mleko, sery, jaja, kaczki, kury, gęsi itd) od rolniczek kupują bardzo chętnie, oczywiście wbrew sanepidowi i nic im się nie dzieje. Zdarzają się także oszustki. Znałem taką jedną. Szła do sklepu, kupowała kurczaka, a następnie sprzedawała go kilka razy drożej jako wiejską kurę. Tak samo robiła z jajkami, wystarczyło zmazać pieczątkę. Od roku już się nie pokazuje, ale wniosek z tego taki że należy kupować tylko u sprawdzonych sprzedawców.
Problem w tym, że lobby pośredników jest zbyt silne. W 2012 roku był pomysł, aby na opakowaniach produktów umieszczać procentowy wykres wykazujący na co składa się cena produktu, niestety umarł śmiercią „naturalną”. I jeszcze przykład z tego roku: Rosjanie znoszą cło na jabłka, jednak cena w firmach w Grójcu ani drgnie (cło to około 60 gr z kg)
sztudynt.Czyżbyś nie wiedział że żyjesz w kraju reżimowym ?