Sądy po stronie służb. Nie dowiemy się, od ilu firm ABW pobiera dane o użytkownikach

Opublikowano: 02.07.2019 | Kategorie: Prawo, Wiadomości z kraju

Liczba wyświetleń: 202

Ustawa inwigilacyjna umożliwiła polskim służbom zawieranie z firmami internetowymi porozumień, dzięki którym uzyskują stały i nieograniczony dostęp do danych internetowych, czyli np. informacji o tym, co polscy użytkownicy Internetu kupują na portalach aukcyjnych i jakie artykuły najbardziej ich interesują. Fundacja Panoptykon zapytała Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego, ile takich porozumień zawarła. Służba odmówiła odpowiedzi, a w czwartek jej decyzję zatwierdził Naczelny Sąd Administracyjny. Takie zakończenie sprawy podważa zaufanie zarówno do służb, jak i do sądów administracyjnych.

Porozumienia, o których liczbę pytano, dotyczą zdalnego dostępu funkcjonariuszy do baz firm telekomunikacyjnych. Zastrzeżenia nie dotyczą tego, że służby mają dostęp do danych w formie cyfrowej – wnioskodawca nie postulował o to, by odbywało się to na papierze. Fundamentalny problem dotyczy braku kontroli nad wykorzystywaniem tego uprawnienia: nikt nie weryfikuje, czy funkcjonariusze nie zaglądali do danych internetowych bez związku z prowadzonymi postępowaniami. Podobnie zresztą jak ma się to w przypadku danych pochodzących z telefonów komórkowych polskich abonentów.

Przez całe trwające 3,5 roku postępowanie próbowanoy się dowiedzieć, co złego lub niebezpiecznego wiąże się z ujawnieniem przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego informacji, że wykonuje swoje ustawowe zadanie i zawarła porozumienie z 5-cioma, 10-cioma czy 100-ma firmami? Dowiedziano się jedynie, że ma to związek z koniecznością zapewnienia bezpieczeństwa „w związku z wojną Państwa Islamskiego ze światem demokratycznym”.

Dlaczego taka „totalna tajność” jest niekorzystna? Bo pozostając w cieniu, służby zostawiają przestrzeń na niepotrzebne spekulacje, a jednocześnie stawiają się ponad obywatelskim prawem do informacji. A dlaczego sądy powinny zakwestionować takie podejście służb? Bo lekceważone w ten sposób prawo do informacji jest jednym z praw zagwarantowanych w Konstytucji. Jego ograniczenie powinno być absolutnym wyjątkiem. Tymczasem sądy obu instancji zamiast faktycznie zweryfikować, czy udostępnienie żądanej przez Panoptykon informacji zagrozi bezpieczeństwu państwa, oparły się wyłącznie na argumentacji Agencji.

Fundacja dziękuje Rzecznikowi Praw Obywatelskich za przyłączenie się do sprawy i udzielenie jej wsparcia, i czeka na pisemne uzasadnienie wyroku. Po zapoznaniu się z nim podejmie decyzję, czy złożyć w tej sprawie skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.

Autorstwo: Wojciech Klicki
Źródło: Panoptykon.org

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Liczba głosów: 6, średnia ocena: 5,00 (max 5)
Loading...

TAGI: , ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

2
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Krokodylowy
Użytkownik
Krokodylowy

@Admin – obawiam się, że prawdopodobna jest opcja pierwsza. ABW się rozpędza. Ostatnio się dowiedziałem, że wywierają naciski nawet na szkoły aby te sprzedawały im informacje o uczniach i ich środowisku! I jest to informacja z pierwszej ręki, a konkretnie od jednego z dyrektorów zespołu szkół. Na szczęście to osoba nie w ciemię bita i goni ich jak może, ale w różnych szkołach na tym stanowisku widywałem różne postacie. W tym takie, które wypełnią ślepo i bezrefleksyjnie każde polecenia “z góry”, a nawet się może jeszcze wystraszą i podadzą na tacy całe uczniowskie teczki. Takie powiedzmy, że lekko SB-ckie metody.
Ale dla kontrastu jest i przebłysk humoru z notatnika służb. W jednej ze szkół, która miała alarm bombowy podczas egzaminu policja szukając sprawców… poprosiła o adresy IP maszyn, które wchodziły na szkolną stronę internetową… od stycznia. A z prośbą wyjechali w zasadzie w okresie rekrutacji podwójnych roczników, gdzie szkolne strony aż furczą od ruchu. Bo na pewno wchodzili terroryści aby spisać sobie maila ze strony… Znaczy wiedzą, że nic nie wiedzą.

Dorota Nawigatorka
Użytkownik
Dorota Nawigatorka

Świat jest postawiony na głowie, bo prawo do prywatności (tajności) powinny mieć osoby prywatne- im bardziej publiczna osoba, tym bardziej transparentna. Im bardziej publiczna instytucja, tak samo. Wyjątki, absolutnie niezbędne, a i tak poddane kontroli społecznej- np. poprzez sądy. Tymczasem jest dokładnie odwrotnie. Prywatność jest iluzoryczna, nieomal każdy kto chce zyskuje dostęp do naszych danych, w tym tzw. “wrażliwych”, a im wyżej, tym większa swoboda w kryciu wszystkiego, nawet zbrodni. Na samej górze wystarczy “pieczątka” “ściśle tajne”- i już. Oj, nie w tę stronę to wszystko zmierza, gdzie powinno…