Rozmyślania o wolnej energii

Opublikowano: 08.08.2016 | Kategorie: Nauka i technika, Publicystyka, Publikacje WM

Liczba wyświetleń: 22

Z czego powstał Wszechświat?

Z filozoficznego punktu widzenia, trzeba założyć, że powstał z niczego. Gdyby zakładać, że powstał z czegoś, zaraz zapytano by: a z czego powstało tamto coś. I tak można by „mnożyć byty ponad konieczność”. Posłużmy się tu metodą matematyczną, jako że jest to nauka, którą najtrudniej fałszować – matka wszystkich nauk. Polecam zapoznać się z hasłami: Pitagoras i Platon, chociażby w Wikipedii, gdyż „dzisiejsza” filozofia, jest w praktyce bezużyteczna, być może właśnie z powodu „zaniedbań” w nauczaniu matematyki. Dziś już mało kto rozumie matematykę, więc coraz trudniej niektórym „ogarnąć” Wszechświat. Polecam również gorąco studiowanie innych starożytnych nauk, chociażby dlatego, że oficjalna propaganda chce nam wmówić, iż nasi przodkowie nie mieli więcej rozumu od małpy, a piramidy wybudowali prości wieśniacy, w chwilach wolnych od uprawy roli.

Tymczasem starożytni (a przynajmniej niektórzy) znacznie lepiej rozumieli istotę Wszechświata, niż dzisiejszy, „wykształcony” człowiek. Z moich obserwacji wynika, że gdzieś tak około 300 lat temu, prawdziwa nauka, oparta na wiedzy zarówno tej, jak i wcześniejszych cywilizacji, zaczęła schodzić „do podziemia”. Historia do dziś chichocze, nazywając ten okres „oświeceniem”. Wiedza ta, zastępowana jest, do dzisiaj, przez coraz skuteczniejsze metody „prania mózgów”. Wiąże się to ścisłe z „korzeniami” dzisiejszych spisków, ale to temat na zupełnie inne rozważania.

Dzisiaj, za pomocą tak zwanej „świętej geometrii”, opartej na fraktalnym, złotym, podziale odcinka, można „wytłumaczyć” wszystkie zjawiska we Wszechświecie i to zarówno w wymiarze materialnym, jak i każdym, z innych wymiarów „niematerialnych”. Ale żeby to zrobić, nie wystarczy tylko przeczytać zasady świętej geometrii. Trzeba czytać i rozmyślać nad nimi dotąd, aż się je zrozumie. Kawałek po kawałku. To trudne wyzwanie, ale kto zrozumie Wszechświat, poczuje się wolnym i każde oficjalne bredzenie „uczonych”, rozpozna na pierwszy rzut oka.

Dla naszych celów musimy posłużyć się czymś znacznie prostszym. Powstanie Wszechświata zapiszmy tak:

0 = 1

Już średnio inteligentna małpa zauważy, że coś w tym równaniu nie gra i trzeba go nieco zmodyfikować:

0 = 1 + (-1)

Teraz lepiej. Mamy tu jak na dłoni esencję rozumienia zera przez starożytnych. Jako coś, co zastępuje wszystko, inną „wersję nieskończoności”. Mamy też doskonałą „ilustrację” jednego z  praw Wszechświata: „wszystko co istnieje we Wszechświecie, ma swoje przeciwieństwo (zaprzeczenie)”.

Nie jest to wyłącznie przeze mnie wymyślony sposób rozumowania. Zainspirowałem się pewną dyskusją na „łamach” internetu. Jednakże jego prostota, a co za tym idzie piękno, tak mnie kiedyś urzekły, że postanowiłem się nim tutaj posłużyć.

Skoro już zrozumiemy, że wszystko co istnieje ma swoje przeciwieństwo, stanie się dla nas jasne, że niektóre „oficjalne” prawa fizyki, wyssane są z brudnego palca jakiegoś „naukowca”. O ile, „grzebiąc” w fizyce kwantowej,  naukowcy coraz śmielej potwierdzają wiele z praw Wszechświata, o tyle, choćby ich kroić tępym nożem, nie potwierdzą że istnieje siła, przeciwna do siły tarcia. To co, tarcie nie istnieje we Wszechświecie?

Za nic mają też to, że niektórzy od dawna używają tak zwanej „wolnej energii”. Swoistego perpetuum mobile, raz wprawionego w ruch poruszającego się stale. Być może ich rozumienie Wszechświata jest błędne, ale bardziej prawdopodobne jest ukrywanie tego zjawiska. Prawdziwa (ta podziemna) nauka, jak sądzę, korzysta z niego pełnymi garściami, niszcząc lub ignorując wszystkich, stanowiących dla niej konkurencję.

Skoro innym się udało, budujmy i my. Trudno zakazać czegoś, czego „nie ma a jest”.  Korzystajmy z doświadczenia innych, a nie czekajmy na wszechobecną łatwiznę. Jak postanowią, że nam udostępnią wolną energię, to ona nie będzie już „wolna”.

Tu taki ciekawy artykuł „filozoficzny”, na początek przemyśleń, a tutaj coś o naturze Wszechświata.

Autor: Kot z Cheshire
Źródło: WolneMedia.net

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

38
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Szymon Dąbrowski
Użytkownik

Fajny artykuł, bardzo ważny temat. Za pierwszym razem gdy go przeczytałem stwierdziłem, że nie mam nic wartościowego do dodania, więc pozostawiłem go bez słowa komentarza. Wiem jednak dobrze co to znaczy publikować i liczyć na “informację zwrotną”, zatem po prostu napiszę o tym, na co ja zwróciłem uwagę.

1.
“Mamy tu jak na dłoni esencję rozumienia zera przez starożytnych. Jako coś, co zastępuje wszystko, inną „wersję nieskończoności”.”

Kiedyś dawno temu słyszałem/czytałem, że faktycznie rozumienie “zera” przez tzw. “starożytnych” było zupełnie inne niż to jak my je ujmujemy. Dla nas “zero” oznacza “brak”, “nicość” – dla starożytnych była to “nieskończoność”.

Jest to o tyle ciekawe, że nieświadomie zakładamy w naszym rozumowaniu stan, który praktycznie/rzeczywiście nie istnieje – “stan nicości”. Nawet w przestrzeni międzygalaktycznej współczesna nauka postuluje istnienie cząstek materii (atomy), natomiast natury samej struktury wszechświata (tzw. “przestrzeń”) nie znamy. Nie rozumiemy jaki jest “budulec” ww. struktury, tego “medium” w którym znajdujemy się my, planety, gwiazdy, etc. To wykracza poza zdolności naszych umysłów, bezwzględnie związanych z materią.

Inną implikacją ujmowania “zera” jako nieskończoność, jest rozumienie przemijalności (w tym naszej, ludzkiej). Można roboczo stworzyć dwie opcje:

Współczesna – “Wszystko co przemija dąży do nicości”
Starożytna* – “Wszystko co przemija dąży do nieskończoności”.

* Określenie “starożytność” jest oczywiście ogromnym uproszczeniem i spełnia jedynie funkcje wskazania okresu ZUPEŁNIE innego modelu/paradygmatu rozumowego. Rzecz jasna w tzw. “starożytności” istniało wiele cywilizacji o rożnym stopniu zaawansowania w różnych obszarach/dziedzinach życia/rzeczywistości. Chciałem to zaznaczyć, by uniknąć nieporozumień.

2.
“(..) nie potwierdzą że istnieje siła, przeciwna do siły tarcia. To co, tarcie nie istnieje we Wszechświecie?”

Bardzo interesująca uwaga. Przyznam szczerze, że nigdy wcześniej w ten sposób nie myślałem. Równie szczerze napiszę, że nie mam pomysłu na “przeciwieństwo” tarcia :)
Pierwszym moim skojarzeniem była “przenikalność”, ale jest to w moim odczuciu bzdurą..

Szymon Dąbrowski
Użytkownik

Widzę, że administrator (albo korektor WM) “połączył” dwa komentarze Fenixa powyżej. Dlaczego? Jest to bardzo charakterystyczne dla Niego, że dzieli się z Nami niekiedy “urywanymi” myślami. Jest to jedna z form wyrazu, która powyżej została autorytatywnie zmieniona przez administrację WM.

Ponawiam pytanie – Dlaczego?
Jaka jest to dla Was różnica? Moim zdaniem jest to nieuzasadnione.

ninjas84
Użytkownik
ninjas84

Albo wordpress zadziałał sam :P, może to wynik zwykłego buga

FreeG (korektor i moderator WM)
Użytkownik

Robi się śmietnik, połączone zostały trzy komentarze, są oddzielone przerwą.

percepcja
Użytkownik
percepcja

Tak trochę z KDG Konceptu Dipolarnej Grawitacji:
0 – wszechświat
-1 przeciwświat (ciemna energia i ciemna materia?) – świat ducha
1 świat (zwykle postrzegany przez nas świat)

Własności cząstek przeciwmaterii (nie mylić z antymaterią) są antysymetryczne do własności cząstek materii. Na przykład zwykła materia wykazuje bezwładność i występuje tarcie między cząstkami a przeciwmaterialne cząstki wykazują samomobilność i przeciwieństwo tarcia, nadśliskość.

Polecam w tym kontekście poczytać też o materii lustrzanej (to już w oficjalnym nurcie nauki).

matimozg
Użytkownik
matimozg

A może wszechświat nigdy nie powstał, tylko zawsze był i zawsze będzie?

Szymon Dąbrowski
Użytkownik

Ja osobiście zawsze rozumiałem/pojmowałem “czas” jako immanentną cechę materii. Bez materii czas nie istnieje w takim ujęciu.

Szymon Dąbrowski
Użytkownik

@realista
Czytałem tą Twoją fantazję już wcześniej – kilka tygodni temu pod jakimś artykułem (chyba o proroctwach, ale nie jestem pewien). W każdym bądź razie wtedy tego nie skomentowałem, także wykorzystam tą okazję i skomentuję teraz.

BARDZO podoba mi się Twoja fantazja :) Szczerze pisząc jesteś jedną z ostatnich osób aktywnych tutaj na forum WM, po której spodziewałbym się takiej wizji. Przy czym nie odbieraj tego proszę w żaden negatywny sposób – powyższe jest po prostu “niepodobne” w moim odczuciu do tego, co zwykłeś pisać/wyrażać.

Zachęcam Cię do rozwinięcia tej fantazji i dodania tutaj na WM jako Opowiadania. Z miłą chęcią przeczytam! :)

Parę ciekawych cytatów:

– “mógł rozszczepiać swoją świadomość na nieskończoną ilość cząstek zdolnych do uzyskania samoświadomości – proporcjonalnej oczywiście do ich wielkości.”

Zatem był “współ-Twórcą” (Co-Creator).
Spotkałem się kiedyś z podobną ideą mówiącą, że każda Gwiazda czy Czarna Dziura (Centrum dowolnego Układu, który “zasila”) są takimi “współ-Twórcami” właśnie. W obrębie własnego “pola oddziaływania” – dosłownie – “Tworzą Rzeczywistość”, ze specyficznymi dla niej prawami/zasadami oddziaływań wzajemnych w danym Układzie. Fascynująca idea :)

– “Obaj byli podnieceni czekającą ich rolą opiekunów. Obaj mięli wizję pięknych Światów…”

Do takiej postawy naprawdę trzeba dojrzeć – m.in. poprzez właściwe usytuowanie swojego własnego “ego”, które nie może być “w Centrum”. W przeciwnym razie nieuchronnie takie “Światy” czekałaby okrutna zagłada. Niszczycielską silą byłoby dążenie/potrzeba “Twórcy” do “Uznania” jego i jego stworzenia przez jego własne stworzenie. Coś bardzo podobnego do “logiki” ziemskich religii :)

– “Tworzył światy i pozwalał, by jego światy tworzyły sobie swoje światy na drodze analogicznej do powstania i istnienia ich samych, a czasem na zupełnie innej, czym nieraz wprawiały go w podziw czy wręcz zachwyt.’

Fraktal :) Nie wykluczone, że właśnie w ten sposób zbudowana jest rzeczywistość – nasz Wszechświat jest tylko jednym z niezliczonych “odgałęzień” fraktalu. W tym ujęciu, tzw. “proces Stworzenia” trwa nieprzerwanie cały czas (włączając w to TEN MOMENT, w którym czytasz ten komentarz), nieustannie tworząc nowe Wszechświaty/Rzeczywistości.

Tak jak napisałem wcześniej – z Przyjemnością przeczytałbym rozwinięcie Twojej Fantazji ;)

egzopolityka
Użytkownik

Z tego czego dowiedziała się Barbara Marciniak wynika, że Uniwersalna Energia istniała zawsze. W pewnym momencie zaczęła ewoluować i doszła do samoświadomości. Powstały Zjednoczone Formy Myślowe (po angielsku określane jako Unified Thought Forms), czyli grupy istot połączonych telepatycznie. W tym momencie te ZFM zdecydowały, że chcą lepiej poznać siebie i wytworzyły wszystkie poziomy istnienia. Same podzieliły się tworząc dusze, które inkarnowały na planetach. Jednocześnie celowo rozproszono w dużych ilościach wszędzie Wolną Energię, żeby cywilizacje mogły z niej korzystać.

Na Ziemi od tysięcy lat istnieje dyktatura, więc Wolna Energia, metody leczenia raka i inne technologie, które mogłyby pomóc społeczeństwu, są zdławiane, bo dzięki temu więcej ludzi cierpi przy czym wydziela się negatywna energia psychiczna. Tą negatywną energią żywi się cywilizacja, która na nas żeruje (zamieszkują oni inną rzeczywistość, ale nasza negatywna energia przydaje im się).

Jooma
Gość
Jooma

Czas istnieje TYLKO dla materi swiadomej. Czas nie istnieje dla gwiazdy czy psa czy kamienia. Czas jest jedna z miar i tak jak dlugosc ma sens tylko dla tych co to rozumieja. Pies nigdy nie zrozumie pojecia szerokosci ktora in principiam jest taka sama jak pojecie czasu.
Wszechswiat nie moze istniec wiecznie bo w takim przypadku na ziemi nie byloby nocy. Swiatlo z wszystkich gwiazd z wiecznego wszechswiata dotarloby juz do zimi. Bardzo podobnie jest z tak zwana teoria o multiuniverse.

aZyga
Użytkownik
aZyga

@realista powalił mnie na kolana! Czy to aby na pewno ten sam @realista ?

Szymon Dąbrowski
Użytkownik

@Jooma
Sądzę, że “czas” istnieje dla każdej materii – w tym i nieświadomej. Pomimo, iż pies czy kamień nie rozumieją czasu, wciąż mu podlegają. Podobnie fotony, atomy czy planety. “Czas” jest jak gdyby “jedną ze współrzędnych” materii (oczywiście to tylko moje wyobrażenie).

W moim rozumieniu prawdziwie “wolnym od czasu” może być tylko Byt Niematerialny. Choć i w tym przypadku ciekawi mnie, czy np. “rytm myśli Bytu Niematerialnego” (następowalność jednej myśli po drugiej) może być podstawą do wyznaczania “upływu czasu”.
Dla mnie – istoty liniowej – nie do wyobrażenia jest “myśleć o wszystkim w tym samym czasie”. Myślę i postrzegam w sposób liniowy oraz hierarchiczny – i doprawdy nie wiem jak mogę się od tych dwóch cech “uwolnić” (czy w ogóle mogę).

aZyga
Użytkownik
aZyga

@Fenix to tak jak z końcem wszechświata ? Niema tam nic, ale skoro mówisz, że niema tam nic to coś tam jest ? Kurcze jaka mowa jest uboga, brakuje słów do opisania swoich myśli – a może to dlatego, ze jestem po nocnej zmianie ;P

aZyga
Użytkownik
aZyga

@awkward pewnie można się uwolnić od tych dwóch cech, ale chyba tylko po śmierci :/

Szymon Dąbrowski
Użytkownik

@Fenix (#15)
Hmm, no nie jestem pewien.
Podoba mi się to, co napisał(a) @percepcja (#6), że przeciwieństwem tarcia jest “nadśliskość”. Choć to może tylko efekt moich skojarzeń na poziomie słów/kategorii i mój, subiektywny stosunek emocjonalny do nich..? :)

INVESTOR
Użytkownik

Czas należy postrzegać jak dekoracje w teatrze. Aktorzy są ci sami, a dekoracje można zmieniać i przewijać. Czas nie istnieje ponieważ jest to tylko subiektywne odczucie. Istnieje tylko chwila obecna. Każdy z nas jest tylko drobną częścią swojego prawdziwego JA. Prawdziwe JA ma równocześnie tysiące połączeń do ciał istot w różnych epokach i planetach. Stąd mówi się o życiu w następnym wcieleniu. Każde z ciał może otrzymywać zupełnie inne programy życiowe jak i charaktery. Oczywiście zazwyczaj wcielenia odbywają się w obrębie tego samego gatunku(np. ludzie na Ziemii w określanym okresie świadomości). Po śmierci pojedyncze wspomnienia są kasowane i pozostaje tylko krótkie streszczenie i wytyczne co do dalszej drogi. Informacje te są zbierane przez prawdziwe JA. Dusza wcielić może się w kobietę lub mężczyznę, ale przeważnie przyzwyczaja się i wielokrotnie powtarza płeć. Obecnie większość kobiet jest w swoim 6-tym wcieleniu, a mężczyźni w 4-tym. Czas i przestrzeń ma postać olbrzymiej kuli. Dusze bardziej rozwinięte przechodzą do postaci niematerialnych i stają się tzw. Aniołami Stróżami. Świat nie ma końca ani początku. Najbardziej rozwinięte dusze wcielają się w rośliny i minerały. Ciekawe są też wywiady z kotami czy delfinami. Każde z nich posługuje się świadomością zbiorową, a nie jak ludzie świadomością indywidualną. Na płaszczyźnie duchowej mają silniejsze dusze od nas i robią kawał dobrej roboty dla podtrzymania istnienia naszego świata. Dawno temu one też prowadziły wojny między sobą o terytoria. Warto zwrócić uwagę, że samobójstwa delfinów czy wielorybów nie są przypadkowe tylko zbiorowym protestem wobec naszego postępowania. Bez nich nasz świat się rozsypie.

Szymon Dąbrowski
Użytkownik

@aZyga (#20)
Mam podobne obawy. Co ciekawe, dla nas jako “Bytów Niematerialnych”, czas może jawić się jako “Cykle” wiązania się z kolejnymi Pojazdami materialnymi. Natomiast dla Bytu Materialnego, rozumiejącego siebie jako “świadoma materia” – jak my teraz [jeden z Cykli wspomnianych powyżej], czas ma formę liniową. Dualizm ujmowania czasu przez jeden i ten sam Byt, w różnych formach ;)

@realista
Niezmiennie Gorąco zachęcam Cię, byś zaczął pisać – masz bardzo ciekawe pomysły, ewidentnie bogatą wyobraźnię i jesteś konsekwentny w tworzonej przez siebie wizji. Gdybyś zaczął pisać na dobre (książki), to najprawdopodobniej byłbym jednym z Twoich fanów :)

– “muszę cię jednak zmartwić – temat zarzuciłem, gdyż w zasadzie to ja nie jestem przekonany do istnienia jakiejś alternatywnej, skrytej czy wielorakiej rzeczywistości, (..)”

Nie zmartwiłeś mnie zupełnie. Właśnie dlatego, że jesteś tak “silnie osadzony” w naszej obecnej rzeczywistości sprawia, że jesteś bardziej “wolny” w Swoich fantazjach. Człowiek, który pisze o tym w co “wierzy”, zawsze jest ograniczony swoją “wiarą” i wizją rzeczywistości, która z niej wynika. Ty nie masz tych “kajdan” na Swojej wyobraźni, stąd uważam, wynika taka swoboda Twojej Kreacji :)

Jak zapewne jasno wynika z moich komentarzy, jestem m.in. Ogromnym fanem science-fiction. Już jako dziecko nauczyłem się jednej, podstawowej rzeczy – zawsze przyjmuję założenia prezentowanej wizji, i przez ich pryzmat ją oceniam.
Jest to bardzo ważne w przypadku zapoznawania się z wszelkimi, alternatywnymi “wizjami rzeczywistości”. W zasadzie tylko gdy jesteś zdolny do takiego zabiegu umysłowego, ma sens byś zapoznawał się z “alternatywą”. W przeciwnym razie odrzucisz wszystko, zanim tak naprawdę zdążysz “Poznać”.

Nie musisz “wierzyć” – ważne, byś Dobrze się Bawił używając swojej wyobraźni i tworząc różne “wizje rzeczywistości”. Gdy piszesz, to Ty jesteś “Bogiem” tworzonego przez Ciebie świata i dosłownie WSZYSTKO zależy od Ciebie – na ile będzie to odległa wizja od Twojej rzeczywistości, jak bardzo niesamowite rzeczy/zjawiska/istoty chcesz przedstawić, etc. Ważne jest tylko jedno – by być Konsekwentnym. Jeżeli na przykład chcesz stworzyć świat, w której każda ludzka istota może swoim umysłem przenosić całe góry, to musisz wtedy “zobaczyć” swoim umysłem rzeczywistość, w jakiej te istoty żyją. Oczywiście taki świat nie byłby nawet odrobinę podobny do naszego, obecnego. To jest największe wyzwanie – stworzyć rzeczywistość, która została ukształtowana przez założenia, które poczyniłeś (np. wspomniana wcześniej zdolność).

Ja dopiero raczkuję w pisaniu, ale sprawia mi to Ogromną Przyjemność, także będę podążał tą drogą. Gorąco polecam ją i Tobie Drogi Realisto :)

– “a co, jeśli czas też jest wielowymiarowy, tylko my postrzegamy go „jak płaszczaki”? a może współegzystujemy z istotami jednowymiarowymi przestrzennie a trójwymiarowymi czasowo? a co, jeśli faktycznie „bogów” są miliardy, a my (nasz wszechświat) jest „pracą magisterską) jednej z nich? :P”

O tym właśnie pisałem powyżej – masz Wyobraźnię :)
W każdym bądź razie wykluczyć żadnej z powyższych propozycji definitywnie nie możemy. Granicą naszego poznania jest nasza percepcja i nasze zdolności do pojmowania/rozumienia, które opiera się na kategoriach (i operowaniem nimi) zakotwiczonych w naszej, materialnej rzeczywistości. Tylko dzięki Wyobraźni jesteśmy w stanie przekroczyć samych siebie.
Jak mawiał Einstein – “Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy”.

@INVESTOR
Ciekawy sposób ujęcia rzeczywistości. Z jedną rzeczą jednak zgodzić się nie mogę – a mianowicie:
– “Po śmierci pojedyncze wspomnienia są kasowane i pozostaje tylko krótkie streszczenie i wytyczne co do dalszej drogi.”
“Kasowanie” wspomnień (utrata Doświadczenia) jest Szkodą dla Bytu. To właśnie zdobywane Doświadczenie jest podstawą Rozwoju wszelkich Istot. Sugestia jego utraty jest dla mnie nielogiczna.

Również bardzo nietypowo (jak dla mnie) zaproponowałeś, że Byty/Dusze najbardziej rozwinięte wcielają się w rośliny i zwierzęta (niższe Gęstości). Z takim ujęciem się jeszcze nie spotkałem.
Jeszcze w przypadku zwierząt mogę sobie wyobrazić ich “działania” na rzecz Ziemi – ale rośliny? Zdobywają one doświadczenie w sposób bierny, poddawane działaniu wszelkich czynników zewnętrznych względem nich. Nawet “świadomość zbiorowa” niewiele w kwestii ich “możliwości” zmienia – tak przynajmniej uważam.
W każdym bądź razie Ciekawa wizja rzeczywistości.

Glodny_reptilian
Użytkownik
Glodny_reptilian

Czy znacie może jakieś dobre książki o świętej geometrii? Bo jestem zainteresowany tym tematem a po Polsku mało co znalazłem.

Szymon Dąbrowski
Użytkownik

@realista
– “(..) no, to już raczej naprawdę nie wchodzi w grę w takiej formie (..)”

Szkoda. Osobiście bardzo cenię słowo pisane, ponieważ tworzysz nim “zamkniętą całość” – wyrażasz swój pogląd/fantazję w sposób, który później może “zdekodować” każdy z odpowiednim nastawieniem (gotowość do przyjęcia prezentowanych założeń). Słowo pozwala na stworzenie “autonomicznej” wizji, która nie potrzebuje już później Twojego udziału, by dać się poznać innym ludziom.

– “(..) zamierzam („pracuję” nad tym już parę lat) nakręcić filmy (w zasadzie raczej w formie teatrów TV) na podstawie klasyków gatunku, ale także autorów zupełnie nieznanych.”

No, to zamierzasz podjąć się dość sporego przedsięwzięcia. Nawet w mojej ocenie trudniejszego od pisania, które daje więcej możliwości wyrazu/przekazu. Przy “odgrywaniu scen” jest już narzucona pewna interpretacja i wizualizacja idei (aktorzy, scenografia, rekwizyty, etc.). Jeżeli uda Ci się to, co zamierzasz, daj namiar na swoje Dzieło ;)

Nie znam wszystkich autorów, których wymieniłeś – być może (nie lekceważąco – Uczciwie piszę ;) rzucę przy okazji okiem na ich twórczość.
Pierwszą książką sci-fi jaką czytałem w życiu (najprawdopodobniej), była trzyczęściowa “Planeta Śmierci” Harry Harrison’a. Ten człowiek swoim “słowem” przedstawił mi (jako czytelnikowi) rzeczywistość planety ze zwiększoną grawitacją (2G) i opisał społeczność zamieszkującą tą planetę – z wszystkimi konsekwencjami założenia “zwiększonej grawitacji” – łącznie z zaprezentowaniem człowieka przyzwyczajonego do ziemskiej grawitacji, adaptującego się do nowych warunków. Pamiętam, że bardzo mi to zaimponowało. To było chyba to “nasionko”, z którego wyrosło zamiłowanie do tego gatunku i pisania jako formy wyrażania/konstruowania Idei.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Planeta_%C5%9Bmierci

Reasumując, muszę przyznać, że bardzo mnie zaskoczyłeś. Pozytywnie oczywiście. Tak jak pisałem wcześniej nie spodziewałem się po Tobie takich Fantazji. Proszę, nie przestawaj (!)

I na koniec – OK, książka nie – ale na Opowiadanie to mógłbyś się dać namówić ;)

@emigrant
Nie podnoszę/wynoszę Realisty na piedestał, tylko go Doceniam. To zasadnicza różnica. Zapewniam, że nie uległem “efektowi aureoli”.
Z Realistą będziemy się jeszcze nie raz spierać – być może nawet zajadle ;)

@Kot z Cheshire
– “(..) „realne” jest tylko to, na co w danej chwili patrzymy, czyli zostaje to wygenerowane na „naszym ekranie życia” (..)”.

Fascynujące stwierdzenie – szczególnie, że od razu starałem się wyobrazić sobie jak to wygląda i jakie są tego praktyczne konsekwencje.
“zostaje wygenerowane” – co kształtuje obraz, który jest “generowany”? My wyłącznie (“Kowal własnego losu”)? Kombinacja nas oraz lokalnych uwarunkowań przepływu/wibracji wszechświata? Czy może generowany obraz zależy wyłącznie od Wszechświata, a do nas należy jedynie “reakcja” (Przeznaczenie)?

– “Jeżeli przemyśleć to głębiej, prowadzi to do konieczności stwierdzenia, że każdy „martwy” przedmiot musi mieć duszę.”

Jest to w 100% zgodne z moimi poglądami.
Ciągle biję się z myślami, czy materia jest Ekspresją Bytu Niematerialnego, czy może Byt Materialny jest kształtowany przez materię – w sensie “Lekcji” Bytu Niematerialnego”, mających na celu doprowadzenie do jego autonomicznego istnienia, bez pośrednictwa materii.
Z drugiej strony na poziomie materii, świadomość “dostępna” jest dopiero złożonym organizmom (z tego co wiemy). Zastanawia mnie jaki mógłby być poziom/etap rozwoju Bytu Niematerialnego, który odbywa bierną lekcję przyjmowania warunków otoczenia na etapie np. skały.
Być może błędne jest moje myślenie (ja, linowy) zakładające, że Byt Niematerialny “przywiązany” do “materii nieświadomej”, musi też nie być świadomy. Być może INVESTOR ma rację, i taką materię zamieszkują bardzo wysoko rozwinięte Byty Niematerialne, które doceniają lekcję, jaką daje materia nieożywiona*?

* Wówczas, moje wcześniejsze założenie o “celu” Lekcji Bytu Niematerialnego w materii, jest błędne.

– “Takie samo wydarzenie, w innej chwili, nie jest tym samym wydarzeniem.”

Nic nie jest “takie samo”. Nic nigdy dwa razy się nie powtórzy dokładnie w ten sam sposób. Pełna zgoda co do tego.

@Glodny_reptilian
Co do książek, to nie wiem, ale polecam YouTube. Jest tam wiele filmów m.in. na ten temat z napisami PL.

Przy okazji polecam 4 minutowy film (napisy PL), na którym Michio Kaku wyjaśnia “Teorię Strun”. Facet mnie rozwalił ideą “bąbelków” i jak wytłumaczył “Wielki Wybuch”.
http://www.youtube.com/watch?v=Rd7OJ4zH-uw
Oficjalna nauka zaczyna proponować równie abstrakcyjne wyjaśnienia rzeczywistości, jak co po niektórzy z nas – np. ja ;)

Szymon Dąbrowski
Użytkownik

* (ja, liniowy)

maskowaniesie
Użytkownik
maskowaniesie

Mam dość, zdaje mi się, nietypowe spojrzenie. Wyobraźmy sobie pewną sytuację z życia codziennego, dla zobrazowania. Mianowicie stoimy na otwartej przestrzeni i próbujemy w najprostszy sposób opisać geometrię świata, którego widzimy. Co dostrzegamy? – gdziekolwiek popatrzymy, nasz świat zdaje się zbiegać się do punktu, wymiaru dążącego do zera. Czy to w prawo, lewo, górę, dół, skosy, każdy kąt. Poprzez to tworzy się sfera widzialnego świata o wymiarach >0. Wszystko poza sferą jest zerem, horyzontem (zdarzeń?). Następne idziemy w którymkolwiek kierunku, aby zaobserwować co się stanie i co widzimy? Zero z kierunku (w postaci pół sfery), w którym zmierzamy powiększa się do rozmiarów widzialnych >0, a z kierunku przeciwnego wymiar zanika do 0. Wygląda to tak, jakby nasz świat wyglądał zupełnie tak samo, jak czarna dziura wraz ze swym horyzontem zdarzeń poruszająca się w czasoprzestrzeni, zaginając ją. Tak jakbyśmy byli sferyczną soczewką powiększającą zera w przestrzeni poza horyzontem. Idąc do skali makro świata (wszechświata) moglibyśmy pokusić się o zabawne stwierdzenie, że wszechświat niekoniecznie się rozszerza, jak to głosi ówczesna fizyka, a jest w rzeczy samej zerem stale powiększanym do nieskończenie wielu razy, jak gdybyśmy zapadali się w punkt zerowy z tym, że nie jest to zapadanie, powiększanie kierunkowe, jak przypadku zwykłego powiększenia – ponownie dla zobrazowania – np. mikro- czy teleskopem, w którym mamy do czynienia w odległością w przestrzeni i właśnie kierunkiem w którym patrzymy, a zapadnie punktowe, tak jakby bez uwzględniania przestrzeni, wymiarów. Rozwiązanie to sprawia, że nie trzeba doszukiwać się początku wszechświata (jak ktoś wyżej napisał – wszechświat=0), bo ten wszechświat w rzeczy samej nie istnieje. Napiszcie, czy to widzicie.

maskowaniesie
Użytkownik
maskowaniesie

Następną liczbą po nieskończoności jest zero i odwrotnie

Szymon Dąbrowski
Użytkownik

@maskowaniesie
-“(..) np. mikro- czy teleskopem, w którym mamy do czynienia w odległością w przestrzeni i właśnie kierunkiem w którym patrzymy, a zapadnie punktowe, tak jakby bez uwzględniania przestrzeni, wymiarów.”

Czy masz przez to na myśli, że pomiędzy nami a “postrzeganym punktem” nic nie istnieje w chwili postrzegania odległego punktu (np. obserwowanie przez teleskop księżyca – istnieję tylko “ja” i “księżyc”)?

Jak przy takich założeniach donośnie rzeczywistości ujmujesz “Byt”?

Na początku wyobrażałem sobie Twoje słowa jako “Byty dynamicznie projektujące przestrzeń istnienia” w obrębie swojego funkcjonowania/postrzegania. Jednak zgubiłeś mnie tym:

-“(..) wszechświat (..) jest w rzeczy samej zerem stale powiększanym do nieskończenie wielu razy, jak gdybyśmy zapadali się w punkt zerowy (..)”.

Możesz tą ideę ubrać w inne słowa?

maskowaniesie
Użytkownik
maskowaniesie

Ha, i nawiązując do:
“percepcja 10.06.2013 16:56

Tak trochę z KDG Konceptu Dipolarnej Grawitacji:
0 – wszechświat
-1 przeciwświat (ciemna energia i ciemna materia?) – świat ducha
1 świat (zwykle postrzegany przez nas świat)”

można to połączyć w całość, uwzględniając jeszcze 1 i -1. Dla zobrazowania, wyobraźmy sobie trójwymiarową przestrzeń euklidesową naszego świata, następnie stwórzmy w nim pełną kulę ze środkiem w punkcie 0, bez zera. Postawmy się w punkcie zerowym, punkcie istnienia zapadającego się w zera wymiaru, a następnie spójrzmy na otaczający nasz świat – oto nasze +1, które swoją drogą zanika w pewnej “odległości” – cudzysłów, bo tak to widzi nasza fizyka – do zera, tak jak nasz widzialny świat opisany przeze mnie 2 posty wyżej. -1 jeden to świat, który zobaczymy patrząc nie na świat wokół, a na ten w którego się zaraz zapadniemy. Dobrym nawiązaniem jest tu stan nirwany, czyli wyzbycia się myśli, myślenie o niczym, zapasanie się w nicość – świat duchowy. Co Wy na to? Będzie nobel?

maskowaniesie
Użytkownik
maskowaniesie

Ten mikroskop i teleskop to próba zobrazowania powiększenia. Gdy patrzysz przez mikroskop masz wrażenie, jakby Twój wzrok przesunął się bliżej oglądanego przedmiotu. Natomiast w przypadku wszechświata nie ma tego przysunięcia. W przestrzeni euklidesowej zero zapada się samo w siebie. Tak jakbyś świadomie obserwował świat wokół równocześnie się zmniejszając. Masz wtedy wrażenie, że świat się rozszerza, a nie Ty zmniejszasz.

maskowaniesie
Użytkownik
maskowaniesie

Istnieje jednak promień wokół zapadającego się zera, w którym zdaje nam się, że coś istnieje – świat +1. Jednak ten świat ten również zapada się w zero – bo nie widzisz np. galaktyki znajdującej się na drugim końcu wszechświata, ba nie widzisz nawet tego co znajduje się kilometr dalej, bo to jest już zerem. Widzisz tylko sferę jakiś dodatnich danych wokół siebie. Jeżeli spróbujesz medytacji i myślenia o niczym, zapadniesz się w zero.
Byt w tym wypadku jest bardzo rzeczywistą iluzją.

maskowaniesie
Użytkownik
maskowaniesie

Jesteśmy zerem i nieskończonością jednocześnie. Przepraszam za mój sposób pisania – post pod postem. Mam jakieś głupie naleciałości z komunikatorów, przekazuję myśli porcjami (kwantami? haha)

Szymon Dąbrowski
Użytkownik

@maskowaniesie
Innymi słowy dla Ciebie Byt = Myśl, opcjonalnie Byt = Dodatnie Dane ?

maskowaniesie
Użytkownik
maskowaniesie

Tak, to ma mniej więcej taki sens. Nie głupim byłoby tu teraz powiedzieć, że sensem rzekomego istnienia jest przekonanie siebie, że się nie istnieje i uwierzenie w świat niematerialny, gdzie nie istniejąc żyjemy wiecznie. Chociaż świat “materialny” jest fajny, czyż nie? xd są w nim te, no… kobiałki :D. Ponadto można coś stworzyć, pobawić się w boga, zbudować cywilizację, mieć ludzi w niewoli, którzy robią co chcesz, realizują Twoją wizję. Świat +1 – świat cielesny, świat szatana, jak to powiedziane było tu i tam – i świat -1 – świat duchowy, boga – no i nasze kochane 0 – świat, który nie istnieje. Pozdrawiam

Szymon Dąbrowski
Użytkownik

@maskowaniesie
“(..) świat niematerialny, gdzie nie istniejąc żyjemy wiecznie.”

Ciekawe zdanie. Faktycznie, dla materialisty idea Bytu Niematerialnego jest “nicością”. W ogóle z naszego, materialnego punktu widzenia, Byt Niematerialny “nie istnieje”. Jednak samo “istnienie” rozpatrujemy wyłącznie z punktu widzenia materii – tylko takie “istnienie” znamy/rozumiemy.

Szymon Dąbrowski
Użytkownik

Dawno, dawno temu, gdy drzwi zamykano na drewniane zatrzaski, w słonecznym cieniu, na miękkim kamieniu siedziała młoda staruszka – milcząc mówiła: “- Jestem bezdzietną wdową. Mam dwie córki i ośmiu synów.” Gdy kogut zapiał po raz trzeci, z komisariatu wyprowadzono żywego nieboszczyka – ten udał się do portu gdzie stały trzy statki – jeden był cały, drugiego było pół a trzeciego w ogóle nie było. On wsiadł na ten trzeci i popłynął na bezludną wyspę, gdzie roiło się od białych murzynów. Wszedł na gruszkę, strząsł pietruszkę, cebula leciała. Przyszedł właściciel tego banana, mówi “-Złaź pan z tego kasztana”. On zeszedł z tej lipy, pozbierał pomidory i poszedł na targ sprzedawać kalafiory – a ludzie się dziwili, bo w życiu takich ogórków nie widzieli.
Ta prawda została zapisana na 182-giej fałdzie spódnicy dziewicy, która zmarła rok przed porodem bawiąc się kwadratowym kółeczkiem.

:) Niech sobie każdy pisze co mu się podoba – tak długo, jak nie ma chamstwa i wulgaryzmów – jest to po prostu “inny punkt widzenia”.

FreeG (korektor i moderator WM)
Użytkownik

To ja też sobie coś napiszę:
Regulamin WM, pkt 3 j.

_SL_
Użytkownik
_SL_

Dajecie takiego na SLD, meskalinie czy koloczach?
Znow powodujecie u mnie niemal bolesne torsje smiechu, impresarium szaleje.
Smiech to w koncu zdrowie wiec dawajcie dalej.

piqlis
Użytkownik
piqlis

Czas? czym on jest? gdzie jest czas kiedy śpisz? albo inne pytanie gdzie tak szybko ucieka kiedy zajmujesz się czymś fascynującym? a teraz zabawa, wyobraźmy sobie że w jakiś magiczny sposób ktoś nas umieścił w zupełnie ciemnym, cichym, bezzapachowym pomieszczeniu, do tego lewitujemy. Gdzie się podział czas? hmm a może on istnieje tylko w naszej świadomości, albo w postrzeganej przez nas przestrzeni, ups to też świadomość, hmm no to co nie jest świadomością?

hashi
Użytkownik
hashi

Czas jest iluzją umysłu. Jeśli chodzi o wolną energię i budowę wszechświata doskonale opisuje to Magrav Technology. Wszystko oparte jest o integrację pól magneto-grawitacynych i z tej energii powstała materia, nasze ciała i dusza która jest wspólna dla wszystkich istot we wszechświecie zwiemy ją bogiem.