Liczba wyświetleń: 994
Francuskie władze wystosowały apel do koncernu motoryzacyjnego PSA, aby nie sprowadzać pracowników z Polski do fabryk zlokalizowanych we Francji. Paryski rząd chce, aby zamiast zatrudniać imigrantów, chronić rodzimych pracowników.
Francuscy politycy wystosowali apel do władz Groupe PSA w związku z planami sprowadzenia pracowników z Polski do jednej z fabryk we Francji. Kilkuset naszych rodaków, którzy do tej pory pracowali w Gliwicach przy produkcji Opla Astry mieli przenieść się do zakładu zlokalizowanego w Sevelnord Hordain na północnym wschodzie Francji.
„Ministrowie pracy oraz gospodarki i finansów Muriel Penicaud i Bruno Le Maire, zażądali od PSA, aby zrezygnował z tej operacji oraz aby zatrudniał przede wszystkim pracowników tymczasowych” – takie treści informację wystosowało ministerstwo pracy. Władzom w Paryżu chodzi o chronienie zatrudnienie we Francji w tym trudno okresie. W podobnym tonie wypowiadali się przedstawiciele francuskich związków zawodowych.
Plany PSA zakładały przeniesienie pracowników z Polski z powodu kryzysu spowodowanego pandemią koronawirusa. Już w przyszłym tygodniu 120 pracowników z Gliwic miało pojawić się w fabryce Sevelnord Hordain, a kolejny tego typu transfer miał zostać zrealizowany w przeciągu dwóch następnych tygodni. W sumie we francuskiej fabryce miało znaleźć zatrudnienie aż 270 osób z PL i pracować tam przez okres 3 miesięcy. W sumie chciano sprowadzić 531 pracowników z innych krajów (Polski oraz Hiszpanii), aby móc uruchomić produkcję na trzy zmiany.
Ostatecznie, władze francuskiego koncernu motoryzacyjnego ugięły się pod presją zarówno społeczeństwa, jak i rządu. Zapewne nie bez wpływu na tę decyzję miała fakt, że udziały w PSA posiada również francuski rząd, a obecna kondycja finansowa koncernu nie jest najlepsza i liczy na wsparcie władz. Szef koncernu PSA Carlos Tavares „zobowiązał się cofnąć tę decyzję”.
Groupe PSA to jeden z głównych graczy na globalnym rynku motoryzacyjnym. Francuski koncern produkuje samochody marek Peugeot, Citroën, DS, Opel i Vauxhall. Zatrudnia ponad 200 tysięcy osób, a w Polsce posiada dwie fabryki. W Gliwicach (OMP), gdzie pracuje około 2600 osób, produkowano takie samochody, jak Opel Cascada, Opel Astra J, Opel Astra K. Z kolei w Tychach prowadzono produkcję trzycylindrowych silników benzynowych 1.2 PureTec.
Źródło: PolishExpress.co.uk
Nie chcą polskich pracowników? To polscy klienci nie powinni kupować francuskich samochodów.
to najlepiej od razu przesiąść się na furmanki, albo może nauczyć jazdy na oklep ;)… .. .
To jest prawdziwe oblicze UE, zapewnić sobie rynek zbytu wcześniej niszcząc narodową gospodarkę danego państwa i sterować nim poprzez komisarzy i narzucanie prawa. W przypadku gdy chodzi o możliwość pracy dla kilkuset osób, co jest w przypadku tak dużego koncernu po prostu śmieszne – dają bana. Gdyby polski rząd miał jaja, to narobiłby rabanu i wręcz postawił sprawę jasno, albo wszyscy są równi, albo dziękujemy za współpracę. Niestety żabojady wiedzą, że jaja .. to oni sobie z nas tylko mogą robić. Ot co.
Ciekawe co byście pisali, gdyby to polskie fabryki chciały zatrudnić kolejnych Ukraińców zamiast Polaków a związki by protestowały. I tylko nie piszcie mi tu, że Ukraina nie jest w UE. Ochrona własnego rynku to podstawa, niestety nieuznawana w Polsce przez rządzących.
Oj tam. Już przecież Morawiecki mówił o ratowaniu polskiej gospodarki przez sprowadzenie milionów Filipińczyków. Polscy pracownicy – tacy tani – są jeszcze dla globalistów zbyt drodzy. Polska jest krajem 3-go świata.