Prawo kanalii

Opublikowano: 07.09.2012 | Kategorie: Gospodarka, Publicystyka

Liczba wyświetleń: 574

To jedna z kultowych scen filmu Michaela Curtiza “Casablanca” (1942). Kapitan Renault (Claude Rains), szef miejscowej policji, w towarzystwie kilku swoich ludzi właśnie zamknął knajpę Ricka (Humphreya Bogarta) i mówi tak, aby wszyscy obecni go usłyszeli: „Odkryłem, że uprawia się tu hazard”. W chwilę później krupier wręcza policjantowi plik banknotów mówiąc: „Pańska wygrana”. Kapitan dziękuje mu szeptem, chowa pieniądze i rozkazuje: „Wszyscy wychodzić!”.

W skandalu finansowym, który spowodowało oszukańcze ustalanie w Londynie przez główne banki tzw. Liboru (London Interbank Offered Rate), czyli stopy procentowej kredytów oferowanych na rynku międzybankowym w Londynie, pretendentów do roli skorumpowanego policjanta jest wielu. Codziennie dwudziestka wielkich instytucji finansowych (Barclays, Deutsche Bank, HSBC, Bank of America itd.) ustala stopę Libor, która służy za wzorzec – wskaźnik referencyjny – w transakcjach na sumę 800 bln (nie, to nie błąd drukarski) dolarów, zwłaszcza na rynku pochodnych instrumentów finansowych, czyli tzw. derywatów [1]. Suma, o którą chodzi, jest tak faraońska, że zachęca prasę niefinansową do zajmowania się drobnymi grzeszkami – takimi na ludzką skalę: rodzicami, którzy inkasują świadczenia rodzinne nie troszcząc się obecność swoich dzieci w szkole, greckimi pracownikami najemnymi, którzy dorabiają do swojego zwyczajnego ubóstwa pracując na czarno. To na nich miotają gromy rządy europejskie i Europejski Bank Centralny.

Choć manipulacja Liborem może wydawać się skomplikowana, wyjaśnia ona wszystko na równi ze wspomnianą sceną z Casablanki. Aby ukryć swój kiepski stan zdrowia, wielkie banki, których słowo jest wiążące, kwotowały Libor powyżej przyjmowanej później średniej. Polegało to na tym, że zawyżona stawka oprocentowania pożyczek międzybankowych określała Libor, a Libor powodował zawyżone oprocentowanie niezliczonych produktów finansowych – również tych, które przeznaczone są dla zwykłych ludzi (depozytów, pożyczek studenckich, kredytów na kartach kredytowych, kredytów hipotecznych itd.)…

Dyrektor generalny banku Barlays „fizycznie się rozchorował” po tym, jak wykryto, że jego bank oszukiwał, i 3 lipca br. podał się do dymisji. Gubernator Banku Anglii też twierdzi, że dopiero kilka tygodni temu uświadomił sobie oszustwo [2]. „Odkryłem, że popełnia się tu oszustwa”, powiedziałby kapitan Renault. Doprawdy? Kto uwierzy, że w Barclays i w Banku Anglii nie czyta się prasy finansowej? W kwietniu 2008 r. w Wall Street Journal ukazał się artykuł pt. „W środku kryzysu bankierzy podają w wątpliwość kluczową stopę”. Pierwsze zdanie brzmiało tak: „Jeden z najważniejszych barometrów finansowego zdrowia świata może wysyłać fałszywe sygnały…” [3]. Chodziło właśnie o Libor.

Nasz świat jest nękany samowolnie ustalanymi lub sfałszowanymi danymi (Libor, „złota reguła”, nieprzekraczalny poziom długu publicznego czy deficytów publicznych…). W imię tych danych katuje się całe społeczeństwa, jak np. w Hiszpanii (patrz w tym numerze artykuł Luisa Sepúlvedy). Tych, którzy wymierzają im te kary z największym okrucieństwem, otacza się szacunkiem, bo są prezesami banku centralnego czy agencji ratingowej.

W 4 lata po wybuchu jednego z największych kryzysów finansowych w dziejach nie tylko ich społeczna bezużyteczność, ale zgoła szkodliwość powinna być oczywista.

Autor: Serge Halimi
Tłumaczenie: Zbigniew M. Kowalewski
Źródło: Le Monde diplomatique – edycja polska

PRZYPISY

[1] Zob. I. Warde, „La dérive des nouveaux produits financiers”, Le Monde diplomatique, czerwiec 1994 r.

[2] Zob. D. Enrich, D. Cimilluca, „Missteps on Libor Doomed Top Executives at Barclays”, The Wall Street Journal, 15 lipca 2012 r.

[3] C. Mollencamp, „Bankers Cast Doubt On Key Rate Amid Crisis”, The Wall Street Journal, 16 kwietnia 2008 r.


TAGI: ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

5 komentarzy

  1. bro 07.09.2012 11:55

    Do listy “grzechów” dodałbym dzialania instytucji ratingowych -tyle że tu manipulacja jest nie do udowodnienia, ale skutki są znacznie poważniejsze niż manipulacja Liborem

  2. adambiernacki 07.09.2012 13:26

    Banki to świątynie zła a złem jest pieniądz. Banki trudnią się oszustwem to istota ich działania. Nie można o nich powiedzieć nic dobrego. Lichwa powinna być grzechem i przestępstwem.

  3. bro 07.09.2012 16:06

    @ adambiernacki
    Banki są potrzebnym i użytecznym wynalazkiem, jeżeli umiejetnie się z nich korzysta.

  4. Aaron Schwartzkopf 07.09.2012 18:05

    Adamie: nie “powinna być” a “jest”. Tyle ze niewiele z tego wynika niestety. A poza tym zgadzam się z Tobą: banki w obecnej postaci są kwintesencją zła i naczelną przyczyną nieszczęść naszej cywilizacji.

  5. night rat 09.09.2012 00:12

    winne są banki czy ich wszechwładza?

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.