Kapitalizm a obżarstwo i otyłość

Opublikowano: 11.01.2019 | Kategorie: Publicystyka, Zdrowie | RSS komentarzy

Przeczytano 1684 razy!

Na stronie Instytutu Actona (acton.org) ukazał się artykuł autorstwa ks. Bena Johnsona, poruszający tematykę otyłości wśród ludzi. Okazuje się, że nie brakuje różnego rodzaju aktywistów czy badaczy, którzy za nadmierną otyłość gotowi są obwiniać kapitalizm. Czy słusznie?

Jednym z pomysłów na walkę z otyłością, który coraz częściej pojawia się w publicznej debacie, ma być zaklasyfikowanie jej jako choroby. Natomiast lekarstwem na nią ma być opodatkowanie słodyczy. Takie remedium postuluje ponoć wielu lekarzy zajmujących się problemem. Ks. Johnson zauważa, że jeśli otyłość ma być chorobą to na Zachodzie jest to epidemia. Jak podaje, 40 procent Amerykanów i 30 procent Brytyjczyków jest otyłych. „Znajoma litania stanów związanych z nadwagą – pisze Johnson – obejmuje choroby serca, cukrzycę, raka i wysokie ciśnienie krwi. Royal College of Physicians poprosił, aby otyłość została uznana za chorobę, a nie za wybór behawioralny, ponieważ, jak powiedział Andrew Goddard, prezes RCP, taka etykieta >>zmniejsza piętno otyłości<< „. Przeciwnicy takiego podejścia twierdzą z kolei, że podczas gdy „(…) niektórzy ludzie mogą mieć genetyczna predyspozycja do utrzymania wagi, otyłość jest spowodowana przez spożywanie większej ilości kalorii niż spalamy; spożywanie mniejszej liczby kalorii, nawet wyłącznie w McDonald’s, doprowadzi do utraty wagi”. A jakie są argumenty tych, którzy za wzrost otyłości wśród ludzi obwiniają wolny rynek? Publicysta Instytutu Actona przytacza stanowisko Jonathana C. Wellsa, który napisał, że winna temu jest logika kapitalizmu. Według Wellsa, „(…) Historycznie „kapitalizm przyczynił się do niedożywienia wielu populacji przez zapotrzebowanie na tanią siłę roboczą. „Gdy globalne potrzeby finansowe” zostały zmienione na konsumpcję, kapitalizm w coraz większym stopniu napędzał zachowania konsumentów, wywołując powszechne nadmierne odżywianie”. Dalej Wells twierdzi, że wolny rynek w rzeczywistości ogranicza nasze wybory, „(…) zarówno na poziomie behawioralnym, poprzez reklamę, manipulacje cenowe i ograniczenia wyboru, jak i na poziomie fizjologicznym, poprzez wzmacnianie uzależniających właściwości żywności”. Chodzi tu np. o dodawanie cukru i tłuszczu. Inny, przytoczony przez Johnsona, krytyk kapitalizmu Hillel Schwartz idzie jeszcze dalej w swojej ocenie: „Rozwijający się późny kapitalistyczny świat wymaga, aby nikt nigdy nie był w pełni usatysfakcjonowany… Stąd "grubi ludzie" są ofiarami podwójnych więzów kapitalizmu, które są seksistowskie, rasistowskie i stronnicze”. Natomiast Tina Dupuy napisała w "The Huffington Post": „Jeśli kapitalizm jest cnotą, grubi ludzie są święci”. „Obwinianie wolnego rynku za obżarstwo, jeden z grzechów głównych, podważyłoby jego moralną legitymację” – uważa ks. Ben Johnson. Nie podziela on takiego punktu widzenia. Przytacza opinie ekspertów, którzy uważają, że „bodziec do przejadania się wynika z pradawnych, pierwotnych zachcianek, które sięgają czasów naszych łowców-zbieraczy”. Aby przetrwać trzeba było gromadzić żywność, a tym samym możliwie jak najwięcej kalorii. „Na szczęście warunki te już nie istnieją, ale nasze programy psychologiczne nigdy się nie dostosowały” – twierdzi Johnson. Stąd istnieć może pewien współzależność pomiędzy niespotykaną podażą żywności na świecie, a naszymi pragnieniami z czasów jaskiniowca. Jednak obwinianie za to kapitalizmu jest niepoważne. Theodore Dalrymple zdefiniował zjawisko tzw. nieuczciwego fatalizmu. Polega ono na obwinianiu za autodestruktywne wybory czynników zewnętrznych, które leżą rzekomo poza naszą kontrolą, i wymyśleniem nowych straszydeł, za walkę z którymi bardzo chętnie biorą się rządowi interwencjoniści. Jak trafnie zauważa Johnson, sam system „bezpłatnej służby zdrowia” stanowi zachętę do dokonywania przez ludzi szkodliwych wyborów, skoro postuluje się, by „leczenie otyłości” było „bezpłatne”. Zdaniem Johnsona, zwiększanie opodatkowania słodyczy, deserów itp. to „tępe narzędzie”, które nie rozwiązuje problemu. Jego podstawowa wada to niemożność rozróżnienia pomiędzy ubogim, fundującym sobie od czasu do czasu rzadką ucztę, a zwykłym obżartuchem. Koszty tego rozwiązania ponoszą tymczasem wszyscy, także ci, którzy nie mają problemów z nadwagą. „Otyłość należy zwalczać, eliminując wady obżarstwa, pasję, której nie można usunąć za pomocą kodu podatkowego” – zauważa publicysta Instytutu Actona. Również instytucje publiczne mogłyby na tym polu odegrać sporą rolę. Mogą one „zachęcać ludzi do przyjmowania osobistej odpowiedzialności za swoje decyzje dotyczące zdrowia i stylu życia oraz ponosić je”. Fryderyk August von Hayek pisał: „Wolność oznacza nie tylko, że dana osoba ma zarówno szansę, jak i ciężar wyboru; oznacza również, że musi ponosić konsekwencje swoich czynów, za które otrzyma pochwałę lub karę. (…) Wolność i odpowiedzialność są nierozłączne”. Autorstwo: S Źródło: ProKapitalizm.pl

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU: Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

4 komentarze

  1. Aida 11.01.2019 13:48

    Jak sobie ludzie w głowie nie poukładają, że jedzenie w nadmiarze słodyczy i śmieciowego jedzenia im nie służy to nawet opodatkowanie tych produktów nie pomoże, patrz używki-papierowy, alkohol.

  2. gajowy 11.01.2019 16:32

    Najlatwiej zwalić wszystko na obżarstwo i kazać wszystkim liczyć kalorie. Tymczasem wystarczy zacząć brak jakieś leki i waga od razu idzie w górę. Bez żadnej zmiany diety. Czy komuś coś zaczyna świtać?
    A może warto spojrzeć na temat z innej strony i zobaczyć jak hoduje się zwierzęta by właśnie bardzo szybko przyrastały na wadze? Otóż daje się im antybiotyki, które rozwalają florę bakteryjną a w konsekwencji spowalniają metabolizm. Karmi się je też wielonienasyconymi tłuszczami (soja, kukurydza, słonecznik, olej rybi) które też spowalniają metabolizm.
    Dlaczego cały czas widzi się problem w jedzeniu a nie w otaczającem nas chemii, choć wiadomo, że wielu produktów zaawansowanej chemii (leki, srodki ochrony roślin i inne) nie tylko psuje florę bakteryjną ale też ma zdolność zakłócania systemu hormonalnego, w tym regulacji łaknienia i wagi ciała.
    Jeżeli mamy już spowolniony metabolizm i na czas nie wyrzucamy tej całej chemii z naszego organizmu to bardzo szybko możemy znależć sie w spirali coraz większych zdrowotnych problemów.

  3. Abnegat 11.01.2019 17:18

    Osobiście od lat już (15 z górką) nie jadam kolacji. W 2003r. po powrocie z Irlandii dobijałem 100kg przy 183cm wzrostu. Na chwilę obecną ważę 79kg i jeszcze mam delikatny “brzuszek”. I niech mi ktoś powie, że dieta ŻPM nie daje efektów – POLECAM.

  4. arthur 12.01.2019 13:35

    Bilansu energetycznego nie oszukamy. Nie da się wyjąć więcej, niż włożymy:)
    Czyli przy niewielkim, okresowym deficycie kalorycznym, nie da się przytyć.
    Nawet nie zaczynam tematu chorób, przyjmowanych leków, jakości jedzenia, uwarunkowań ekonomicznych, kulturowych, religijnych itd.
    Żeby tej epidemii dać odpór, wystarczyłoby, żeby ludzie zaakceptowali jedną prostą zasadę:
    -stanem fizjologicznym jest GŁÓD a nie NASYCENIE.
    Czyli funkcjonujemy większość czasu goniąc króliczka, a nie zażerając się nim:)
    I tyle. Reszta to kosmetyka.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.

pl Polski
X