Polska na płacowych peryferiach Europy

Opublikowano: 12.04.2015 | Kategorie: Gospodarka, Wiadomości z kraju

Liczba wyświetleń: 2

Na gospodarczej mapie Europy Polska to wciąż zagłębie taniej siły roboczej. Według najnowszych danych Eurostatu, zarobki obywateli naszego kraju ledwo przekraczają poziom 1/3 przeciętnego wynagrodzenia w UE. O ile statystyczny Polak (z wyłączeniem pracowników rolnictwa, administracji oraz mikroprzedsiębiorstw) zarabia 6,8 euro za godzinę, przeciętna płaca w całej Unii wynosi 18,6 euro. Jeszcze większy dystans dzieli nas od strefy euro, w której średnie uposażenie to 21,6 euro za godzinę.

„Stosunkowo niskim wynagrodzeniom towarzyszą, wbrew opiniom pracodawców, dość niskie pozapłacowe koszty pracy” – zauważa Janusz K. Kowalski na łamach „Dziennika Gazety Prawnej”. I rzeczywiście, o ile udział tych ostatnich w wydatkach ponoszonych przez przedsiębiorców to zaledwie 18,7 proc., to dla całej UE współczynnik ten wynosi średnio ponad 24 proc. Wyższe od nas koszty pracy są udziałem nie tylko najbardziej rozwiniętych państw Europy Zachodniej czy rzekomo żyjących ponad stan obywateli Grecji, Hiszpanii czy Portugalii – jak chcieliby liberalni komentatorzy – ale i niemal wszystkich, za wyjątkiem Bułgarii i Cypru, nowych krajów członkowskich. Np. w Litwie, Łotwie i Estonii średnie pozapłacowe koszty pracy to odpowiednio 28, 20 i 26 proc. środków przeznaczanych na pracownika, w Czechach i Słowacji po 27 proc., a w Rumunii i Węgrzech po 23 proc. Tania siła robocza i wysokie, dwucyfrowe bezrobocie czynią z Polski istny raj dla międzynarodowych koncernów – zauważa publicysta „DGP”.

O ile dane Eurostatu wykazują, że w ciągu dekady 2004-2014 ogólne koszty pracy (pensja wraz z oskładkowaniem) w Polsce wzrosły o 75 proc., to już na tle innych krajów regionu, takich jak Rumunia (142 proc.), Litwa (103 proc.) czy Słowacja (137 proc.), wypadamy blado także pod względem dynamiki wzrostu płac.

Źródło: NowyObywatel.pl

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

4
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
MichalR
Użytkownik
MichalR

Pisanie o średniej nigdy nie jest miarodajne.

Nie interesuję się zbytnio statystyką, ale raz widziałem dobre opracowanie – pokazywało ono za pomocą kilku słupków jaka część społeczeństwa w danym kraju zarabia pensję w jakich widełkach płacowych (łącznie z bezrobotnymi – pensja równa zasiłkowi lub 0). Ten jeden raz mogłem się dowiedzieć jak mniej więcej wygląda rozrzut płac.

W statystyce średnia to tylko pierwszy wskaźnik, kolejnym jest mediana (lub konkretne centyle), odchylenia itd. Średnia nic nie mówi bo w momencie gdy na 100 osób jedna zarabia 100tys a pozostałe 0 to średnio będą zarabiać po 1000.

Które społeczeństwo w takim uproszczonym modelu jest najbogatsze? to w którym jeden zarabia 100 tys a 99 nic? to w którym wszyscy zarabiają 1000? Czy może to w którym 80 osoby pracujące zarabiają 1200 a nielicznych 20 bezrobotni dostają głodowy zasiłek na poziomie 200?

Wg mnie oczywiście to trzecie.

agama
Użytkownik

To Polacy skolonizują z muzułmanami UK i tyle

lboo
Użytkownik
lboo

@agama: Polacy nic nie skolonizują, większość Polaków którzy wyjeżdżają za granicę za chlebem nie mają tożsamości narodowej, nie chcą utożsamiać się z Polską, wyjechali żeby mieć lepiej.
W zasadzie nie ma się co dziwić, nasi rządzący w ostatnich kilkudziesięciu latach raczej starali się wpoić ludziom nienawiść do Polski, niż patriotyzm. Historia naszych przodków została skutecznie wyprana najpierw przez kościół katolicki, a potem przez zachodnią propagandę która wmówiła nam ze nadajemy się tylko do pracy niewolników usługujących rasie panów.

MichalR
Użytkownik
MichalR

Raz na pięć lat widzę ludzi którzy łakną tożsamości narodowej mimo że mieszkają za granicą. Gdy moja drużyna harcerska organizuje jubileusz jej powstania to zjeżdżają się dosłownie ludzie z całego świata. Jednostki z USA, Kanady, Australii, Hongkongu i wielu innych krajów. Mówią że pojechali za pracą planowali się dorobić i wrócić, ale wygody życia na obczyźnie w pewnym momencie zwyciężyły. Mówią, że gdyby w Polsce mieli podobne perspektywy, gdyby pracując na tych samych stanowiskach mogli sobie pozwolić na życie na podobnym poziomie to by wrócili na stałe, a tak wracają do rodziny na święta, czasem na wakacje – choć akurat te wolą spędzać zwiedzając świat.

To jest chore że Polak mieszkający w Australii jako ratownik wodny może sobie pozwolić na dwie wizyty w kraju w roku i do tego pojechać raz w roku na wycieczkę (Ameryka Południowa, Azja lub Afryka) a ratownik wodny w kraju jeździ tylko tam gdzie zabiorą go kolonie.

Dla mnie jedyną miarą tego czy Polak mieszkający na obczyźnie czuje więź z Polską mogłoby być to jak często odwiedza Polskę.