Polska armia obroni tylko 3% terytorium kraju

Opublikowano: 20.07.2015 | Kategorie: Polityka, Wiadomości z kraju

Liczba wyświetleń: 242

“Polska armia jest w stanie obronić maksymalnie 3% terytorium Polski” – uważają eksperci Akademii Obrony Narodowej.

Zdaniem ekspertów wpłynęły na to trzy czynniki: znaczne ograniczenie liczebności polskiej armii, zmiana jej profilu oraz zignorowanie elementu zdolności obrony terytorium podczas szkoleń. Ministerstwo Obrony Narodowej RP skoncentrowało się na misjach poza granicami kraju, w tym w Iraku czy Afganistanie, a nie na obronie terytorium. Polskie dowództwo doszło do wniosku, że Polska nie musi obawiać się wojny, a jeśli nawet coś groziłoby Polakom, to sojusznicy przyjdą z pomocą.

“Współczesna wojna ma charakter totalny. Walczą nie tylko armie, ale zaangażowany jest cały naród i całe terytorium. Obraz ćwiczeń na poligonie w Drawsku Pomorskim lub Żaganiu może być mylący. Zobaczmy lepiej, jak wygląda sytuacja na wschodzie Ukrainy” – powiedział pułkownik i profesor Józef Marczak. Pułkownik w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” podkreślił, że te obliczenia wykonano jakiś czas temu, a teraz może być jeszcze gorzej. Z kolei gazeta pisze, że te szacunki oznaczają nic innego, jak tylko to, że „Polskie Siły Zbrojne nie są w stanie obronić niczego”.

Potwierdzają to słowa prof. Marczaka, który powiedział, że Polska nie jest w stanie obronić nawet granicy z obrodem kaliningradzkim: „Nawet gdybyśmy całe nasze mini-wojska o sile trzech dywizji ściągnęli na liczącą 210 km granicę z obwodem kaliningradzkim, to będziemy w stanie obsadzić nimi co najwyżej 90 kilometrów. I to bez koniecznych obwodów”.

Natomiast doradca ministra obrony narodowej gen. Bogusław Pacek napisał na swoim profilu na “Twitterze”: “Nie godzę się na pisanie, źe eksperci z AON wyliczyli, źe Polska moźe obronić tylko 3% terytorium. Gdzie te wyliczenia? To bzdury. Też jestem z AON.”

W dyskusji zabrał również głos poseł PiS Witold Waszczykowski. “Od lat wielu ekspertów twierdzi, że komponent lądowy naszej armii mógłby rozwinąć linię obrony na co najwyżej 100-120 kilometrów. W takiej sytuacji nawet nasza granica z Obwodem Kaliningradzkim nie byłaby broniona ponieważ liczy ok. 200 km. Prawdopodobnie poza Luksemburgiem mamy najniższy w Europie wskaźnik zdolności mobilizacyjnej. Mimo tego, że od lat Bronisław Komorowski mówił, że trzeba zerwać z polityką ekspedycyjności, to niczego w tym kierunku nie zrobił. W dalszym ciągu mamy armię, która jest gotowa tylko do działań ekspedycyjnych, działań patrolowych i manewrowych, a nie do obrony kraju” – powiedział w jednym z wywiadów.

W Polsce ostatni pobór do wojska odbył się w 2008 roku, a obowiązek zasadniczej służby wojskowej zawieszono 1 stycznia 2010 roku. Komisje lekarskie nadal orzekają o zdolności do czynnej służby wojskowej, ale osoby zdolne do jej odbycia automatycznie przenoszone są do rezerwy. Dziś w polskim wojsku służą jedynie ochotnicy. W przypadku zagrożenia bezpieczeństwa państwa obowiązek służby może być przywrócony.

Źródło: pl.SputnikNews.com

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: , ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

12
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
sandvinik
Użytkownik
sandvinik

to akurat dobrze moim zdaniem-linia obrony na granicy z niemcami oznacza że choć raz nie bedziemy mieli przez nasz kraj paru linii frontu-i choć raz możemy sobie popatrzeć jak się biją inni i zając sadzeniem ziemniaków, buraków, kukurydzy i co tam podejdzie.

tak, wiem, patriotyzm zerowy-widziałem co zrobili patriotom z majdanu, z libii, z syrii, z paru innych krajów, jakoś oni na tym nigdy dobrze nie wyszli. pacyfizm puki co.

adambiernacki
Użytkownik
adambiernacki

Wróg już tu jest i rośnie w siłę im dłużej na to pozwalamy tym mniejsze szanse mamy nie tylko na godne życie ale na przeżycie. Dywersja trwa w najlepsze zniechęcając do walki skutecznie. Bardzo możliwe, że wróg objął już wszystkie najważniejsze stanowiska dowódcze w armii nie mówiąc o tzw. władzy bo to oczywiste i widoczne.

sandvinik – Sadzenie “co podejdzie” obejmuje GMO pewnie? A jak przyjdą po kukurydzę i żonę np? Spacyfizmujesz ich?

sandvinik
Użytkownik
sandvinik

@AdamBiernacki
90% wojska to linia frontu i infrastruktura tyłowa-jak mam wybierać czy wole linie frontu 50km od mojego domu czy 500km od mojego domu to chyba nie musze pisać
co do obecnej sytuacji, GMO, całej reszty-mowimy o pokoju obecnym czy potencjalnym konflikcie na który zachód tak się upiera? USA sama powiedziała że suwerennych krajów nie toleruje a tzn Iran, Rosja, Chiny.
przez co podejdzie miałem na myśli że w warunkach konfliktu nie masz takiego wyboru sadzenia roślinek jak obecnie, i zależy co bedzie rabowane a co nie-jak ruskie lubią kapuste to sadzimy szpinak albo jarmuż-może nie znają i uznają że trawa.

a co do zabierania-polecam rozmowy o wojnie ze starymi ludźmi kto i jak zabierał jedzenie w czasie wojny i jak to było-akurat okupant to nie jest największy problem o ile linia frontu jest daleko.

sandvinik
Użytkownik
sandvinik

@AdamBiernacki
a tak poza tym-co byś zrobił gdyby kraj w którym mieszkasz chciał w ramach mobilizacji wysłać Cię na front? poszedłbyś?

adambiernacki
Użytkownik
adambiernacki

Jeśli krajem, w którym żyję rządziliby Polacy a nie namiestnicy okupantów, złodzieje, wróg itd to tak. Przecież nie dam sobą dowodzić zdrajcom, którzy wyślą mnie na pewną śmierć a nawet ich zaatakuję.

sandvinik
Użytkownik
sandvinik

@AdamBiernacki
no i się dogadaliśmy-naszą władzę widze tak jak Ty a co za tym idzie mój patriotyzm jest taki jak ich patriotyzm, jedyne co zostaje to emigracja albo radzenie sobie. dlatego jak napisałem na początku wole żeby walk u nas nie było. nie ma armii=nie ma walk. jak obrona danii w czasach WW2.
i ani represji ani nic nie mieli jak się poddali-prawda?

adambiernacki
Użytkownik
adambiernacki

Niestety zależy kto komu, kiedy, gdzie i jak się poddaje. Uważam, że represje wobec Narodu polskiego będą.

W.W.
Użytkownik
W.W.

Błąd w założeniu.
Wojna na Ukrainie, to wojna domowa, bez agresji, ale nie bez pomocy wielkich tego świata.
Wyciąganie jakichkolwiek wniosków na temat szkolenia i przeznaczenia WP z jej przebiegu jest błędem.
Chyba, że rząd Polski przygotowuje WP do walki z narodem.
Wtedy powyższe wnioski są słuszne.

agama
Użytkownik

Te 3% to zapewne, żeby ochronić posiadłości rządu i tajnych służb

BrutulloF1
Użytkownik
BrutulloF1

Czytałem gdzieś, że nasze wojo a konkretnie szeregowi wystarczą do obsadzenia 5 powiatów.
Armia zawodowa ucieknie przez Słowację do Rumunii jak zwykle. Ci z mobilizacji też się rozpierzchną. Zostanie partyzantka. Finansowana przez nikogo innego jak Wuja Sama.

jaro
Użytkownik
jaro

Bo nasze WP jest po to, żeby obronić przez pół godziny pas startowy, z którego czarter do Hajfy odleci z “naszymi” politykami na pokładzie zakładającymi sobie na głowę mycki w popłochu…

Raptor
Użytkownik
Raptor

Pytanie pomocnicze, przed kim mielibyśmy się obecnie bronić? Przecież ani Niemcom ani Rosji nie opłaca się rozwalać dobrze prosperującego wspólnego interesu. Jedynym graczem, dla którego lokalna wojenka w tym rejonie byłaby na rękę, są USA. W związku z tym najsensowniej byłoby rozlokować wszystko co mamy na granicy z rozpadającą się Ukrainą.