Liczba wyświetleń: 2352
W niemieckim Duesseldorfie zainstalowano pierwszy w kraju znak z nazwą ulicy w języku arabskim. Wszystko po to, by podkreślić różnorodność, którą szczycą się nasi zachodni sąsiedzi. Pomysł mało komu przypadł jednak do gustu.
Znak w języku arabskim zainstalowano w dzielnicy Oberbilk jako ukłon w stronę mieszkających tam migrantów z krajów arabskich. Według lokalnych władz znak ma podkreślać różnorodność tego miejsca. Włodarze są także przekonani, że tabliczka… wpłynie na integrację mieszkańców z dzielnicą.
Władze miasta zapowiadają także, że w najbliższym czasie powstaną tabliczki w innych językach: tureckim, włoskim, francuskim, angielskim, hiszpańskim czy portugalskim.
Podkreślanie w ten sposób sławetnej różnorodności nie wszystkim się podoba, a właściwie mało komu – przynajmniej z komentujących – się podoba. „Przepraszam, naprawdę nie jestem ksenofobem, ale czy mamy teraz umieszczać znaki i tabliczki w miejscach publicznych w wielu językach? Witam migrantów, ale jeśli chcecie tu mieszkać, to powinniście też uczyć się niemieckiego” – oto jeden z komentarzy, który cieszy się największą liczbą polubień.
„Wow, wyrzucamy pieniądze na bzdury, których nikt nie potrzebuje” – to inny z komentarzy.
„Niemcy stają się absolutnym pośmiewiskiem świata. Tych, którzy decydują się na życie w Niemczech, prosimy o akceptację naszych zwyczajów, dostosowanie się do nich. To oznacza też naukę języka niemieckiego. Najwyraźniej to jednak nieważne, bo politycy dbają o to, aby Niemcy same się zlikwidowały” – to jeszcze jedna z popularnych opinii.
Komentarzy w negatywnym tonie jest mnóstwo. Do tego stopnia, że miejski profil, który pochwalił się inicjatywą i opublikował zdjęcie, postanowił zablokować możliwość udzielania dalszych komentarzy.
Autorstwo: KM
Zdjęcie: Facebook.com
Źródło: NCzas.com
Wystarczyła jedna tablica i teraz się zacznie. Będą chcieli coraz więcej i więcej. Za 30 lat nie będzie już niemców, albo to oni będa mieszkać w zabarykadowanych gettach, tak jak to się zaczyna dziać w innych krajach. Mieszkam w Birmingham. W tutejszej dzielnicy muslimów nie wolno się pokazywać po zmroku.
Gdyby to była tabliczka po polsku to byśmy się tym szczycili
Przecież i my mamy miasta z tabliczkami po niemiecku.
https://www.delfi.lt/pl/aktualia/polska/tablice-z-nazwami-miejscowosci-w-jezyku-polskim-i-niemieckim.d?id=68075068
Co w tym takiego strasznego?
W krajach arabskich są tabliczki po arabsku i angielsku. W Izraelu dochodzi jeszcze hebrajski. Ale wiadomość!
https://www.efhr.eu/2015/04/29/dwujezyczne-tabliczki-w-unii-europejskiej-to-standard/
Integracja poskutkuje tym, że koniec końców znikną tablice w języku niemieckim i zostaną tylko to po arabsku. A niezintegrowanymi niemiaszkami arabowie przejmować się nie będą.