Przyczyny zwiększających się wymagań kobiet

Opublikowano: 06.07.2020 | Kategorie: Prawo, Publicystyka, Publikacje WM, Seks, Społeczeństwo

Liczba wyświetleń: 240

Mężczyźni irytują się spotykaniem coraz bardziej roszczeniowych kobiet, które wymagają od nich ZDECYDOWANIE więcej, niż od siebie samych. Irytują się też tym, że kobiety rozwijają bierną i oczekującą postawę, a jedyne co są w stanie zaoferować to seks. Związki ostatecznie stają się coraz mniej trwałe, lub w ogóle nie powstają. Czy to ze względu na wymagania kobiet, których statystyczny mężczyzna nie może spełnić? A jeśli tak, to dlaczego nie może ich spełnić? Dowiesz się o tym m.in z tego artykułu. Mężczyźni są sfrustrowani tym, że wymaga się od nich tak wiele, a dostają w relacjach tak niewiele. Kryzys kobiecości staje się faktem, choć przykrywanym przez bardzo silną retorykę skrajnej lewicy o wadliwości mężczyzn.

Cóż, przede wszystkim do kobiet prawdopodobnie niesłusznie przylepiono łatkę romantyczek. Co taka łatka miałaby oznaczać, jakie romantyczne zachowania kobiet względem mężczyzn, czy w miłości? Nie wiadomo. Przepraszam, wiadomo – wymaganie romantycznych czynów, cech i postaw od mężczyzn. Część kobiet wyzwalając się ostatnimi laty z obowiązków nałożonych na nie przez mężczyzn i system patriarchalny zaczęło prezentować cechy przeciwne do tego jak pozytywne stereotypy na ich temat można było usłyszeć.

A można było usłyszeć, że są bardziej monogamiczne, wierne, grzeczne, niewinne, lepsze wewnętrznie, że są lepszym rodzicem (i że stawiają związek/rodzinę na pierwszym miejscu). Że są dojrzalsze, mniej płytkie, że posiadają wyższą i głębszą uczuciowość (że nie patrzą na wygląd mężczyzny, a bardziej na charakter i dobre serce). Że częściej atakują same kobiety, niż mężczyzn, bo mężczyzn bardziej szanują. Niestety fanpage i blogi dotyczące krytyki mężczyzn, nie tylko te feministyczne, zrzeszają SETKI TYSIĘCY kobiet. Twórcy na nich srogo zarabiają, czy to pisząc książki, czy pisząc teksty w internecie. Do kobiet został również przypisany fałszywy stereotyp o tym, że jak kochają to na zabój i, że dla miłości zrobiłyby wszystko. Problem w tym, że mało którego mężczyznę dziś umieją pokochać przez te wygórowane wymagania (nie liczą się miłostki na kilka miesięcy, a potem zmiana partnera), co skutkuje tym, że wiele dla tych mężczyzn nie robią i nie robią tego w dłuższym wymiarze czasowym.

Problemem jest nasze życie w hybrydzie patriarchatu z matriarchatem. Z jednej strony kobiety chcą być, jak mężczyźni (równe), ale nie chcą męskich obowiązków, a przywilejów wynikających czy to z tradycyjnego podejścia do kobiet, czy nowych przywilejów, które zyskały wraz z feminizmem.

Nie jest to oczywiście tekst o wszystkich kobietach, a o wybranej ich grupie, czy też obserwowanym, pojawiającym się zjawisku na coraz większą skalę. To jest alarm.

Na wstępie wrzucam badanie, żeby zachęcić do przeczytania tekstu wątpiących w główną tezę tematu: “Brak „odpowiednich kandydatów” może wiązać się ze sprzecznymi i wysokimi wymaganiami stawianymi przez kobiety. Z badań Paprzyckiej (2006) wynika, że kobiety żyjące w pojedynkę mają sprzeczne oczekiwania od potencjalnego partnera, najczęściej preferują typ „tradycyjnie” męski w odniesieniu do świata zewnętrznego, ale prezentującego cechy tradycyjnie uznawane za „kobiece” w relacji intymnej. Mamy tutaj do czynienia ze zjawiskiem „smyczy kulturowej” (Szlendak, 2005), którą kobiety same sobie zarzucają. Mimo świadomości irracjonalnego charakteru swoich oczekiwań, marzą o mężczyźnie, którego opis charakterologiczny czyni nierealnym. Wysokie wymagania wobec partnera zalicza się do kluczowych społecznych przyczyn wzrastającej liczby samotnych wykształconych kobiet (Gajda, 1987; Welon, Szklarska, Bielicki, 1999).”

Ostatnią aferę z majątkiem Dana Browna i żądaniami jego byłej żony, który powiedział: “Nie ma kwoty, która po dwudziestu jeden latach małżeństwa mogłaby zaspokoić jej roszczenia.”

I wniosek Katarzyny Miller: “Zdaniem psycholog współczesne singielki są w pewnego rodzaju rozterce. Z jednej strony – już nie żądają, aby mężczyzna był ich całym życiem, bo świetnie sobie radzą. Z drugiej jednak – właśnie tego oczekują. Kobiety (…) wewnętrznie są ciągle małymi dziewczynkami i po cichu tak naprawdę marzą, aby je ktoś nosił na rękach, aby mężczyzna okazywał, jak bardzo je kocha. To pułapka mitu romantycznej miłości, bo tak rzeczywiście jest (ewentualnie) przez kilka pierwszych miesięcy. A potem jest po prostu normalnie.”

O rosnących roszczeniach kobiet porozmawiać należy. I skrytykować je, rzecz jasna.

Dlaczego kobiety stają się coraz bardziej roszczeniowe? Bo uświadomiono im, że są płcią ważniejszą, bardziej cierpiącą, a za rogiem czeka na nie kolejny, ten już idealny mężczyzna

Problem roszczeniowości kobiet jest naprawdę skomplikowany, ponieważ przyczyną się nasilone w krótkim czasie zmiany społeczne, czy rozwój technologiczny, które dodatkowo wzmacnia biologia tj:

1. Zmiana modelu rodziny, a raczej zniszczenie jej. Tj: Dewaluacja mężczyzn, ojców i mężów, przecenianie kobiet i matek, uwielbienie dla rozwodów z błahych powodów, lub bez powodu. Akceptacja aborcji, w tym aborcji na życzenie. Uznanie, że alimenty (pieniądze) zastąpią obecność rodzica (i to niekontrolowane na co dokładnie są wydawane). Rodziny patchworkowe. Plaga samotnych matek, które wbrew powszechnej opinii nie są zwykle ofiarami, a nie umieją dobrze wybierać mężczyzn z którymi lubią uprawiać seks i nie umieją ich utrzymać przy sobie/przy rodzinie.

2. Zmiana tradycyjnego postrzegania kobiet i ich ról (mężczyźni jeszcze się z tego jarzma nie uwolnili) – w tym matriarchat domowy, czyli to kobieta chce być teraz głową rodziny (wydającą nakazy, zakazy, wartościującą co jest dobre, a co złe) ale jednocześnie przerzucająca odpowiedzialność na mężczyznę za porażki w obrębie związku/rodziny. Skutkuje to oczywiście bardzo chętnym rozwodzeniem się kobiet i usilnym ukazywaniem mężów w negatywnym świetle.

3. Na rosnącą roszczeniowość kobiet wpływa też emancypacja kobiet i rewolucja seksualna, która spowodowała zmiany na rynku seksualnym (a z seksu przypominam biorą się dzieci!).
Rewolucja przyczyniła się do tego, że seks stał się tańszy, ale głównie dla niezainteresowanych związkami mężczyzn – niegrzecznych chłopców: nierzadko mężczyzn aroganckich, dziecinnych i patologicznych/zaburzonych (z takimi mężczyznami kobiety mają dzieci!). Dla mężczyzn dobrych, lecz pozbawionych cech drapieżników, pewnych siebie lekkoduchów i manipulantów seks stał się drogi, pomimo tego, że mają potrzeby bycia w związkach.

4. Upolityczniony feminizm (fory, przywileje, parytety, przymusowe “wyrównania” kosztem mężczyzn, przekłamane statystyki, mit opresji kobiet). Czyny “feministek” pokazują, że ich ideologia stara się zapewnić kobietom równość tam gdzie zostają w tyle (także i głównie z własnej winy nie ucząc kobiet dojrzałej odpowiedzialności za to co robią), jednocześnie odwrócić uwagę od obszarów na których kobiety są faworyzowane (a przy tym niestety feministki mają wpływ na kulturę i prawo, m.in dzięki polityce). Fałszywie rozpowszechniana informacja o opresji wobec kobiet jest argumentowana porównywaniem się przeciętnych kobiet do mężczyzn z najwyższym statusem społecznym na świecie, co jest fałszywym prezentowaniem rzeczywistości (apex fallacy).

Taka kobieta powinna się porównywać też do mężczyzn podobnego do siebie statusu, ale też mężczyzn o niższym statusie, którzy choćby są bezdomni i wykonują nieprzyjemne, nisko płatne prace, których kobieta nigdy by się nie podjęła.

5. Dozwolona i promowaną mizoandria (nienawiść, pogarda i związany z tym brak szacunku do białych, heteroseksualnych mężczyzn). Pierwsza kwestia to skrajnie lewicowa propaganda obrażająca białą męskość (chociaż najbardziej widoczna w USA, czy Szwecji). Druga sprawa to sprawa bardziej przyziemna. Proszę zobaczyć jak łatwo jest dzisiaj zarabiać wykorzystując kobiece kompleksy i kobiecy narcyzm tworząc blogi, czy nawet pisząc książki w których dana osoba adoruje kobiety, a jednocześnie atakuje mężczyzn. Takie blogi, strony, fanpage mają setki tysiące polubień i w takich miejscach atakowanie mężczyzn jest uznawane za prawdę objawioną. Kobiet absolutnie krytykować, ponosić do odpowiedzialności, czy za cokolwiek obwiniać nie można.

Przykład takiej strony skierowanej do kobiet jest opisany tutaj. Więcej nie będę dopisywał, by nie robić reklamy. Jeśli dodamy do tego strony feministyczne o podobnym zabarwieniu zobaczymy jak duża jest dysproporcja pomiędzy dozwoloną nienawiścią wobec mężczyzn, a doszukiwaniem się mizoginii, czy bycia morderczym incelem nawet w najmniejszym zwróceniu uwagi na temat dzisiejszych kobiet i kobiecości.

6. Niski poziom studiów wyższych, a szczególnie kierunków preferowanych przez kobiety. Kobiety uznają, że jeśli uzyskały wyższe wykształcenie nawet na łatwych studiach to mają wyższy status społeczny, niż mężczyzna, który ich nie skończył. Jest to mit fałszywie wysokiej samooceny. Taka kobieta nie będzie potrafiła uszanować i pokochać mężczyzny, którego uzna, że ma niższy status od niej samej, a co ostatecznie zwiększa jej wymagania wobec potencjalnego partnera. Nie ma znaczenia, że mężczyzna może bez studiów być bardziej pasjonującym, inteligentnym, zaradniejszym, czy lepiej zarabiać. Dla tych kobiet ważny jest sam papier.

7. Preferowanie kobiet w większych, prestiżowych korporacjach (mężczyźni mają się trudniej dostać z powodu tzw. dyskryminacji pozytywnej, czyli legalnej dyskryminacji). Jest to kolejny mit fałszywie wysokiej samooceny dla kobiet, gdzie praca “przy biurku” miałaby mieć wyższy status, niż praca w zawodzie typu kanalarz, rzeźnik czy nawet budowlaniec, choć jest to jedynie różnica oparta na powierzchownym wrażeniu (np. elegancki ubiór).

8. Uprzywilejowanie biologiczne kobiet (życie kobiet szanuje się bardziej, niż mężczyzn, ponieważ mogą rodzić) – “najpierw kobiety i dzieci”.

Natura jednak nie uwzględnia charakteru rodzącej.

9. Wybredność biologiczna kobiet i szukanie przez nie nieskończonych korzyści w związkach z mężczyznami (hipergamia + Prawo Briffaulta)

10. Nadreprezentacja mężczyzn wobec kobiet w wieku rozrodczym. Skutkuje to tym, że kobiety mają większy wybór i mogą przebierać w mężczyznach, a wielu mężczyzn zostaje samotnymi, nawet gdy prezentują dobry poziom ogłady, inteligencji, dobrego charakteru, czy wyglądu (dodatkowo są obrażani, lub obwiniani o swój stan, choć nie ma ku temu często racjonalnych powodów). Oczywistym jest to, że im większy ma się wybór, tym bardziej można sobie (względnie!) pozwolić na narzekanie. W takiej sytuacji łatwiej jest też zerwać związek i zmienić partnera na innego, ponieważ jest dostępny od ręki. Płeć która nie ma takich możliwości musi zadowalać się tym co ma i wymaga mniej.

W Polsce jest nadwyżka mężczyzn w wieku 0-54. Wynosi łącznie 440 398 (dla wieku 0 = 14 161443, 15-24 = 108034, 25-54 = 170921). Źródła informacji TUTAJ i TUTAJ. W Chinach nadwyżka mężczyzn wynosi 34 miliony, w Indiach 37 milionów.

10a. Dzięki umiejętnościom wielu kobiet w manipulowaniu, ale też zarządzaniu relacjami kobiety przyznają się do posiadania choć jednego tzw. zapasowego partnera, który jest uważany za “przyjaciela” (dają mu nadzieje na związek). Takiego przyjaciela w razie czego można wykorzystać w jakiś sposób, użyć jako pocieszenie, czy też ostatecznie być z nim w krótkim związku (zwykle zapasowi przyjaciele nie są priorytetem kobiet i taka relacja łatwo się kończy).

11. Na rosnące wymagania kobiet wpływa też to, że kobiety zakochują się wolniej od mężczyzn (wszak zaabsorbowane są dziś tylko sobą i swoimi roszczeniami ;) ), ale też dużo łatwiej radzą sobie z rozstaniami, więc nie mają problemu ze zmianą partnera na innego.

Kobiety są szczęśliwsze jako singielki, niż mężczyźni (wyniki badań TUTAJ), z kolei bycie singlem powoduje większe ryzyko depresji u mężczyzn niż u kobiet (patrz TUTAJ).

Strona relacji, która zakochuje się pierwsza staje się osobą potrzebującą tej drugiej strony. Przy jednostronnym zakochaniu balans zostaje utracony, a zakochana osoba podąża za tą w której jest zakochana: pragnie jej, tęskni, myśli o niej, uzależnia się od niej. W takim stanie łatwo jest wykorzystać taką osobę nie dając jej nic w zamian, lub dając fałszywe nadzieje na odwzajemnienie. Co najgorsze, postawy “needy” są uznawane u mężczyzn za wybitnie nieatrakcyjne, pomimo tego, że zakochujemy się szybciej (musimy uczyć się opanowania i traktowania kobiet z dystansem, z mniejszą ilością emocji, czy idealizacji). Zakochanie jednostronne potrafi przynieść u mężczyzny zachowania uległe i zależne. W połączeniu z lękami przed utratą tej osoby, które są normalne w zakochaniu może to przynieść zachowania, które kobietę albo przerażają, albo uważają za niedojrzałe, co ostatecznie prowadzi do rozstań, jeśli kobieta nie wykaże się empatią i zrozumieniem. Tak to jest, gdy zapewnianie bezpieczeństwa (w tym emocjonalnego, takiego jak zaufanie i zaangażowanie) należy tylko do jednej płci, a druga jedynie go wymaga.

12. Zdecydowanie niższy testosteron u kobiet i responsywna, a nie aktywna seksualność, która powoduje, że kobieta rozbudzi się seksualnie prędzej z mężczyzną z którym ma silną więź emocjonalną, a do tego mężczyzna potrafi ją pobudzić grą wstępną (mowa, gesty, działania nie tylko w łóżku), niżeli tak jak mężczyźni, którzy są bardzo wrażliwi nawet na przeciętne walory kobiecej seksualności wizualnej i nie trzeba mężczyzn “nastrajać”, a podniecają się z “automatu”. Oczywiście kobiety potrafią też się podniecić wizualnie, ale tylko wobec NAJbardziej atrakcyjnych fizycznie mężczyzn, których jest garstka. Reszta mężczyzn musi “nastrajać”, przynajmniej póki kobieta nie ma emocjonalnych wyobrażeń z takim już mężczyzną.

I to jest proste. Jeśli kobiety pociągają mężczyzn bardziej, niż mężczyźni kobiety, to kobiety będą bardziej chłodne dla samych mężczyzn. To może rodzić wyższe ich wymagania i bardziej trzeźwe spojrzenie na samych mężczyzn. Mężczyźni z kolei nastrojeni seksualnością kobiet, czy też efektem aureoli wyhodowanym na ich urodzie mogą kobiety idealizować, co przekłada się na mniejsze wymagania mężczyzn, wysoką tolerancję na kobiece wady i zachowania często nawet napraszające się kobietom.

13. Moda na tzw. sapioseksualizm. Jest to mit fałszywego pociągu kobiet do bardzo wysokiej inteligencji mężczyzn. Coraz więcej kobiet wyznaje sapioseksualizm uznając, że mężczyzna musi zauroczyć je w rozmowie (nawet tekstowej, na portalu randkowym w 5 sekund od jej rozpoczęcia) swoją inteligencją. Jednak to jest mało realistyczne podejście, ponieważ kobiety nieświadomie pragną wzbudzenia w nich odpowiednich emocji, by zechciały bliższego, seksualnego kontaktu, niżeli logicznych, intelektualnych rozmów na temat obecnej polityki gospodarczej kraju, czy debatowania czy Plutonowi powinni odebrać niegdyś status planety (takie rzeczy ewentualnie później). Zresztą każdy z nas na pewno doskonale wie, że od czasów szkolnych największe powodzenie nie mieli inteligentni, naukowo nastawieni kujony w okularach i swetrach, tylko zupełnie inny typ mężczyzny (cwaniak, osiłek, czy bajerant, którzy nie musieli mieć łącznie tyle IQ ile ten kujon).

Czego sapioseksualistki nie wiedzą to jest to, że bardzo inteligentni mężczyźni są narażeni na wykształcenie problemów emocjonalnych, w tym depresji i fobii społecznej (odbierają więcej bodźców i są bardziej obiektywni na temat swojej pozycji), ale też częściej są prawiczkami.

Pociąg do wysokiej, męskiej inteligencji to mit który blokuje kobiety przed poznawaniem odpowiedniego mężczyzny, ale też powoduje konfliktowość i arogancję kobiet, które uznają, że praktycznie żaden mężczyzna nie spełnia ich wymogów intelektualnych, lub jeśli spełnia to ma problemy emocjonalne “jak baba” i też takim gardzą.

Mężczyźni z IQ >120 pozostają prawiczkami dłużej (patrz wyniki badań TUTAJ i TUTAJ).

Poza tym jest prosta zasada: głupi nie dogada się z mądrym, ponieważ operują na innym poziomie. Jeśli kobieta z IQ 100 rozmawia z mężczyzną z IQ 140 operują oni na zupełnie innym poziomie odbierania świata, inaczej rozumują, inne problemy dostrzegają. I taka kobieta może uznać, że inteligentniejszy mężczyzna jest od niej głupszy, bo “gada niestworzone rzeczy”, choć wynika to z jej nikłego poziomu rozumowania. Ten inteligentny może się czuć debilem w środowisku otoczonym przez atakujących go ludzi z inteligencją niższą, niż przeciętna.

Tak naprawdę najczęściej dobieramy się w podobnym zakresie IQ, ale moda na sapioseksualizm zwiększa kobiecą frustrację i nasila widzenie większości mężczyzn jako idiotów, lub kogoś kto intelektualnie, czy emocjonalnie oferuje im za mało. Gdyby tej inteligencji jedynie nie wymagały, tylko oferowały byłaby inna sytuacja, ale to jest możliwe, tylko w prawdziwej równości płci. Tam gdzie kobiety dają tyle, ile wymagają.

14. Preferuje się dziś związki oparte na emocjach, które z natury są zmienne (niedojrzałość emocjonalna dorosłych), a więc są nie tylko nietrwałe, ale w dobie nauczania kobiet płytkiej uczuciowości – nie potrafią wydobyć emocji i przywiązać się emocjonalnie do danego mężczyzny na dłużej. Przed szereg dzięki temu wybijają się manipulatorzy emocjonalni, a nie ludzie chcący budować zdrowe, stabilne związki.

15. Motywowanie przez feministki kobiet do rozwiązłości seksualnej (oczywiście tylko z wybraną grupą najatrakcyjniejszych mężczyzn), co powoduje u kobiet utratę wytwarzania oksytocyny w kontakcie z kolejnym mężczyzną z którym chcą stworzyć związek (bo ten “atrakcyjny” z którym mają seks nie musi chcieć być w relacji, gdy ma 10 kobiet, które są dla niego dostępne seksualnie). Ostatecznie skutkiem jest brak umiejętności przywiązania się kobiety do mężczyzny, nieodczuwanie przyjemności w kontakcie z nim, co dalej skutkuje jej wyższymi wymaganiami, tworzeniem związków przedmiotowych, ale też większą szansę na rozpad relacji. Rozwiązłe kobiety nie są stworzone do stabilnych związków.

16. W naszej kulturze istnieje przekonanie, że to kobietę należy przekonać/przekupić do małżeństwa, pomimo, że to ona jest jego głównym beneficjentem jegoż, nawet po rozwodzie (!). Kobiety biologicznie nie trawią uległych mężczyzn, czy zdesperowanych (nie licząc kobiet narcystycznych-toksycznych-dominujących). To trochę jakby mężczyźni wkładali jądra pomiędzy imadło i prosili o jeszcze. To trochę jakby sprzedawca (mąż) płacił kupującemu (żona), czyli ewidentnie on tutaj jest stratnym od samego początku, dawanie mu są złudne nadzieje na coś wartościowego, oraz odwzajemnienie. Zupełne odwrócenie tego co się powinno robić i kto to powinien robić.

17. Uznanie, że kobiety mają przywilej narzekania, a mężczyźni rozwiązywania cudzych problemów (w tym problemów kobiet). Uznanie, że mężczyźni nie mają prawa mówić o problemach w obawie przed uznaniem tego za niedozwolone tylko tej płci narzekanie powoduje to, że kobiety roszczą sobie prawa do generowania problemów (w tym fikcyjnych), a mężczyźni nie mówią o problemach REALNYCH. Trochę to pokazuje, że mężczyźni są traktowani mniej człowieczo, a kobiety uczy się wymuszania na mężczyznach działań mających poprawić IM życie (co tworzy egoizm i egocentryzm u kobiet).

A to nie wszystko…

Zauważcie jak świat jest skomplikowany, jak wiele przyczyn potrafi wpływać na jedną cechę człowieka, czy ludzi w populacji. Myślenie systemowe, które na mojej stronie jest podstawą każdego z artykułów pozwala zauważać jak najwięcej takich zależności.

Autorstwo: Swiadomosc-Zwiazkow.pl
Źródło: WolneMedia.net

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Liczba głosów: 26, średnia ocena: 4,38 (max 5)
Loading...

TAGI: , , , , , , , , , , , , , , ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

18
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
mail925
Użytkownik
mail925

“Ten inteligentny może się czuć deebilem w środowisku otoczonym przez atakujących go ludzi z inteligencją niższą, niż przeciętna.” – Jak człowiek jest inteligentny to wie gdzie trafił ! Całkiem mądry artykuł z wyjątkiem powyższego, zacytowanego zdania.

realista
Użytkownik

polecam. naprawdę polecam.
https://youtu.be/UYQSvSzuZXo
… .. .

AM
Użytkownik

mail925 – Podważasz coś, moim zdaniem bezpodstawnie, a twoja negacja może pozwolić osobie nie do końca rozumiejącej temat na podświadome odrzucenie argumentu, który jest bardzo fajny, jak najbardziej prawdziwy i czasami kluczowy. A to naprawdę ciekawy artykuł, nie chcę się odnosić do ciebie personalnie, gdyż nie chcę prowokować twojego Ego, ale spróbuję wyjaśnić zjawisko, z którym sam miałem problem, sam je zauważyłem, co więcej znam innych co to zakumali. Opiszę mechanizm. Należy przyjąć, że to nie jest o rozmowie Tesli z imbrykiem, tylko o rozmowie dwóch bytów z tej samej półki gatunkowej, często z różnym zasobem informacji (ten mniej inteligentny może mieć większą wiedzę na różne tematy przecież i świetnie się nią posługiwać). Jest zasada, że człowiek nie rozumie czego nie rozumie. Ludzie nie maja miernika poziomu oleju na czole, i jeśli rozmawiasz z kimś znacznie inteligentniejszym od siebie, a on nie jest już wskazanym autorytetem, to prawdopodobnie nawet tego nie zauważysz, i będziesz go uważał nieco za świra. Natomiast osoba bardziej inteligentna, jeśli rozmawia z kimś mniej, to dopóki porusza się w zakresie który umysł takiego delikwenta dopuszcza to jest ok, jeśli jednak zaczyna przekraczać granice pojmowania, to reakcja zwrotna jest taka, że zaczynasz się frustrować gdyż masz wrażenie że ten ktoś robi z ciebie głupka, jest niepoważny i cię nawet obraża. Jeśli zaczniesz w to wchodzić skończy się to awanturą. To jest dość ciekawy mechanizm i wymaga nieco dystansu, ale pozwala zrozumieć kiedy przekraczasz granice pojmowania rozmówcy.

Pozdrawiam

mail925
Użytkownik
mail925

Do AM: Nie jestem pewien, czy dobrze Cie zrozumiałem, bo raz piszesz o dwóch jakby z zewnątrz osobach, a za chwile jakby o mnie i nie wskazujesz którą z tych osób jestem. Ale uzywając mojego obecnego rozumienia Twojej wypowiedzi:

Nie zgodzę się. Za inteligencją musi iść taki sam poziom wiedzy o otoczeniu i innych ludziach bo zyjąc w świecie cały czas odruchowo analizujesz i wyciagasz wnioski ciągle ten swój obraz świata poprawiając. Szybko widzisz zatem czym różnisz się od rozmówcy czy adwersarza. Jednym ze składników rzucających się w np. uszy jest jego sposób posługiwania się językiem, potem sposób wiązania faktów, wnioskowania. Czy wywodzi jedno z drugiego, czy ma po prostu wykute na blache ze sto zdarzeń. To taka róznica jak miedzy inteligentnym uczniem , a uczniem uczącym się wszystkiego na pamięć. Do tego ilość podświadomej agresji(znowu: sposób wypowiedzi) wskazującej na skłócenie ze światem nie rozumiejącego otoczenia człowieka z powodu nienachalnej inteligencji. Dużo by gadać.
Więc jeżeli osoba bardziej inteligentna frustruje się uważając, że ktoś robi z niej głupka z powodów opisanych przez Ciebie to raczej znaczy, że jej inteligencja nie jest na takim poziomie za jaki ją ma.
W skrócie: więcej inteligencji-więcej wnioskowania-więcej rozumienia-mniej lub nawet zero frustracji.
Jak coś rozumiem, to mnie to dużo mniej lub nawet wcale nie wkurza.

Dlatego nie zgadzam się, ale zrozumiem, że zostaniesz przy swoim zdaniu.
Świat byłby smutny jakby wszyscy byli tacy sami.

Cieszę sie z nawiązania dyskusji z kimś na głębszym niż zwykle poziomie.
Serdecznie pozdrawiam.

MasaKalambura
Użytkownik
MasaKalambura

” Jak człowiek jest inteligentny to wie gdzie trafił !” czasem zajmuje to trochę czasu. I przez ten okres nie wie.

Niedowiarek
Użytkownik
Niedowiarek

Trzeba pamiętać że świat jest oparty na wyzysku w takiej czy innej formie inaczej w krajach totalitarnych i inaczej w krajach tak zwanych demokratycznych. Przez elity rządzące. Wyzysk jest skuteczny kiedy jest niezauważalny dla mas. Atak na rodzinę manipulowanie płciowość ą zawsze się opłacało i opłaca się także dziś. Przejęcie kontroli nad rodziną równa się przejęciu kontroli nad społeczeństwem.W Słabych niestabilnych rodzinach ludzie również są słabi niestabilni i przez to łatwo sterowani. Początkowo słuszne ruchy feministyczne zostały szybko zagospodarowane przez kapitalistów którzy czerpią z tego olbrzymie korzyści ekonomiczne i polityczne. Kosztem upadku społeczeństw Zachodnich na wielu płaszczyznach. To co większość odbiera jako naturalny proces Postępu cywilizacyjnego w dużej mierze jest sterowany przez biznes i politykę aby elity mogły jeszcze więcej zarabiać i umacniać swoją władzę. Zasada ” dziel i rządź” tu to “steruj płciowością i rządź”. Ale takie odgórne pranie mózgów kobietą i mężczyzną i sterowanie ich tożsamością płciową to oczywiście nie koniec możliwości. Lgbt+ to nowsza odsłona wyzysku przez silne elity słabych jednostek nie będących w stanie się obronić przed profesjonalnie przygotowanym komercyjnym/politycznym atakiem na ich tożsamość, który – jak ten pseudo feministyczny- również używa “magicznej” mocy iluzorycznych słów słów słów o WOLNOŚCI i “ochronie praw”.
” Obiecując im wolność czynią ich niewolnikami” to słowa sprzed 2tys lat

Piron
Użytkownik
Piron

Brawo Niedowiarku za zwrócenie uwagi na głębsze przyczyny tego (i nie tylko tego) problemu, czy ktoś w to wierzy czy nie, to w dzisiejszym świecie wszystko kręci się woku kasy. Mówienie o wielu problemach cywilizacyjnych z pominięciem czynnika zysku finansowego zarabiających na tym elit, jest powierzchowne i często mija się z celem. Pozdrawiam :)

AM
Użytkownik

mail925 – ja natomiast świetnie rozumiem o czym piszesz, nawet się z tobą zgadzam, ale …, no właśnie mam takie małe ale :)

Może najpierw odniosę się do jednej rzeczy: napisałem na początku, że możesz przetwarzać tą informację przez pryzmat swojego Ego, co spowoduje subiektywne reakcje a to co przedstawiłem to informacja, opis mechanizmu, zjawiska. Nie ma sensu brać tego do siebie. Albo się to “postrzega” albo nie. Tak samo jak szklankę czy telewizor. Nie musisz się zgadzać z tym że ja uważam że szklanka istnieje i ja jestem w stanie przyjąć twój stan percepcji w danym czasie i miejscu. Jeśli znasz mechanizm, rozumiesz jego działanie, to możesz go używać albo nie. Na tym polega wolna wola. Jednak można przyjąć, że brak świadomości nie daje możliwości wyboru. A to zależy w dużej mierze od tego jak jesteśmy otwarci na otaczający strumień informacji który jesteśmy w stanie przyjąć i przetworzyć.

No i do tematu, spróbuję się wyjaśnić:

Niefortunnym słowem, które w tym wypadku zostało użyte, z resztą bez kluczowego znaczenia, jest słowo “inteligencja” za którą idzie pewien “poziom”, która jest nieco słowem z kategorii “miłość” czy “mądrość”, a więc nieprecyzyjnym i wieloznacznym. Definicji jest sporo. Jakkolwiek na pewnym poziomie inteligencja, jaką ją tam zwał i tak jest wymuszana właśnie tym poziomem, bo gdyby nie istniała to zbyt słaba zdolność do przetwarzania danych nie doprowadziła by do tego poziomu. Przetwarzanie danych i pojemność bazy danych to może bardziej pragmatyczne określenia. Oczywiście te dane, tą informację pobieramy za pomocą różnych czujników zależnie od długości fali elektromagnetycznej, którą poddajemy obróbce. Więc słuch jest czujnikiem niższych częstotliwości, wzrok wyższych, a czujniki emocji jeszcze innych :) Bo mamy przecież również inteligencję emocjonalną.
Więc kolejnym czynnikiem który warunkuje wysokość poziomu u w tej grze jest percepcja.

Poruszasz też temat pewnego tandemu: emocja-ekspresja. umiejętność wyłapywania emocji cudzych lub własnych nawet w stanie szczątkowym jest dość przydatną cechą percepcji, to czy poziom świadomości czy też obycia się z danymi emocjami pozwala kontrolować i obserwować emocję jako informację, czy sytuacja kontroluje ciebie powodując niekontrolowaną ekspresję to inna bajka. Im więcej ogarniasz tym możesz sobie pozwolić na uruchomienie większej ilości czujników odbierających emocje. Bo w najniższych poziomach emocje potrafią człowieka rozwalić na ścianie jak muchę. Więc wraz z tzw. “rozwojem” ludzie uczą się kontrolować, złagodzić, panować, wyłączać, ukrywać, budować tarcze, mury i takie tam różne rzeczy, aby te emocje nie powodowały reakcji zwrotnych, zwłaszcza niechcianych (jeśli do tego ludzie mają w sobie różne zakodowane frustracje, agresje, lęki czy inne traumy, to oczywiście przerobienie tych treści też stanowi nieodzowny element tej imprezy RPG). No i w końcu dochodzą do mistrza Zen czy innej Nirwany, gdzie zostaje im zanurzenie się w jedynej, jak że słusznej Boskiej miłości i trwanie w stanie ekstazy, co jest niezwykle czadowym doznaniem i można by powiedzieć że jest cool. Podobny stan idzie też ponoć osiągnąć po heroinie, ale tego wyjątkowo nie próbowałem, tylko znam z grzebania w głowie innym co próbowali. Jednak moim zdaniem ten Zen, jeśli trwa wiecznie (i tu jest dopiero kontrowersja, za którą nawet większość tzw. wysoce świadomych ludzi przywalili by mnie do desek w pozycji wiszącej), to robi się nudny na dłuższą metę. W tedy powstaje pytanie: o co kurcze chodzi? Nuda, nuda, nuda :)

Ja jednak uważam, że najlepiej jest wypuścić te wszystkie macki percepcyjne, podłączyć się pod tą “matrycę” rzeczywistości w przestrzeń i czuć, doświadczać, wszystko i wszystkich, to naprawdę jest niezwykle interesujące, ciekawe i takie … urozmaicone, ale jak to mawia mój kolega “proste ale niełatwe”

Tak czy siak emocja powstaje na skutek odbioru informacji, ekspresja natomiast służy do nadawania informacji.
A to w czym żyjemy to matrix emocjonalny przecież.

Nie chcę się mądrować tylko podzielić, może kiedyś skorzystasz, albo nie – to też fajnie:)
Próbuje tylko wyjaśnić pewien punkt widzenia. Tendencja do myślenia liniowego, czyli że jest tak, albo tak, a jak nie tak to tak, zawęża nieco spektrum informacji które jesteśmy zdolni przyjąć. Można jednak wziąć pod uwagę, że może być i tak i tak a jeszcze nawet siak. I zależnie od “warstwy”, w której akurat doświadczamy, warunkuje to również sposób przetwarzania informacji.

Raczej to taka bajka, mam nadzieję że spróbujesz wrzucić na ruszt odmienną perspektywę, to pozwala na kolejne ciekawe doświadczenia :)

ps.

piszesz, że świat byłby smutny jak by wszyscy byliśmy tacy sami,
otóż na pewnym poziomie właśnie jesteśmy tacy sami, albo może bym to ujął, że jesteśmy tym samym,
natomiast smutek to ciekawa emocja, warto jej doświadczać również, bez smutku świat byłby znacznie nudniejszy i uboższy, właśnie o smutek

to przecież logiczne :)

AM
Użytkownik

mail925 – piszesz “Jednym ze składników rzucających się w np. uszy jest jego sposób posługiwania się językiem, potem sposób wiązania faktów, wnioskowania. Czy wywodzi jedno z drugiego, czy ma po prostu wykute na blache ze sto zdarzeń. To taka róznica jak miedzy inteligentnym uczniem , a uczniem uczącym się wszystkiego na pamięć.”

rozumiem doskonale, jednak opisujesz różnice pomiędzy NOL- em (postacią wygenerowaną), a graczem :)

“nie ma ucznia, nie ma nauczyciela, jest tylko strumień informacji” – pierwsza zasada rycerzy Jedi

Powodzenia

mail925
Użytkownik
mail925

Do AM: Nie mamy możliwości nie zakłocic procesu poznawczego przez własne Ego. Każda oberwacja i doświadczenie zawiera filtr nas samych. “Patrzymy” na kolejne zdarzenia i rzeczy przez filtr naszych wszystkich dotychczasowych doświadczeń i niewiele się nie da z tym zrobić. jednym z większych “mieszaczy” jest popęd seksualny. Wielkość Ego również ma znaczenie. Im wieksze Ego tym dalej od prawdy. Wielkie Ego nie przetwarza już prawie niczego, wszystko juz przeciez wie. To właśnie otwartość na strumień informacji.

W czasie zajmowania się tzw. “rozwojem” ludzie uczą się kontrolować, złagodzić, panować, wyłączać, ukrywać, budować tarcze, mury i takie tam różne rzeczy, aby te emocje nie powodowały reakcji zwrotnych, zwłaszcza niechcianych – po czym będąc na odpowiednim jego poziomie przestaja kompletnie to robić dowiadując się, że to bez sensu. Robienie powyższych rzeczy kosztuje mase energii, a cel jest bzdurny. Trzeba zmienić sposób postrzegania, wtedy wiekszość przynajmniej negatywnych emocji zwyczajnie przestanie się generować.

Chętnie “ściagnę Cię z tych desek” bo sie z Toba zgodzę. Wszystko, nawet niebo, może sie znudzić. Podstawą naszego istnienia i isnienie znanego nam świata jest zmiana. Zreszą podejrzewam, że jest cos dalej poza nirwaną.

Mam nadzieję, że dobrze Cie zrozumiałem, że dopuszczasz, że emocja może być również przyczyną, a nie tylko skutkiem.

Sposób przetwarzania informacji zawsze jest warunkowany przez emocje które w danym momencie odczuwasz. To bez znaczenia, że twierdzisz, że nic nie czujesz. Czujemy w każdym momencie jakąs emocję, możeby tylko nie byc jej tak od razu świadomi. Percepcja własnych emocji, haha, to osobny temat.

Świat byłby jednak smutny jakbyśmy byli wszyscy tacy sami. Jestesmy co prawda jednością, ale jakby to ując, nie ma tym świecie, tylko, jak napisałeś, na innym poziomie. Nawet naukowcy uważają od dawna, że mamy zbiorowa podświadomość. Chociażby. Więc jedno nie przeczy drugiemu.

Smutek jest ciekawą emocja tak jak przyprawa ma ciekawy smak. Nie można zyć samą przyprawą, a jak bylibysmy jednakowi tu na tym świecie, to ta przyprawa stanowiłaby danie główne. Zmiana, zmiana, zmiana. Potrzebna jest zmiana zawsze i wszędzie. W końcu nasza percepcja czegokolwiek to reakcja na zmiany w naszych “czujnikach” bo częstotliwości to też zmiany. :-) A wszystko przez … czas. :-)

mail925
Użytkownik
mail925

Do AM: Znane mi strumienie maja swój początek ( żródło, nauczyciel) i koniec (ujście, uczeń). JAk nie ma ani nadawcy, ani odbiorcy – to po co komu taki strumień informacji? Po co miałby istnieć? Bo jak tylko ktos skorzysta z informacji to juz będzie niejako “uczeń” i temat sie sypie. Dla mnie to filozofia troche jak : “Dobry kebab piecze dwa razy” Paulo Coelho. Fajna ale…

AM
Użytkownik

mail925 – Na wstępie, jeszcze raz podkreślę, że świetnie rozumiem co piszesz i o czym i dlaczego. I przyznam, że seksualność to naprawdę spory problem, bez dwóch zdań, no ale nie ma co się poddawać :) Tutaj też się idzie spełnić, zaspokoić, przeżyć i pozbyć tych targających namiętności, tylko trzeba zrozumieć mechanizm co i dlaczego nami targa – ale też wymaga to czasami sporej pracy nad sobą, właściwie to ujmę to tak: nie napiszę tu ile to pracy, gdyż jak bym użył tylko 1/5 z tych słów i to jeszcze z kropkami, to filtr by mi tekstu nie puścił, a to tak delikatnie rzecz biorąc … Nie znam osobiście niczego co by wymagało ode mnie więcej pracy. Odpisuję, bo widzę że drążysz i stawiasz sobie różne zapytania, próbujesz odpowiadać. Ale myślę, że teraz wyczerpię już temat na ten etap naszej znajomości. Mogę ci jedynie coś poradzić, jednak wiem, że tego typu postępowanie jest źle oceniane i budzi obronne reakcje Ego. Ego broni swojej spójności, tożsamości. Czasami jeszcze po prostu nie jest ten czas. Więc postaram się jedynie naświetlić kilka punktów, na które możesz spróbować spojrzeć kiedyś z większym dystansem. Postaram się dobrać tak słowa, żeby nie prowokować twoich blokad do intensywnego zaznaczania swojej obecności. Mogę zaproponować jedynie, żebyś zwrócił uwagę na to co piszę z większym dystansem, może za miesiąc, może za rok… Powiem jeszcze może, że jestem praktykiem, wszystko co piszę robię lub robiłem, jeśli jest inaczej w tedy o tym piszę. Nie dyskutuję, nie piszę cytatów z książek czy artykułów, informuję jedynie o tym, co moja percepcja obejmuje, o tym co “widzę”, “słyszę”, “odbieram”, “czuję”, “robię” itp. Możesz to przyjąć albo nie. Dorzucę kilka spostrzeżeń na które możesz zwrócić uwagę, spróbować podejść z innej perspektywy, może nie teraz, może kiedy będziesz bardziej gotowy, może kiedy twoja percepcja się nieco rozbuduje, bo chyba nie zakładasz że jesteś już na full wypasie i to tyle? To tak z grubsza: – Człowiek nie rozumie czego nie rozumie. – Ludzie są różni, bardzo różni, mierzenie innych swoją miarą jest olbrzymią abstrakcją. – Jeśli pisząc o swoich ograniczeniach odnosisz je do wszystkich, to co? nie chcesz z nimi stanąć twarzą w twarz? usprawiedliwiasz się w ten sposób? przecież pisanie o swoich ograniczeniach w kontekście “wszystkich” jest absurdalne, jednak nie sądzisz, że jeśli uwierzysz w takie tezy to zostaniesz przy nich? nie uważasz, że w ten sposób nakładasz sobie sam obrożę? – Nie ma ucznia nie ma nauczyciela, jest tylko strumień informacji, blokowanie się na to powoduje przyjmowanie przez Ego kolejnej roli nazwanej przez ciebie uczniem lub nauczycielem zamiast swobodnego przepływu danych. – Jeśli kiedykolwiek wmówisz sobie ze coś wiesz, że nie ma innego spojrzenia na daną sytuację, temat który w danej chwili rozpatrujesz, to nic więcej do ciebie nie dotrze, dla mnie najcenniejszą sytuacją jest stan, kiedy zdam sobie sprawę z tego jaki jestem głupi, w tedy dopiero łeb się otwiera :) https://www.youtube.com/watch?v=OXjVXuu2MbE polecam:) – Istotne jest to co widzisz,czujesz, a właściwe to co umiesz zrobić, a nie to co ci mózg podpowiada, mózg to tylko taki organ, do tego z reguły robi nas w trąbę – tak jak naukowcy – naukowcy charakteryzują się dwoma głównymi cechami – prawie zawsze kłamią i prawie zawsze się mylą – bo właśnie na tym polega nauka, jednak ten raz na milion, kiedy uda się znaleźć właściwego puzzla, poszerzają nasz wszechświat jako dzieło Boga. – Żyjemy w podstawionej rzeczywistości, przyjmowanie postawy, że wcześniej byłem ciołkiem, a teraz już kumam co i jak, powoduje zamurowanie butów w drodze, ileż można dochodzić do takich samych wniosków? obserwuję ludzi którzy po raz któryś już wiedzą w końcu że to teraz już jest takie zajebiste, takie mądre, że mi dupę zaraz wyrwie w kosmos, a wcześniej to byłem takim ograniczonym zwierzakiem tylko… ileż można? – Nie będziesz wiedział co się da, co potrafisz zrobić, jeśli tego nie zaczniesz robić, samo zakładanie, że czegoś się nie da jest sporym egoistycznym nadużyciem, albo głosem dziecka liczącego na pomoc rodzica; jeden mądry człowiek napisał: jeśli czegoś nie umiesz, jeśli coś ci nie wychodzi, jeśli coś jest niemożliwe, to znaczy że czegoś nie wiesz – i tylko, albo aż tyle. – Zauważam, że większość próbuje pochwalić się swoimi spostrzeżeniami traktując je jak prawdę objawioną, a przecież cała prawda już jest, nie trzeba jej odkrywać, tylko najwyżej pokazać palcem, ja też niczego nie wymyślam, tylko pokazuje palcem to co ja dostrzegam, licząc na to, że ktoś też to dostrzeże, wystarczy tylko nie ryć sobie bani przekonaniami i otworzyć się na informację przecież – proste ale niełatwe :) – Czemu prawie nikt o nic nie pyta? czemu prawie wszyscy wszystko wiedzą? czemu zajmują się tą bezsensowną obroną własnych przekonań czy opinii? przecież to absurd. – Najważniejsze co można powiedzieć to “dlaczego?” jednak trzeba “widzieć, czuć, wiedzieć” o co się pyta – odpowiedź zawsze przyjdzie, czasami z najmniej spodziewanej strony. – Zauważyłem, że wartościowe rzeczy z reguły wymagają systematyczności, ciężkiej pracy, wysiłku, wychodzenia ze strefy komfortu, treningu, zmierzania się ze swoimi negatywnymi emocjami czy uczuciami – przeciwieństwem do tego jest new age-owe, satanistyczne pitolenie, że coś się komuś należy, że należy iść za szczęściem i brać garściami z życia i takie tam głupoty o miłości czy innych bzdetach, na które wyłapuje się face book-owe stworki, głownie kobiety, bo one są bardzo sugestywne i łase na endorfiny. – Zmiana jest skutkiem wyjścia ze strefy komfortu – i odwrotnie – znając mechanizm używasz go wg własnej woli, jeśli nie znasz zjawisko zarządza tobą – taka to gra i takie są reguły. – Emocja zawsze jest przyczyną u osoby która jest nią sterowana, manipulowana, natomiast jest skutkiem ekspresji osoby która steruje, manipuluje – to jest sposób wpływania na rzeczywistość, taki mechanizm, to jest matrix emocjonalny, królowie emocji rządzą tym światem (jest takie hasło surferzy rzeczywistości) – i niczego nie dopuszczam w tym wypadku, po prostu biorę i używam albo nie, jak szklanki czy odkurzacza, w tych tekstach z tobą staram się nie wzbudzać twoich emocji za bardzo. – Cały świat to energia, która płynie bez końca i początku, to każdy kto… Czytaj więcej »

mail925
Użytkownik
mail925

Do AM: Teraz już przesadziłeś.
Kolego, moje Ego zostaw sobie na później, najpierw zajmij się swoim bo jest naprawde duże. Skąd to wiem? Nie znasz mnie, a cały czas starasz się mentorzyć. Umniejszasz to co piszę, a wywyższasz siebie w sformułowaniach: “stawiasz SOBIE pytania i PRÓBUJESZ ODPOWIADAĆ”, “może kiedys skorzystasz” czyli, że mam jakies braki względem Ciebie. “teraz wyczerpię juz temat”, “moge Ci cos poradzić”, ” mogę Ci naświetlić”, “żebyś zwrócił uwage za miesiąc, za rok jak bedziesz gotowy”, “kiedy twoja percepcja się rozbuduje”. “jestem praktykiem” – aha, czyli ja napewno nie jestem, więc warto to zaznaczyć. “Nie zakładaj sobie na łeb tylu tych ograniczeń i przekonań, nie miażdży cię to? nie przytłacza?” – to tylko Twoje przekonania i ograniczenia są wartościowe??
Do tego piszesz mnóstwo banałow i oczywistości, masz tego świadomość, że inni tez to wiedzą, bo byc może nie sa głupsi od Ciebie? Czasami znajdę coś zastanawiającego i dla tych ciekawostek Ci odpisuję.

Człowieku, zainteresuj się trochę psychologia bo nawet nie jestes świadomy jaki przekaz sprzedajesz drugiej osobie sam pozując na wielce świadomego. Albo jak to trudne, pokaż rozmowę znajomemu psychologowi i zapytaj o opinię.

Czy ja Ci doradzam, naświetlam, nie jestem pewien kiedy będziesz w stanie skorzystać? Przedstawiam swoje przekonania i nic więcej. Znajdź w moich wypowiedziach podobne odnośniki do Twoich skierowanych do mnie, a potem wyciagnij wnioski czyje Ego pierwsze do zmniejszania.

Pozdrawiam :-)

mail925
Użytkownik
mail925

Do “Świadomość Związków”: Jak człowiek jest inteligentny to ta inteligencja popycha go do odruchowego rozkminiania rzeczywistości. Wtedy nie traci czasu w wiekszości na telenowele i głupie poradniki, traktując je maksymalnie jedynie jako chwilowe rozrywki, a poszukuje zrozumienia świata w którym żyje, czego domaga się jako pożywki jego inteligencja i szybko ustala, co jest bzdurną opinią na jego temat, a co prawdą. Jak jest inaczej to naprawdę nie jest aż tak inteligentny.

Piron
Użytkownik
Piron

Ja chciałbym coś uściślić, do 1983r słowo “inteligencja” było postrzegane przez naukę całkowicie inaczej niż dzisiaj, ponieważ do tego czasu termin ten zawierał w sobie tylko inteligencję logiczną (matematyczną) i częściowo wizualno-przestrzenną, obecnie w tym wyrazie jest ujęte całe mnóstwo cech, zdolności i umiejętności, które dawniej były poza marginesem tego pojęcia. Dlatego argument (niska samoocena, wynikająca z wychowania) który przedstawił “Świadomość Związków” nie jest odpowiedni, gdyż obniża wyniki testów (mądrość oraz zdolność radzenia sobie w życiu, to są również składniki inteligencji).

Kaczor3333
Użytkownik
Kaczor3333

A Ja jestem inteligentnym onanistą i mam spokój z kobietami. :-))

Dgruzin
Użytkownik
Dgruzin

Mam taką propozycję. Proszę oglądnąć na YT film Zbyszka Popko “Przekaz Przewodników o ludzkim oprogramowaniu systemowym”. Niech nikogo nie zmyli tytuł, autor uratował mi życie i na YT ma 1400 filmów. Może wtedy zacznie się większe zrozumienie czym są emocje i całe przetwarzanie jak piszecie. Staną się też jasne powody określonych zachowań i poznamy pociągających za sznurki – to apropos sedna artykułu.