Ostatnie wspólne ćwiczenia żołnierzy Filipin i USA

Opublikowano: 30.09.2016 | Kategorie: Polityka, Wiadomości ze świata

Liczba wyświetleń: 2

Rodrigo Duterte, prezydent Filipin, znany z drakońskiej polityki narkotykowej i sympatii do wulgaryzmów, daje kolejny jasny sygnał o nowym kierunku polityki zagranicznej kraju – najbliższe wspólne ćwiczenia z armią USA mają być ostatnimi za jego rządów.

Sygnały wysyłane przez prezydenta Filipin nie mogłyby być jaśniejsze – najpierw nazwał Baracka Obamę skurwysynem, a teraz, podczas spotkania z mniejszością filipińską w wietnamskim Hanoi, zapowiedział zakończenie wspólnych ćwiczeń wojskowych amerykańskiej i filipińskiej armii. Stwierdził nawet, że te które odbywają się obecnie nie zostały odwołane tylko dlatego, żeby nie zawstydzać ministra obrony, które je zorganizował.

Prezydent wprost oskarża Amerykanów za wzrost znaczenia skrajnych muzułmańskich grup terrorystycznych, które w ostatnich latach zaczęły być zagrożeniem dla południa Filipin i domaga się opuszczenia przez siły Waszyngtonu terytorium kraju. Z drugiej strony deklaruje chęć przestrzegania sojuszu, podpisanego przez jego kraj jeszcze w latach 1950. Dla wszystkich obserwatorów jest jednak oczywiste, że Duterte wyraźnie bardziej ceni sobie przyjaźń z Chinami i Rosją, niż z dotychczasowym sojusznikiem zza Oceanu.

Postawa prezydenta Duterte ma ogromne znaczenie w konflikcie amerykańsko-chińskim o Morze Południowochińskie – Pekin, wbrew postanowieniom międzynarodowym, uważa akwen za swoje wody terytorialne, zbudował na nich sztuczne wyspy i bazę wojskową, a każde wpłynięcie na nie obcych wojsk uważa za prowokację. Zarówno Amerykanie, jak i ich sojusznicy z regionu, do których do niedawna należały również Filipiny, regularnie takich “prowokacji” dokonują. Gra toczy się o niemałą stawkę – szlak handlowy na Morzu Południowochińskim jest jednym z najbardziej popularnych na świecie i np. nałożenie przez Chiny ceł na przepływające statki oznaczałoby ogromne przychody i straty dla amerykańskich firm. Filipiny od czasu wyborczego zwycięstwa Rodriga Duterte wyraźnie zmieniły front – prezydent odmówił udziału filipińskiej armii w drażniących Pekin manewrach.

Autorstwo: JS
Źródło: Strajk.eu

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: , , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

2
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
rumcajs
Użytkownik
rumcajs

Obecny prezydent Filipin, jak mozna poczytac, do mistrzów dyplomacji nie awansował, za to ma “chłopski” rozum, i wie, że zawsze lepiej z silniejszym. Dzis usa juz podupada, a Chiny wyrastaja na potęge, dzis ekonomiczna, ale tylko jedna dekada wystarczy im, na osiagnięcie potencjału militarnego, umozliwiającego przeciwstawienie sie USA….
Zatem pan prezydent wie co robi, stanie u boku usa, przysparza mu tylko problemów ze strony chin, bez pozytywów ze strony usa. Widzi że lepiej przyłaczyc się do chin, bo obecnie, a na pewno w przyszłości bedzie jego kraj miał więcej pożytku z takiego posunięcia.

razowy40i4
Użytkownik
razowy40i4

No pewno wszak bliżej im do chińczyków niż do jankesów …
Po Turcji kolejny sygnał że hamburgery słabną …
I tu leży przyczyna zbulwersowania ‘’ społeczności międzynarodowej ‘’ walką z dragami tego koleszki …

Oj coś krucho z demokracją na tych filipinach się robi ….