Rząd chce hojnie dopłacać do zakupu aut elektrycznych

Opublikowano: 15.07.2018 | Kategorie: Gospodarka, Wiadomości z kraju | RSS komentarzy

Przeczytano 70 razy!

Sprawa tzw. elektromobilności i dopłat do zakupu pojazdów elektrycznych pokazuje, że rząd traci kontakt z twardą rzeczywistością. Minister Krzysztof Tchórzewski zapowiedział w ubiegłym tygodniu dopłaty dla osób gotowych kupić sobie nowego „elektryka”. W 2019 r. miałyby one wynieść do 25 tys. zł na auto. Dofinansowanie mogłoby objąć rocznie do kilkudziesięciu tysięcy pojazdów. Razem daje nam to potężną kwotę, która w praktyce zasili konta zagranicznych firm produkujących auta elektryczne. Jednocześnie rząd nie ma kasy na opiekunów niepełnosprawnych…

Przypomnijmy – rządowy „Plan Rozwoju Elektromobilności” zakłada, że do 2025 roku po polskich drogach ma jeździć 1 milion samochodów elektrycznych. Aby było to możliwe Fundusz Niskoemisyjnego Transportu (to na niego pójdzie nowa opłata emisyjna doliczana do ceny paliwa) ma dopłacać chętnym do zakupu nowych aut o napędzie elektrycznym.

„W ramach Funduszu Niskoemisyjnego Transportu planujemy dofinansowanie zakupu kilkudziesięciu tysięcy samochodów elektrycznych wraz z budową ok. 20 tys. punktów ładowania w całym kraju. W 2019 r. dopłaty do zakupu samochodu elektrycznego mogą już wynieść ok. 25 tys. zł na pojazd. W kolejnych latach wysokość wparcia będzie zależna od potrzeb klientów i kształtowania się rynku” – stwierdził minister energii Krzysztof Tchórzewski.

Wypowiadając te słowa minister Tchórzewski zapomniał o jednej bardzo ważnej kwestii, która sprawia że cały projekt „miliona elektryków” staje pod wielkim znakiem zapytania. Otóż osiągnięcie tej liczby aut elektrycznych w Polsce do 2025 roku będzie się wiązało z wygenerowaniem dodatkowego zapotrzebowania na energię na poziomie 4,3 TWh2 rocznie. Problem w tym, że już teraz w naszym kraju brakuje prądu (musimy go dokupować za granicą – głównie z Niemiec), a planowane i budowane nowe bloki elektrowni i tak nie będą w stanie pokryć deficytu jaki powstanie, gdy na ulice polskich miast wyjedzie milion aut elektrycznych. To wszystko sprawia, że rządowy „Plan Rozwoju Elektromobilności” jest albo wymysłem czysto politycznym, stworzonym na potrzeby zbliżających się kampanii wyborczych, albo ma na celu realizację interesów Niemiec (gdyż, aby sprostać popytowi na prąd trzeba go będzie sprowadzać od naszego zachodniego sąsiada).

Tak czy inaczej, to że pomysł dopłacania do zakupu samochodów elektrycznych wyszedł ze strony rządu (a dokładnie Ministerstwa Energii) pokazuje, jak silny (i skuteczny) musi być w tej kwestii lobbing producentów tego typu pojazdów. Nie da się bowiem ukryć, że dopłaty w wysokości do 25 tys. zł są dla rządu PiS politycznie bardzo ryzykowne (szczególnie jeśli się je zestawi z informacjami, że opiekunowie osób niepełnosprawnych nie mogą liczyć na kilkaset złotych w gotówce, a NFZ odmawia refundacji leków ratujących życie). Ktoś zatem musiał wywrzeć na przedstawicielach władzy duże wrażenie, że zdecydowali się oni wejść w ten projekt, mimo zupełnie czytelnych ryzyk o charakterze politycznym czy ekonomicznym.

Na podstawie: WysokieNapiecie.pl, BIP.ME.gov.pl
Źródło: Niewygodne.info.pl

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU: Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

8 komentarzy

  1. lboo 14.05.2018 11:11

    „Sprawa tzw. elektromobilności i dopłat do zakupu pojazdów elektrycznych pokazuje, że rząd traci kontakt z twardą rzeczywistością.”

    Jak już wcześniej pisałem przejście na elektryki to proces już jakiś czas temu wystartowany i to z poziomu znacznie wyższego niż nasi rządzący. Nie mamy na to wpływu, a czy to rozsądne czy nie trudno oceniać nie znając przyczyn.

    „musi być w tej kwestii lobbing producentów tego typu pojazdów.”

    Producentami samochodów elektrycznych najczęściej są ci sami producenci produkujący spalinowe. I na pewno woleli by zarabiać na dopracowanej już technologi robiąc tylko co jakiś czas face lifting. Opracowanie i udoskonalanie nowej technologii to dodatkowy koszt i ryzyko. Natomiast producenci też muszą grać w tą samą grę i realizować plan w z góry obranym kierunku. W przeciwnym wypadku kredyt może się skończyć, albo wyjdzie jakaś afera z oszukiwaniem klientów… Możliwości jest sporo.

  2. hashi 14.05.2018 13:14

    To ciekawe rząd jednocześnie blokuje rozwój rozproszonej energetyki odnawialnej ze względu na lobby węglowe a z drugiej strony chce pomagać elektrycznemu lobby motoryzacji i musi importować drogi odnawialny prąd z Niemiec bo nasze elektrownie za słabe.
    Blokuje rozwój technologi walut cyfrowych tak, że wszystkie firmy krypto uciekają za granice a jednocześnie obiecuje za 10 lat pionierstwo w branży hi tech. Co znaczy, że będzie jak z prądem zapłacimy tantiemy dla zagranicznych koncernów za możliwość użytkowania nowej sieci i systemów informatycznych opartych o blockchain ale pod inną nazwą by nie kojarzyły się z bitcoinem.

  3. PanOdkrywca 14.05.2018 13:43

    „W ramach Funduszu Niskoemisyjnego Transportu planujemy dofinansowanie zakupu kilkudziesięciu tysięcy samochodów elektrycznych wraz z budową ok. 20 tys. punktów ładowania w całym kraju.”

    Przecież wiadomo, że samochody elektryczne kupuje się w sklepie z samochodami elektrycznymi i już teraz stoją przed nimi kolejki chętnych.

    A stację ładowania, to się buduje łatwiej niż stawia budę z kebabem.

    Przyjmuję zakłady, że „punkty ładowania” jeśli nie są, to za chwilę będą wpisane, jako niezbędnie konieczne przy pozwoleniu na budowę budynku. W efekcie kupujący mieszkania, np, zapłacą za chore wizje MM, bo developer z definicji koszta + prowizję przeżuci na nabywców.

    A, że prądu nie ma? Toż od kilku lat mówi się głośno o nadchodzącym blockoucie- wystarczający powód, aby węgiel dotować. W efekcie prąd będzie dużo droższy, a ekologia samochodów elektrycznych w łeb weźmie, choćby przez metody produkcji prądu.

  4. W. 14.05.2018 16:44

    Myślę, że politycy chcą sobie tanio kupić takie samochody, a jak kupią, dotacje zlikwidują.

  5. PanOdkrywca 14.05.2018 16:58

    W. 14.05.2018 16:44

    Widzisz- ci, którzy przy korycie, to i tak w nieskończoność służbowymi.
    Przykład AM, który nie dość, że służbowym to i w obstawie ŻW jeździ.

    Inna sprawa, że lepsze służbowe limuzyny się powoli kończą, patrząc ile zgłoszonych dzwonów miało miejsce, a o ilu ex-borowiki szeptem mówią.

  6. emigrant001 15.05.2018 08:22

    samochód elektryczny jest na razie tylko dla entuzjastów z wypchanym portfelem

  7. Cami 17.05.2018 15:36

    na rowery elektryczne, pedelce i skutery tez bedzie dotacja? bo ten skuterek z BMW za 60 tys to o dobre 50 % ma zawyzona cene :(
    na uzywki i hybrydy typu Volt tez?
    Jesli prad kupowany z Niemiec to chyba plus – bo tam beda smrodzic zeby go wyprodukowac – gorzej jak tu beda chcieli produkowac oni – czyli nam zasmradzac, a nie my sami sobie :(

  8. pablitto 15.07.2018 14:46

    Ludzie – sprawa jest prosta. Energia odnawialna staniała już do takiego poziomu, że i Kowalski może już realnie o tym pomyśleć. Naprawdę opłaca się już zainstalować pompę ciepła/solary/baterie słoneczne/mini-turbinę wiatrową (a taką prostą można zrobić i samemu z byle czego – kwestia „złotej rączki” i „chcenia”!)…
    Do tego jest sporo sposobów na używanie reszty

    Nie patrzcie na żadne rządowe programy, dotacje czy inne bzdety, politykę… dbajcie o to, by jak najszybciej stać się NIEZALEŻNI ENERGETYCZNIE – choć częściowo. Ma to naprawdę kolosalne znaczenie dla Was, Waszych rodzin, przyszłości, środowiska, kraju i terroryzowania społeczeństwa – jak nie przez „własny” (?) rząd, to jakimiś wujkami Putinami, Trampkami, czy szejkami naftowymi.

    W Danii produkcja energii przez ludzi widziana jest jako wręcz patriotyczny obowiązek (Dania nie ma jakichś specjalnych „konwencjonalnych” złóż energetycznych), i traktowana jest po prostu z „szacunem” społecznym :)

    Dziś energię można już produkować sobie od Bieguna po koniec Afryki, na dziesiątki sposobów. To już się dzieje. Im szybciej podłączymy się do tego OCZYWISTEGO trendu tym lepiej dla nas wszystkich.

    PS. a jak ktoś nie ma wiary w rodzimą myśl techniczną – polecam np. to: (tanie) perowskity pani Olgi Malinkiewicz (dobra kandydatka do Nobla :) ) – http://sauletech.com
    – to tylko czubek góry lodowej, a’propos współczesnej myśli technicznej (która i tak będzie śmieszna za np. 10-20 lat) – i to mówimy o „oficjalnej” mysli technicznej. Nie dotykam tematu znacznie bardziej hardkorowych „patentów” energetycznych od wujka Tesli po… nawet kilku współczesnych rodzimych wynalazców.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.

pl Polish
X