Kto w Polsce jeszcze czyta książki?

Opublikowano: 25.12.2015 | Kategorie: Kultura i sport, Wiadomości z kraju

Liczba wyświetleń: 4

Z opublikowanych badań czytelnictwa przeprowadzonych przez Bibliotekę Narodową i TNS Polska wynika, że w zeszłym roku zaledwie 41% Polaków przeczytało przynajmniej jedną książkę. Połowa naszych rodaków nie sięgnęła nawet po tekst dłuższy niż trzy strony. Wielu księgarniom grozi bankructwo. Czy Polska stanie się czytelniczym pustkowiem?

Aż 19 mln Polaków nie miało w ostatnim roku w rękach ani jednej książki. Do tego 6,2 mln osób znajduje się poza kulturą pisma, czyli nie przeczytało żadnej książki ani nic z prasy. Według raportu średni czas jaki poświęca się w Polsce na zgłębianie tekstu to 6,5 godziny tygodniowo. Dla porównania, średni czas, jaki spędza się przed telewizorem to 4 godziny dziennie, co daje 28 godzin tygodniowo.

Badanie Eurobarometru wskazuje, że w ostatnich latach w Szwecji aż 90% osób przeczytało przynajmniej jedną książkę, w Holandii – 86%, a w Polsce – tylko 56%. To poziom Bułgarii i Rumunii. Gorzej wypadają tylko Grecja i Portugalia. Co możemy zrobić, aby tytuł „Zbrodnia i kara” nie kojarzył się większości ludzi z kodeksem karnym, a „Buszujący w zbożu” z poradnikiem rolniczym? Najlepszym wzorcem jest Szwecja i Dania. Programy rozwoju czytelnictwa są tam oparte głównie na wspieraniu bibliotek, czyli zapewnienie bezpłatnego dostępu do książki. Kluczem do sukcesu skandynawskich bibliotek jest też ich stale aktualizowany, dostosowany do zainteresowań lokalnych społeczności katalog książek oraz dogodna lokalizacja placówek.

Narodowy Program Rozwoju Czytelnictwa prowadzony przez Ministerstwo Kultury także stawia w dużej mierze na biblioteki – wciągu następnych sześciu lat, ma silnie wspierać zarówno rozwój ich infrastruktury, jak i rozszerzanie katalogów.

To, że nie czytamy, przekłada się na cały rynek – na wydawnictwa, księgarnie, a przede wszystkim na ofertę. Według danych Biblioteki Analiz w 2014 roku przychody wydawców były niższe o blisko 7,5% niż w roku – to spadek o 200 mln zł. Najczarniejszy scenariusz zakłada, że w ciągu najbliższych kilku lat zbankrutuje nawet połowa księgarń. Pracę może stracić 5-6 tys. osób.

Obecnie cena książki na poziomie 50 złotych to dla większości Polaków towar luksusowy i rarytas, na który mogą sobie pozwolić jedynie na specjalne okazje. Rynek strasznie przetrzebił się odkąd wprowadzili VAT na książki. Księgarnie, tak jak wytwórnie płytowe chcą sobie dorobić, windują ceny, a potem jest wielkie zdziwienie, bo ludzie pirackie utwory ściągają, albo kupują w sieci, gdzie jest niekiedy dużo taniej. A na tym wszystkim najbardziej cierpią autorzy.

Przyszłością są książki elektroniczne – audiobooki oraz e-booki: odchodzi koszt drukarni, papieru, hurtowni, księgarni, transportu i cena jest niższa. Alternatywą są również biblioteki, gdzie można wypożyczyć książki. Ministerstwo Kultury wesprze budowę lub modernizację 245 bibliotek gminnych, na co łącznie pójdzie 150 mln zł. Regularnie dofinansowuje 2,4 tys. bibliotek, które kupiły już milion nowych książek, wspiera też imprezy, dzięki którym biblioteki stają się ważnymi miejscami dla lokalnych społeczności.

Autorstwo: Preston
Źródło: ZmianyNaZiemi.pl

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

14
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
jeszcze
Użytkownik
jeszcze

Zgadza się, z jednej strony książki są drogie, z drugiej strony zaś ludzie wolą lasować sobie mózgi przed telewizorem lub komputerem.
U mnie w domu, telewizor stoi spakowany w kartonie i nieużywany od paru lat. Mój 9-letni syn czyta do 15 książek miesięcznie, ale jestem przekonana, że gdyby miał telewizor i nieograniczony dostęp do komputera, nie miałby czasu czytać. Dzieci często nie mają dziś okazji przekonać się, że książki mogą być interesujące, bo żeby się o tym przekonać trzeba przeczytać choć kilka pozycji (i jeszcze umieć czytać). Czytanie wymaga jednak trochę wysiłku umysłowego i fizycznego (chociażby trzeba się przejść do biblioteki), a większości najzwyczajniej nie chce się wysilać.

agama
Użytkownik

E tam ceny, nawet nowości spokojnie można taniej znaleźć w google, są dobre oferty na przedsprzedaży też, więc dla chcącego nic trudnego. Problem, że Polacy nie chcą przeczytać nawet 1 książki miesięcznie (wydatek 30-50 zł to żaden wydatek). Inteligencje niestety wybito za II w. ś., więc zostały tylko lemingi.

razowy40i4
Użytkownik
razowy40i4

A ja się zastanawiam jak to jest – skoro ludzie nie czytają to na jakim patencie ‘’ celebryty’’ albo ‘’dziennikarze ‘’co chwile coś tam wydają jakieś swoje wspomnienia przepisy czy jakieś inne złote myśli ? czy dzięki promocji i znanemu nazwisku udaje się coś tam zarobić czy może to jakiś mechanizm typu lisek wydaje książkę fundacja Batorego zamawia na ‘’ papierze’’ 100 tyś sztuk dzięki czemu w pełni legalnie linio dostaje wynagrodzenie którego nie trzeba przepierać za np. wspieranie ‘’demokracji’’ ?

jj44
Użytkownik
jj44

@agama

dniówka lub pół dniówki za książkę w kraju z którego wyjechało 10% ludzi, na walizkach siedzi milion chętnych na wyjazd a połowa z tych co siedzi tu ledwo ciągnie od 1 do 1?

agama
Użytkownik

Znam takich co.ledwo ciągną,ale na fajki i alkohol zawsze mają. Poza tym biblioteki są, tania książka i antykwariaty

sandvinik
Użytkownik
sandvinik

książki są drogie, 90% tytułów z beletrystyki to w mojej ocenie chłam, był czas że był bum na nowych autorów, pisarzy, celeby się wzieły za pisanie to i przysypali samą masą tych nielicznych dobrych.

pamietacie pierwsze wydania Harrego Pottera? to było 4-5 lat przed Potteromanią. dopiero potem reklama i cały show.

statystyki obejmują tych którzy czytają ebooki?
i drugie pytanie-czemu np biblioteka narodowa nie zrobi listy tytułów wszystkich książek wydawanych w kraju? a tak-jak coś nie jest w empiku to nie istnieje.

vannamond
Użytkownik
vannamond

W kraju w ktorym sedziowie trybunalu konstytucyjnego zarabiaja tyle ile ksiegowy na bawarskiej wsi ludzie nie maja czasu ani wyobrazni na czytanie ksiazek zajeci wiazaniem konca z koncem za niewolnicze dniowki.

hashi
Użytkownik
hashi

Książka 30 -50 zł dwa razy do roku. Fajki 12 zł co 2 dni. Impreza w klubie 100 zł co 2 tyg. Gra na konsole 200 zł 2 razy w roku. Raczej to nie koszty tylko bardziej to że teraz wszystko jest za darmo w internecie. Sporo też korzysta z e-bookow na czytnikach kindle, sam mam taki ale te 2 książki papierowe przez rok kupię.

Szaman
Użytkownik
Szaman

Z tymi cenami to głupoty pleciecie. Tzn książki są drogie (Szczególnie te nowe albo na topie) ale nie to, moim zdaniem, jest przyczyną tak niskich statystyk. Ja np nie byłem w bibliotece już parę lat a rocznie czytam kilkanaście a czasem i kilkadziesiąt książek. Powód? żeby iść do biblioteki muszę poświęcić czas. Często mi nie po drodze. Jak już do niej pójdę to muszę mieć kartę biblioteczną za którą muszę płacić. Są to śmieszne pieniądze w postaci paru złotych na rok ale jednak za te pieniądze można czasem wyhaczyć książkę na jakimś bazarku. Ponadto mam limit czasu na przeczytanie tej książki i potem muszę lecieć żeby ją oddać w terminie a jak nie to znowu kara pieniężna za którą mógłbym se kupić następną książkę. mało tego jak już pójdę do tej biblioteki to rzadko kiedy się zdarza że w ogóle mają tytuły które mnie interesują. tak wiec nawet jak już pójdę i zapłacę za kartę roczną to nie mam gwarancji że mi się ona na cokolwiek przyda bo po co mam chodzić i marnować swój czas ( który mógłbym np poświęcić na czytanie) na chodzenie do biblioteki i przeszukiwanie jej zasobów w nadziei znalezienia czegoś interesującego jak istnieje ryzyko że nic nie znajdę?

Jeśli chcą podwyższyć te statystyki to niech zaczną po postu dbać o dofinansowanie bibliotek na takim poziomie żebym nie musiał ponosić dodatkowych opłat albo najlepiej żeby zasoby biblioteczne zawierały w rzeczy samej książki których ludzie szukają a nie to samo co na bazarkach ze starymi książkami za 2 zł na który i tak chętniej pójdę bo jest nadzieja że pośród masy oklepanych romansidełek i kiepskich kryminałów znajdę jakiegoś białego kruka za 2-5 zł który potem na dodatek wzbogaci moja prywatna bibliotekę i będzie służył również innym członkom mojej rodziny w dowolnej chwili w której zechcą sięgnąć na półkę .

Ponadto posiadajac własne zbiory pożyczam innym i inni odwzajemniaja się tym samym więc na zasadzie barteru mam dostęp do nowości, na które mnie akurat nie stać, za darmo i przy okazji tą samą możliwość daję innym.

adambiernacki
Użytkownik
adambiernacki
Rozbi
Użytkownik
Rozbi

Dla mnie skanadlicznie wysoka jest cena e-booków – kosztują prawie tyle co papierowe wydania – mają 23% podatek VAT.
Ja ostatnimi czasy kupuje książki tylko i wyłącznie z internetowych antykwariatów – więc pewnie w statystykach nie widnieje. Poza tym metodologia badań też budzi wiele wątpliwości i śmiem uwazać że baardzo odbiegają od rzeczywistości.

Abaddon
Użytkownik
Abaddon

A ja po prostu korzystam z bibliotek. Lubię czasem kupić książkę, ale nie mam za bardzo pieniędzy, więc szkoda mi wydać 30-50zł na coś co jest jednorazowego użytku – wolę te pieniądze przeznaczyć na płyty, których można słuchać wielokrotnie. Zaznaczam, że nie palę i prawie nie piję. Poza tym jak się głębiej nad tym zastanowić (a piszę to jako człowiek, który od dziecka przeczytał setki książek – czasami jedną tygodniowo), tak naprawdę to tylko rozrywka. Oczywiście bardziej wartościowa niż pranie mózgu w telewizji, czy komputer – ale jednak. Trzeba się naszukać, żeby znaleźć książki, z których naprawdę można się czegoś dowiedzieć. Interesuję się historią i początkami ludzkości – znalezienie pozycji wyłamującej się z bajek religii ewolucyjnej jest naprawdę trudne. Na szczęście jest internet.

jeszcze
Użytkownik
jeszcze

“Trzeba się naszukać, żeby znaleźć książki, z których naprawdę można się czegoś dowiedzieć. ”

Zgadza się, takich książek w bibliotekach nie znajdziemy. Dlatego te wartościowe pozycje zawsze kupuję i to obowiązkowo w wersji papierowej, by mieć pewność, że treść się nie zmieniła “przypadkiem”.

mr_craftsman
Użytkownik
mr_craftsman

@1 jak widać czytanie dużej ilości książek nie zawsze pomaga w rozumieniu podstaw funkcjonowania świata.

-wysoka cena książek to nie żaden “wolny rynek” tylko zwyczajnie mały rynek.
Każda książka to wysokie koszty stałe (np.projekt, łamanie, tłumaczenie, etc.)
Każdy z tych kosztów jest obłożony wysokimi podatkami, np podatkiem ZUS.

-bestsellery finansują wydawanie właśnie tych “pozycji specjalistycznych”.
Za rozreklamowany 1 bestseller sprzedany z lekką nadwyżką – można wydać kilka pozycji specjalistycznych w cenie takiej, że ktoś to kupi.

Rynek jest rynkiem leminga – stąd pęd na reklamowany chłam.
Książki specjalistyczne nigdy nie zwracają nawet kosztów stałych, więc i tak miło, że ktoś chce to wydawać. Oczywiście, trzeba to skądś finansować, więc trzeba wydać kilka sztuk reklamowanego chłamu i liczyć, że lud wykupi – aby móc wydać kilkanaście specjalistycznych pozycji, które kupi mniej niż 500 osób.
A nieraz nawet mniej niż 100…..

Jak mają nie wspierać “koszmarów” skoro to koszmary finansują resztę ?
Widać tu brak podstaw myślenia przyczynowo-skutkowego….

A czemu książki są tańsze pół roku po premierze ?
Magazynowanie i przechowywanie też kosztuje !
Lepiej sprzedać ze stratą i uwolnić środki, niż wydawać pieniądze na magazynowanie a potem na utylizację…..