Mężczyzna to twój wróg. Czyżby?

Opublikowano: 16.08.2018 | Kategorie: Publicystyka, Publikacje WM, Społeczeństwo

Liczba wyświetleń: 27

Dzisiaj chciałbym pokrótce przedstawić gnilne efekty społecznego i rodzinnego matriarchatu, który króluje w cywilizacji zachodniej. To, że od mężczyzn i męskości wymaga się więcej, niż kobiecości to jest fakt. Można nad tym płakać, można mówić, że to niesprawiedliwe (bo to prawda, w czasach gdy cały czas bredzi się o równości, jednocześnie, gdy kreuje się kobiety na te, które mają zawsze gorzej). Można też powiedzieć, że presja pozwala się stawać lepszym! Niestety, ale działa to tylko jednostronnie, bo presji wobec drugiej płci już praktycznie nie ma, co przekłada się na układ sił w rejonach dla nas ważnych. Ten układ sił zmienia też emocjonalny stosunek płci do siebie, co przekłada się na mniejszą dzietność. I tak koło się toczy, ale nie w tym kierunku co trzeba.

Potencjalny wróg systemu? Zły (każdy) mężczyzna

Każdy system potrzebuje wroga, by móc funkcjonować. To jest normalne. Jeśli zauważamy problem, to szukamy rozwiązań. Aktualnie system wspiera myślenie, że wrogiem, sprawcą nieszczęść i drapieżnikiem ma być biały mężczyzna. Jeśli odbierzemy temu wrogowi samodzielność myślenia, dany mu wcześniej respekt, sfałszujemy jego cechy, ale też zbudujemy w nim uległość, to nie będzie przeszkadzał w realizacji planów elit. Wykonawcą wyroku jest między innymi feminizm, który pociąga za sobą rzesze kobiet, wykorzystując ich biologiczne cechy (nie licząc tych inteligentnych i przebudzonych, które mnie czytają). Jakie są cechy biologiczne kobiet? Między innymi zależność (a nie niezależność), szukanie poczucia bezpieczeństwa (a więc chęć walki z tymi, którzy to poczucie mieliby odebrać), neurotyzm (a więc łatwe identyfikowanie się z łatką ofiary), ale i próżność połączona z niedojrzałym szukaniem akceptacji (a więc kierowanie się modą).

Mężczyzna w tym systemie stracił swój status, władzę i poważanie, ale nie dlatego, że takie cechy ma realnie, a dlatego, że kobiety wykreowano jako lepszą płeć, niż mężczyzn, fałszywie walcząc o równość. Jeśli męskość zanika, to społeczeństwo zyskuje bierność, strach, niestabilność, wygodnictwo. Traci się zdolność do mówienia prawdy, moralność, honor i stałe zasady. Trzeba mówić jasno. To mężczyźni budowali cywilizację, a kobiety zawsze były wyłącznie dodatkiem do tego wszystkiego (dlatego NIGDY kobieta nie może być romantycznym “całym światem” mężczyzny). Bez przyzwolenia, zasobów i finansów mężczyzn kobiety nie zrobiłyby praktycznie niczego. Jeśli mężczyźni zostają zniszczeni, nie wspierają się choćby w takich grupach jak nasza, nie mogą też z łatwością zarabiać zdecydowanie więcej niż kobiety (czego one pragną), by uzyskać wysoki status, to tak naprawdę cała cywilizacja się degeneruje i słabnie.

System wykreował w nas pseudorywalizację, co oznacza, że mężczyzna stał się wrogiem mężczyzny, kobieta kobiety, ale i niestety także mężczyzna kobiety i na odwrót. Problem w tym, że zmiany w kobietach zaszły jeszcze dalej, niż w mężczyznach, ale wobec kobiet jesteśmy nader tolerancyjni, delikatni i łagodni, więc nie mówi się o tym głośno. Dlaczego tak jest? Sprawką jest atrakcyjność fizyczna kobiet i neotenia (oczywiście poza samym systemem).

Gdzie się podziały prawdziwe kobiety? Właśnie robią kolację, szykują wspólny prysznic i czekają w łóżku na swego mężczyznę

Za to nieprawdziwe kobiety rosną jak grzyby po deszczu. Krzykliwe, marudne, niepokorne, agresywne, manipulujące, obwiniające mężczyzn i zafrasowane tylko sobą. Dzięki nim pojawiają się nieprawdziwi mężczyźni. Jest akcja, jest reakcja. Płcie są symbiotyczne i zależą od siebie. Dlatego nie tylko jedna płeć się zmienia i nie tylko jedna powinna te trendy zastopować.

Feminizm dał kobietom władzę, prawa, ochronkę, wolność i przywileje, przez co kobiety zatraciły naturalny i jednoznaczny pociąg do zakładania rodzin, do wzmacniania więzi emocjonalnych, do chęci współpracy (chyba, że tym wrogiem jest mężczyzna!), do wzmacniania natury opiekunki, a także do umiejętności zdrowej komunikacji z mężczyzną. W efekcie w kobietach likwiduje się bycie ciepłą, dobrą i kompromisową osobą, dla której mężczyzna to człowiek z wadami, zaletami, słabościami i silnymi stronami. W zamian mężczyzna staje się przedłużeniem ego, statusu, dowartościowaniem i narzędziem.

Te wszystkie dobre cechy kobiet zastąpiono systemowo czymś zupełnie odwrotnym. Pociągiem do hedonizmu (zabawa, konsumpcjonizm, wolny seks – skutek także rewolucji seksualnej), indywidualności (egocentryzmu i narcyzmu), władzy, kłamstwa, manipulacji, umiejętności kreowania swojego obrazu. Wykształcono też roszczeniowość, nieumiejętność przyznawania się do błędów i nieodpowiedzialność. Wzmocniono też cechy “typowe dla kobiet”, jak pasywność, przez co dzisiejszy feminizm widzi się jako żądanie przywilejów, przy jednoczesnym zrzucaniu z siebie obowiązków. Kobiety wykreowane przez feminizm jako ofiary nigdy nie muszą być odpowiedzialne za to co robią, bo wystarczy, że zapłaczą mówiąc, że złych mężczyzn się wybrało, złym zaufało, zły poderwał, zły uwiódł, zły oszukał, zły przymusił, zły nakazał, czy najbardziej dotkliwy przykład – zły mężczyzna zgwałcił, nawet jak kobieta sama tego seksu chciała. Teraz gdy nie ma dowodów wierzy się kobiecie i jeśli pomyślałbyś inaczej, to ideologiczne terrorystki nazwą Cię mizoginem, szowinistą, seksistą i innym pół-mężczyzną-kastratem.

Co najlepsze, elity doskonale wiedziały, że znajdą się inteligentni ludzie, którym ten system pasować nie będzie. Że znajdą się mężczyźni, którym nie będzie to pasować. Wystarczy zatem ich wykreować jako tych, którzy są wariatami, którzy mają negatywne cechy (jak wyżej). To najprostsze metody deprecjonowania przeciwnika nie mając argumentów merytorycznych. I zaskakująco dobrze działające na ignorantów z zamkniętym umysłem.

Za to toksycznym, zakłamanym kobietom wystarczy tylko nauczyć się kłamać (także przy rozwodach, do których same doprowadziły), siać propagandę i snuć destruktywną ideologię, a wszystko zostanie wybaczone. Ale przecież te kobiety nie wiedzą, że jeśli nawet mężczyźni tracą, to jednocześnie tracą kobiety, ponieważ nie żyjemy w osobnych obozach, tak jakby one chciały, a obok siebie. Dlatego karcenie mężczyzn przez kobiety tak naprawdę godzi w nie same.

Dzisiaj można powiedzieć, że zły mężczyzna był złym mężczyzną nawet w wieloletnim związku, wręcz znęcał się, ale kobieta była zbyt słabą ofiarą, by móc odejść, by móc zareagować wcześniej, by chociaż wziąć odpowiedzialność za los dzieci, które chłoną tak złe, męskie wzorce, za jakie uważała. Brak odpowiedzialności może trwać wiele lat i nadal nikt tego nie podważa. Ani za wybory kobiety, ani za to jakie cechy wykształcił mężczyzna w czasie trwania związku, ani za to co się dzieje w rodzinach (wpływ matek), czy nawet ostatnio w pracy, bo tworzy się ułatwienia dla kobiet, parytety, niższe wymogi, kobieta może zgłosić molestowanie bez dowodów, gdy tylko przebywa sam na sam w pomieszczeniu z kimś kto ma nad nią władzę. Te środowisko żąda nawet równych zarobków, przy jednocześnie gorzej wykonywanej pracy, czy mniejszej wydajności. Kobieta dostaje przywilej, ale nie nazywa tego uprzywilejowaniem. Kobieta dostaje mechanizmy, dzięki którym może osiągnąć więcej niż przeciętny mężczyzna, ale nie nazywa tego pomocą dla niepełnosprawnych. Kobiecie się po prostu należy, a mężczyźnie nie i nie nazywamy tego dyskryminacją mężczyzn.

To jest legalna kastracja mężczyzn, której efektem są narzekania, że prawdziwych mężczyzn już nie ma. To jest legalne zniszczenie chęci rozmnażania się kobiet z tymi mężczyznami, ale i kochania, czy szanowania mężczyzn, których wykreował system.

To jest prosty mechanizm. Kobieta chce być niezależna, wolna, decydować o sobie. Jeśli decyzja będzie dobra, to nic się nie dzieje, a wręcz mówi – patrzcie, kobieta jednak potrafi! To jest jej zasługa! Ale jak kobieta zadecyduje i ta decyzja przyniesie straty, to winnym będzie mężczyzna. Kobieta uzna, że to nie była jej w pełni autonomiczna decyzja i będzie szukać możliwości zrzucenia odpowiedzialności na kogoś innego za porażkę. Rozwój kobiety w takiej sytuacji jest żaden, bo prawdopodobnie to ktoś inny naprawi jej błąd, a ona sama będzie bezkarna, puści się jej to płazem.

Nie jest ważne, że każdego mężczyznę dziś można zrównać z najpodlejszym mężczyzną w dziejach, tylko dlatego, że jest mężczyzną. Nie jest ważne, że o mężczyźnie jako gatunku mówi się, że uciemięża i ogranicza kobiety, gdy nawet jeśli, byli to mężczyźni z przeszłości (pewnie ci prawdziwi, do których kobiety jednocześnie tęsknią i którymi gardzą?).

W ten sposób kobiety zostają powoli odebrane z władzy, którą dostały. Mężczyzna już nie chce się starać, bo nie ma dla kogo. Mężczyzna nie widzi niczego korzystnego w związku dla siebie, w którym nie chce mieć dzieci, czy też nie kieruje się wyłącznie opinią ludzi (co mówią o samotnych), czy też samym popędem seksualnym.

Cytując klasyka: to pani dziś jest mężczyzną, powinna sobie pani poradzić sama i wnosić tyle, ile pani wymaga od prawdziwego mężczyzny. Pani chce być równa, ale nie chce wnosić wartości, cech, czynów, czy zasobów w równym stopniu. I to jest logika, która wielu inteligentnych ludzi odpycha. Regres jest nie do wyhamowania, póki choć w jednej z płci nie będzie umiejętności przyznawania się do błędów i wad. Albo obie płcie mają stawać się dojrzałe, albo tworzymy patologicznie kazirodcze relacje, jak wcielanie się w związku w rolę ojca i córki, czy matki i syna. O tych drugich media trąbią. O tych pierwszych już nie, mimo, że skala zjawiska jest równie wysoka.

Jeśli kobieta nie podąża za mężczyzną, związek nie wyjdzie

Nie zrozumcie mnie źle, ale systemowy niski status mężczyzn odpycha kobiety od mężczyzn, czy to romantycznie, czy seksualnie (hipergamia). I tak jest do momentu, aż mężczyźni nie osiągną o wiele wyższego pułapu, niż same kobiety, które ten status mają sztucznie podwyższony. To jest praca. Praca rozłożona w czasie, kiedy ludzie młodzi nie parują się, coraz mniej seksu uprawiają, coraz mniej pozytywnych uczuć czy szacunku wobec siebie wyrażają. W związkach nie liczą się wartości, a emocje, wygląd, czy pieniądze, więc wspierany jest narcyzm. “Uwolnienie” kobiet pozwoliło nam wrócić do praktycznie jaskiniowych metod wiązania się, przy czym to kobiety pełnią role nadrzędne w selekcji. Statystyczny mężczyzna zatem długie lata może mieć ubytki na polu budowania poprawnej osobowości, czy samooceny i nie ma tego jak naprawić, ponieważ nikt mu poprawnego wzorca nie zaoferował. Dla nikogo nie jest zdrowym, by unikać bliskości przez długie lata, które w młodości powinny być najbardziej w to obfite, by zbudować siebie samego. Nikt nie powiedział co mężczyzna ma robić, by osiągnąć sukces, za to wmówiono mu sporo kłamstw na temat płci, małżeństw, rodzin i relacji damsko-męskich, które dają mu porażki. Dopóki mężczyzna się nie obudzi, dopóki choć nie zajrzy na taką stronę jak moja, to będzie błądził. I to błądzenie widzimy, bo mężczyźni nie wiedzą w jakim kierunku zmierzać. Co im pozostaje? Właśnie. Podporządkowanie się kobietom, czyli rosnące zjawisko pantoflarstwa, idealizacji kobiecości, desperacja, porażki ojcowskie i rozwodowe, a w wielu przypadkach czy to frustracja, agresja, alkoholizm i samobójstwa. Nieliczni mężczyźni w związkach mówią “jest jak jest”, “z kobietą ciężko żyć, ale bez niej jeszcze ciężej”, czy też “szczęśliwy nie jestem, to był błąd, ale narzekanie nic nie zmieni”. Ich kobiety za to sądzą, że ci mężczyźni są niezmiernie szczęśliwi.

Ktoś powie, dlaczego mężczyzna nic nie powie? Nie powie, bo zabroniono mu okazywać niezadowolenie, czy słabości (wszak cechy te zostały wykreowane jako kobiece), a do tego dzisiejsze kobiety nie reagują z pokorą na krytykę (bo nienawiść! antykobiecość!). Tylko kobietom dano prawo do krytyki, do tego, by mówić, by mężczyzna się zmienił, by zmienił się ze złego, w dobrego przy ich pomocy (a raczej ich marudzeniu). Przez takie kreacje to kobiety uznawane są za autorytet, dobroć i niewinność, która zmieniać się nie powinna, która nie ma wad i która nie musi pracować nad sobą. Niestety, dzisiaj nawet do najbardziej wrednej kobiety musisz pałać miłością, a przynajmniej neutralnym stosunkiem. I właśnie dlatego mądrzy mężczyźni nie biorą ślubów, podpisują intercyzy, czy też wymagają od kobiet cech, które nie są tylko jestestwem i seksualnością. Mądrzy mężczyźni wiedzą, że kobieta ma być dopełnieniem, wsparciem, ciepłem, a nie dodatkową przeszkodą w życiu, którą trzeba “ujarzmiać”, a jej testy pokonywać.

Kobiety inteligentne doskonale wiedzą, że sukces zapewni im podążanie za mężczyzną, a nie podporządkowywanie go sobie. Kobiety mądre doskonale wiedzą, że uległość jest wabikiem, a bunt kreuje konflikt. Kobiety seksualnie świadome wiedzą, że w rolach pasywnych czują się bardziej kobieco, niż w aktywnych, inicjujących i decyzyjnych.

Dlatego jeśli kobieta uważa mężczyznę za głupka/słabego/nieudolnego – prędzej czy później związek się rozpadnie, bo kobieta nie pomoże mu wejść na wyżyny i pokonać słabości. Takie rzeczy istnieją tylko w filmach romantycznych. Kobiety wybierają mężczyzn pragmatycznie, czyli takich, przy których same skorzystają w życiu i nie będą musiały wnosić więcej, niż oni sami. Jeśli kobieta widzi w mężczyźnie godne uwagi cechy, chce go słuchać, uważa za inteligentnego, chce by to on decydował w związku, to ona ufa w pełni, przyjmie zatem rolę uległej, a jemu nada dominującą. I tu leży mały problem – kobiety cenią mężczyzn wyższego statusu, niż własny, a zauważcie, że dzisiaj więcej kobiet ma wyższe wykształcenie, niż mężczyzn, co pozwala im uważać, że ich status jest wyższy. Cała idea równouprawnienia, a na pewno uprzywilejowania kobiet gryzie się z biologią, przez co widzimy wiele fatalnych tego skutków w naszym społeczeństwie.

Na przeciw mężczyzna podążający za każdym kobiecym kaprysem, każdą jej nielogiczną zasadą, każdą jej zmiennością, wszystkim czego ona zapragnie – będzie stracony, prędzej czy później, ponieważ to on będzie jej uległy. To nie wychodzi i nigdy nie wyjdzie, bo kobiety statystycznie nie mają umysłów prawdziwego lidera, mimo, że na pewno wiele z nich lubi w chaotyczny sposób sterować nieszanowanym przez nie pantoflem. Częściej jednak są biernymi i wymagającymi biorcami.

Mężczyzna może naciskać odpowiednie struny u kobiety, by wywołać emocje, czy rozwijać się, aby nie stracić przewodnictwa. Kobieta buntować się, lub podążać. Próbować manipulować mężczyzną, by robił dla niej więcej, albo uznawać autorytet mężczyzny i nie próbować przeszkadzać.

Te drugie dadzą ukojenie, łagodność i subtelność. Tych pierwszych już nie chcesz. Niech czarna dziura je pochłonie.

Autorstwo: Swiadomosc-Zwiazkow.pl
Źródło: WolneMedia.net

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: , , , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

12
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Świadomość Związków
Gość

Niedoszacowana jest jeszcze bardziej przemoc wobec mężczyzn, tym bardziej ze strony kobiet i ze strony tej której się nie udaje udowodnić – psychicznej, lub seksualnej w wersji nie użycia fizycznej siły, a władzy, intrygi i manipulacji.

Łatwiej jest szacować ofiary, gdy tą ofiarą się może być. Mężczyźnie nie przystoi (jeszcze), bo przecież wtedy jest już kobietą, traci męskość.

Jeśli tak będzie to oceniane, to ani to sprawiedliwe, ani równe, ani obiektywne. Empatia do obu płci musi być, a bredzenie, że kobiety były tak bardzo niszczone jest brednią. Kobiety zdecydowanie częściej są chronione i delikatnie traktowane, a rycerskość mężczyzn jest znana od dawna.

Teraz to patologię męską równa się z całą populacją, jakby to każdy bił i torturował. To feministyczne kłamstwo, to moda, której kobiety uległy. Kobiety głupie.

Aida
Użytkownik

Wyczuwam brak empatii.

To, że przemoc wobec mężczyzn jest marginalizowana to nie znaczy, by bagatelizować przemoc wobec kobiet, tekstami typu:

-Ja tam nie uważam, że kobiety były jakoś szczególnie bite i poniżane albo że są ofiarą przemocy. Jest i było wręcz odwrotnie, przemoc względem siebie stosują najczęściej mężczyźni i oni to dopiero są bici, kobiety przy tym są wręcz „łaskotane”.
-…a bredzenie, że kobiety były tak bardzo niszczone jest brednią. Kobiety zdecydowanie częściej są chronione i delikatnie traktowane, a rycerskość mężczyzn jest znana od dawna.

Aida
Użytkownik

Najpierw piszesz to: “Ja bym porzucił to licytowanie kto ile wycierpiał”, by po chwili napisać to “mężczyźni wycierpieli przemoc nieporównywalnie większą od kobiet”.
Sam sobie przeczysz i to w jednym zdaniu.

Czy tego chcesz czy nie jest coś takiego jak zjawisko przemocy wobec kobiet. I nie zgadzam się z Tobą, że “Jak kobiety chcą być równe to muszą przestać być słabsze czyli przestać uznawać się za ofiarę przemocy z zasady”.
Kobiety powinny głośno mówić o tym, że są bite, gwałcone, upokarzane, że ktoś znęca się nad nimi psychicznie czy fizycznie. Po to by oprawca następnym, razem nie zrobił tego ponownie z obawy przez karą, ze strony aparatu sprawiedliwości. Jeśli sprawca nie poniesie kary będzie dalej krzywdził swoje ofiary. Trzeba mówić o tym głośno, być może ochroni to inne kobiety przed przemocą.
Przemoc seksualna była i jest narzędziem polityki w wielu miejscach świata, jest na przykład wykorzystywana w konfliktach zbrojnych. To jest fakt, a skoro kobiety są masowo gwałcone, nie da w związku z tym nie czynić z przemocy kwestii różnic płci. Bo takie różnice istnieją.

Aida
Użytkownik

Nie ma więc czegoś takiego jak przemoc wobec kobiet, nie ma takiego problemu, to jest złe stwierdzenie które prowadzi do złych wniosków i jeszcze większych napięć, różnic, nierówności i sporów.

Ja bym na twoim miejscu nie pisała jako “wszystkowiedzący”, ponieważ świat, ludzie i kultury są bardziej skomplikowane niż może ci się wydawać. Twoje zdanie w tym przypadku (i nie tylko) nie świadczy o wyjątkowej inteligencji a wręcz przeciwnie. Tylko głupcy wygłaszają prawdy wątpliwe jako pewne. Mądry powie raczej “wiem, że nic nie wiem”.

Świadomość Związków
Gość

Przemoc wobec kobiet? Istnieje, ale kobiety nie cierpią bardziej niż mężczyźni i nie wymaga się od kobiecości więcej, niż od bycia męskim i męskości. Twardość i niemożność bycia ofiarą, to jeden z najsilniejszych trendów sprzyjających temu, by mówić, że to kobiety cierpią bardziej. Nie. Kobiety głośniej krzyczą, nawet gdy odczuwają mniejsze cierpienie, a mężczyźni muszą to chować i muszą sobie radzić.

Śmieszne jest to odwracanie kota ogonem, dewaluacja męskiego cierpienia, krzywd, czy bycia ofiarą, by powiedzieć, że to ci którzy cały czas tylko kobietom nie współczują nie mają empatii.

Ciekawe ile kobiet pomogło w życiu mężczyznom, a ile mężczyzn kobietom? Ile kobiety dały mężczyznom w życiu, a ile mężczyźni kobietom?

Pierwsza zasada pomocy: najpierw ratujemy dzieci, potem kobiety.

Kobietom się ustępowało, kobiety się nie tknie nawet kwiatkiem.

Kiedyś kobiety były bite? A mężczyźni byli niewolnikami… tyle, że na te bicie mamy mało dowodów oprócz społecznych mitów wykreowanych przez feministki i literaturę feministyczną.

Licytacja jest potrzebna, bo bez niej istnieje kłamstwo.

A dzisiaj można jedynie mówić ,że patriarchat zły, mężczyźni źli, przemoc ma płeć męską, a kobiety to ofiary i nacierpiały się straszliwie.

A mężczyźni? Sami sobie winni swoich cierpień się mówi. Nawet gdy kobiety stosują wobec mężczyzn przemoc, to się obraża od niemęskich, że pozwolili sobie itd. A kobietom od razu setki instytucji pomagają. I to jest brak empatii.

Gadanie, że tekst to stek bzdur, ale nie umiejąc się odnieść do ani jednego cytatu świadczy o komentującym w bardzo zły sposób. Podobnie jak personalne wycieczki o skrzywieniu osoby piszącej. Piszecie o sobie samych i tak się właśnie przedstawiacie. Żenująco niski poziom, który nie pozwala nawet na rozsądną dyskusję. Polecam poczytać zasady logicznej dyskusji – pierwsza, to dyskutujemy o danej tezie, nie człowieku.

Zapraszam tu:
http://swiadomosc-zwiazkow.pl/rownouprawnienie-kobiet-to-dyskryminacja-mezczyzn/

Zapraszam też do obejrzenia
https://www.youtube.com/watch?v=z5qLFq8mH8g&t=1s

Wtedy może porozmawiamy o skali przemocy wobec mężczyzn i braku empatii wobec mężczyzn, a posty tutaj niektórych są idealnym tego odzwierciedleniem. Kobiety nawet niższe wyroki dostają, lżej i krócej pracują,zdecydowanie lepiej są oceniane jeśli chodzi o wygląd (wyższa samoocena), przypisujemy kobietom z powodu fizycznej atrakcyjności i neotenii niewinne cechy (a więc zrzucamy odpowiedzialność, gdzie mężczyzna musi cały czas coś udowadniać, w tym męskość). Ale to co się przypisuje, nie znaczy, że tak jest i nie jest szkodliwe płci przeciwnej.

A już szczególnie bredzenie Polek o tym jak kobiety cierpią powinno być arbitralnie zakazane. Jeden z najbardziej bezpiecznych krajów dla kobiet, typowo ginocentryczny i matriarchalny, który całowałby kobietę po rękach za to że w ogóle jest, kult Matki Polki i inne…

Ale tu słyszymy, że 80% kobiet jest molestowanych, 50% gwałconych i inne statystyki z nie powiem z czego.

Za to jak mężczyźni będą mogli przyznawać się do bycia ofiarami, to dopiero się pozna skalę problemu. A przede wszystkim kobiety ranią psychicznie, ekonomicznie i seksualnie (ale nie fizycznie, to oczywiste, tylko przy pomocy przemocy psychicznej). To wszystko się nierzadko łączy. A przemoc psychiczna jest gorsza, niż fizyczna i psychikę odbudować ciężko.

Zastanawiam się też jak tu jeden z komentujących chciałby wprowadzić równość, gdy deprecjonuje męskie problemy i różnoraką przemoc w wykonaniu kobiet? Bo ja tu widzę lewaka, który chciałby zrównać pierwszego na mecie, z ostatnim. Zamiast patrzeć na osiągnięcia, to wszyscy są równi. Ale nie są. I nie będą. I nie we wszystkim. A tak mamy świetne zasady – tam gdzie wygodnie, to mówimy że narzut kulturowy rani kobiety/homo/murzynów, a tam gdzie niewygodnie to zapewne biologia.

Ślepy ten, który nie widzi, że feminizm przerodził się w mizoandrię i kastrację męskości, napuszczanie płci na siebie i rozbicie rodzin. Ślepy ten, który nie widzi, że dzisiaj mężczyźni są obrażani na każdym kroku, a kobietom powoli nie można nawet zwrócić uwagi (kobiecy, narcystyczny foch to pikuś przy tym). Nie można podrywać, bo molestowanie, nie można spojrzeć, nie można nóg rozkładać w autobusie, nie można krzyknąć, zawsze winą obarczony będzie mężczyzna. Czy zareaguje (bo agresor), czy nie (bo zniewieściały i nieprzydatny).

I wszyscy którzy będą mówić, że to brednie, to są właśnie ludzie z zamkniętym mózgiem i brakiem empatii. Nie chcą widzieć prawdy to nie zobaczą i niech sobie żyją w swoim wygodnym zakłamaniu, trzymając się swoich poglądów, nawet w obliczu pokazania innej ścieżki. Ci z otwartym umysłem zastanowią się i rozejrzą wokół. Beton będzie beton.

Aida
Użytkownik

dewaluacja męskiego cierpienia

Nie wiem, gdzie tu widzisz coś takiego. Ja się nie zgadzam z tezą, że mężczyźni wycierpieli przemoc nieporównywalnie większą od kobiet.

a mężczyźni muszą to chować i muszą sobie radzić.

A proszę bardzo krzycz, jak cię krzywdzi kobieta. Masz z tym jakiś problem?

Ciekawe ile kobiet pomogło w życiu mężczyznom, a ile mężczyzn kobietom? Ile kobiety dały mężczyznom w życiu, a ile mężczyźni kobietom?

No ile? pewnie znasz odpowiedź.

A już szczególnie bredzenie Polek o tym jak kobiety cierpią powinno być arbitralnie zakazane.

haha. Widzisz czytałam nie jeden twój artykuł i szczerze, to aż głowa boli, kiedy widzę przeinaczenia, wyobrażenia i manipulacje. Za dużo rzeczy tam widzę, do których musiałabym się odnosić. Mam ciekawsze zajęcia. Ale generalnie widzę obraz człowieka nienawidzącego kobiet, który poprzez artykuły wylewa swoje frustracje. Z tym, że to jego rojenia, które nie zawsze, nie w każdym punkcie są prawdziwe. Może na Twój punkt widzenia miały wpływ kobiety, które miałeś okazję spotkać, nie wiem i nie obchodzi mnie to, ale zdecydowanie zbyt często generalizujesz.

Ślepy ten, który nie widzi, że dzisiaj mężczyźni są obrażani na każdym kroku, a kobietom powoli nie można nawet zwrócić uwagi (kobiecy, narcystyczny foch to pikuś przy tym). Nie można podrywać, bo molestowanie, nie można spojrzeć, nie można nóg rozkładać w autobusie, nie można krzyknąć, zawsze winą obarczony będzie mężczyzna.

Omg, Ty serio trafiasz na samych psychopatów…

janpol
Użytkownik

Cała ta dyskusja (z powyższym artykułem i jemu podobnymi włącznie) jest “biciem piany”, rozmydlaniem problemu i unikaniem prawdy. A ta jest taka: naszą cywilizację i kulturę zbudowały społeczeństwa zbudowane z “podstawowych komórek” czyli kolejnych pokoleń rodzin składających się z kobiety, mężczyzny i ich dzieci z jakimś tam dodatkowym wkładem tych, którzy zdecydowali się na życie samotne (płci obojga zresztą i to bez żadnych “parytetów”, “ustawowego równouprawnienia” i tp. czerwońcowych bzdur (np. z kobiet: Hypatia z Aleksandrii czy Joanna D’Arc itd., itp.), co nie zmienia podstawowej prawdy o tym, że to rodzina jest podstawą naszej cywilizacji).

Z drugiej strony – nie wiem jakim trzeba być “bezrozumem” aby nie dostrzec różnicy między kobietą a mężczyzną. Różnią się nie tylko wyglądem, przecież, więc chyba powinno być jasne, że role i obowiązki nie mogą być takie same dla obu płci. Co nie oznacza, że ich prawa do wolności, bezpieczeństwa, szczęścia, wiedzy itd. itp. są inne. A te wszystkie PATOLOGIE powinny być zwalczane z mocy prawa i już. Tylko tyle i aż tyle…

Świadomość Związków
Gość

Jak wyżej nicki na “A”. Wycieczki personalne, próby “diagnoz”, opartych na feminazistycznej nowomowie (często nadużywane terminy, gdy się nie ma argumentów). Niby moglibyście się odnieść do tez zawartych w teście, do faktów, do prawd, lub do kłamstw za jakie je uważacie, które MOGLIBYŚCIE SPROSTOWAĆ,ale czasu nie macie, za to macie czas smarować bezwartościowe posty, które są jedynie wyładowaniem emocji, które racjonalizujecie próbą ulogicznienia. Typowa projekcja ludzi mało lotnych, ślepo podążających za tym co widzą i którzy nie chcą widzieć więcej. Oj społeczeństwo prawdy nie chce widzieć, oj nie chce. Jak to panie atos twierdzisz, ktoś nie jest świadomy nienawiści, to ktoś też nie jest świadomy swojej głupoty nawet bardziej ;-) Ale żeby była nienawiść trzeba ją udowodnić choćby orając argumenty nienawidzącego. Orając faktami i źródłami. Niczego jednak nie sprostowaliście jeszcze, ani jednego argumentu, ani nie podważyliście choćby jednego cytatu z tekstu nie licząc bredzenia, że mężczyźni mniej krzywd ponosili niż, kobiety, lub że kobiety zawsze mają i miały gorzej. I dzisiaj oczywiście też, co druga kobieta molestowana (jak nie wiecie, w Szwecji wprowadzono podpisywanie umowy na seks!), skrzywdzona, pobita i zgnębiona nierównymi zarobkami, czy parytetami, a wróg to mężczyzna oczywiście. I mężczyźni zatrudniają mężczyzn, bo jest spisek, bo lubią przepłacać, a kobiety palono na stosie, od tak, za nic. A mężczyzn głaskano całe życie, skakano nad nimi, kobiety robiły wszystko za nich, a tam że zrzucano ze skarp? A że Sparta? A że wojny? A że mężczyzna chory i niezaradny ma gorzej w życiu, niż niezaradna kobieta, którą mężczyzna może się zaopiekować? Nie widzicie tych różnic w podejściu do płci, nie? Żeby mówić, że ktoś tu cierpi bardziej? A że 98% wypadków w pracy odnoszą mężczyźni niejako pracując na rodziny i na kobiety w takiej pracy, gdzie kobiety nie zrobią niczego takiego dla mężczyzn? Harować to tylko mężczyźni dla kobiet. Kobiety kobietom też nie zachodzą za skórę, wcale. I mógłbym tak do rana, ale powtarzam to co już jest w tekstach. “Ja się nie zgadzam z tezą, że mężczyźni wycierpieli przemoc nieporównywalnie większą od kobiet. ” No to proszę o dowody na te cierpienia i na to jak nie cierpieli mężczyźni. Proszę też na dowody, że kobiety częściej pomagają mężczyznom, niż mężczyźni kobietom (nawet na własnym przykładzie i otoczenia, ile kobiety robią dla mężczyzn?). Zgadzać się nie musisz, tylko miej podstawy by sądzić w taki, a nie inny sposób. Kobiety niczego by nie zrobiły bez mężczyzn, nawet feministki, nawet te wyzwolone które używają wibratora wynalezionego przez mężczyzn. Kobiety i inicjatywa? Kobiety i czyny? Rycerskość, honor? A może opieka nad słabymi mężczyznami? A może utrzymywanie mężczyzn, a nie kobiet, które były zwalniane z ciężkiej pracy i wysiłku? A może to kobiety robią jakieś wielkie rzeczy dla mężczyzn, wymyślają atrakcje, a nawet jak się oświadczają to robią coś niesamowitego dla swoich mężczyzn częściej niż mężczyźni dla kobiet? To kobiety są płcią aktywną, a mężczyźni pasywną? Dowody, bo ja mam psychologię ewolucyjną w małym palcu. Wszystko na odwrót mężczyźni z kolei robili dla kobiet. Uniżanie się kobietom weszło w kulturę od dawna i to 80% kobiet się rozmnożyło, a tylko 40% mężczyzn. Ale pewnie w życiu, w którym chodzi o przetrwanie i reprodukcję(taka natura), nie jest ważnym i nie jest cierpieniem, że ktoś nie przekazuje genów, że ginie? Nauczę was jak się dyskutuje rzeczowo, jeśli nie wiecie (bo tego niestety nie widać). Przykładowa teza: “Niestety, ale działa to tylko jednostronnie, bo presji wobec drugiej płci już praktycznie nie ma, co przekłada się na układ sił w rejonach dla nas ważnych” I teraz możecie opowiedzieć jak duża presja na kobiecość i na wkład kobiet dla mężczyzn jest, wymieniacie zdarzenia, czyny i cechy które są potrzebne ku temu. I oczywiście nie deprecjonujecie presji na męskość. Ułatwię tę pracę: wszędzie się trąbi o zniewieścieniu mężczyzn (które jest zaprogramowane i o czym napisałem), Zimbardo pisze książki jak to mężczyźni się zagubili (a że kobiety zmieniły się bardziej, że żądają jednocześnie jaskiniowiego podejścia + nowocześnie partnerskiego, miękkiego i rodzinnego?), a feministki mówią że przemoc ma płeć męską (kłamliwa teza zastępcy rzecznika praw obywatelskich). O kobietach nie mówi się nic, bo kobieta swoją rolę spełnia już przy narodzinach – bo może urodzić. I tyle starczy. Gdyby męskość była łatwiejszym stanem do uzyskiwania od kobiecości, to więcej uznawalibyśmy, że jest męskich mężczyzn, niż kobiecych, atrakcyjnych kobiet. Jest na odwrót. Kobiety nawet przejmując męskie role, mogą być “silne i niezależne” (coraz mniejsza presja na rodzenie, łatwość rozwodów z których kobiety chętnie korzystają, socjal, od kobiet też nie wymaga się już gotowania, oporządzania domu, ani wspierania mężczyzn), nosić męski ubiór (spodnie) nie są krytykowane. Za to wobec mężczyzn zawsze są o wiele bardziej restrykcyjne normy, zachowań, cech, ubioru i tak można wymieniać. I to jest dowód, to jest argument dopiero na daną tezę. Jaki będzie kontrargument? Zapraszam. Inna teza “Problem w tym, że zmiany w kobietach zaszły jeszcze dalej, niż w mężczyznach” I wystarczy wykazać jak to kobiety są takie same jak kiedyś i robią dokładnie to samo. Prościzna dla Was to powinna być. Ale tego nie zrobicie, bo możecie tylko zniżać dyskusję do personaliów, lub do emocji. I oczywiście nadal nie odnosicie się do przemocy psychicznej, coraz częstszych fałszywych oskarżeń za które nie ma kar, za niższe wyroki, za przyzwalanie na alienację rodzicielską, za sfeminizowanie sądów rodzinnych. To są fakty, których nie umiecie przyjąć i z którymi w ogóle nie dyskutujecie bo argumentów brak. To jest typowe emocjonalne podejście skrzywdzonych ludzi moim tekstem. Po prostu obraza majestatu tak reaguje na prawdę. W dyskusji na poziomie nie ma, ale spokojnie życie jest długie, możecie jeszcze się rozwinąć. Wierzę w to. Chyba że jesteście beton-lewak-feminazi, to niestety nie, bo takie osoby nie obchodzą fakty, tylko wiara w ich ideologię. To gorsze niż beton katolski, który nawet Biblii nie czytał, nie zna historii tworzenia religii, zmian jakie zachodziły, wierzy, że można urodzić będąc dziewicą, ale jest pierwszy do oceniania innych. Ale dzięki Bogu (właśnie) ludzkość przechodzi transformację i od religii odchodzi, aby być bardziej racjonalnymi. Potwierdziliście jedynie cytat z tekstu: “Co najlepsze, elity doskonale wiedziały, że znajdą się inteligentni ludzie, którym ten system pasować… Czytaj więcej »

Fenix
Użytkownik
Fenix

Razem, osobno, razem osobno ,to budujące szczęście i rozwój osobisty. Zastój to nieszczęście , walka o dominacje jednego nad drugim , to wyczerpujące i niszczące ich dwoje .

Aida
Użytkownik

Świadomość Związków

Atos wyżej powoływał się na statystyki przemocy wobec kobiet. Ale widzę, że statystyka to nie dowód dla Ciebie. Te statystyki czy to zarówno dotyczące Polski, czy robione przez rożne organizacje są powszechnie dostępne w internecie. Jeśli by cię to interesowało to byś poszukał. Ale ciebie nie interesują fakty, bo Ty masz swoja własną tezę i nie przyjmujesz innych argumentów.

No to proszę o dowody na te cierpienia i na to jak nie cierpieli mężczyźni. Proszę też na dowody, że kobiety częściej pomagają mężczyznom, niż mężczyźni kobietom…

Czy Ty pytasz o Polskę czy o cały świat. Bo widzisz w Polsce, czy generalnie w Europie kobiety mają całkiem dobrze, brak wojen, możliwość rozwoju osobistego jeśli mają na to ochotę, bądź możliwość zajmowania się domem. Mają wolność, mają wybór. Afryka, Azja bez rozdrabniania się, bo to kawał rozległej wiedzy nie mają już tego komfortu. O ile w miastach kobiety mają lżej, bo mogą pracować i mogą żyć po europejsku, o tyle na wsiach wartość kobiety jest mierzona tym, czy i ile dzieci jest w stanie urodzić.

Tutaj troszkę o Afryce: https://www.salon24.pl/u/mojademokracja/402333,o-sytuacji-kobiet-w-afryce

Tutaj ogólna sytuacja kobiet w niektórych krajach: https://www.polityka.pl/galerie/1754216,1,10-najbardziej-niebezpiecznych-panstw-dla-kobiet.read

Szkoda pięknej soboty na kłótnie. Żegnam

Świadomość Związków
Gość

Prawie udało Ci się rozmawiać niepersonalnie oprócz jednego zdania. Brawo.

Te statystyki to półprawda. Ogólnie statystyka jest jak bikini, dużo pokazuje ale zakrywa najważniejsze, dlatego trzeba o nich dyskutować. Morderstw nie można ogólnie negować, ale
– mężczyźni giną z rąk mężczyzn jeszcze częściej (polecam choćby http://www.realsexism.com/), więc argument że kobiety cierpią bardziej jest bzdurą. Ogólnie zdecydowanie częściej mężczyźni cierpią z rąk innych mężczyzn, a jeśli kobiet to na innym polu niż fizycznym z racji tego że oczywiście kobiety są słabsze fizycznie i bardziej boją się kary
– kobiety stosują przemoc psychiczną, która może eskalować w przemoc fizyczną mężczyzny. wiele lat wkurzania może do tego prowadzić. podobnie z matkami, które pod przykrywką kultu świętej matki zawsze dobrej dla dzieci – mogą stosować przemoc
– statystyki policyjne dopiero są zakłamane, ponieważ po pierwsze wierzy się kobietom niezależnie jak się wykreują na ofiary (niebieskie karty za plecami bez dowodów, prowokowanie awantur, wyolbrzymanie płaczu), a mężczyzn wyśmiewa, gdy zgłaszają że np. kobieta ich bije. mężczyźni nie zgłaszają się po pomoc, ponieważ mamy kulturę męskiego maczo, który zagryza zęby i walczy z przeciwnościami, a nie “płacze”. mowiłem zatem że przemoc wobec mężczyzn jest niedoszacowana ponieważ mężczyzna nei może być ofiarą.

Zresztą sami to udowadniacie swoimi personalnymi wycieczkami o skrzywdzeniu, jakby to nawet była prawda, to powinno chcieć się pomóc takiemu człowiekowi niż go deprecjonować w dyskusji. Mówienie “to sobie bądź ofiarą” jest denne, bo dyskutujemy o ogóle czy płcie tak mogą i jak są ofiary męskie traktowane, a jak żeńskie. Oczywiście że z powagą żeńskie, a z lekceważeniem męskie.

Inna sprawa, że coraz głośniej mówi się o tym, że ponad 50% zgłoszeń o przemoc domową jest FAŁSZYWYM OSKARŻENIEM (np. badania Kanina). O tym trąbię. W statystykach policyjnych nie ma ukazania co dokładnie zrobił mężczyzna i na czym polegała jego wina, a jaki był udział kobiety w zdarzeniu. Nawet w toksycznym związku próbuje się pokazać kobietę jako wyłączną ofiarę, mimo że jej odpowiedzialność to nawet przyzwalanie na to latami, czasem prowokacje, intrygi i zdrady, ale to się ucisza, a mężczyzna reaguje agresją bezpośrednią, a potem jest winiony sam.

Artykuł jest o cywilizacji zachodniej, o feminizmie, więc z Afryką wyjeżdżać nie ma sensu. Uderz w stół. Żegnam :)

Świadomość Związków
Gość

Panie atos a pan umie coś innego niż obrażanie? Bo nie widać. Największy ferment i manipulacje siejesz pan ty, więc panie idź pan na swoje piętro, że tak zaferdkuję ;-)