Linie lotnicze zapłacą kobiecie za udział w psychoterapii

Opublikowano: 01.01.2023 | Kategorie: Prawo, Społeczeństwo, Wiadomości ze świata

Liczba wyświetleń: 1657

Linie lotnicze zostały zobowiązane do opłacenia modelce „plus size” terapii odchudzającej po tym, jak nie wpuściły jej do samolotu ze względu na jej nadwagę. Kobieta pozwała linie za to, że poczuła się jak „gruby potwór”.

https://www.youtube.com/watch?v=G1sEAF4YvPo

38-letnia Brazylijka Juliana Nehme – na co dzień influencerka, opowiedziała w mediach, że linie Qatar Airways nie zezwoliły jej wejść na pokład samolotu lecącego z Bejrutu do Doha z uwagi na jej znaczną nadwagę. Kobieta stwierdziła, że przewoźnik, zamiast zaoferować jej zwrot za zakupiony bilet w wysokości 830 funtów, nakazał jej wydanie dodatkowych £2480 na bilet w pierwszej klasie, gdzie siedzenia są znacznie większe. Pani Nehme opowiedziała o tej męce podczas rozmowy z mediami w swojej ojczyźnie.

Juliana Nehme została ostatecznie w Libanie z matką, a do Doha wróciła jedynie jej siostra i siostrzeniec. W rozmowie z brazylijskimi mediami influencerka przyznała, że poczuła się jak „gruby potwór”. „To było takie uczucie, jakbym nie była dla nich istotą ludzką. Byłam grubym potworem, który nie mógł wejść na pokład. To było okropne. Nigdy nie wyobrażałam sobie, że spotka mnie coś takiego. Boli mnie teraz wspomnienie, jak bardzo się za to obwiniałam, bo bardzo się obwiniałam, kilka razy nawet prosiłam mamę o przebaczenie. Powiedziałam: »Mamo, wybacz mi, bo taki stan rzeczy uniemożliwił ci powrót do domu«. A ona powiedziała, że to nie moja wina” – wyznała w mediach rozżalona Nehme.

Młoda Brazylijka postanowiła pójść z całą sprawą do sądu, aby nagłośnić naganne jej zdaniem zachowanie załogi samolotu Qatar Airways i wywalczyć od linii lotniczych przeprosiny wraz z odszkodowaniem. Jak donosi dziennik „Daily Mail”, na rozprawie sądowej w Sao Paolo sędzia przychyliła się do pozwu złożonego przez Nehme i zobowiązała linie lotnicze do opłacenia Brazylijce psychoterapii, by kobieta mogła przepracować cierpienie, które przeżyła w związku z niewpuszczeniem jej do samolotu. Terapia ma się składać z „cotygodniowej sesji terapeutycznej o wartości 63 funtów przez okres co najmniej jednego roku, w sumie 3000 funtów”. Sędzia Renata Martins de Carvalho powiedziała, że „przyznanie [kobiecie] pilnej pomocy jest rozsądnym i proporcjonalnym środkiem zapewniającym jej przezwyciężenie stresującego i traumatycznego wydarzenia”.

Linie Qatar Airways odniosły się do sprawy w oświadczeniu przekazanym „Daily Mail”. „[Linie Qatar Airways] traktują wszystkich pasażerów z szacunkiem i godnością oraz zgodnie z praktykami przyjętymi w branży, a podobnie jak w większości linii lotniczych od każdego, kto zajmuje przestrzeń współpasażera i nie może zapiąć pasów bezpieczeństwa lub obniżyć podłokietnika, mogą wymagać zakupu dodatkowego siedzenia zarówno ze względów bezpieczeństwa, jak i dla wygody i bezpieczeństwa wszystkich pasażerów. […] Pasażerka, o której mowa, była początkowo na lotnisku w Bejrucie wyjątkowo niegrzeczna i agresywna w stosunku do personelu przy odprawie, gdy jedna z podróżujących z nią osób nie przedstawiła dokumentacji PCR wymaganej do wjazdu do Brazylii. W rezultacie poproszono o interwencję ochronę lotniska, ponieważ personel i pasażerowie byli bardzo zaniepokojeni jej zachowaniem” – zaznaczył rzecznik linii.

Linie lotnicze mają nie lada orzech do zgryzienia, jeśli chodzi o osoby otyłe, ponieważ z jednej strony narażają się na zarzut „fat shamingu”, a z drugiej narażają się pasażerom, którym ludzie otyli zwyczajnie przeszkadzają w podróży. Niedawno na łamach „Polish Express” pisano, że pasażerka linii American Airlines otrzymała rekompensatę za to, że musiała lecieć samolotem w niekomfortowych warunkach przez trzy godziny „uwięziona” między dwiema otyłymi osobami. „Nie obchodzi mnie, czy to złośliwe. Całe moje ciało jest obecnie dotykane bez mojej woli. Nie mogę nawet obniżyć podłokietników po obu stronach, bo nie ma pieprz***go miejsca. Mam dość zachowywania się tak, jakby otyłość w takim stopniu była normalna. Zapewniam, że tak nie jest. Jestem tak cholernie wściekła, że brak mi słów. Jeśli potrzebujesz przedłużenia pasa bezpieczeństwa, jesteś ZBYT GRUBY, ABY BYĆ W SAMOLOCIE. Kup dwa miejsca lub nie lataj” – napisała w mediach społecznościowych wściekła pasażerka.

Autorstwo: Marek Piotrowski
Źródło: PolishExpress.co.uk


TAGI: , , , , ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

1 wypowiedź

  1. Irfy 02.01.2023 16:08

    Poczuła się jak gruby potwór? No to w końcu poczuła się właściwie, bo jest grubym potworem. Z początku, kiedy tylko przemknąłem po artykule wzrokiem, myślałem, że te 830 funtów to jej waga! 🙂 Ale nie, aż tak źle to nie jest. Babsko przy wzroście 170 cm waży “tylko” 150 kilogramów. Powinni jej powiedzieć, że nie wejdzie, bo jak wejdzie, to samolot będzie się przechylał na skrzydło i się rozbije. Taka waga to prawie trzy razy tyle, ile przy takim samym wzroście waży moja żona.

    Przepraszam, ale takie osoby powinny kupować 2 albo nawet trzy miejsca w samolotach. I wtedy nikt nie będzie się czepiał. A wszelkie jęki o “chorobach i hormonach” można włożyć między bajki. W Oświęcimiu też wszyscy mieli hormony i inne zaburzenia, ale takich egzemplarzy nie było nawet wśród strażników i esesmanów. Żeby upaść się tak monstrualnie trzeba żreć jak potwór. Zamiast psychoterapii powinni babie opłacić kilkumiesięczny pobyt w klatce. Na czarnym chlebie i marchewce. Po wyjściu miałaby “przepracowanych” kilka problemów na raz.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.