Odwracanie uwagi od tematów zastępczych

Opublikowano: 26.09.2016 | Kategorie: Media, Polityka, Publicystyka

Liczba wyświetleń: 742

Wszystko w Polsce jest tematem zastępczym. Aborcja odwraca uwagę od CETY. CETA – od Trybunału Konstytucyjnego. TK – od Smoleńska. Smoleńsk – od obniżania podatków. Podatki – od intronizacji Chrystusa Króla. Pan Jezus – od JOW-ów. JOW-y – od uchodźców. Uchodźcy – od aborcji. I tak wkoło Wojtek. Brzmi absurdalnie? Ale przecież tak widzą to w każdym przypadku fani wybranej kwestii!

KONIKI NA BIEGUNACH

Już zresztą samo takie wyliczenie wzbudza oczywiste oburzenie. „Jak można zestawiać mój, poważny i ważny temat z tamtym – zastępczymi!” – słychać krzyki, pojawiają się gniewne wpisy. Niestety, nie obrażając nikogo, ale… ton polskiej pseudo-debacie wydają się niekiedy nadawać ludzie z ewidentnym zespołem afektywnym-dwubiegunowym. Czyli po danemu mówiąc – z pierdolcem na jakimś tle… Choćby i najszlachetniejszym – ale w efekcie uznawanym w fazie entuzjazmu za jedynie istotne, co wywołuje z kolei agresję “w obronie” ukochanej wartości przed urojonymi nawet zagrożeniami, a także zniecierpliwienie i zmultiplikowaną złość, gdy ktoś danej obsesji nie podziela. Nieuchronna logika choroby zresztą i tak cierpiących na nią skazuje z czasem na nawrót fazy depresyjnej, przeważnie racjonalizowanej nieosiągnięciem celów etapu entuzjastycznego. Do popularnej (bardziej niż można było przypuszczać…) dwubiegunówki przyznaje się obecnie nawet jeden z liderów klubów parlamentarnych, ostatecznie chory takiej akurat chorobie nijak winny nie jest, nie mniej dyskutuje się w efekcie ciężko…

UNY!

Istotnie jednak rzeczywiście absurdalne jest zarówno to, że państwo z równym namaszczeniem, lekceważeniem, zainteresowaniem, czy bylejakością zajmuje się tymi wszystkimi tematami (?) – i zwłaszcza to, że ponieważ jest ono z(dez)organizowane w formie demokracji przedstawicielsko-medialnej – odbywa się to jawnie, w natłoku czczej gadaniny. Z takim „ważeniem racji” i „poszanowaniem przeciwnych zdań”, że tylko rośnie agresja i nienawiść zaangażowanych w poszczególne spory – i alienacja pozostałych, mających je w… i tym podatniejszych w efekcie na opowieści tym, że „wszystko odwraca uwagę od wszystkiego”. Jest to skądinąd jedna z pochodnych innego popularnego poglądu, brzmiącego: „niech UNY skuńczą pierdułami się zajmować i wzioną wreście do POWAŻNEJ ROBOTY!” A jakiej? „No, tego, przecież wszyscy wiedza: żeby tego zła mniej na świecie było, cy cuś w ten deseń…!”

NORMALNY ŚWIAT

Nota bene w haśle tym brzmi też echo marzenia, że za tymi wszystkimi awanturami i obcymi dla większości kwestiami – jest jakiś inny jakościowo świat. Nie, nie taki w którym wszystkie problemy są rozwiązywane po myśli zgodnej większości. Nie. Taki, w którymś ktoś podejmuje decyzje i po prostu rządzi, nie pozorując pytania ludzi o zdanie. Jeszcze dokładniej widać to na przykładzie podejścia będącego odwrotnością (ale tylko formalną) dla “tematów zastępczych”. Drugie takie wielkie hasło małej polityki w Polsce brzmi: ” nie mieszkacie polityki do ………” (tu wstawić do czego: edukacji, służby zdrowia, gospodarki, dyplomacji, wojska, policji – słowem dowolnej kwestii, które przecież składają się na pojęcie polityki, jako działalności na rzecz subiektywnie określanych celów lub równie subiektywnie pojmowanego dobra wspólnoty). Bo przecież nawet powtarzający ten pozbawiony sensu, za to przeważnie pełen nienawiści komunał o „niemieszaniu” musieliby przyznać, że gdyby rzeczywiście wszystkie te tematy i bloki zagadnień społecznych i ludzkich wydzielić spod zakresu pojęcia polityka – wówczas faktycznie obejmowałoby ono tylko pustą formę sprowadzającą się do przekrzykiwania się właściwie o nic. I to w pewnym sensie prawda – bo tak właśnie ową obrzydliwą politykę widzą zwolennicy „niemieszania”. Nie dostrzegają oni jednak pewnego pojęciowego nieporozumienia, któremu ulegają. To, co nazywają polityką i co ich tak bardzo brzydzi, że swoje ulubione tematy trzymaliby od niej jak najdalej – nazywa się w rzeczywistości demokracją parlamentarną, moderowaną przez całodobowe telewizji (dez)informacyjne. To właśnie ten twór jednych odrzuca całkiem, innych zaś drażni zajmowaniem się milionem dupereli, ale nie tym co daną grupę akurat szczególnie interesuje.

Prawdę mówiąc są to jednak dysonanse i sprzeczności absolutnie nie do pokonania. Dobrze zorganizowana władza polityczna określa bowiem i swój stosunek do mnóstwa kwestii (choćby stosunek ten sprowadzał się do: „państwo nie będzie się tym zajmować”), jak i ustalą własną hierarchię ich ważności, niekoniecznie może zgodną z tym, co odpowiadałoby każdemu, pojedynczemu rządzonemu – który przecież sam dla siebie jest najważniejszy. Oczywiście, aby władza faktycznie była jednak i dobrze zorganizowana, i po prostu zdrowa na umyśle i efektywna – w żadnym razie nie może choćby udawać demokratycznej, nie mówiąc już o uleganiu ple-ple-tatury pseudo-publicystyki telewizyjnej, prasowej i internetowej. Dopiero w takich warunkach nie będzie ani żadnych „tematów zastępczych”, ani „mieszania polityki do”. Po prostu ludzie będą zajmować się tym, co dla ważne (czyli przeważnie sobą), a władza w miarę możliwości zatroszczy się, by nikt im w tym nie przeszkadzał. A poza tym zrobi swoje.

Autorstwo: Konrad Rękas
Źródło: NEon24.pl


TAGI: , ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

3 komentarze

  1. davNieZmanipulowany 26.09.2016 12:06

    beznadziejny artykuł, taki kogiel mogel

  2. Niccolo 27.09.2016 02:18

    Moment podpisania CETA nadchodzi nieubłaganie i może być za późno na żale. Jest to też sprawa niezwykle istotna dla rozwoju rolnictwa w naszym kraju. Powiem więcej – jest to cholernie ważne jeżeli nie chcemy, by było gorzej jak jest. Sama Kanada nas przed tym ostrzega.
    Dla tego nie rozumiem totalnie takiej ignorancji i traktowania tak ważnej umowy na równi z aborcją i „innymi tematami zastępczymi”, bo tym one w takim momencie są. Dla przykładu, czy gdyby od świstka papieru zależał wybuch III WŚ w naszym kraju, a w naszych mediach byłaby o tym cisza, to byłoby to zdaniem autora w porządku?
    Artykuł tego nihilisty nadaje się na śmietnik.

  3. XXIRapax 28.09.2016 04:12

    @Niccolo
    A gdyby skonczyl ci sie papier w kiblu i mialbys dylemat, co z tym swistkiem zrobic, to co bys wybral? Pokazac go Swiatu, czy zuzyc? Bo zdaje sie, ze jesli dojdzie do III WS to wypadniemy w niej kiepsko z upackanymi tylkami…

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.