Sekielscy są wczorajsi

Opublikowano: 24.05.2020 | Kategorie: Prawo, Publicystyka, Seks

Liczba wyświetleń: 1104

Pedofilia to muzyka przeszłości.

Gdy Sekielscy pokazali pierwszy film o kościelnej pedofilii – „Tylko nie mów nikomu” – marudziłam, że zamiast skupiać się na starcach, którzy kiedyś byli groźnymi pedofilami, ale dziś są roztrzęsioną kupą demencji, powinni byli pokazać system. W tym kontekście nowy film braci Sekielskich – „Zabawa w chowanego” – powinien spełniać moje oczekiwania, albowiem opowiada właśnie o systemie krycia zboków przez kościelnych przełożonych. Ale, jak przystało na kobietę marudną, nadal mam poczucie niedosytu.

Janiak, ty ohydo!

Sekielscy w drugim filmie pokazują mechanizm przenoszenia księży pedofilów z parafii do parafii – co zapewnia im nietykalność z jednej strony i dostawę nowych dzieci do zabawy z drugiej – ilustrując to postacią wyjątkowo ohydnego funkcjonariusza tego systemu, jakim jest zaprawiony w bojach o ochronę zboczeńców w sutannach biskup kaliski Edward Janiak. Janiak jest idealny do roli czarnego charakteru: arogancki, napompowany własną ważnością, prymitywny językowo („Ksiądz spaźnia się na posługę liturgiczną”; „Czeba zajrzeć do dokumentów” – mówi książę Kościoła przed sądem), kompletnie pozbawiony poczucia winy i wstydu. Kłopot polega na tym, że my już to wszystko wiemy.

Zgoda: prawdopodobnie większość z nas, nawet zainteresowanych mroczną stroną papizmu, żyła w szczęśliwej nieświadomości istnienia biskupa Janiaka, który nie wdarł się do opinii publicznej wypowiedziami oskarżającymi dzieci o wodzenie księży na pokuszenie, jak np. abp Michalik. Ale generalnie ten mechanizm jest nam wszystkim znany: prowincjonalny kacyk w sutannie, rządzący swoją domeną nie tylko z lekceważeniem dla państwa i prawa, ale także z tegoż państwa pomocą – Janiak dostał od prokuratury akta śledztwa w sprawie jednego z podległych sobie zboczeńców.

Do i z prokuratury

Sekielscy dokonują pewnej manipulacji, sugerując, że udostępnienie biskupowi akt toczącego się śledztwa wynika z „okólnika ministra Ziobry”. Tak dokładnie, dyrektor Biura Prezydialnego Prokuratury Generalnej Tomasz Szafrański wydał 31 stycznia 2019 r. okólnik, w którym zalecał prokuratorom nienatrętne domaganie się akt z postępowania kanonicznego – „zasada autonomii wymaga, aby organy państwa w swoich relacjach z instytucjami kościelnymi opierały się na współdziałaniu, rezygnując z wykorzystywania swoich uprawnień władczych w sposób antagonistyczny” – nie ma tam natomiast mowy o procesie odwrotnym: o udostępnianiu Kościołowi akt prokuratorskich. To jednak mniej istotne: fakt, iż zalecenie takie nie znalazło się na piśmie, wcale nie oznacza, że w realu go nie było. Byłoby jednak dobrze, gdyby bracia Sekielscy sprawdzili – czego nie robią – czy udostępnianie kurii prokuratorskich akt z śledztw w sprawie zboczeńców w sutannach było normą, czy jednorazowym wybrykiem prowincjonalnej prokuratury.

Ale to tak naprawdę nie jest najistotniejsze. To, że Kościół w Polsce od trzydziestu lat jest ponad prawem, a kolejne rządy III RP – niestety także lewicowe – umizgiwały się do niego i pozwalały mu na wszystko, jest dziś wiedzą powszechną. Nie posunęłabym się do stwierdzenia, że nie warto robić o tym filmów, ale na pewno nie będą to filmy przełomowe.

Przełomowy byłyby film, który idzie krok dalej: który mówi o konsekwencjach tego wszystkiego, o czym już „wszyscy wiedzą”. Rzeczywistych, ale także pożądanych.

Nadzieja w młodych

Rzeczywiste są takie, że ludzie wychowani w systemie klerykalnym, czyli w tzw. wolnej Polsce, są bezprecedensowo wolnomyślni. Według obszernego raportu CBOS na temat młodzieży z 2018 r., już tylko 37 procent Polaków kończących szkoły średnie „wierzy w Boga i nie mam co do Jego istnienia wątpliwości”. Wraz z tymi, którzy „mają niekiedy chwile zwątpienia”, wierzących młodych Polaków jest 60 procent; do tego dochodzi 11 procent tych, którym „czasami wydaje się, że wierzą w Boga”. Ateistą lub agnostykiem jest co piąty młody obywatel Polski. Inne pytanie, dotyczące samookreślenia („Czy uważasz się za osobę głęboko wierzącą; wierzącą; niezdecydowaną; niewierzącą”) przynosi zaledwie 63 procent jakkolwiek wierzących; w 1996 r. było to 80 procent. 17 procent młodych ludzi otwarcie mówi, że są niewierzący – w 1996 r. zaledwie 5 procent. Znakomite wyniki mamy także, jeśli chodzi o usuwanie młodzieży spod wpływu kleru: z 16 do 35 procent wzrosła grupa tych, którzy w ogóle nie chodzą do kościoła. Warto wspomnieć, że badanie przeprowadzone było w październiku 2018 r., czyli przed premierą pierwszego filmu Sekielskich, a także głośnymi publikacjami o ks. Jankowskim czy o niezliczonych rzeszach biskupów chroniących pedofilów. Dziś, nie wątpię, wyniki byłoby jeszcze bardziej optymistyczne: dobrym indykatorem jest tu np. twitterowa reakcja na ogłoszoną przez abp. Gądeckiego akcję #ThankYouJohnPaul2, gdzie dominują głosy dziękujące papieżowi Polakowi za „krycie pedofilów i epidemię AIDS w Afryce” (pisałam o tym tydzień temu). W sumie: w wyniku zgodnych wysiłków władzy i kleru Kościół katolicki w Polsce – zwłaszcza wśród polskiej młodzieży – ulega przyspieszonej marginalizacji.

Tak jak „Nie”

Dlatego nadeszła pora na to, żeby upomnieć się o dostosowanie usytuowania papizmu w Polsce do jego rzeczywistej roli w życiu „suwerena”; a do tego konieczne jest skłonienie go do szczerości. Dotychczas polityczni obrońcy wiary na protesty wobec uprzywilejowania czarnych nieodmiennie odpowiadali kazaniami o „niezachwianej pozycji Kościoła katolickiego w polskim narodzie”, a także o tym, iż „podatnicy katolicy” mają prawo domagać się, aby z ich podatków finansowane było różne aktywności kleru. Czas pokazać, że ta epoka mija nieubłaganie. Nadchodzi nowa era.

Jak słusznie zauważa Marek Sekielski w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”, „w latach 1990. było tak, że mogłeś napisać nawet najlepiej udokumentowany tekst o tym, że ksiądz dopuścił się gwałtu na jakimś dziecku, a i tak od razu mogli ci przykleić gębę radykała i antyklerykalnego oszołoma, dla którego miejsce jest tylko w „Faktach i Mitach” albo tygodniku „NIE””. To jest, nawiasem mówiąc, jedyny przykład, który udało mi się znaleźć, gdy apostołowie nowej wiary, jaką stał się dziś wymierzony w kler antypedofilizm, odnotowują fakt, że byliśmy jej prorokiem, zanim komukolwiek się o niej śniło. Dziś krzyczenie o pedofilach w sutannach nie jest żadną odwagą. Co więcej, nie ma specjalnego znaczenia praktycznego – nie sądzę, żeby jakikolwiek ksiądz w dzisiejszej atmosferze poważył się choćby wziąć dziecko na kolana; a jeśliby do tego doszło, raczej trudno sobie wyobrazić dziecko, które nie powie o tym rodzicom, albo rodziców, którzy dziecku nie uwierzą, co w złotym wieku księżej pedofilii stanowiło normę. Dlatego wszystkie te heroiczne akty walki ze zboczeńcami w sutannach nie służą dziś ochronie dzieci, które są względnie bezpieczne, tylko retrybucji, która sama w sobie oczywiście jest godna i sprawiedliwa, słuszna i zbawienna, ale jednak moim zdaniem stanowi pewien program minimum.

Sam se poświęć, klecho

Prawdziwym problemem – z którym dziś musimy się zmierzyć – jest przemoc symboliczna Kościoła wobec całego społeczeństwa. W Boga wierzymy coraz mniej, klerowi nie wierzymy w ogóle, a jednak poddajemy się narzucanym przez niego rytuałom, co pozwala mu dominować w polskim życiu publicznym. Ludzie do facto niewierzący ciągle zawierają śluby kościelne, chrzczą dzieci, wysyłają je na religię i do komunii. Katolicki pogrzeb jest ciągle normą, a nie wyjątkiem zarezerwowanym dla naprawę wierzących. Ciągle przyjmujemy księdza po kolędzie: według sondażu Ariadna dla portalu Wp.pl z zeszłego roku aż 65 procent Polaków zamierzało księdza wpuścić, choć w tym samym czasie tylko 38 procent chodziło do kościoła, i to według Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego, który liczy wiernych w jednym konkretnym dniu, w trzecią niedzielę października, o czym księża zawiadamiają z wyprzedzeniem. Skoro nie odczuwamy potrzeby pójścia do księdza, to dlaczego wpuszczamy księdza do domu? I dlaczego ci, którzy księdza sobie nie życzą, nie mają odwagi otworzyć drzwi i tego powiedzieć, wolą ukrywać się po stołem albo uciec do znajomych (co potem owocuje donosem: „Świeciło się światło i słychać było głosy. Kiedy pukaliśmy, nagle milkną. Może gdy oni przyjdą do mnie w jakiejś sprawie, wtedy ja będę siedział cicho” – napisał w opublikowanym na stronie parafii sprawozdaniu z „kolędy” proboszcz z Włocławka). Katolickie nabożeństwa albo choć „błogosławieństwa” są nieuniknionym elementem wszelkiego rodzaju publicznych wydarzeń, „poświęcenie” jest punktem oddania do użytku nieomal każdej publicznej instytucji.

Lawendowy błąd

I nie są to tylko puste gesty. Najważniejszym ich efektem jest barbarzyńska ustawa antyaborcyjna i systemowa dyskryminacja osób LGBT w polskim prawie (nawisem mówiąc, byłoby dobrze, żeby bracia Sekielscy uważniej prezentowali opinie na temat „lawendowej mafii” – czyli lobby homoseksualnego w Kościele kat. – które pojawiają się w filmie o księżej pedofilii w postaci wypowiedzi takich autorytetów jak ks. Isakowicz-Zaleski czy red. Terlikowski. Wiązanie pedofilii z homoseksualizmem jest niepopartym żadnymi danymi naukowymi elementem obrzydliwej prawackiej propagandy i walce o prawdę o źródłach krzywdy dzieci w Kościele należy jej stanowczo unikać). Ale rzekoma religijność Polaków owocuje także niedostępnością środków antyaborcyjnych, w tym pigułki „dzień po”, brakiem edukacji seksualnej czy obecnością i finansowaniem religii w szkołach i kapelanów w szpitalach oraz 200 milionami budżetowych złotych na Fundusz Kościelny. Te wszystkie wykroczenia wobec konstytucyjnej zasady autonomii państwa i Kościoła opierają się na niezapisanej nigdzie zasadzie, że jesteśmy „katolickim narodem”. I to jest zasada, którą najwyższy czas podważyć.

Odebranie księżom zabawek w postaci dzieci to tylko pierwszy krok – i krok ten już został zrobiony.

Autorstwo: Agnieszka Wołk-Łaniewska
Zdjęcie: zsuga (CC0)
Źródło: TygodnikNie.pl

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Liczba głosów: 6, średnia ocena: 2,33 (max 5)
Loading...

TAGI:

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

8
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
kufel10
Użytkownik
kufel10

Pedofile, złodzieje czy inni szubrawcy są tak samo wśród księży jak i wśród milicjantów, sołtysów, radnych, ślusarzy i kierowców mpk. To nic innego jak atak na kościół i wiarę katolicką, przy okazji ataku na pis, przy okazji pewnych zmian, przy okazji osłabienia czujności waszego umysłu wirusem grypy, bo jest sposobność upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Polska jest jednym z ostatnich krajów, gdzie ta wiara jest tak powszechna (ma taką władzę). Idea tej wiary była szczytna więc nie dajcie sobie, Polacy, mydlić oczu. A tłuścioch – sekielski, korzysta przez swoje niepohamowane obżarstwo z opieki medycznej fundowanej przez nas, z naszych składek. Powinien sie najpierw zastanowić nad sobą, bo jak sie fajfusa widzi już tylko w lustrze, to nie jest dobry znak.

qhashbba
Użytkownik
qhashbba

To samo jest w filmie Latkowskiego i tutaj spelnia role obronna ministerstwo kultury i sztuki, czy jakkolwiek ono sie teraz nazywa. Przestancie dzielic tych ludzi i dzielic spoleczenstwo. Skupic sie trzeba na oprawcach, ani e tych kltorzy te patologie pokazuja.

rici
Użytkownik
rici

“Zasada autonomi wymaga, aby organy panstwa w swoich relacjach z instytucjami koscielnymi opieraly sie na wspoldzialaniu”. Czyli w ustawie pisze jak byk, ze strony maja ze soba wspolpracowac, czyli my pokazemy wam nasze akta,a wy powiecie ze wasze zostaly wyslane do Watykanu, i to jest owocna wspolpraca. Ale akta na wszelki wypadek schowajcie dobrze, bo kiedys moga byc potrzebne, gdyby nie daj boze sytuacja sie zmienila na nasza niekorzysc.

dagome12345
Użytkownik
dagome12345

Mam takie małe pytanko do admina WM.
Po co umieszczać tak skrajne ideologicznie artykuły na portalu WM?
Nie ma to żadnego sensu.
Bezstronność tygodnika “NIE” jest taka sama jak bezstronność informacji zamieszczanych na neonazistowskich portalach internetowych.
A takowych jakoś nie widzę na portalu WM :)

dagome12345
Użytkownik
dagome12345

Świetnie rozumiem ( i pochwalam) szerzenie jak największego pluralizmu informacyjnego na portalu WM.
Jednak będę podtrzymywał zdanie ,że tygodnik “NIE” nawet przez mglę nie rozumie co to wolność słowa, pluralizm, wielopłaszczyznowość społeczeństwa i co najważniejsze tolerancja ( której podobno jest największym orędownikiem).
Co stawia go w mojej ocenie na równi z nurtami myślowymi-ideologicznym zaszeregowanymi jako neonazistowskie.
Zaglądam z rzadka na stronę WM od kilku ładnych lat, ale nigdy nie spotkałem ,żadnego “przedruku” z stron Białych Braci czy jakiś tam innych 18-stek ( nazwy zmyślam bo nie znam nazw takich portali).

Pozdrawiam.

dagome12345
Użytkownik
dagome12345

No niestety tak wygląda Polska rzeczywistość.
Mamy w polskim kodeksie karnym artykuł 256., gdzie jest jak wół wytłumaczone najprościej jak się da (jak krowie na rowie) ,że nie można propagować faszystowskiego lub innego ustroju totalitarnego w przestrzeni publicznej.
Wiec swastyka i tym podobne są “BEEE”, ale sierp i młot to już ” no niby są BEE, ale nie do końca, trzeba się zastanowić….”. Oczywiście twarde dane statystyczne udowadniające ,że przez symbol sierpu oraz młota zginęło o wiele więcej ludzi niż przez symbol swastyki nikogo nie obchodzą.
I takie jest właśnie wygląda obecna Polska. Jak prowadzisz gazetkę gdzie 100% dziennikarzy bez problemu ubrało by koszulkę z sierpem i młotem to w niewytłumaczalny sposób jesteś z miejsca tolerancyjnym lewicowcem. Jeżeli w jakikolwiek sposób choćby napomkniesz ,że to chyba niewłaściwe, z miejsca jest ci przyszywana łatka prawicowego radykała, jak nim jesteś to znaczy ,że popierasz Hitlera, a jak popierasz Hitlera to znaczy ,że nienawidzisz Żydów, a jak nienawidzisz Żydów to znaczy ,że jesteś za obozami koncentracyjnymi , a jak jesteś za obozami koncentracyjnymi to przestajesz być pełnowartościową istota ludzką. Kółeczko się zamyka.

Gazeta “Nie” została założona przez głównego “wygładzacza” komuny w Polsce.
Jego gazeta nie została stworzona do informowania opinii publicznej o aferach, została stworzona do manipulacji opinią publiczną oraz do dezinformowania tejże opinii publicznej ( z tego samego powodu Adaś mógł stworzyć swoje małe imperium Gazety W.).
Jeżeli się zagłębić po pewnym czasie w tzw polskie afery, które wyszły na jaw , na 99% można się doszukać manipulacji gdzie jedne grube Misie pozbywały się innych grubych Misiów.

Ostatnia sprawą , która mnie rozwala już w przed biegach gdy o niej myślę, to sprawa homoseksualistów. Gdy ideolodzy LGBT jeszcze nie mogli szaleć i tak obiektywnie spojrzy się na przeszłość tzw lewicy w tym kraju, to nigdzie nie można naleźć jakiejś większej walki oprawa do adopcji dzieci, prawo do małżeństwa osób tej samej płci, tworzenie parad równości itd. Wręcz przeciwnie , słowem “pederasta”, ciepły, lub po po prostu pe…ł walczono z osobami, na które był wydany medialny wyrok. A przodował w tym wszytki Jerzy Urban :)

W mojej ocenie propagitka NIE, GW, obecnie TVN niczym nie różni się od tępej propagitki obecnego TVP pod rządami PIS-u. Jak kto woli, teoretycznie to wolny kraj.

Pozdrawiam.