PKS-y wrócą?

Opublikowano: 15.08.2024 | Kategorie: Gospodarka, Wiadomości z kraju

Liczba wyświetleń: 2235

Polska przywróci PKS-y wzorem Austrii i Słowacji? Jest petycja w tej sprawie. Jeszcze w sierpniu dostanie ją wiceminister Małolepszak.

Ujednolicenie ulg w transporcie publicznym, jednolita wyszukiwarka połączeń wzorem słowackiej cp.sk, ustandaryzowana baza przystanków, nowy system kształcenia studentów transportu publicznego w oparciu o zachodnie wzorce oraz reforma zarządzania autobusami regionalnymi na wzór Austrii i Słowacji – to główne postulaty petycji do Ministra Infrastruktury, pod którą pasażerowie uzbierali już ponad 200 podpisów. Petycja trafi na biurko ministra Klimczaka i wiceministra Małolepszaka jeszcze w sierpniu.

Inicjatorzy liczą na to, że ujednolicenie ulg i jednolita wyszukiwarka połączeń ruszy już w 2025 roku. „To mała zmiana, ale łatwa do wprowadzenia i przez to przełomowa. Chcemy dać nowemu rządowi szansę, by jako pierwszy przełamał w ten sposób złą passę autobusów regionalnych. Jeszcze w tej kadencji możemy mieć PKS-y jak na Słowacji, to całkiem realne” – uważa Sebastian Kolemba, współinicjator petycji i redaktor portalu ChcemyOddychac.pl, poświęconego wykluczeniu komunikacyjnemu i ochronie zieleni.

O co chodzi z tą Austrią i Słowacją? To przykłady państw niedaleko Polski, w których lokalny transport publiczny poza miastami (dawniej w Polsce obsługiwany przez PKS-y) funkcjonuje znakomicie i może być wzorem dla Polski. Nie ma tam znanego z Polski zjawiska wykluczenia komunikacyjnego, do każdej wsi dojeżdża komfortowy autobus (żadne ciasne busy), a rozkład jazdy można bez problemu znaleźć w internecie i aplikacji w telefonie. Zasady podróżowania są jasne dla wszystkich, a oba kraje wprowadzają wzorem Niemiec „jeden bilet na wszystko” i integrują transport autobusowy z kolejowym. „Podczas gdy u nas »nie da się« zrobić wspólnego biletu na trójmiejską SKM-kę oraz komunikację miejską w Gdyni i Gdańsku w rozsądnej cenie, Słowacy wprowadzają wspólną taryfę kolejowo-autobusową dla całych regionów i to dużo taniej, niż u nas. Tam się da, u nas też powinno” – tłumaczy Sebastian Kolemba.

Na czym polega recepta austriackiego i słowackiego sukcesu? Przede wszystkim na niskiej liczbie tamtejszych organizatorów transportu publicznego, czyli instytucji, które układają sieć połączeń autobusowych i je dotują. Regionalny transport publiczny w Europie jest dotowany, bilety pokrywają jedynie ułamek kosztów. Dlatego w całej Europie, włącznie z Polską, to samorządy lokalne i regionalne zamawiają i dotują deficytowe połączenia lokalne. Jeżeli tego nie zrobią lub robią to źle, mamy sytuację znaną z Polski, gdzie do wielu miejscowości nie dociera żaden transport publiczny lub kursują ciasne busy jeżdżące trzy razy dziennie, a ich rozkładów nie da się znaleźć w internecie. Warto dodać, że Polska jest pod tym względem niechlubnym wyjątkiem. Takiego wykluczenia komunikacyjnego nie ma nigdzie indziej w Europie, lepszy pozamiejski transport lokalny jest nie tylko w Europie Zachodniej oraz w Czechach, Słowacji i Węgrzech, ale również na Ukrainie i Białorusi.

Dlaczego w Polsce jest tak źle? Przyczyną jest wadliwa ustawa o publicznym transporcie zbiorowym z 2010 roku – uważają autorzy petycji. Ustawa rozprasza odpowiedzialność za organizację i finansowanie linii lokalnych. W zależności od sytuacji, transport autobusowy powinna zorganizować i sfinansować gmina, powiat lub województwo, efekt jest taki, że najczęściej nie robi tego nikt. W Polsce mamy 2800 organizatorów regionalnego transportu autobusowego. W Austrii tych organizatorów jest zaledwie 6, a na Słowacji – siedmiu. Są nimi regiony i tylko one – austriackie landy, słowackie kraje samorządowe, które w kilku przypadkach łączą się i tworzą wspólnych organizatorów transportu dla kilku regionów (dla trzech regionów wschodniej Austrii i dwóch regionów wschodniej Słowacji). „W obu tych państwach każdy wie, kto ma odpowiadać za transport publiczny, sytuacja jest jasna, a regiony po prostu rzetelnie wykonują swoje zadania, bo nie ma rozproszenia kompetencji. Właśnie te austriackie i słowackie wzorce chcemy wprowadzić w Polsce” – uważa Sebastian Kolemba.

Aby wprowadzić w Polsce udane zagraniczne rozwiązania, konieczny jest także transfer wiedzy z tych krajów i wykształcenie w Polsce odpowiednich kadr, znających się na tym, jak funkcjonuje transport publiczny za granicą. Dlatego w petycji uwzględniono również postulaty dotyczące kształcenia studentów, wysyłania ich na praktyki i staże do państw z rozwiniętym transportem publicznym oraz przygotowania podręczników akademickich i skryptów dla studentów. To zadanie, zdaniem autorów petycji, Ministerstwo Infrastruktury powinno zlecić dwóm uczelniom wyższym, które podlegają temu resortowi – są to Politechnika Morska w Szczecinie i Uniwersytet Morski w Gdyni, oczywiście wraz z odpowiednim finansowaniem. Konieczne jest też stworzenie rynku pracy dla absolwentów, bo inaczej nikt nie podejmie się studiów poświęconych zagranicznym rozwiązaniom w transporcie publicznym, jeżeli po takich studiach nie będzie atrakcyjnej pracy. A bez stworzenia od zera nowych kadr, wykształconych na zachodnich i słowackich wzorcach, nie zwalczymy wykluczenia komunikacyjnego, bo będziemy powielać te same błędy fatalnego polskiego systemu – uważają autorzy petycji.

Petycja uwzględnia również rozwiązania ze Słowacji i Austrii, które można wprowadzić bardzo szybko, a które od razu przyniosą duży efekt. To ujednolicenie ulg w transporcie autobusowym, kolejowym i wodnym oraz jednolita baza przystanków (również w formie cyfrowej), która pozwoli na stworzenie jednolitej, uniwersalnej wyszukiwarki. Na Słowacji każde połączenie autobusowe i kolejowe można sprawdzić w uniwersalnej wyszukiwarce www.cp.sk, za pomocą której można zaplanować całą podróż, wraz z przesiadkami pomiędzy pociągiem a autobusem. Są tam wszystkie połączenia, również lokalne – to zupełnie inaczej niż w polskiej wyszukiwarce, która uwzględnia tylko połączenia kolejowe i zaledwie niektóre połączenia autobusowe, głównie dalekobieżne, ale nie znajdziemy w niej najczęściej lokalnych busów.

Za transport publiczny odpowiada w Ministerstwie Infrastruktury wiceminister Piotr Małolepszak. Jeszcze w sierpniu na jego biurko trafi petycja, a jej autorzy liczą na to, że wiceminister pozytywnie odniesie się do każdego spośród pięciu postulatów i jeszcze tej jesieni wyda dyspozycje do wdrożenia ich w życie. Pozytywne zmiany odczulibyśmy w takim przypadku już w przyszłym roku (ujednolicenie ulg i jednolita wyszukiwarka), a słowacki standard PKS-ów moglibyśmy osiągnąć w pierwszych województwach jeszcze w tej kadencji.

Petycję można podpisać online TUTAJ.

Źródło: NowyObywatel.pl

image_pdfimage_print

TAGI: ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

4 komentarze

  1. replikant3d 15.08.2024 11:18

    Ta petycja NIC nie da. Nasz kraj ma się wyludniać, a problemy z komunikacją poza miastową wpisuje się w ten trend ( mieszkańcy wiosek wykluczonych z transportu nie mogą dostać się do lekarza ) To ,,koślawe,, prawo nie zostało wprowadzone przypadkiem, tylko rozmyślnie. Niestety większość lemingów nie potrafi już kojarzyć faktów…

  2. RisaA 15.08.2024 13:16

    > Inicjatorzy liczą na to, że ujednolicenie ulg i jednolita wyszukiwarka połączeń ruszy już w 2025 roku.

    Czy ta wyszukiwarka bądzie taka jak «jak dojadę» czyli niedziałająca w trybie offline, gdy stracę połączenie w laptopie będąc w trasie i zablokowana na przeglądarce Tor Browser? Czy może w końcu zadbają o prywatność i interes podróżnego tak jak działa to w Valkyria Travel? W tym drugim serwisie wyszukiwanie połączeń jest dostępne również po utracie połączenia oraz działa w Tor Browserze.

    No i najważniejsze, czy będzie się dało w PKS-ie płacić gotówką i kupić bilet papierowy, bo warszawski ZTM już zapowiedział, że usuną tą możliwość. Nie jest jasne tylko czy w 2025 roku czy w srp. 2027. Z tej zapowiedzi i przegłosowanego prawa dotyczącego ЄBDC (od 2025-11) wynika, że najpóźniej w srp. 2027 gotówka będzie już całkowicie wycofana. Możliwe że jeszcze dało się będzie kupić towary podstawowe za gotówkę, ale już nie bilety na przejazd.

  3. RisaA 15.08.2024 20:33

    @Rozbi – nie wiem jak to zrobili, ale to po prostu działa. Stronę wystarczy wczytać raz, a potem na laptopie bez sieci w terenie po prostu działa i wyszukuje połączenia.
    Minus jest taki, że działa tylko dla Warszawy, ale wyraźnie piszą, że brakuje im środków na zrobienie reszty miast.

    https://valkyria.pro/mapa?warszawa

  4. niecowiedzacy 15.08.2024 23:47

    Nie wiadomo czy śmiać się czy płakać nad głupotą Polaków. Za komuny i pseudo komuny istniało jedynie dwóch przewoźników PKP i PKS, można było dojechać wszędzie za znośną kasę. Nie dzieliło się przewoźników na lokalnych, regionalnych czy ogólnopolskich. Jedynie komunikacja miejska była związana z konkretnymi miastami. Autobusy i pociągi kursowały dość często a tabor autobusowy nie był starszy niż 20 lat. Na PKP było gorzej bo wagony miały po 40 lat. Nikt nie dotował ani PKS ani PKP a wszystko się kręciło, może nie jak w Szwajcarskim zegarku ale to autentycznie funkcjonowało. Dlaczego to funkcjonowało, bo dyrekcje nie były rozbudowane do granic absurdu i nie miały żadnych rad nadzorczych. Jeśli w jakimś województwie coś nie funkcjonowało to bez ceregieli wylatywał dyrektor tego PKS czy PKP. Cała tajemnica tkwiła w tym iż państwo nie kazało PKS ani PKP płacić jakichś podatków od dochodów. Obydwa przesiębiorstwa były uznawane za niezbędne do funkcjonowania społeczeństwa i państwa. Obydwa przedsiębiorstwa same musiały zarobić na wymianę taboru. Jednak jak nastał Gierek, i zaczęło brakować pieniędzy na niepotrzebne zakupy zbędnych licencji, zaczęto wypompowywać pieniądze z PKS I PKP. Jak nastała Solidarność dyrekcje zaczęły puchnąć i narzucono polityczne rady nadzorcze. Na dodatek rozkłady jazdy PKS i PKP zaczęly być ustawiane pod rodzinki zarządu lub znajomków. To wykończyło obydwa przedsiębiorstwa. A to co proponuje ten Pan od rozkładów to pewnie marzy mu się jakiś tłusty unijny grant. Tak że katastrofę mamy zagwarantowaną, jedynie terminu nie da się określić.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.