Liczba wyświetleń: 651
We Wrocławiu odbyła się pod Agencją Rozwoju Przemysłu pikieta informacyjna dotycząca śmierci 26-letniego pracownika fabryki HI Logistics w Specjalnej Strefie Ekonomicznej w Biskupicach Podgórnych. W pikiecie wzięło udział ok. 20 osób. Rozdawano ulotki przechodniom, skandowano także „LG zabija”, „LG wyzysk i śmierć”, „Kapitalizm-kanibalizm”, etc. LG jest właścicielem biskupickiego zakładu.
Przemawiający aktywista wrocławskiej sekcji Związku Syndykalistów Polski podkreślił, że pracownik został przygnieciony przez wózek widłowy do obsługi którego nie miał uprawnień, a do jego zakresu obowiązków zawartych w umowie o pracę nie należała obsługa tego rodzaju wózka. „Młody pracownik LG nie zginął dlatego, że był złym pracownikiem. Wręcz przeciwnie – był dobrym pracownikiem z punktu widzenia kapitalisty. Wykonywał polecenia szefa, nawet narażające się na śmierć, bo bał się utraty pracy i środków do życia. W ten sposób ujawnia się przewaga kapitału nad pracą” – podkreślił. „Domagamy się skończenia ze śmieciową pracą i narażania się na utratę zdrowia i życia za grosze. Przypomniano także, że to już kolejna śmierć w podwrocławskim LG. Pięć lat temu w fabryce zginął 30-letni pracownik przygnieciony prasą.”
Członkini Ogólnopolskiego Związku Zawodowego „Inicjatywa Pracownicza” przypomniała także o lokaucie strajkujących pracowników, który miał miejsce kilka miesięcy temu w fabryce Chung Hong znajdującej się w tej samej strefie. Wciąż trwa proces w tej sprawie przed wrocławskim sądem. Poinformowano także o śmierci górnika w Jastrzębskiej Spółce Węglowej. Na samym tylko Dolnym Śląsku dochodzi do kilkudziesięciu wypadków śmiertelnych w pracy rocznie.
Związek Syndykalistów Polski wystosował list protestacyjny do zarządzającej Specjalnymi Strefami Ekonomicznymi Agencji Rozwoju Przemysłu. ZSP domaga się w nim przyjęcia odpowiedzialności instytucjonalnej za to co się dzieje w strefach ekonomicznych. Przedstawiciel ARP list przyjął, ale powiedział, że Agencja nie ma w tej sprawie nic do powiedzenia. Namawiał także do „spojrzenia na sprawę z drugiej strony”, tj. szefostwa LG i że „wypadki się zdarzają”. ZSP zapowiada, że nadal ma zamiar wywierać presję na ARP, aby przestała umywać ręce od sytuacji w strefach.
Opracowanie: Mariusz Pruszyński
Źródło: Lewica
dlaczego nie pikietowali u nas w suwałkach, gdy ludzie umierali podczas budowy centrum handlowego i to za pieniądze podatników.
Z całą powagą dla śmierci muszę sprostować powyższy artykuł. Mój syn, który obecnie siedzi obok mnie i rozmawiamy o tym wypadku, jest pracownikiem LG.
Człowiek, który zginął, samodzielnie wsiadł na wózek i chciał podjechać do palarni (papierosów). Tym samym naraził pracownika, który przez nieuwagę pozostawił kluczyk przy wózku.
Dodam od siebie. Mój syn pracuje w LG 3 lata i 8 miesięcy. Dotychczas uważamy, że jest to dobry pracodawca, wynagrodzenia są wyższe niż w miejscowości, z której dojeżdża. Wypłacane są premie, nome omen obsługuje wózek widłowy.
Dodam, w LG nie ma umów śmieciowych. Owszem, sa umowy na czas określony, ale pracownik ma wszystkie prawa, ubezpieczenie i pozostałe przywileje.
Taki jestem może ciemny, ale jak jadąc wózkiem, wózek go przygniótł ? Tak pytam z ciekawości, bo wiem jak można manipulować wypadkami, miałem parę lat praktyki w tym zakresie, a jak gościu nie żyje to się nie obroni.
Rozbi ma rację na jakiej umowie pracował niema znaczenia, ale jest duże prawdopodobieństwo, że na śmieciowych mogą więcej kombinować, ale to nie jest reguła.Tak prawdę mówiąc wolę pracować u pracodawcy zagranicznego niż Polaka, ten pierwszy jakoś bardziej przestrzega umów i przepisów, a mam już spore doświadczenie, bo mój zakład trafia z rąk do rąk, ale ku……a to też nie jest regułą, bo wyjątki się zdarzają – trzeba mieć szczęście.