Pewex – okno na świat Zachodu

Opublikowano: 20.01.2022 | Kategorie: Gospodarka, Historia, Publicystyka

Liczba wyświetleń: 1254

Miła obsługa, półki pełne niedostępnych w PRL-u towarów i zaporowe ceny. W ten sposób wielu Polaków zapamiętało sklepy Pewex – kapitalistyczną iluzję w socjalistycznej rzeczywistości. Odzwierciedleniem tego był słynny dowcip o przeskoczeniu peweksowskiej lady i wystąpieniu o azyl polityczny.

Przedsiębiorstwo Pewex powstało w 1972 roku stając się nieformalnym oknem na świat Zachodu. Co ciekawe, jeszcze w 1990 roku w całej Polsce istniało blisko tysiąc Peweksów. Po mitycznej marce zostały dziś głównie nostalgiczne wspomnienia z czasów, gdy dorośli kupowali drogie i niedostępne towary, takie jak odtwarzacze video, klocki Lego czy resoraki firmy Matchbox.

Zakup różnego rodzaju urządzeń czy produktów pochodzących z Zachodu wymagał posiadania odpowiednich „zasobów dewizowych”, czyli papierów wartościowych oraz innych dokumentów pełniących funkcję środka płatniczego w obcych walutach. W ówczesnej rzeczywistości był to niezwykle deficytowy towar. Polska Rzeczpospolita Ludowa prowadziła handel zagraniczny przede wszystkim w obrębie państw tzw. bloku wschodniego, a wymiana oparta była o fikcyjną walutę – rubel transferowy. Dlatego jednym ze sposobów pozyskania przez państwo „zasobów dewizowych” było sięgnięcie do kieszeni polskich obywateli, którzy „obcą walutę” otrzymywali na przykład od bliskich mieszkających za granicą.

Pewex: zanim powstało Przedsiębiorstwo Eksportu Wewnętrznego

Historyczne początki Peweksu sięgają lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych, kiedy to w największych polskich miastach uruchomiono krajowe sieci sprzedaży dewizowej prowadzonej bezpośrednio przez Bank Polskiej Kasy Opieki. W punktach tych, płacąc dolarami lub zachodnioniemieckimi markami, można było nabyć luksusowe towary, m.in. zagraniczne wyroby tytoniowe, alkohole, odzież, które były niedostępne w zwykłych miejscach.

Produkty można było nabyć przy wykorzystaniu specjalnych bonów PeKaO, które udzielano posiadaczom „twardej gotówki” (m.in. wracającym z zagranicy). Pozwalało to na zakładanie kont dewizowych i przy kolejnym wyjeździe podjęcie dewizy z własnego konta. Kiedy zaś posiadacz konta dewizowego chciał zrobić zakupy w „specjalnym sklepie”, to bank wypłacał mu bony, a nie zarobione pieniądze. Tym sposobem prawdziwa waluta zostawała w banku, a obywatele, jak zauważyła Joanna Solska, byli de facto oszukiwani.

Pewex: Za Gierka dewizy ściągano, a nie ścigano

Pełna nazwa słynnego „Pewexu” to Przedsiębiorstwo Eksportu Wewnętrznego. Zastanawiać może zagadkowy termin „eksport wewnętrzny”. Nie wdając się w gospodarcze niuanse tzw. realnego socjalizmu, eksport wewnętrzny oznaczał „sprzedaż produktów za zagraniczne środki pieniężne na obszarze państwa, w którym obrót obcą walutą był zakazany”.

Pierwszy „Pewex” został otwarty 1 stycznia 1974 roku przy ulicy Czackiego w Warszawie. Zaś słynne logo Peweksu zostało zaprojektowane przez wybitną graficzkę i malarkę Elżbietę Magner, dla której zrobienie charakterystycznego znaku było „zwykłą chałturą”.

„Prawdę mówiąc, to nie było trudne zadanie. Pewex miał zastąpić sklepy Pekao, w których wcześniej kupowało się za bony dolarowe. Skojarzenie z Pekao narzucało się więc samo. Myślałam nawet, że w brzuszku „P” zainstaluję coś na kształt kuli ziemskiej, ale zrezygnowałam z tego, bo wtedy P byłoby zamknięte, a ja chciałam, żeby było nowocześniejsze, otwarte. Podcięłam więc to P, resztę liter schowałam pod brzuszek i zaniosłam. A tu spięcie. Dyrektor patrzy i mówi: – W środku P zrobiła pani owal, a spodziewałem się, że będzie okrągłe. Ja: – Jest okrągłe, tylko z zewnątrz wyciągnięte, więc tak wygląda. Tak się posprzeczaliśmy, że wysłał sekretarkę do sklepu z przyborami szkolnymi, żeby kupiła cyrkiel. Nie miał wyjścia, przyznał mi rację” – wspominała twórczyni logo w rozmowie z Aleksandrą Boćkowską.

Tak zwane gierkowskie „otwarcie na zachód” spowodowało, że dostęp do zagranicznej waluty stał się zdecydowanie łatwiejszy, dla komunistycznych władz była to idealna możliwość pozyskania środków na pokrycie zwiększającego się zadłużenia państwa. W drugiej połowie lat 1970. zwiększył się także zagraniczny ruch turystyczny, a Peweksy były idealnym miejscem, gdzie PRL mógł zarobić na cudzoziemcach. W Trójmieście, z uwagi na jego turystyczny walor, funkcjonowała rozwinięta sieć Peweksów. Jak pisze Aleksandra Boćkowska w książce „Księżyc z Peweksu. O luksusie w PRL”: „W latach 1974–1979 w województwie gdańskim sprzedano w nich towary za 52 mln dolarów, co stanowiło blisko połowę dochodów sklepów dewizowych w całym kraju”.

Oprócz turystów, głównymi klientami Peweksów byli marynarze, którzy część pensji otrzymywali w dodatku dewizowym – oczywiście po oficjalnym kursie walutowym, w którym za dolara płacono cztery złote. Tym samym, bardziej opłacało się wymienić dolary u handlarzy walutą, czyli legendarnych „cinkciarzy”. W czasie rządów Edwarda Gierka przestano dociekać, skąd obywatele mają dewizy, gdyż liczyło się ich „ściąganie”, a nie ściganie za posiadanie obcej waluty.

W Gdyni czy w Gdańsku znajdowały się legalne punkty skupu zagranicznych towarów i aby je sprzedać, wystarczyło posiadać dowód osobisty. W 1964 roku trójmiejskie punkty skupu nabyły od marynarzy towar za 180 milionów złotych – czterokrotnie więcej niż wynosiły oficjalne dolarowe zarobki na statkach!

Pewex: Zachód na wyciągnięcie ręki

Gdy sięgniemy do wspomnień ludzi z pokolenia dzisiejszych sześćdziesięciolatków, to pierwszą rzeczą, którą pragnęli posiadać z Peweksu – były dżinsy marki Rifle czy Wrangler. Potwierdzają to również badania socjologiczne przeprowadzone w latach 70., z których wynikało, że to właśnie o zachodnich spodniach marzyła młodzież zarówno ze środowisk robotniczych jak i inteligenckich.

A co najczęściej kupowano w Peweksach? W pierwszej kolejności zarówno w czasach Gierka jak i Jaruzelskiego sprzedawał się alkohol. A było w czym wybierać, gdyż na półkach można było znaleźć różnego rodzaju koniaki i whisky w cenie około 30 dolarów. Ciekawostką może być to, że w Peweksach znajdował się ogromny wybór różnych gatunków wódki. Półlitrowa butelka kosztowała ponad dolara i jak zaznacza Aleksandra Boćkowska – „jej złotówkowa cena wyznaczała czarnorynkowy kurs amerykańskiej waluty”. W asortymencie była także coca-cola, piwo w puszkach, sprzęt RTV, kosmetyki czy pożądane przez najmłodszych zabawki jak klocki Lego oraz lalki Barbie. Wszystkie towary pakowano w kolorowe pudełka, co dodatkowo nadawało im wrażenia ekskluzywności. Wśród kapitalistycznego przepychu, nie brakowało również polskich towarów, które pod koniec PRL-u dominowały w ofercie Peweksów.

Co ciekawe, postulatem jednej z załóg strajkujących podczas Sierpnia 1980 roku było wypłacanie części pensji w dewizach, co miało umożliwić szerszy dostęp do zakupów w Peweksie. Postulat z wiadomych względów nie został wzięty pod uwagę, podobnie jak pomysły innych zakładów, oczekujących z kolei likwidacji Peweksów. Ówczesny wicepremier Tadeusz Pyka na spotkaniach z komitetami strajkowymi, nie pozostawiał złudzeń, tłumacząc „dlaczego polskiej gospodarce socjalistycznej niezbędne są Peweksy”. Przy okazji trzeba przypomnieć, że w połowie lat osiemdziesiątych, gdy średnia pensja wynosiła dwadzieścia cztery tysiące złotych, dżinsy w Peweksie kosztowały siedem dolarów (w przybliżeniu 5600 złotych).

Pewex: stery przejmuje Zacharski

W lutym 1986 roku najsłynniejszy agent peerelowskiego wywiadu Marian Zacharski objął funkcję dyrektora kadr w Peweksie, a potem został szefem całego przedsiębiorstwa. Oficjalnie Zacharski był odpowiedzialny za import artykułów elektronicznych, gospodarstwa domowego i kosmetyków. Jako wielbiciel nowinek technicznych dążył do „umożliwienia każdemu Polakowi zakupu sprzętu najlepszych światowych firm”. Swoją peweksową pracę zaczął od sprawdzenia asortymentu, jaki Pewex sprowadzał do Polski. Okazało się, że w kwestiach towarowych najlepiej zorientowani byli kasjerzy, zaś kadra zarządzająca nie miała pojęcia o sprzedawanych artykułach i ich cenach. Marian Zacharski w autobiograficznej książce „Rosyjska ruletka” wspomina, że pożądanych magnetowidów najczęściej nie było, a jak się już pojawiały, to w całkiem zaporowych cenach. Tym samym szef Peweksu zaczął negocjacje z takimi firmami jak Panasonic czy Sanyo – „Zrobiłem kalkulację odwrotną, czyli wyszedłem od ceny sprzedaży w Polsce i zaproponowałem zawarcie natychmiastowego kontraktu na zakup trzydziestu tysięcy sztuk magnetowidów po, jak na tamte czasy, bardzo niskiej cenie”. Polska stałą się wówczas ważnym partnerem handlowym dla azjatyckich firm produkujących elektronikę użytkową.

„Gdy przyjeżdżali, chcieli koniecznie zobaczyć, co dzieje się z ich sprzętem. Czy na pewno jest sprzedawany w naszych sklepach? Kiedy widzieli te tłumy wchodzące do sklepów Peweksu, byli oszołomieni. Namiętnie fotografowali scenki sklepowe. Biedy kraj Polska, a tu faceci z kieszeniami wypchanymi dolarami, by kupić »Pana Słonika« (zamiast Panasonica) lub po prostu »wideło«” – wspominał Zacharski.

To również dzięki Zacharskiemu można było kupić w Peweksie cieszące się ogromną popularnością komputery marki ATARI. Był na nie taki popyt, że sprzedawano je praktycznie z paki samochodu ciężarowego. W dobie transformacji ustrojowej, Pewex musiał dostosować się do zmieniającej sytuacji, czyli sprzedaży towarów w polskiej walucie. Tym samym w 1990 roku przy ulicy Ogrodowej w Warszawie, przeprowadzono premierową akcję sprzedaży RTV za złotówki. Spowodowało to, że w rejonie sklepu ruch samochodowy został sparaliżowany przez tłumy klientów.

„Sprzedaż odbywała się w zasadzie taśmowo. Jedni pracownicy wnosili sprzęt przez zaplecze, drudzy od razu sprzedawali. Kasy zawalone pieniędzmi. Na zapleczu był wielki stół do krojenia materiałów. A na nim góry pieniędzy. Pracownice liczyły je, wiązały w pęczki i wrzucały do kartonów po telewizorach. (…) Okazało się, że mamy w tych kartonach setki milinów złotych, potem już miliardy, i nie mamy co z tym zrobić. Bo banki nie chcą od nas ich przyjąć. Jeden bank przyjmuje tylko trochę. Drugi też trochę. Dlaczego? – Proszę pana, kto to będzie liczył!”.

Gdy Zacharski przychodził do Peweksu, firma notowała obroty w wysokości około 290 milionów dolarów, natomiast w momencie jego odejścia, kwota ta wyniosła prawie miliard. Należy jednak pamiętać także o poważnych kłopotach finansowych Peweksu na początku lat 1990. – były one pokłosiem przemian ustrojowych. Jest to już inna historia, która rozpoczęła się w momencie, gdy Polacy bez przeszkód mogli poczuć już prawdziwy smak zachodu i to nie tylko widzianego przez peweksowe okienko.

Autorstwo: Maciej Gach
Zdjęcia: Andrzej Otrębski, Aw58, EastNews i inne
Licencja: CC BY-SA 3.0
Źródło: Histmag.org

Bibliografia

1. Boćkowska Aleksandra, „Księżyc z Peweksu. O luksusie w PRL”, Wydawnictwo Czarne, Sękowa 2017.

2. Boćkowska Aleksandra, „Pewex z księżyca”, [w:] Ethnomuseum.pl, [dostęp: 19.01.2022 r.]

3. Boćkowska Aleksandra, „Autorka słynnego logo Pewexu: To była chałtura” [w]: Weekend.Gazeta.pl, [dostęp: 19.01.2022 r.].

4. Dudek Antoni, Zbigniew Zblewski, „Utopia nad Wisłą. Historia Peerelu”, Wydawnictwo Szkolne PWN, Warszawa 2008.

5. Dziurok Adam, Gałęzowski Marek, Kamiński Łukasz, Musiał Filip, „Od niepodległości do niepodległości. Historia Polski 1918–1989”, Instytut Pamięci Narodowej, Warszawa 2014.

6. Kochanowski Jerzy, „Tylnymi drzwiami. »Czarny rynek« w Polsce 1944–1989”, Instytut Wydawniczy UW, Warszawa 2010.

7. Kuroń Jacek, Żakowski Jacek, „PRL dla początkujących”, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2006.

8. Machcewicz Anna, „Bunt. Strajki w Trójmieście. Sierpień 1980”, Europejskie Centrum Solidarności, Gdańsk 2015.

9. Solska Joanna, „80-te. Jak naprawdę żyliśmy w ostatniej dekadzie PRL”, Wydawnictwo Czerwone i Czarne, Warszawa 2018.

10. Zacharski Marian, „Rosyjska ruletka”, Zysk i S-ka, Poznań 2010.


TAGI: , ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

2 komentarze

  1. AnAnnaKang 20.01.2022 15:05

    Pamiętam, pamiętam wspaniale.

    I jeszcze “komisy”, gdzie można było się napatrzeć na zagraniczne cuda.

    To były czasy! Okno na świat.

  2. BANDZIORkaq 21.01.2022 20:00

    Mała byłam, ale też pamiętam, głównie lalki Barbie. Teraz na miejscu Pewexu jest drogeria na “R”.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.