Niemieckie rekordy słoneczne

Opublikowano: 21.06.2014 | Kategorie: Ekologia i przyroda, Gospodarka, Wiadomości ze świata

Liczba wyświetleń: 456

Przed niecałymi dwoma tygodniami Niemcy pobiły światowy rekord wykorzystania energii słonecznej. Dziewiątego czerwca aż 50,6% całej energii zużytej w Niemczech pochodziło z ogniw fotowoltaicznych.

Niemcy nie leżą w strefie szczególnie dużego nasłonecznienia, jednak energetyka słoneczna jest tam bardzo popularna. W przeciwieństwie do innych krajów nie jest ona dostarczana głównie przez wielkie farmy. Ponad 90% paneli fotowoltaicznych pracujących w Niemczech znajduje się na dachach domów mieszkalnych czy biurowców. Niedawno pobiły one dwa inne rekordy. Dnia 6 czerwca pomiędzy godziną 13.00 a 14.00 panele te dostarczyły 24,24 gigawata mocy, a w ciągu całego tygodnia wyprodukowały 1,26 Twh.

Popularność indywidualnej energetyki słonecznej ma w Niemczech związek a hojnymi państwowymi dotacjami i skuteczną reklamą społeczną. Republika Federalna chce znacząco zmniejszyć emisję gazów cieplarnianych, a jednocześnie powoli rezygnuje z energetyki jądrowej. Ostatnia elektrownia atomowa w tym kraju ma zostać zamknięta w 2022 roku. Niemcom pozostaną zatem odnawialne źródła energii, jak słońce, wiatr czy energia z biomasy.

Polityka rządu powoduje jednak problemy na rynku. Rosnąca popularność paneli słonecznych winduje ich ceny w górę, rośnie też zapotrzebowanie na akumulatory do przechowywania nadmiarowej energii. Z tym drugim problemem muszą zmagać się przede wszystkim firmy energetyczne. W słoneczne dni coraz więcej gospodarstw domowych dysponuje nadmiarową energią, którą sprzedaje takim firmom. Te z kolei muszą ją przechować do wykorzystania w dni pochmurne. Pojawiają się też problemy społeczne. Na panele słoneczne stać osoby bardziej zamożne. A to oznacza, że ubożsi kupują energię produkowaną z paliw kopalnych i płacą dodatkowy podatek, który jest następnie przekazywany bogatszym jako dofinansowanie zakupu paneli. Te, jak wspominano, z powodu rosnącego popytu są coraz droższe, co przekłada się na wzrost kosztów produkcji energii ze słońca, która w ten sposób staje się mniej konkurencyjna od energii z paliw kopalnych. A to zachęca ludzi do korzystania właśnie z takiej energii.

Autor: Mariusz Błoński
Na podstawie: PhysOrg
Źródło: Kopalnia Wiedzy

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: , , , ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

13
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
MichalR
Użytkownik
MichalR

Oni zamykają swoja ostatnią elektrownię jądrową, a my będziemy otwierać naszą pierwszą…

OZE są ciekawym dodatkiem do konwencjonalnych źródeł energii. Nie zastępują tradycyjnych elektrowni, ale pozwalają na oszczędności.

Jeśli ktoś uważa, że paliwa kopalne nie są problemem, niech pojedzie na tydzień do Krakowa. Tam powietrze po prostu śmierdzi. Wracając z Krakowa w jakieś normalne miejsce człowiek czuje jak wstępuje w niego życie.

pablitto
Użytkownik
pablitto

kurd3, pisałem już o tym kilka lat temu, widząc, co siędzieje na tzw. “Zachodzie” z energetyką odnawialną – to tylko potwierdza tezę, że jesteśmy pierniczoną kolonią III-świata, która skupi jeszcze chętnie wychodzące z użycia przestarzałe technologie, jak np. przepłacona x-razy mityczna “elektrownia atomowa” – projekt z końca lat ’90 ubiegłego wieku, a cena taka, że można za te marne 3 GW jądrowego złomu kupić z 20 GW instalacji fotowoltaicznych (na przykład).

Ile lat minęło od Fukushimy? – i Niemcy produkują z OZE wielkości powoli mogące być porównane do zapotrzebowania energetycznego Polski (!) – a u nas… no tak, przecież tu jest inna (mentalnie) strefa klimatczna… “eko”-fanaberie są wciąż dla fanatyków (“nasz” rząd dba o to bardzo dobrze ;), są “luksusem”… gdzie dziś dla mieszkańca Europy zach, to jest powoli coś tak normalnego jak laptop, lodówka, czy samochód (elektryczny! :).

Żal po prostu jak się na to patrzy – targana wojną Ukraina, czy z 10x biedniejszy Bangladesz ciągnie więcej mocy ze Słońca niż “stabilna”, w miarę bogata Polska (!!!) – to fakt.

Dlatego powtarzam – lejmy na rząd, politykę, “programy rządowe” i wszystko czego można się spodziewać po tych lobbowanych marionetkach – umiesz liczyć – licz na siebie. Tutaj każdy sam musi zacząć produkować energię – a powodów ku temu jest mnóstwo. Im szybciej tym lepiej – dla planety, naszych dzieci i wnuków, stabilności (nie tylko energetycznej) tego grajdołka, itd. itp..

PS. nikt chyba nie wierzy, że cena (nie-swojej) energii będzie spadała, albo jakiś wujek putin wiecznie będzie pchał tu gaz ;) – który nota bene jest jakoś dziwnie mało-kaloryczny, w stosunku do tego, co mówią rodzacy na Wyspach – to swoją drogą dobry temat do sprawdzenia (nawet doświadczalnie, gotując tę samą ilość wody w tym samym garnku – w UK jest szybciej, a licznik tyka…) – to nie żart.

Hassasin
Użytkownik
Hassasin

@pablitto …obstawiałbym Nasze elity ,,od gazu,, że maczają paluszki w rozrzedzaniu towaru z Rosji . Redaktor Weiss na antenie radiowej nawet badał temat parę lat temu temat. Pewnie znowu ktoś kogoś nagrał i się dowiemy za parę lat czemu mamy taki ,,cienki,, gaz w kuchenkach.

obecny
Użytkownik
obecny

Masz cienki gaz, bo sprzedają go razem z powietrzem. Ciśnienie utrzymują sprężonym powietrzem. No przecież się pali… to co wy chcecie.

Collega
Użytkownik

@MichalR – paliwa kopalne są problemem w Krakowie bo: 1. spalane są w domowych piecach a nie w elektrowni; 2. ludzie nie umieją nimi palić paląc nieefektywnie, tracąc pieniądze i zadymiając okolicę.

Rozwijając punkt 2:
Większość pieców to najtańsze tzw. “górniaki”, czyli piece górnego spalania, w których ludzie palą… od dołu, jak ich ojcowie, dziadowie i dalsi przodkowie.
Kierując się prostą logiką wiedzą, że ogień pali się od dołu do góry więc na dół pieca wrzucają papier, drobne szczapki, drewno a na górę węgiel i zapalają ów wsad od dołu licząc, że idący do góry płomień obejmie cały opał. A to błąd!
W wyniku takiego podejścia efektywnie spala się to co na dole, a to co wyżej poddawane jest suchej destylacji w wyniku której dym zawiera tyle niespalonych cząstek, że kopci, zasmradza okolicę i zabiera niespaloną 1/3 opału.
Ja palę węglem i jak na początku ostatniego sezonu poznałem nową metodę opalania ładuję najpierw prawie cały piec (z 12 kg) węgla, na to parę kawałków drewna, które rozpalam i od których zajmuje się węgiel położony niżej. Zupełnie jak w świeczce, którą przecież się podpala od góry.
Na ogrzanie jakichś 90 m kw. naszego domu trzeba było do tej pory ok. 4 ton węgla.
Gdy wykończyliśmy poddasze i zwiększyliśmy powierzchnię użytkową do 170 m kw. zastosowałem nową metodę palenia i w ostatnią zimę spaliłem jakieś 3 tony!
Zima nie była aż tak łagodna by tylko tym wytłumaczyć te kolosalne oszczędności.
A najlepsze, że po rozpaleniu w ogóle nie było widać dymu. Więcej było widać z komina sąsiada hajcującego gazem niż z mojego.
Co więcej, wyłączając kilka dni największych mrozów do kotłowni chodziłem tylko raz na dobę, bo w tej metodzie nie dorzuca się opału (oszczędność czasu)!

Chcesz więcej to poczytaj i mów o tym innym:

http://czysteogrzewanie.pl/jak-palic-w-piecu/jak-palic-czysto-weglem/

dwuweglan
Użytkownik
dwuweglan

Ludzie, na litość Pana Wszechmogącego, co Wy piszecie! Jestem specjalistą z dyplomem w dziedzinie elektroenergetyki i absolutnie nie jestem zwolennikiem budowy atomówek, ale z zupełnie innych powodów niż inni (uzależnienie energetyczne od dostawcy paliwa uranowego, olbrzymie koszty i czas budowy, możliwości odprowadzenia na lewo kolosalnych kwot przy ich budowie i eksploatacji itd.). Zdaje sobie równieź sprawę z zanieczyszczenia Krakowa (jeżdżę tam co roku na wakcje), ale to akurat wina miszkańców, a nie elektrowni jak to słusznie napisał Collega.

Uważacie, że jesteśmy „100 lat za murzynami”, bo niemcy mają tyleeee energii z OZE. Ale czy wiecie, że to się trzyma TYLKO dzięki dotacjom. Bez dodatkowej kasy NIKT by się w to nie bawił, bo to nieopłacalne. A wiecie skąd na to się biorą dotacje? Z naszej kieszeni. Składki Unijne, kary za emisje CO2, kredyty i pożyczki, wzrost cen energii itd. Ta kasa nie bierze się z powietrza, ona jest zabierana ludziom, a dawana bogaczom, bo tylko ich stać na inwestycje w OZE.

Wiecie, że jednostkowy koszt budowy elektrowni słonecznej, nawet na chińskich ogniwach, jest porównywalny z kosztem atomówek. Tylko, że atomówki, czy elektrownie węglowe o identycznej mocy produkują 4 razy więcej energii niż ogniwa! I to za dnia i w nocy. Pewnie, niezawodnie i stabilnie.

Teraz ślinicie się, że Niemcy tyle energii zrobili. Tak…ale tylko przez parę godzin, bo ogniwa o tej porze roku pracują od godziny 8 do godziny 17-18. A nie 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Elektrownia węglowa nie zmniejszy mocy dwukrotnie, gdy zacznie padać deszcz… a ogniwo niestety tak.

Parę lat temu niemcom “wypadło” z systemu energetycznego kilka giga watów mocy elektrycznej, czyli mniej więcej tyle ile trzeba do zasilenia 1/4 największych miast. Po prostu tak silnie wiało, że setki wiatraków automatycznie, ze względów bezpieczeństwa, zaczęło się wyłączać. Zgadnijcie jak się nasi sąsiedzi ratowali, bo inaczej groził im tzw. Blackout. Otóż zaczęli włączać na full mocy wszystkie swoje elektrownie węglowe, atomowe, gazowe, ciągnęli energię z Danii, Austrii i… Polski. Tak, tak, nasz znienawidzony węgielek ratował Niemcy. Inaczej padł by facebook, przemysł, światło i wszystko co jest na prąd. Ale gdyby zamiast zamykać atomówki, modernizowaliby je, to taka sytuacja nigdy nie miała by miejsca.

belfanior
Użytkownik
belfanior

@Collega
Bardzo pouczajacy link…
Co prawda mam w domu ogrzewanie olejowe ale zamierzam w przyszlosci wpiac w obieg wsad kominkowy-mysle ze te sugestie przydadza sie wszystkim.
Dzieki!
:))

Jedr02
Użytkownik
Jedr02

Realną ekologią byłoby zmienienie całego systemu gospodarczego, obecny wymusza nadmierną eksploatacje otoczenia. Na przykład lodówki dzisiaj produkuje się na powiedzmy 5 lat, lodówki z czasów PRL potrafią służyć 20-30 lat. Wykorzystując dzisiejszą technologie zapewnie dałoby się stworzyć jeszcze oszczędniejsze i trwalsze lodówki niż wtedy. W efekcie jakbyśmy uzyskali lodówki wytrzymujące 25 lat i zużywajace tyle prądu co obecne to produkcja lodówek mogłaby spaść 5-krotnie i dalej wszyscy mieliby lodówki. Co oznacza spadek produkcji lodówek 5-krotnie? Że ich produkcja wymaga 5 razy mniej surowców, energii, kosztów transportu, siły roboczej. Jakby się to przeniosło na inne sprzęty AGD i RTV, na samochody to już są ogromne oszczędności surowców, energii podczas gdy dla ludzi wyprodukowana jest finalnie identyczna ilość dóbr. System jednak stwarza problem, konsumpcjonizm wynika stałego wzrostu konsumpcji, taki spadek produkcji byłby dla niego porażką. Ludzie z jakiegoś powodu muszą mieć prace by móc te dobra otrzymać, mogliby to i tak otrzymać, ale specjalnie stworzone są warunki że muszą pracować by je otrzymać. Czy to nie jest głupi system? System wymuszający nadmierną eksploatacje środowiska, zmuszający ludzi do nadmiernej pracy w imie postępu wskaźników gospodarczych? System uparty na iluzji który w swoim zepsuciu gwarantuje już problemy ekologiczne. Nonsensem w takim systemie jest szersza dyskusji o ekologii, bo sama zmiana tego systemu może dać lepsze efekty ekologiczne aniżeli nasze najbardziej wymyślne technologie.

Rozszerzając wątek oszczędności. Jak byłaby 5 razy mniejsza produkcja to 5 razy mniej osób musiałoby codziennie dojeżdżać do fabryk tam pracować, czyli już 5 razy mniejsze koszty ekologiczne transportu. Część z nich w ogóle mogłaby zrezygnować z samochodu. W tym momencie produkcja jeszcze bardziej spada i koszty surowcowe.A Ludzie dalej mają tyle samo dóbr.
Ludzie mający więcej czasu mogą lepiej zadbać o siebie sami. Nie muszą kupować żywności przetworzonej bo mogą sami sobie to robić, nie muszą chodzić do pralni bo mają czas sami o to zadbać.
Dalej duże oszczędności można by było zrobić zmieniając system sprzedaży w sklepach tj. zaprzestać sprzedaży wszystkiego w ogromnej ilości opakowań. Może nie wszystkiego usunąć od razu, ale zmiejszyć co za problem? Co za problem by był dla nieprzepracowanych ludzi pójśc z kanką do sklepu po mleko?
Co za problem by był postawić w sklepie kran z wodą i umożliwić przychodzenie ze swoją butelką? Czy naprawde herbata w torebkach musi być pakowana tak że każda torebka jest zapakowana w pojedyną folijkę?

Jest właśnie tylko taki problem, wszystkie moje propozycje choć miałyby pozytywny wpływ na poziom życia człowieka i jego relacji ze społeczeństwem zmniejszają liczbę pracy jaką trzeba wnieść by to otrzymać oraz część jej przenoszą z kontroli państwa i pieniądza do inwidualnej pracy jednostki czy rodziny. W efekcie licząc taką gospodarkę w PKB mamy je kilkadziesiat razy mniejsze finalnie. Ale ludzi mamy bogatszych i szczęśliwszych :) Celem systemu tego jednak nie są bogaci i szczęśliwi ludzie, a niewolnicy harujący na to by kupić co im się każe. Żyjący w iluzji konsumpcjonizmu myślą że jak będą pracować ciężko, wiecej zarobią będą szczęśliwsi. W rzeczywistości jakby mniej pracowali to by to mieli. A czemu to robią? Bo są głupi, bo są chciwi i pożądliwi(to główne przyczyny tej głupoty). Pracują jak osły smagani kijem i nęceni marchewką. Bez usunięcia tego nie ma kwestii ekologii, ani żadnego innego sukcesu. Można sobie dyskutować czy to fajne że Niemcy mają dużo prądu ze słońca, ale finalnie to bez różnicy, chyba że dla producentów paneli słonecznych.

MichalR
Użytkownik
MichalR

@Jedr02

To co piszesz wymagałoby aby w gospodarce sterowanej do władzy doszedł idealista. Alternatywą jest całkowite zlikwidowanie własności intelektualnej aka anarchizm pozwalający produkować co się chce bez posiadania jakichkolwiek patentów. W korporacjoniźmie nigdy nie doczekamy się trwałych urządzeń do momntu jak nie dojdzie do potężnego krachu.

@dwuweglan

OZE nie są nieopłacalne! Po prostu zwracają się bardzo długo. Jednak już po 20 latach ogniwo zaczyna na siebie zarabiać i co ważniejsze nie trzeba do niego już dokładać poza zwykłą konserwacją. Elektrownie węglowe są najopłacalniejsze tylko przy obecnych cenach węgla. Czy zdajesz sobie sprawę z tego ile Polsce zostało węgla? Jakiej jakości jest węgiel który mamy? Najbardziej kaloryczny węgiel już dawno poszedł z dymem, teraz palimy tym co pół wieku temu było traktowane jako odpad. Za 50 lat znowu będziemy palić dwukrotnie mniej kalorycznym węglem, a instalacje OZE mogą nam dawać ciągle tyle samo energii za tą samą cenę.

Należy jednak pamiętać, że OZE mogą co najwyżej zmniejszyć zapotrzebowanie na energię z elektrowni konwencjonalnych, bo jak wspomniał Dwuweglan OZE działa jak wiatr zawieje. Gdy wieje, lub gdy jest słońce można spalać mniej węgla, ale gdy nie wieje, to należy włączać konwencjonalne elektrownie. Jest to o tyle proste, że prognozy meteorologiczne na najbliższą godzinę mają niemal 100% trafność, a więcej elektrowni nie trzeba, aby nieznacznie zwiększyć lub zmniejszyć ilość produkowanej energii. Takie rozwiązania działają i są popularne.

W gospodarce sterowanej takiej jak Unia można wytyczyć jasne cele:
1. Dążyć do tego, aby przy sprzyjających warunkach OZE mogło zaspokoić 100% zapotrzebowania na energię.
2. Zadbać o to aby mieć w odwodzie elektrownie konwencjonalne.
3. Zmniejszyć zapotrzebowanie na energię.

Dziś najlepiej działającymi OZE są elektrownie wodne w Norwegii. Mają oni pewną i tanią energię.
98% energii produkują w elektrowniach wodnych.

dwuweglan
Użytkownik
dwuweglan

@MichalR
Zgadzam się, jest bardzo dużo racji w tym co napisaleś. Tylko węgiel ze Śląska (i to nie ze wszystkich rejonów) ma wysoką kaloryczność, a ten którego mamy najwięcej – węgiel brunatny – wartość opałową na poziomie wilgotnej biomasy. Łącznie węgla starczy nam na jakieś minimum 40 lat, więc przez najbliższe 20 jego cena wcale bardzo się nie zwiększy. To co później, to inna sprawa. Dlatego oponuje się za instalacjami zgazowania węgla, budowanymi obecnie przy elektrowniach przemysłowych, a które umożliwiają produkcję gazu o większej kaloryczności niż węgiel brunatny. Może on być spalany w elektrowniach gazowo-parowych, o sprawności półtora razy większej niż węglówka, czy atomówka. I w tym punkcie jestem na przykład ogromnym zwolennikiem produkcji takiego OZE jak biogaz.

Należy również pamiętać, że ogniwa i wiatraki, choć faktycznie zwrócą się po 15-20 latach, to ich czas życia to często max 20-25. Bez dotacji więc, OZE wiatrowe i słoneczne praktycznie nic nie zarobi. A to odstraszało by wszystkich chętnych, stąd taki bój o zielone certyfikaty, które są zachętą dla inwestorów w postaci dodatkowej kasy. Wyjątkiem są właśnie elektrownie wodne, które choć drogie w budowie, pracują później z podobnymi mocami i pewnością jak elektrownie nieodnawialne. Dlatego strasznie zazdroszczę Norwegom :/.

Osobiście uważam właśnie, że źródła odnawialne mogą być dodatkiem do czegoś większego. Np. gdy w zimie wzrasta znacznie zapotrzebowanie na moc elektryczną, to wtedy elektrownie wiatrowe idealnie pasowałyby na źródło dodatkowej mocy, ze względu na to, iż w zimie wieje silny i dość regularny wiatr. Zaś nadmiar energii można odprowadzać do płynnych akumulatorów Sadoway’a (jak je ostatecznie dokończy) lub do stacji elektrolizy wody, z której wytwarza się wodór, który – kiedy zechcemy – można spalać w turbinach gazowych (np. elektrownia Fusina koło Wenecji ma taką turbinę) albo wykorzystać w ogniwach paliwowych.

MichalR
Użytkownik
MichalR

@dwuweglan
Nie siedzę w OZE jedyne co czytam to dyskusje. Słyszałem jednak że konserwacja ogniw jest prosta. W ogniwach nie ma części które mogłyby ulec zużyciu, a jedynym materiałem który może się popsuć to obudowa, kable, szkło, ect.

Aby wydłużyć żywotność ogniw dwukrotnie wystarczy użyć 1,5 raza solidniejszych materiałów, albo po 30 latach po prostu poddać je konserwacji.

Co do węgla. To czego nie spalimy dziś będziemy mieli jutro. Jeśli uda nam się zaoszczędzić węgiel na 80 lat zamiast na 40 to będziemy w znacznie lepszej sytuacji niż gdybyśmy musieli za 40 lat zastanawiać się “i co teraz?”

Od ponad 50 lat mówi się że komercyjna elektrownia termojądrowa będzie możliwa do zbudowania już za 50 lat. Mimo że minęło 50 lat przewidywany okres oczekiwania się nie zmienia. Jednak za wspomnianych 80 lat budowanie elektrowni termojądrowych będzie bardziej prawdopodobne niż za 40…

pasanger8
Użytkownik

Wiadomo dlaczego Niemcy inwestuja w sektor OZE.To nie jakaś moda jak niektóre mędrki u nas próbują gadać tylko racjonalna polityka.Paliwa kopalne się kiedyś tak czy inaczej skończą i należy przygaotować gospodarkę na ten moment.Rozpatrywanie kosztów OZE przy niezmienionych cenach węgla, ropy i gazu na przestrzeni najbliższych 20 lat to dopiero jest fikcja.Tyle się u nas gada o niezależności energrtycznej i ….nic się nie robi w kwestii OZE oprócz walki z UE abyśmy ich tylko nie musieli budować.Jak słusznie zauważył MichaIR słusznie by było zachować nasz węgiel aby wystarczył na dłużej czy (to już ode mnie)służył jako surowiec chemiczny w przyszłości. Elektrownia termonuklearna jest możliwa do zbudowania już przy obecnych możliwościach technicznych.Napotyka ona tak wielkie problemy jak samochody elektryczne głównie dlatego,że obecnie koncerny(i państwa) doją klientów na cenie benzyny.Jedr02 dobrze pisze:obecnie nie wprowadza się nowych technologii i projektuje produkty celowo aby były nietrwałe
http://www.youtube.com/watch?v=QPPW8KM7eEU
Podobnie i z energetyką:obecnie doi się klienta a wprowadzanie nowych technologii nastąpi gdy już ludzkość będzie przy ścianie i środowisko zacznie się na nas mścić
http://wolnemedia.net/gospodarka/tesla-uwalnia-swoje-patenty/
O tym żebyśmy jako obywatele mogli demokratycznie decydować w sprawach gospodarczych a nie poddawać się dyktaturze koncernów-molochów na razie możemy pomarzyć i może kiedyś wywalczyć ale daleko do tego
http://www.alterkino.org/alterglobalizacja/czarne-zoto/
http://dowbor.org/2008/05/demokracja-ekonomiczna.html/
I nie chodzi o to by się we wszystkim zgadzać tylko abyśmy byli świadomi jedni zechcą walczyć o to by decydować o swoim życiu inni będą bierni ale zawsze tak jest.

pablitto
Użytkownik
pablitto

Te dotacje na OZE etc. – darujcie sobie jakieś teorie spiskowe.

Więc wyjaśniam – Niemcy konkretny program samej energetyki słonecznej zaczęły min. 20 lat temu! To, co dzieje się tam dzisiaj, to są tego owoce. Po prostu tamte “marionektkowe” rządy jednak mają horyzont działania liczony w dziesięcioleciach – w Polsce – w latach. Ot, różnica (no, i chyba jest inna kultura, trochę większa transparentność etc.) – w tym czasie biznesmeni pokroju Al Gore’a jeszcze nie myśleli o podboju świata jakimś nowym sprytnym biurokratycznym podatkiem…

Gadałem lat temu prawie 10 z budowlańcem nt. baterii słonecznych – no i mówił, że się to średnio opłaca, bo się zwróci gdzieśpo 20 latach… To teraz porównajcie ceny baterii, i kilowata energii płaconego do elektrowni (nie mówiąc o wszelkich ściemniarskich opłatach stałych) – proporcja zmieniła się z ~10 razy, jak nie więcej. Zresztą, znalazłem:

Tak rośnie efektywność baterii:

http://en.wikipedia.org/wiki/File:Best_Research-Cell_Efficiencies.png

Tak spada ich cena:

http://solarcellcentral.com/images/module_prices.jpg

Tak rosną ceny z wszelkich paliw kopalnych:

http://wiatrowa.eu.interiowo.pl/graf/ceny_pradu_ropa_wegiel_gaz.jpg

Ktoś ma jeszcze problemy z niezauważeniem trendu ??? ;)

– a pomyślcie teraz, co by było, gdyby korporatokracja nie trzymała w kagańcu technologii przed społeczeństwem… erę paliw kopalnych powinniśmy mieć już dawno za sobą (zresztą była na to spora szansa już za Tesli, tylko świat kierowany przez kształtującą mafię kopalną i chciwość, poszedł w innym kierunku – na początku wieku samochody elektryczne “walczyły” ze spalinowymi – dziś żyjemy 100 lat później… i co? – czyż to nie jakaś brutalna ironia?)

PS. skupiłem się na fotowoltaice – dziś produkcji energii, napędzania samochodów etc. jest znacznie więcej sposobów – co kto lubi. Do tego istnieją już np. turbiny wiatrowe, które są w stanie przy okazji skraplać wodę z powietrza – nawet na Saharze (zawsze jest jakaś wilgotność – nawet te 20%) – powinniśmy powoli żyć “w raju” bez większych problemów egzystencjalnych – patrząc z perspektywy samej technologii… a jednak… ludzie wciąż dająwodzić się za nos coraz to d3bilniejszym politykierom, “ekspertom”, religijnym radykałom, dają się dzielić – i tak oto zajmują się sobą, zamiast sednem problemów na tej planecie…