„Madonna Kłodzka” – skarb sztuki średniowiecznej

Opublikowano: 04.04.2020 | Kategorie: Historia, Kultura i sport, Publicystyka, Publikacje WM, Wierzenia

Liczba wyświetleń: 505

Z każdym skarbem sztuki związane są różne osobliwości, a czasem dramatyczne wydarzenia oraz sprawy natury zagadkowej. Pewien osobliwy sekret kryje w sobie gotycki obraz „Madonna Kłodzka”. Dzieło to należące do arcydzieł średniowiecznej sztuki znajduje się — po wielu burzliwych wydarzeniach z nim związanych — w Galerii Malarstwa w Berlinie. Obok wielkich wartości artystycznych obraz ten zawiera w sobie zagadkowe przedstawienie wizerunku arcybiskupa praskiego Arnošta z Pardubic. To nie przypadek, że o tej postaci po raz wtóry wspominamy, gdyż z jego osobą wiążą się wspaniale fundacje artystyczne na Ziemi Kłodzkiej.

Zanim zajmiemy się sekretną sprawą dotyczącą tego arcydzieła, nieco więcej powiedzieć trzeba o samym obrazie. Dzieło jest dużych rozmiarów, bo aż 186 cm x 95 cm. Zostało namalowane na desce z topoli, pokrytej lnianym płótnem, z podkładem kredowym. Obraz ten jest częścią niezachowanego tryptyku ołtarzowego. Pochodzi z około 1350 roku. „Madonna Kłodzka” ufundowana przez praskiego Arcybiskupa Arnošta z Pardubic powstała zapewne w Pradze w kręgu malarskim Mistrza Ołtarza z Wyższego Brodu. Arnošt z Pardubic przeznaczył ten obraz do kościoła Augustianów w Kłodzku. „Madonna Kłodzka” pozostała w tym mieście przez kilka następnych stuleci.

Dzieło przedstawia siedzącą na tronie Maryję z Dzieciątkiem. Maryja została przedstawiona jako dostojna królowa w ozdobnych szatach z koroną na głowie, z jabłkiem i berłem w ręce, na kolanach zaś trzyma dzieciątko Jezus, które swoimi rękoma chwyta palce Matki. Dostojna Madonna siedzi na niezwykłym tronie mającym postać olbrzymiej architektury przypominającej wręcz fasadę świątyni gotyckiej. W otoczeniu Madonny znajduje się kilka aniołów adorujących Królową Nieba. W górnej części pod baldachimem po bokach rozmieszczono lwy. W dolnej części obrazu w prawym rogu umiejscowiono portretowy wizerunek arcybiskupa Arnošta z Pardubic, fundatora tego dzieła. Przedstawiono go klęczącego w stroju pontyfikalnym, ze złożonymi rękoma w geście modlitewnym. Obok stoi długa cienka laska zakończona krzyżem. Na stopniach tronu Maryi, w pobliżu arcybiskupa widoczne są należące do niego insygnia władzy duchownej: mitra, pastorał, rękawice z pierścieniami. W tym sposobie umieszczenia insygniów władzy biskupiej kryje się coś zagadkowego.

Przedstawianie wizerunku dostojnika kościelnego adorującego Madonnę z Dzieciątkiem należy do znanych tematów w sztuce sakralnej. Motyw ten, przedstawienie fundatora dzieła jako oranta, występował w rzeźbie nagrobnej, w epitafiach, w ołtarzach i w malarstwie. W sztuce kościelnej pod wpływem nauki o Świętych Obcowaniu i Wstawiennictwie Świętych oraz o uczestnictwie dusz żywych i umarłych w adoracji Mszy Świętej przedstawianie oranta, czyli osoby adorującej, było powszechne. Jednak w przypadku Madonny Kłodzkiej — w końcu części ołtarza — mamy do czynienia z czymś znacznie szczególniejszym, powiedzmy zagadkowym. Sprawa dotyczy sposobu umiejscowienia insygniów władzy biskupiej. Zwróćmy uwagę na to, że dostojników kościelnych adorujących Madonnę przedstawiano zwykle z mitrą na głowie, z pastorałem w ręce oraz posiadających wszystkie oznaki godności i władzy kościelnej. Obraz „Madonna Kłodzka” przedstawia zupełnie coś odwrotnego. Do rzadko spotykanych w sztuce należało przedstawianie dostojnika kościelnego w skromny sposób. Tutaj Arnošt złożył wszystkie swoje insygnia władzy i godności kościelnej u stóp tronu Maryi, a więc został przedstawiony w zupełnie inaczej, niż nakazywały ówczesne zwyczaje portretowania duchownych wyższej rangi. Uważny obserwator spostrzeże znacznie więcej. Otóż arcybiskup Arnošt z Pardubic ma na głowie tonsurę (jaką nosili mnisi). Dlaczego ten uwielbiany w całym królestwie Czech dostojnik był tak bardzo skromny, że przedstawiono go bez insygniów w ręce i z mnisią tonsurą?

To właśnie jest tym sekretem obrazu „Madonna Kłodzka”. Jak wiemy, dzieło to powstało z fundacji osobistej arcybiskupa Arnošta, zatem musiał on mieć wpływ na tego rodzaju przedstawienie. Kluczem do rozwiązania sekretu jest pewne wydarzenie, jakie miało miejsce w jego dzieciństwie. Chodzi o wspomnianą już w poprzednio wizję Matki Boskiej. Miała ona duży wpływ na jego duchowość. Przyczyniła się do wzbudzenia u naszego bohatera gorliwej religijności duchu maryjnym. Przeżycie wizji z dzieciństwa uczyniło z dumnego młodzieńca skromnego i pobożnego człowieka. Zrozumiał, jak bardzo był niegodny łaski Maryi. Ta świadomość wycisnęła piętno na jego życiu. To jemu przypisywała tradycja fundowanie figurek Maryi z Dzieciątkiem na Ziemi Kłodzkiej. To on fundował „Madonnę Kłodzką” dla Augustianów w Kłodzku, a w tymże klasztorze miał własną celę, w której niekiedy spędzał czas jako mnich. Będąc fundatorem „Madonny Kłodzkiej”, w poczuciu pokory, życzył sobie, aby jego wizerunek przedstawiono jak najskromniej. Jego pobożność odzwierciedla mnisia tonsura, a skromność ofiarowanie insygniów biskupich przed tronem Maryi.

Arcybiskup Arnošt z Pardubic jako fundator musiał być świadomy treści ideowych „Madonny Kłodzkiej”, przedstawiono go klęczącego przed tronem Maryi — Królowej Nieba, Królowej Niebiańskiego Jeruzalem — Stolicy Mądrości i Łaski Bożej. W tym obrazie została zawarta wielka teologia maryjna. Pod względem ikonograficznym mamy tutaj do czynienia z typowym dla średniowiecza motywem w sztuce, zwanym Tronem Mądrości (Sedes Sapientiae).

Zatem rozwiązaliśmy już sekret „Madonny Kłodzkiej”. Pozostała nam jeszcze druga ciekawa sprawa — burzliwe dzieje, jakie spotkały ten obraz. Jak wiemy, wizerunek znajdował się u Augustianów w Kłodzku. W czasie wojny trzydziestoletniej (1618—1648) klasztor ten został zniszczony, a obraz uratowany, co ciekawe, przez pewnego protestanckiego szlachcica. Wojna trzydziestoletnia była konfliktem między katolikami a protestantami, a ci ostatni są przeciwnikami kultu świętych i kultu Maryjnego. Z ich strony dochodziło wtedy do czynów obrazoburczych, a tutaj zdarzyło się coś odwrotnego. Zachwycony pięknem tego obrazu protestancki szlachcic ratuje go przed zniszczeniem.

Z biegiem czasu Madonna Kłodzka trafiła do kłodzkiego klasztoru Franciszkanów. Znajdowała się tam aż do początku XIX wieku. Wtedy to kłodzki malarz, Ludwig Bittner (zm. 1835 r.) przeprowadził renowację obrazu i sprezentował go Gimnazjum w Kłodzku. Tam wisiał on w pokoju nauczycielskim do 1902 roku. Następnie przeszedł dziwne koleje. Gimnazjum miało trudności finansowe i aby je rozwiązać, postanowiło sprzedać obraz do Muzeum w Berlinie za dużą sumę 8500 marek. W czasie II wojny światowej ten cenny skarb sztuki musiał opuścić Berlin i przechowywany był w Zachodnich Niemczech. Z czasem wpadł w ręce Amerykanów i po wojnie powędrował do USA. Tam wielokrotnie pokazywano go publicznie. Brał udział w wystawach i wzbudzał zainteresowanie. W początkach lat pięćdziesiątych obraz powrócił do Niemiec i po kilku wystawach osiadł na stałe w Berlinie.

Nie istnieje żadne dzieło sztuki pochodzące z Ziemi Kłodzkiej, które odbyło aż tak wielką wędrówkę. Dziś każdy oglądający „Madonnę Kłodzką” powinien czułym okiem spojrzeć na arcybiskupa Arnošta i w duchu przywołać osobliwą historię z jego życia — wizję objawienia Maryi, która stała się przyczyną wielkiej pokory, ale też zainspirowała sztukę Hrabstwa Kłodzkiego.

Postscriptum

Wyjaśnienia wymaga pewna sprawa dotycząca źródeł pobożności Arnošta z Pardubic. W 1310 roku młody Arnošt uczęszczał do kłodzkiej szkoły klasztornej, udał się wraz z kolegami szkolnymi do kościoła Joannitów na nabożeństwo. Podczas wieczornych nabożeństw dumy młodzieniec, syn kasztelana kłodzkiego, stanął przed ołtarzem, na którym znajdowała się drewniana figura Matki Boskiej z Dzieciątkiem. Podczas śpiewania przez Arnošta i jego kolegów hymnu Salve Regina zdarzyło się coś nadzwyczajnego. Na oczach młodego i pysznego Arnošta figura Madonny z Dzieciątkiem jakby ożyła. Maryja poruszyła głową i odwróciła swoje oblicze od pysznego wtedy od niego. To wydarzenie, spisane zresztą osobiście przez Arnošta pod koniec jego życia, poruszyło jego sumieniem i wzruszyło tak bardzo, że z dumnego młodzieńca stał się on z biegiem lat wielkim czcicielem Maryi. Ta wizja maryjna, chociaż współcześnie niemożliwa do zweryfikowania stała się spiritus movens religijności arcybiskupa Arnošta z Pardubic i zainspirowała maryjną religijność w dawnym Hrabstwie Kłodzkim.

Autorstwo: Marek Sikorski
Źródło drukowane: „Ziemia Kłodzka. Na granicy legendy i wiary”
Źródło internetowe: WolneMedia.net


TAGI:

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.