Rodzice 6–latków piszą list do Szumilas

Opublikowano: 09.04.2013 | Kategorie: Edukacja, Wiadomości z kraju

Liczba wyświetleń: 0

Rodzice dzieci, które resort edukacji usilnie chce wysłać do szkoły, nie składają broni. – Nie tracimy nadziei – mówi portalowi Stefczyk.info Krzysztof Piotrowski, jeden z rodziców sześciolatków, którzy napisali list otwarty do minister edukacji Krystyny Szumilas.

Autorzy listu podkreślają, że aż 70 procent sześciolatków nie przechodzi procesu rekrutacji do pierwszej klasy w niepublicznych podstawówkach. „Nauczyciele szkół publicznych skarżą się, że ani szkoły, ani kadra nie są przygotowani do pracy z młodszymi dziećmi. Instytut Badań Edukacyjnych podległy MEN alarmuje, że sześciolatki rozpoczynające edukację szkolną słabiej wypadają w przyszłości na egzaminach. Kuratorzy oświaty podkreślają, że reforma doprowadzi do segregacji, a wielu najsłabiej rozwiniętym dzieciom zrobi krzywdę” – czytamy w piśmie do minister Szumilas.

Wydaje się jednak, że – poza zrozpaczonymi rodzicami – nikt nie przejmuje się problemem. – Wykorzystaliśmy już wszystkie możliwości. W tej chwili uderzamy głową w mur. Zgłaszamy problem w samorządach, ale zostajemy odprawieni z kwitkiem. Jestem z warszawskiego Bemowa. W naszej szkole jest zorganizowana tylko jedna klasa zerowa, która jest w opłakanym stanie, ale niestety nie mamy wyboru – mówi portalowi Stefczyk.info Krzysztof Piotrowski.

Mężczyzna tłumaczy, że rodzice chodzili na sesje rady dzielnicy i upominali się o swoje prawa. Lokalne władze pozostawały jednak głuche na ich apele. Właśnie dlatego postanowili wziąć sprawy w swoje ręce. – Nasze działania są spontaniczną inicjatywą rodziców. W ostatniej chwili powiedziano nam, że nie będzie zerówki w przedszkolu. Do ostatniej chwili trzymano nas w niepewności, aż w końcu dyrektor przedszkola poinformowała nas, że zerówki nie będzie – mówi Piotrowski.

Rodzice swój list traktują jako rozpaczliwy apel do opinii publicznej. – Wystarczy zwrócić uwagę, że ten problem jest nieustannie obecny w mediach i dominują głosy sceptyczne wobec reformy. Ministerstwo jest jednak głuche na apele i zmiany tłumaczy „dobrem dzieci”. Tyle, że my jakoś tego dobra nie zauważamy – podkreśla ojciec 6-latka.

Właśnie dlatego autorzy listu zwracają się do minister Szumilas z – jak sami podkreślają – ogromną prośbą o odpowiedź na forum publicznym, zawierającą konkretne argumenty poparte badaniami, analizami, sondażami i danymi statystycznymi, które miałyby uzasadniać zmiany, jakie chce wprowadzić w życie ministerstwo.

Ludzie zaniepokojeni edukacją swoich dzieci, zaczynają jednak dostrzegać pozytywy swoich działań. – Już zebraliśmy ponad 200 tys. podpisów w tej sprawie, więc wciąż liczymy na zmianę decyzji. Nasz list ma to tylko zaakcentować – tłumaczy Krzysztof Piotrowski.

Czy również i tym razem działania rodziców będą wyłącznie waleniem głową w mur? Tak, jeśli partia rządząca – po raz kolejny – okaże się obywatelska tylko z nazwy.

Autor: Aleksander Majewski
Źródło: Stefczyk.info

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: , , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

7
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
lifeiseasy
Użytkownik
lifeiseasy

A co zrobia wobec rodzica, który przechowa dziecko w domu przez rok i zapisze do szkoły jako siedmiolatka? A co zrobią jakby tak zrobiło kilkaset tysiecy rodziców? Czyje sa te dzieci? Rodziców czy państwa? Żaden sąd nie skarze rodzica za to że dla jego dobra, a łatwo to wykazać, nie chce dziecka posłac do szkoły. Jest w ogóle jakas sankcja za to?

Czejna
Użytkownik
Czejna

lifeiseasy
Sady w tym kraju skazuja obywateli za takie rzeczy, ktore nawet w Bantustanach brzmia egzotycznie. Prosze sie nie ludzic, ze jesli przyjdzie takie zamowienie ze swiecznika, to rozgrzani sportowcy w sportowych togach tego nie wykonaja.

Jedr02
Użytkownik
Jedr02

Wobec pojedyńczych rodziców? Tak jak w każdym innym przypadku nie spełniania obowiązku szkolnego. Za to jest sankcja, a w sądzie nie liczy się dobro dziecka a prawo no czasem znajomości i polityka.

Kilkaset tysięcy rodziców nie ma jak zostawić tych dzieci w domu, bo musza pracować a dzieci gdzieś trzeba wysłać, do przedszkoli nie będzie się dało.

Ale może władza odpuści to, bo to wkurzy ludzi bardziej niż choćby takie podniesienie podatku. Ale pytanie jak bardzo muszą to wprowadzić, czy to tylko zysk(ludzie rok wcześniej osiągną zdolność do pracy) i szybsza kontrola nad dziećmi i czy są na tyle istotne że nie odpuszczą i lepiej będzie zmusić rodziców.

cetes
Użytkownik

Stary, zasłużony agent SB, czyli minister Michał Boni, może niechcący, a może specjalnie, powiedział, że “jeśli 6. latki pójdą do szkoły, to rok wcześniej trafią na rynek pracy”.

K. Marks już 150 lat temu stworzył swoją teorię o “rezerwowej armii pracy”, a kilkadziesiąt lat przed nim A. Smith i D. Ricardo pisali o przewadze pracodawców nad pracownikami w sytuacji istnienia wysokiego bezrobocia.

Nihil novi sub sole.

MichalR
Użytkownik
MichalR

Jedna rzecz mnie zastanawia… Co ludzie powiedzieliby na przyjmowanie do szkół podstawowych tych dzieci, które przejdą pewne wstępne sprawdziany. Jednodniowy kurs dla maluchów składający się z nauki zakończony sprawdzeniem zapamiętanych umiejętności. Jeśli dziecko przeszłoby taki kurs to niezależnie czy ma 5 lat czy 7 dostaje przepustkę do szkoły (klasy powinny w miarę możliwości składać się z dzieci w zbliżonym wieku). Dla dzieci które w wieku 7 lat nie przeszłyby takiego sprawdzianu powinny zostać otworzone oddziały – klasy – wyrównawcze w szkołach.

Krzywdą dla dzieci jest nie tylko posyłanie ich do szkoły za wcześnie lub za późno, ale też wysyłanie ich do klasy z dziećmi szybciej lub wolniej przyswajającymi informacje.

Takie_tam
Użytkownik
Takie_tam

@MichalR “Jedna rzecz mnie zastanawia…”

No to możesz już przestać, bo pomysł jest niedorzeczny w tym kształcie.
Jednodniowy kursotest jest nieadekwatny, bo dzieciaki też miewają słabsze dni, denerwują się. Ponadto tego czy dziecko nadaje się do szkoły nie determinuję jedynie jego wiedza.

elmo205
Użytkownik

więcej amfetaminy, więcej valium i jakoś to będzie… beeeeeeeeeeee, meeeeeeeeeeeeeee