Kaczyński nie jest żadnym strategiem

Opublikowano: 08.10.2022 | Kategorie: Polityka, Publicystyka

Liczba wyświetleń: 787

Jarosław Kaczyński, zarówno przez zwolenników, jak i przeciwników, jest uznawany za genialnego stratega. Wszyscy uważają, że dzięki swemu geniuszowi jest panem i władcą na prawicy.

Panowanie na prawicy wychowanka politycznego Jana Józefa Lipskiego wynika przede wszystkim z tego, że błędnie uznaje się za prawicowych, czasem nawet narodowych, polityków o trockistowskim rodowodzie, jak Antoni Macierewicz czy Jan Olszewski. Nad autentycznymi liderami obozu patriotycznego Jarosław Kaczyński góruje z powodu ich kłótliwości. Przy okazji planów przesunięcia wyborów samorządowych po raz kolejny wyszło, że Kaczyński nie jest genialnym strategiem, bo nie jest tajemnicą, kto podejmuje decyzje w PiS.

Błędy 2019 roku

Kaczyński popełnił błędy w strategii wyborczej przy okazji poprzednich wyborów parlamentarnych. Kilka miesięcy wcześniej przed wyborami parlamentarnymi w 2019 roku mówiło się, że wybory odbędą się 13 października 2019, a rządzący PiS wraz z prezydentem Andrzejem Dudą będą chcieli maksymalnie skrócić czas na zbiórkę podpisów, co skutkowałaby krótszą kampanią wyborczą. Nawet premierowi Mateuszowi Morawieckiemu wyrwało się kilka miesięcy wcześniej w jednej wypowiedzi, że wybory odbędą się 13 października.

Prawo i Sprawiedliwość jako pierwsza partia w Polsce uzyskała samodzielną większość w parlamencie. Wielu ludzi jednak zapomina, że PiS nie uzyskał większości dzięki rekordowemu poparciu (zarówno PO, jak i SLD uzyskiwało wyniki powyżej 40%, a PiS uzyskał w 2015 roku 37,58%), a rekordowej liczbie głosów na partie, które nie przekroczyły progu wyborczego 5% lub 8%. Na ugrupowania, które nie brały udziału w podziale mandatów padło 16,62% głosów.

W 2019 roku był wyjątkowo krótki czas na zbieranie podpisów pod listami wyborczymi – około 2,5 tygodnia. Wielu ekspertów mówiło, że w ten sposób partia rządząca chciała unieszkodliwić Konfederację, opozycyjną wtedy wobec PiS. Gdyby Jarosław Kaczyński myślał logicznie, postąpiliby zgoła odwrotnie. Dążyłby do tego, ażeby jak najwięcej małych komitetów zarejestrowało się w całej Polsce lub w kilku okręgach wyborczych. W 2019 roku było jedynie 5 ogólnopolskich komitetów, z czego jedynie Konfederacja i PSL nie były pewne wejścia do Sejmu. Zakładając wówczas optymistyczny scenariusz dla PiS, że obydwa ugrupowania będą minimalnie pod progiem wyborczym, łączny wynik Konfederacji i PSL byłby poniżej 10%.

Gdyby Jarosław Kaczyński był tak genialnym strategiem, dążyłby do ułożenia terminarza wyborów w taki sposób, aby nawet Marek Jurek zarejestrował listy w całym kraju, nie na zaświadczenie, a na podpisy. Ostatecznie PiS zdobył samodzielną większość. Jednak po odejściu Gowina ma chwiejną większość i Kaczyński musi rozmawiać z Pawłem Kukizem.

Błąd z Senatem

Prawo i Sprawiedliwość straciło większość w Senacie. Liberalna atlantycka opozycja z PO, PSL, SLD w wyborach do Senatu w większości okręgów wystawiała wspólnego kandydata. Także i wyborach do Senatu krótki czas na podpisy doprowadził do utraty większości w Senacie przez PiS. Ordynacja w wyborach do Senatu jest jednoturowa, a zwycięzca bierze wszystko.

Teren Górnego Śląska od lat jest bastionem PO – szczególnie takie miasta, jak Chorzów, Siemianowice Śląskie, Świętochłowice. W tych miastach PO uzyskuje wyniki na poziomie Poznania czy najbardziej liberalnych dzielnic Warszawy. Kandydatem PO i przystawek w okręgu obejmującym Chorzów, Piekary Śląskie, Rudę Śląską, Świętochłowice, Siemianowice Śląskie był działacz Śląskiej Partii Regionalnej Henryk Mercik (uczciwe trzeba przyznać – kandydat bardzo merytoryczny i wolny od antypolskich wypowiedzi). Prawo i Sprawiedliwość wystawiło Dorotę Tobiszowską, żonę współodpowiedzialnego za zniszczenie polskiego górnictwa Grzegorza Tobiszowskiego. Henryk Mercik oficjalnie był kandydatem Koalicyjnego Komitetu Wyborczego Koalicja Obywatelska – PO, N, IPL i Zieloni. Szokiem dla wielu był start związanego wiele lat z PO byłego prezydenta Świętochłowic (do 2018 roku) Dawida Kostempskiego (za start w wyborach został wykluczony z PO). Za Kostempskim ciągnie się wiele spraw, jednak ani w 2019 roku ani teraz nie został skazany w żadnej z nich. Przy Dawidzie Kostempskim na karcie do głosowania była adnotacja Komitet Wyborczy Wyborców Koalicja Obywatelska Dawid Kostempski.

Zawsze z politowaniem traktowałem ludzi emocjonujących się sporem PO z PIS (rewers i awers tej samej monety). Bardzo mnie bawiło jak będąc w komisji wyborczej niektórzy ludzie eksponowali gadżety sugerujące, że są anty-PiS zaznaczali na karcie do głosowania nazwisko Kostempskiego robiąc przysługę PiS. Ostatecznie nieoczekiwanie mandat zdobyła Tobiszowska, zdobywając 38,35%, Mercik zdobył 27,86%, Kostempski – 19,75%. Prosta matematyka mówi nam, że gdyby nie było Kostempskiego na karcie do głosowania, bezapelacyjnym zwycięzcą byłby Mercik.

Po za okolicami Lubina także województwo dolnośląskie nie należy do łatwych dla PiS. W okręgu obejmującym Jelenią Górę, powiat kamiennogórski, powiat złotoryjski, jaworski, powiat jeleniogórski mandat zdobył Krzysztof Mróz, zdobywając 39,68%, kandydat liberałów Jerzy Pokój zdobył 38,75%,a kandydat Polskiej Lewicy Kazimierz Klimek – 21,58%. Wielu wyborców SLD mogło skojarzyć Polską Lewicę z SLD i zagłosowało na Klimka, dzięki temu kandydat PiS wygrał.

Strategia Kaczyńskiego na wybory parlamentarne w 2019 roku okazała się błędna. Przez błędną strategię – krótki czas na zbiórkę podpisów – PiS stracił większość w Senacie, a także uzyskał minimalną większość w Sejmie. Duża liczba kandydatów rozbijałaby głosy przeciwników, wprowadzałaby dezorientację wśród wyborców „konkurencyjnych” partii.

Oczekiwanie na nowe siły

Gdyby Kaczyński był genialnym strategiem, dążyłby do skrócenia kadencji parlamentu, a nie wydłużał kadencje samorządów. Inflacja, obłąkana polityka zagraniczna PiS będzie skutkowała odpływem wyborców.

Część wyborców PiS zostanie w domu, a część uwierzy neoliberałom i innym atlantystom-międzymorzanom. Utrata poparcia i prawdopodobnie utrata władzy doprowadzi do porażki w wyborach samorządowych. Klęska PiS w najbliższych elekcjach może doprowadzić do dekompozycji ugrupowania rządzonego przez Jarosława Kaczyńskiego. W przyszłym parlamencie prawdopodobnie zabraknie liberalnych narodowo-atlantyckich polityków pokroju Krzysztofa Bosaka czy Roberta Winnickiego.

Klęska PiS i narodowych atlantystów może doprowadzić do tego, że zrobi się miejsce na polskiej scenie politycznej dla partii patriotycznej, prospołecznej i wielosektorowej.

Autorstwo: Kamil Waćkowski
Źródło: MyslPolska.info


TAGI: ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

2 komentarze

  1. Maurycy Hawranek 08.10.2022 09:15

    Jego strategia jest banalna – skłóca wszystkich ze wszystkimi w celu poszerzania swojej władzy i gromadzi haki na wszystkich, zwłaszcza na koalicjantów i wiernych polityków, by robili co on zechce bez mrugnięcia okiem. Z punktu widzenia zwykłego obywatela – jest to nadzwyczajnie destrukcyjne dla Polski. W ciągu jego rządów PiS-u skłócił nas już z Rosją (było źle, a jest już tragicznie), Białorusią (zmienił przyjaźnie nastawione państwo, które pomagało omijać rosyjskie sankcje dla polskich towarów, szanowało polską mniejszość i nauczało pozytywnie o Rzeczypospolitej Obojga Narodów, we wroga nr 2 po Rosji), Czechami (spór o kopalnię), Niemcami (o reparacje), Węgrami (wieje chłodem z powodu polityki rosyjskiej). Gdyby nie było Kaczyńskiego, lub żyłby jego brat, który studził jego chore ambicje, sytuacja Polski byłaby o wiele lepsza.

  2. MasaKalambura 08.10.2022 09:29

    Nawet nie to. Prawda jest jeszcze bardziej okrutna i tragiczna. To opozycja, w wyniku kilku rund wyborów w systemie promujących coraz gorszych, spadła do poziomu poniżej krytyki. Zauroczona “geniuszem’ Kaczyńskiego stała się jeszcze bardziej nim. Co przemieniło naszą scenę polityczną w istne kuriozum.

    Na szczęście (nieszczęście) nie potrwa to długo, bo idzie Wielka Przemiana ze Wschodu. Właśnie wojna jądrowa przestała być tabu a wojska rosyjskie przeszły do odwrotu, co zwiększa szansę deeskalacyjnego użycia broni jądrowej. A w razie udanej mobilizacji Rosji, kto wie co jeszcze?

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.