Kosmiczne ujawnienie – Doniesienia z wnętrza Ziemi

Opublikowano: 28.10.2018 | Kategorie: Paranauka, Publicystyka

Liczba wyświetleń: 3609

„Kosmiczne ujawnienie” („Cosmic Disclosure”) to seria wywiadów Davida Wilcocka z informatorem Coreyem Goodem (na ilustracji). Nie wiemy, czy przedstawione informacje są prawdziwe, gdyż nie sposób ich zweryfikować, dlatego przedstawiamy je w celach poglądowych, aby każdy czytelnik „Wolnych Mediów” mógł wyrobić sobie własną opinię.

– Witamy w programie “Kosmiczne ujawnienie”, nazywam się David Wilcock i jesteśmy tu razem z Coreyem Goode,. Zakończyliśmy na tym, że zobaczyłeś grupę osób idących w twoim kierunku, z którymi był Gonzalez. Wszyscy włączając Gonzaleza byli ubrani w podobne szaty.

– Tak.

– Zacznijmy od tego miejsca. Co wydarzyło się następnie? Ile osób szło w twoim kierunku?

– Razem z Gonzalezem było ich pięcioro.

– Ok.

– Zatrzymali się w połowie drogi od miejsca w którym stałem. Podszedł do mnie tylko Gonzalez by mnie przywitać. Wyciągnąłem rękę na powitanie, a on wtedy uniósł ręce w górę i powiedział, że nie chce jeszcze raz przechodzić przez ceremonię oczyszczania dlatego nie może mnie dotknąć. Powiedział, że również będę musiał przejść przez taką ceremonię, po czym udaliśmy się w tym kierunku. W grupie, z którą przyszedł Gonzalez było trzech mężczyzn i kobieta, wszyscy mieli kaptury na głowach. Kobieta miała białe włosy oraz niebieskie oczy, które były większe od naszych. Miała bardzo bladą skórę.

– Jakiego była wzrostu?

– Była mojego wzrostu, ja mam 185 cm, i miała na sobie płaskie sandały.

– Czy patrzenie na nią napawało przerażeniem?

– Ależ skąd. Była zachwycająca.

– Była więc piękną kobietą?

– Bardzo atrakcyjną. Wyglądała inaczej, ale była bardzo atrakcyjna.

– W jaki sposób wyglądała inaczej?

– Miała pociągłe rysy twarzy. Mam na myśli bardzo pociągłe rysy twarzy.

– Jej twarz była bardziej pociągła?

– Tak. Jej oczy były większe. Była blada. Miała białe włosy. Ewidentnie wyglądała inaczej.

– Gdybyśmy zobaczyli kogoś takiego na ulicy pewnie pomyślelibyśmy – och, co tej kobiecie jest?

– Na pewno zwróciłaby uwagę. Nie mogłaby chodzić pomiędzy nami bez zwracania na siebie uwagi.

– Dokładnie, a jak wyglądali pozostali?

– W jej grupie mieli białe i blond włosy. Pozostali mieli brązowe włosy, a niektórzy nawet czarne. Nie wszyscy wyglądali tak samo i mieli białe włosy. Ona była naprawdę wysoka i bardzo szczupła, ale nie była wątła, jej ręce były bardzo szczupłe.

– Czy pociągłe twarze są charakterystyczne dla większości z nich, czy raczej są bardziej osobliwe?

– Dla większość z nich, tak. Niektórzy z nich, którzy nosili ten sam symbol byli niżsi, naszego wzrostu i mieli też trochę inne ciała, byli bardziej umięśnieni.

– A jaki nosili symbol?

– Złoty symbol Saturna. Były trzy różne. Ludzie, którzy byli gospodarzami tego spotkania mieli różowo-czerwony klejnot w pozycji godziny szóstej. Jedna grupa miała czarny klejnot w pozycji godziny trzeciej. A jeszcze inna grupa miała klejnot w kolorze jadeitu. Wszystkie te trzy grupy były ze sobą genetycznie spokrewnione i współpracowały ze sobą.

– Czy wyszedłeś przez jedne z tych czterech drzwi?

– Tak. Kobieta i dwóch mężczyzn wyszli, pozostawiając trzeciego.

– Nikt z tobą nie rozmawiał poza Gonzalezem?

– Nikt.

– Trochę jest to dziwne zachowanie.

– Sporo takiego było.

– Takie medytacyjne lub zakonne milczenie.

– Tak, był to kompleks świątynny.

– Ok.

– Należało to do części ceremonii.

– Rozumiem.

– Przeszliśmy przez jedne z drzwi i szliśmy tunelem, i kiedy już wydawało się nam, że tunel się kończy, schodził w dół.

– Za drzwiami był tunel?

– Tak. Był to wydrążony korytarz uformowany lub wycięty „laserowo” podobnie jak tamto pomieszczenie.

– Cały z wypolerowanego granitu?

– Wszystko tam było doskonale oświetlone – o źródle tego światła powiem później. Światło dochodziło zewsząd, było idealne, nie rzucało żadnych cieni. Słyszałem odgłosy wody i czułem zapach mokrych kamieni i minerałów.

– Jak w jaskini?

– Dokładnie. Kiedy szliśmy korytarzem w dół, były tam drzwi po których każdej stronie była ośmioramienna gwiazda. Jedna była złota wielkości otwartej dłoni, a druga czerwona, nieznacznie mniejsza, po prawej stronie wejścia i trochę niżej.

– Wchodząc poczuliśmy w pomieszczeniu delikatny podmuch wiatru.

– Kiedy przeszliście przez drzwi, były one po prawej czy po lewej stronie?

– Po lewej stronie.

– Ok.

– Pomieszczenie rozświetliło się w taki sam sposób jak poprzednie. Wyglądało podobnie.

– Też było tak wysokie?

– Nie aż tak wysokie.

– Ok.

– Miało sufit w kształcie kopuły. W miejscu gdzie ściana łączyła się z kopułą był port, z którego wypływał strumień wody, jak wodospad.

– Była tam dziura?

– Około metra szerokości i wypływała z niej woda. Kolor wody był prawie tak biały jak mleko. Pod otworem utworzyły się około 20 cm stalaktyty w białawym kolorze. Woda spływała na tył kobiecego posągu – chyba jakiejś bogini, która trzymała coś w wyciągniętej ręce, nie rozpoznałem co to było.

– Jakie miała włosy? Czy jej włosy były ułożone w pewien sposób?

– Jej włosy były upięte, wystylizowane. Cała była pokryta warstwą minerałów przypominającą osad wapniowy.

– Czy była to postać ludzkich rozmiarów?

– Tak, była ludzkich rozmiarów i stała na podwyższeniu. Woda wypełniała dość wysoki basen. Kamienny basen (dwupoziomowy) był w kształcie koła oraz miał wycięcie przez które woda spływała do niższej i większej części. Niższy poziom był wysoki na około pół metra, był o wiele większyi szerszy.

– Podium na którym stała musiało być dość wysokie?

– Tak. W tym momencie opuścił pomieszczenie człowiek z wnętrza Ziemi, który szedł kilka kroków za nami i stanął za drzwiami. Gonzalez powiedział mi, żebym zdjął ubranie i położył je na filarze obok jego. Opowiedział mi wtedy o ich kulcie Wenus i jak ważną jest dla nich ta ceremonia oczyszczania.

– Co to jest ceremonia oczyszczania?

– Zanim wejdziesz do pewnych świątyń musisz mieć odpowiednie ubranie i musisz oczyścić swoje ciało w określonych basenach.

– Podobnie jak w obrzędach Baptystów?

– Oczyszczasz siebie zanim wejdziesz do świętego miejsca.

– Podobnie kiedy ludzie mówią – że musisz zdjąć buty.

– Tak, tylko…

– Tutaj musiałeś zdjąć wszystko.

– Musiałem zdjąć wszystko. I tak było już tam zimno i wietrzenie. Zdjąłem ubranie i było mi zimno, Gonzalez zaczął się podśmiewać, a wtedy weszła kobieta, która wcześniej jakby nas witała i przyniosła złożone w kostkę szaty, parę ręczników i sandały.

– Weszła kiedy stałeś tam cały nagi?

– Tak. Gonzalez odsunął się by mogła mnie lepiej zobaczyć. Zobaczyła mnie nagiego, zasyczałem tylko, nie byłem zadowolony. Podeszła do mnie i przekazała mi stosik z bielizną, skinęła na mnie tylko i skinęła też w kierunku Gonzaleza, po czym odwróciła się i wyszła z pomieszczenia. Gonzalez przeprowadził mnie przez ceremonię oczyszczania tłumacząc mi której szmatki i którego ręcznika użyć, do której części ciała.

– Kiedy ubrałeś się czy pojawili się inni?

– Tak. Wyszliśmy z pomieszczenia, poprowadzono nas korytarzem w dół. Korytarz skręcał w prawo i schodził w dół, po czym znowu skręcał w prawo i schodził w dół. Kiedy zaczął się rozszerzać weszliśmy do pomieszczenia, które podobnie jak poprzednie miało około 30 metrów wysokości.

– Ok.

– Było olbrzymie – w kształcie prostokąta. Były tam ogromne drzwi przy których stanęliśmy czekając. Najwyraźniej przygotowywaliśmy się na to wielkie spotkanie. Kiedy tak staliśmy zacząłem się rozglądać i pomyślałem sobie o świetle. Wtedy kobieta, która nas witała i przyniosła mi ubranie odwróciła się i przemówiła do mnie w bardzo dziwnym angielskim akcencie – że światło jest wytwarzane przez częstotliwość. Byłem w szoku, że do mnie przemówiła. Zanim zdołałem coś odpowiedzieć weszła następna kobieta nosząca ten sam symbol Saturna i spojrzała na nas. W jakiś dziwny sposób wszyscy wiedzieliśmy, że mamy nałożyć kaptury, zeszliśmy w dół półkolistymi schodami, wyciętymi jak wszystko z granitu. Zeszliśmy piętro niżej do kolejnego pomieszczenia wewnątrz którego znajdowały się te wszystkie grupy, które miały się spotkać. Była to sala konferencyjna.

– Czy to też było ogromne pomieszczenie ze sklepieniem w kształcie kopuły?

– To było średniej wielkości pomieszczenie. Nie było w nim tak wiele osób, było mniej więcej około trzy osoby na grupę plus ja i Gonzalez.

– Ok.

– W sumie było siedem grup.

– Czy było na czym usiąść?

– Tak.

– Na czym siedzieliście? Jak to wyglądało?

– Były to kamienne ławki podobne do tych, które są w kościele tylko bez oparcia.

– Ma to sens.

– Pomieszczenie przypominało kształtem owal, ale nie do końca bo ściana od strony drzwi była płaska. Sufit był kopułowy. Część osób stała, a część siedziała na kamiennych ławkach. Z przodu wokół kamiennego stołu siedziała grupa osób. Podprowadzono nas do przodu, skąd mogłem zauważyć wygrawerowania na kamiennym stole, dokładnie ich nie widziałem, zobaczyłem jednak złotą ośmioramienną gwiazdę i czerwoną ośmioramienną gwiazdę. Kiedy z Gonzalezem usiedliśmy zobaczyłem, że wszystkie grupy siedzące wokół stołu mają różne symbole. Jedna grupa miała srebrną gwiazdę. Druga w stylu swastyki. Był też symbol przypominający podkowę lub omegę ze złotą ośmioramienną gwiazdą w środku. Trzy grupy miały symbol Saturna, które wcześniej dokładnie opisałem.

– Tak, te z klejnotami.

– Jedna grupa miała symbol przypominający klepsydrę lub mógł to też być symbol Oriona. Nie jestem pewien.

– Jak dwa trójkąty.

– Dokładnie, jak dwa stykające się trójkąty.

– Każdy z tych amuletów reprezentował jedną z siedmiu głównych…

– Grup.

– Rozróżnienie pomiędzy tymi grupami?

– Były to symbole obecnych tam grup. Kiedy weszliśmy wszyscy mieli je na sobie, a kiedy w nie stukali pojawiały się małe hologramy. Była to więc technologia, a nie tylko symbol lub kawałek biżuterii.

– Jeden z informatorów kiedyś powiedział mi, że im bardziej technologia jest zaawansowana tym bardziej jest zminiaturyzowana. Prawdopodobnie amulet mógł zrobić dla nich wszystko.

– Dokładnie. Grupy te różniły się miedzy sobą w wyglądzie. Opisałem już ludzi z symbolem Saturna.

– Czy ludzie ze swastyką to naziści?

– Nie mają z nazistami nic wspólnego. Były tam różne grupy. Jedna grupa była podobna do ludzi z Afryki, mieli brązową skórę i byli przysadziści. Niezbyt wysocy, mieli może około 180 cm. Druga grupa przypominała trochę Azjatów, mających jednak inne ciała niż na powierzchni. Następna grupa była podobna do hindusów z blado niebieską skórą, podobną do niebieskiego koloru żył, które możemy zobaczyć pod skórą. Jedna z grup była niższa podobna do rasy śródziemnomorskiej. Natomiast grupa z symbolem omegi wyglądała tak, że mogliby chodzić pomiędzy nami na powierzchni.

– Opisałeś pewne podobieństwa jakie możemy znaleźć u głównych ras tu na Ziemi.

– Właśnie. Wszystkie te grupy zebrały się by przedyskutować wydarzenia, które były skutkiem utworzenia tej Rady. Pod Ziemią było wiele walk i ataków, które bardzo ich niepokoiły i powodowały ofiary wśród ich ludzi. Oni są genetycznymi i kulturowymi purystami. Grupa Omegi wspomniała, że są czcicielami Wenus,kilka razy wspomnieli o Księciu Wenus, Gwieździe Porannej.

– Ośmioramienna gwiazda widocznie jest symbolem Wenus.

– Może też mieć inne znaczenie, ponieważ były tam gwiazdy koloru złotego i czerwonego. Nie odszyfrowano mi znaczeń tych symboli, nie wiem co oznaczają.

– W pewnym momencie Gonzalez zaczął przemowę. Powiedziałeś (Corey opisał to w swoim raporcie), że wystąpienie to było znaczące.

– Tak. Odbyły się przemówienia. Poproszono ich aby przemawiali w języku angielskim ze względu na swoich gości. Niewiele się wydarzyło. Zaczęli przemawiać w pra – akadyjskim, w prasumeryjskim języku, jak szeptem poinformował mnie Gonzalez. Pomiędzy sobą rozmawiali w jeszcze innym języku, ale w momencie kiedy zdali sobie z tego sprawę zaczęli rozmawiać po angielsku. Było to bardzo dezorientujące, ale udało nam się zrozumieć sedno sprawy. Rozmawiali o populacji na zewnątrz, która stawała się dla nich coraz większym zagrożeniem przez swoją zaawansowaną broń, o swoich potyczkach pomiędzy innymi nie-ludzkimi grupami z wewnątrz Ziemi. Rozmawiali także o powrocie „Opiekunów” jak nazwali Sojusz Istot Kulistych. Rozmawiali jeszcze o kilku innych rzeczach, które zrozumieliśmy tylko po części. To było wszystko, człowiek z grupy Omegi zwrócił się do Gonzaleza i poprosił go by ten przekazał ich wiadomość. Zauważyliśmy, że pozostałe grupy zdawały się ich nie lubić i nie czuły się z nimi komfortowo. To była jedyna grupa składająca się tylko z mężczyzn. W pozostałych grupach przeważnie były dwie lub przynajmniej jedna kobieta.

– W swoim raporcie napisałeś, że zwrócenie się bezpośrednio do Gonzaleza było naruszeniem protokołu.

– To prawda. Gonzalez wstał i spojrzał w kierunku…

– Jaki jest standardowy protokół?

– Powinno poprosić się o zgodę gospodarza spotkania.

– Powinien więc poprosić gospodarza o zwrócenie się do Gonzaleza, ale nie powinien zwracać się do niego bezpośrednio?

– Dokładnie.

– Był wiec arogancki?

– Tak. Gonzalez spojrzał w kierunku odpowiedniej osoby, a ta skinęła głową. Wstał i wygłosił typową dla siebie krótką ale rzeczową mowę, że docenia bardzo, iż mimo ogromnego osobistego ryzyka niektórzy z nich odwiedzili jedną z naszych baz w pasie Kuipera w ostatnich tygodniach.

– Była to baza należąca do Sojuszu Programu Kosmicznego?

– Tak. Powiedział też, że musimy zacząć więcej ze sobą współpracować i przestać się oszukiwać, że musimy być otwarci i uczciwi ze sobą. A także by w przyszłości zaprzestali oszukiwać ludzi na powierzchni mówiąc im, że są istotami pozaziemskimi lub innymi istotami.

– Lub bogami.

– Lub bogami, których udawali głównie w przeszłości kiedy jeszcze nie byliśmy tak zaawansowani. Po tej krótkiej przemowie Gonzalez usiadł, a wtedy wszyscy się bardzo ożywili. Nie czuli się komfortowo z tym co powiedział, zaczęli rozmawiać pomiędzy sobą wskazując tylko w naszym kierunku.

– Jaki był ich kontratak? Co odpowiedzieli?

– Wstali i po prostu powiedzieli nam, że są na Ziemi od blisko 20 milionów lat, że są oryginalnymi ludźmi, którzy w naturalny sposób powstali na tej planecie, i że przez oceany czasu było wiele większych i mniejszych kataklizmów, które zmieniły nachylenie osi ziemskiej, jej miejsce w Układzie Słonecznym i jej orbitę. Ziemia przeszła przez bardzo wiele, a oni przez to wszystko przetrwali. Podczas różnych cykli przenieśli pod Ziemię swoje elity i kasty kapłańskie pozostawiając na powierzchni zdaną na siebie mniej zaawansowaną część swojej cywilizacji, po czym powracali do niej przedstawiając się jako bogowie lub starszyzna i pomagali na powrót w odbudowie cywilizacji – ucząc rolnictwa, medycyny oraz udzielali pomocy w języku, sztuce i tego typu rzeczach. To wszystko działo się w cyklach przez wiele okresów czasowych.

– W następstwie pogorzeliska i kataklizmów?

– Trwało to podczas cykli przed zaakceptowanym przez nas czasem i przed zaakceptowaną przez nas historią.

– Dobrze.

– Pozwolili ludziom by ci uwierzyli, że są bogami – ze względów bezpieczeństwa, by ci nie stanowili dla nich zagrożenia.
Powiedzieli też, że w naszym Układzie Słonecznym istniały planety zamieszkałe przez podobne istoty.

– Ludzi?

– Istoty ludzkiego typu, które także przechodziły przez kataklizmy tylko były bardziej agresywne i wojownicze. Rujnowały swoje planety i swoje społeczeństwa, aż w końcu doprowadziły do poważnych problemów. Do naszego Układu Słonecznego przybyły inne rasy i zaczęły przenosić uchodźców na Ziemię. Kiedy ich przeniesiono kontynuowali swoje agresywne zachowanie tutaj i zaczęli przejmować powierzchnię Ziemi, mieszając swoje geny z oryginalnymi ludźmi tej planety, skutkiem czego powstała mieszana rasa, za którą oni nas uważają.

– Teraz już wiem dlaczego uważałeś, że będzie to kontrowersyjne.

– Tak. Wyrzucili nam, że wiedzą o niektórych okrucieństwach w jakie zaangażowany był Tajny Program Kosmiczny, i że powstrzymują się przed osądem nas i oczekują tego samego, ponieważ mamy bardzo ograniczone zrozumienie naszej własnej egzystencji, a co dopiero ich.

– Prawie jak w Aryjskiej ideologii. Oni są czystej krwi, a my tej brudnej, zmieszanej, która zawiera te wszystkie agresywne geny, i którymi nie chcą się pobrudzić.

– Dokładnie.

– Na pewno nie spodobało się to Gonzalezowi.

– Mnie również. Kiedy przemawiali siedziałem obok Gonzaleza, a kiedy już prawie kończyli Gonzalez nachylił się do mnie i powiedział – poszło dobrze, nieprawdaż? Wszystko jeszcze kotłowało się w mojej głowie, więc nawet nie zauważyłem, że spotkanie dobiegało końca. Wszyscy wstali i zaczęli nakładać kaptury, więc zrobiłem to samo. Staliśmy tak, kiedy zaczęła ustawiać się kolejka w kierunku wyjścia, czyli miejsca z którego przyszliśmy. Wszyscy milczeli. Szliśmy powoli z powrotem na górę, a później korytarzem który prowadził do miejsca oczyszczania. Zastanawiałem się czy będziemy musieli przejść przez publiczne oczyszczanie, ale zobaczyłem, że wszyscy przechodzą obok. Szli w kierunku tego ogromnego pomieszczenia, w którym pojawiłem się na początku, zobaczyłem tam błyski.

– Jakby przechodzili przez portale, czy coś takiego?

– Dokładnie. Idąc poczułem klepnięcie na moim lewym ramieniu, przeszedłem jeszcze kilka kroków i odwróciłem się – zobaczyłem Gonzaleza stojącego w towarzystwie dwóch kobiet należących dogrupy gospodarzy. Podszedłem do niego szybko i dowiedziałem się o osobistej prośbie, którą miałydo mnie. Kobieta, która nas witała, a którą wcześniej opisałem, że miała białe włosy dowiedziała się o moim doświadczeniu, które miało miejsce kiedy jako młodzieniec byłem w programie MILAB, miało to właśnie związek z tą przysługą. Powiedziałem jej, że ją wysłucham, a ona powiedziała żebym za nią poszedł i zaczęła iść. Gonzalez wraz z drugą kobietą szli kilka kroków za nami. Oczekiwałem, że zacznie coś mówić, ale milczała. Przeszliśmy przez to ogromne pomieszczenie, w którym przechodzi się przez portale i weszliśmy do następnego tunelu, korytarza. Wzdłuż korytarza znajdowało się szereg drzwi w których były białe bariery świetlne.

– Nie można było nic przez nie zobaczyć?

– Nie. Kiedy szliśmy dotknęła swojego amuletu i usunęła barierę z jednych drzwi, mogłem wtedy zobaczyć wnętrze tego pomieszczenia. Wyglądało na zwykły pokój wypoczynkowy. Weszła do środka i powiedziała – wejdź ze mną. Spojrzałem na Gonzaleza, który zrobił osłupiałą minę. Wszedłem do środka, a ona zamknęła barierę. Czułem duży niepokój. Jestem trochę introwertykiem, więc przebywanie z kobietą, której nie znam w jednym pokoju – nie wiedziałem czego oczekiwać. Połączyła się wtedy ze mną mentalnie i powiedziała żebym się zrelaksował.

– Wszyscy inni rozmawiali tam posługując się głosem?

– Tak. Używali takiego połączenia tylko w rozmowie jeden na jeden, kiedy jednak komunikowali się z więcej niż jedną osobą, posługiwali się mową. Powracając do opowiadania, powiedziała mi, że wie o miejscu do którego zostałem zabrany kiedy byłem jeszcze młodzieńcem, do kryształowej jaskini. Zabrano nas wtedy do tej jaskini. Były tam przepiękne kryształy z którymi kazano nam nawiązać mentalne połączenie – powiedziano nam by ich nie dotykać, ponieważ moglibyśmy je uszkodzić lub one mogłyby uszkodzić nas, i że kryształy były żywymi istotami.

– Świeciły?

– Dopóki się z nimi nie połączyłeś, to nie. Byłem w tej komnacie z innymi dziećmi, mnie udało się nawiązać z nimi połączenie. Kryształy miały naokoło różne aury, różowe i fioletowe – różne kolory. Wysłałem jej mentalny obraz tej jaskini, wtedy rozpromieniła się i wzruszyła.

– Dlaczego mogłeś dostać się do tego miejsca, a ona i jej ludzie nie?

– Wytłumaczyła mi, że setki lat temu przejęła to miejsce inna grupa. Była to grupa, którą nazwała – nie pamiętam tej nazwy, ale oznaczała – pierzastego węża. Wysłała mi mentalny obraz grupy raptorów. Zobaczyłem je dokładniej niż na szklanym smart padzie. Zobaczyłem jak się poruszają.

– Był to ten okropny gatunek ptasio – gadzi, o którym mówiłeś że zjada ludzi?

– Dokładnie.

– Bardzo niebezpieczny.

– Kontrolowali tę okolicę i bez wchodzenia w szczegóły, żądali mięsa ofiarnego od swoich sprzymierzeńców na powierzchni za prawo dostępu do pewnych miejsc na dole.

– Z dostarczeniem czego, jak myślę Klika (Cabal) nie miała żadnego problemu.

– Dokładnie. Zapytała mnie – czy byłbyś skłonny w pełni podzielić się ze mną tym doświadczeniem? Nie zrozumiałem co miała na myśli, więc zapytałem się jej. Opowiedziała mi jak miałoby to wyglądać, że trzymalibyśmy się za ręce, a ona otworzyłaby mój umysł na swój. Powiedziałem jej, że nie czuję sięz tym komfortowo z wielu powodów – ze względów bezpieczeństwa, a także suwerenności osobistej. Próbowała wywrzeć na mnie presję, że jest to bardzo ważne. Mówiła, że tak naprawdę nie mamy im już wiele do zaoferowania, a to jest bardzo ważne dla jej ludzi. Chodziłem nerwowo i myślałem ja kto…

– Myśleli że co będzie w tych kryształach? Co w nich było takiego ważnego?

– Wtedy jeszcze nie wiedziałem. Zapytałem się jej czy mogę porozmawiać z Gonzalezem. Wszystko to dokładnie opisałem w raporcie. Szybko podeszła do drzwi, opuściła barierę i wyszła. Wszedł Gonzalez i zapytał – co się tutaj dzieje? Powiedziałem mu wszystko. Powiedział, że rozumie moje obawy i jeśli nie posiadam żadnych tajnych informacji od Sojuszu Istot Kulistych i Tear-Eir, o których ona nie powinna wiedzieć, to nie mam się czego obawiać, ponieważ Sojusz Tajnego Programu Kosmicznego nie podzielił się ze mną – po prostu nie zaufali mi, z wieloma informacjami, które byłyby na tyle ważne by się martwić. Powiedział jeszcze, że ja dla niego nie pracuję i nie może mi rozkazać abym to zrobił, ale mogłaby to być dwukierunkowa wymiana informacji.

– Skoro i tak już mieliście ze sobą zadarte stosunki, krzyki i całą tą agresywność, martwiłeś się samowolnym przyjęciem jej oferty, za pomocą której mogłaby wydobyć informacje wywiadowcze, przez które jeszcze bardziej wpakowałbyś się w kłopoty i został wyrzucony przez Sojusz.

– Lub nie udzieliliby mi już żadnych informacji w przyszłości. Odcięliby mnie od informacji wywiadowczych, które jak widać i tak już po części zostały odcięte. Martwiłem się też o moją własną suwerenność– nie wiedziałem co może się wydarzyć.

– Dokładnie.

– No wiec…

– Czyli Gonzalez dał ci przyzwolenie?

– Tak. Powiedziałem mu – w porządku, powiedz jej żeby tu wróciła. Weszła i od razu spojrzała mi prosto w oczy, była…

– Cała była w napięciu.

– Tak. Powiedziałem jej, że się zgadzam – była podekscytowana. Podeszła do pustej ściany, a kiedy się obróciła miała w ręce kryształowy kieliszek. W ścianie nie było żadnych drzwiczek ani niczego podobnego, a ona trzymała kryształowy kieliszek z bursztynowym płynem. Podeszła do mnie i zaoferowała mi go. Spojrzałem na niego i zapytałem co to jest, a ona odpowiedziała, że jest to eliksir z Essos. Wytłumaczyła mi, że jest to wino zrobione z rzadkiego kwiatu, który rośnie pod Ziemią. Powiedziałem jej, że nie jestem…

– Mogłeś odlecieć po jego wypiciu.

– Nie wiem. Powiedziałem jej, że nie czuję się komfortowo by to wypić i czy jest to niezbędny krok? Powiedziała, że nie. Jest to tylko zgodne z przyjętym zwyczajem.

– Też bym nie wypił.

– Wypiła kilka łyków i natychmiast się zmieniła. Nie wiem czy było to przez upojenie, ale natychmiast się zmieniła, była bardzo zrelaksowana. Odłożyła napój. Powiedziała abym usiadł na krześle, które wyglądało jak przecięte ukośnie jajko i unosiło się nad podłogą.

– Unosiło się?

– Tak, nie stało na podłodze. Następnie wskazując dwoma palcami na drugie skierowała je naprzeciwko mnie. Usiadła na przeciw mnie.

– Bliżej niż siedzimy teraz?

– O tak. Zbliżyła się bardzo blisko i poprosiła abym podał jej ręce. Wzięła je i ułożyła w ten sposób.

– W ten sposób, na kolanach?

– Właśnie tak, na obydwóch kolanach. Pochyliliśmy się do siebie. Jej ręce były kościste, a skóra bardzo ciepła. Temperatura jej ciała była inna. Spojrzała mi w oczy i powiedziała, że muszę się zrelaksować i otworzyć swój umysł. Zastosowałem swoje techniki relaksacyjne by obniżyć trochę świadomość i móc się zrelaksować. Nie jestem wstanie dokładnie opisać tego co następnie się wydarzyło. Poczułem jak moje ciało duchowe czy ciało astralne zostało przyciągnięte w jej stronę i w jakiś sposób nasze ciała duchowe połączyły się razem. Zauważyłem, że precyzyjnie zatrzymywała się na pewnym momentach mojego życia – oczywiście mentalnie była bardziej zaawansowana ode mnie. Ja zobaczyłem losowe przebłyski scen z jej 130 letniego życia. W przebłyskach zobaczyłem jej dzieciństwo, jej szkolenie na kapłankę, spotkania z różnymi ludźmi z powierzchni Ziemi – spotkania z tajnymi stowarzyszeniami, spotkania z różnymi grupami wojskowymi oraz różnymi grupami politycznymi z Europy i Stanów Zjednoczonych.

– Gdzie przedstawiała się jako istota pozaziemska?

– Ona i jej grupa, z która była przestawiali się jako istoty pozaziemskie.

– Och.

– Spotykali się z ludźmi w różnych okresach czasowych – widziałem jakie nosili stroje.

– Czyli miałeś przed oczami przebłyski z życia, z tym że nie było to twoje życie?

– Tak. Były bardzo losowe, nie potrafiłem ich utrzymać. Kiedy zatrzymała się na moim wspomnieniu z jaskini, ujrzałem jej wspomnienia kiedy była w podobnym wieku. Było to wspomnienie o utracie kogoś w pewnego rodzaju utarczce czy ataku przez istoty insektoidalne. Wtedy przyciągnęła mnie do wspomnień z kryształowej jaskini, które były bardzo wyraźne, razem przeżyliśmy to na nowo. Po wszystkim oboje usiedliśmy wygodnie – cały drżałem, mój mózg wydzielał te wszystkie przyjemne endorfiny. Nie było w tym nic seksualnego ani dziwacznego, tylko to wszystko mnie przerastało. Od tamtej pory bardzo się zmieniłem, skupiam się bardziej na wnętrzu, więcej myślę o takich rzeczach. Wpłynęło to też na mnie tak, że stałem się bardziej intuicyjny.

– Czy ona miała podobną reakcję?

– O tak. Zachowywała się tak samo. Mieliśmy łzy w oczach.

– Obydwoje?

– Tak. To było bardzo emocjonalne. Nigdy z nikim nie przeżyłem podobnego połączenia.

– Czy wszyscy jej ludzie potrafią to robić, czy tylko ona jako kapłanka została w tym przeszkolona?

– Wydaje mi się, że wszyscy jej ludzie to potrafią. Kiedy skończyliśmy powiedziała, że znajdą się tacy, którzy nie zaaprobują tego, że uczyniła to z osobą mieszanej rasy z zewnątrz, ale będzie też wielu innych, którzy będą bardzo szczęśliwi dzięki informacjom, jakie udało jej się uzyskać z kryształów – z którymi nawiązałem kontakt, a którego nie jestem w pełni świadomy. Nie wiem jakie informacje z nich pozyskała.

– Powiedziałeś mi, że wyczyszczono ci pamięć zaraz po tym kiedy otrzymałeś dane z kryształów,prawda?

– Dokładnie.

– A ona potrafiła je uzyskać.

– Dokładnie. Wiesz, wspomnienia są zachowane nie tylko na poziomie fizycznym, ale też na poziomie duchowym.

– To tak jak wolkańskie (Wolkanie – rasa kosmitów z serialu “Star Treka” – przypis) połączenie jaźni.

– Tak się właśnie wyraziłem kiedy z nią rozmawiałem, zażartowałem – przejdę przez to twoje “wolkańskie połączenie jaźni”. Ale dla niej to nie było śmieszne. Po wszystkim, kiedy już się opanowaliśmy wyszliśmy na korytarz, gdzie czekał Gonzalez wraz z drugą kobietą. Od tego momentu była już bardzo zadowolona – zaoferowała, że chętnie nas oprowadzi jeśli tylko mamy czas. Gonzalez zawsze chciał zwiedzać miejsca w których przebywał i natychmiast przyjął jej propozycję.
Możemy teraz przejść do bardzo interesującej wycieczki, którą tam odbyłem.

– W porządku. W następnym odcinku będziemy kontynuować tą fascynującą opowieść wprogramie Kosmiczne Ujawnienie. Dziękuję.

Tłumaczenie: Vortena
Źródło oryginalne: Spherebeingalliance.com
Źródło polskie: KosmiczneUjawnienie.com


TAGI: , , , , ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

2 komentarze

  1. mariusz 29.10.2018 06:33

    “pomagali na powrót w odbudowie cywilizacji – ucząc rolnictwa, medycyny oraz udzielali pomocy w języku, sztuce i tego typu rzeczach”

    Pomagali na tej samej zasadzie jak się pomaga krowom w stajni, żeby cywilizacja przetrwała bo czerpią z nas negatywną energię psychiczną, którą się żywią. W artykule jest opisana rasa Drako współpracująca z Reptilianami.

  2. Magic 30.10.2018 07:40

    mariusz 29.10.2018 06:33 -masz rację. Ale…. Jeśli oni jako megazaawansowana cywilizacja dałaby nam – ,,leszczom” całą swoją wiedzę to jaką oni by mieli gwarancję, że my ,, ludzie”, gatunek agresywny, nie wykorzystamy tej wiedzy do zdominowania ich. Z teskstu wynika ,że uważają nas za gatunek agresywny i chyba mają rację patrząc na historię tej planety. Tą historię którą już znamy. A może wcześniej byliśmy jeszcze gorsi…….

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.