Jak służby specjalne Chin rozgromiły CIA

Opublikowano: 15.09.2018 | Kategorie: Polityka, Publicystyka

Liczba wyświetleń: 1071

W ciągu dwóch lat chińskie agencje wywiadowcze zniszczyły całą amerykańską sieć szpiegowską w tym kraju. Dziesiątki agentów i ich informatorzy poszli do więzienia lub zostali straceni. W Waszyngtonie nazywa się to największą porażką CIA w ostatnich dziesięcioleciach, a eksperci nie mogą zrozumieć, w jaki sposób została zdemaskowana siatka. Obawiają się, że Pekin przekazał informacje Moskwie.

„Miodożer” wyrusza na łowy

Gdy Chiny rozwinęły się i stały się potężnym mocarstwem, Waszyngton bacznie obserwował, co się dzieje w tym kraju. Pod koniec ostatniej dekady CIA posiadało wyczerpujące informacje na temat tego co się dzieje w tym kraju. Szły prosto z korytarzy władzy, gdzie Amerykanom udało się wprowadzić agentów. Niektórzy z informatorów byli urzędnikami rozczarowanymi stanem państwa przepełnionego korupcją. Byli tacy, których po prostu kupiono.

Ale przepływ informacji z Państwa Środka zaczął wysychać, a w 2011 r. w centrali CIA zdano sobie sprawę z bardzo poważnego problemu: źródła informacji znikały jeden po drugim.

Amerykańskie agencje wywiadowcze stworzyły specjalną grupę wartościowych i wysokiej rangi agentów FBI i CIA. W ściśle tajnej siedzibie w Północnej Wirginii, analizowano każdą operację, dokładnie badano wszystkich pracowników ambasady USA w Pekinie – bez względu na rangę dyplomatyczną.

Według niektórych doniesień, ta operacja otrzymała nazwę kodową Honey Badger, co oznacza „miodożer” (łysy borsuk lub ratel miodożerny, rzadkie egzotyczne zwierzę z rodziny łasicowatych, nieustraszony i agresywny drapieżnik, praktycznie pozbawiony naturalnych wrogów).

Zdrada czy włam?

Rozważano dwie podstawowe wersje. Pierwsza – we wnętrzu amerykańskiego wywiadu został umieszczony kret, który przekazywał informacje Pekinowi o sieci wywiadowczej w Chinach. Druga – chińscy hakerzy złamali zaszyfrowany system komunikacji.

Mniej więcej w tym samym czasie kontrwywiad ChRL ujawnił system nadzoru zorganizowany przez amerykańską Narodową Agencję Bezpieczeństwa (NSA) na Tajwanie. A agenci CIA udali się do amerykańskiego studenta w Szanghaju, Glenna Shrivera, który za pieniądze zbierał informacje o charakterze obronnym dla chińskiego wywiadu. Aby wzmocnić amerykańskich studentów za granicą, FBI wypuściło nawet wideo opowiadające o zdradzie Shrivera.

Porównując te fakty, sędziowie śledczy skłaniali się do wersji o krecie. Prawdą jest też, że najbardziej autorytatywny amerykański agent kontrwywiadu Mark Kelton, który kierował grupą, wątpił w tę wersję. Być może częściowo dlatego, że był bliskim przyjacielem oficera CIA Briana Kelly’ego, którego FBI błędnie podejrzewało o współpracę z Rosją w latach 1990.

Ale na korzyść drugiej, „hackerskiej” wersji, podano szybkość i dokładność z jaką chińskie służby specjalne trafiały do amerykańskich informatorów. Ponadto, według organizatorów sieci rozpoznania, żadna osoba w USA, bez względu na to, jak wysoki byłby poziom dostępu do informacji niejawnych, nie mogła uzyskać informacji o wszystkich agentach, na których Chiny tak skutecznie zapolowały.

Zgubiony trop

Podczas dochodzenia wyłonił się paskudny obraz: po osiągnięciu sukcesu w Chinach pracownicy Centralnej Agencji Wywiadowczej uśpili czujność i zlekceważyli zasady konspiracji. Agenci w Pekinie prawie nie zmieniali swoich tras, wyznaczali tajne spotkania w tych samych miejscach – to prezent dla sieci obserwacji zewnętrznej, działającej w państwie środka. Niektórzy oficerowie wywiadu amerykańskiego komunikowali się z informatorami w restauracjach, które były pod przykrywką tajnych służb – gdzie przy każdym stoliku zamontowano mikrofony, a kelnerzy pracowali dla kontrwywiadu.

Oprócz tego, tajny system łączności Covcom, z którego korzystała sieć agenturalna, według oceny specjalistów, była dość prymitywna, ponadto udostępniona w Internecie. W rzeczywistości kopiował on system Bliskowschodni, w którym środowisko sieciowe jest mniej niebezpieczne. Zdolności chińskich hakerów zostały wyraźnie niedocenione. Grupa śledcza przeprowadziła test na przeciek i odkryła, że system posiadał fatalny błąd: wchodząc w niego można było dostać się do bardziej rozleglejszego tajnego systemu łączności, z którego CIA łączyła się z siecią agenturalną na całym świecie.

Po raz pierwszy o tej szpiegowskiej historii z maja ubiegłego roku napisał The New York Times. Anonimowi urzędnicy w różnym czasie podawali dziennikarzom różne cyfry strat — od 12 do 20 ludzi. Następnie liczba wzrosła do 30 – tyle agentów i informatorów od 2010 roku amerykański wywiad stracił w Chinach. Niektórych agentów zdążono ewakuować.

Kret, ale nie ten

Równolegle opracowano wersję z kretem. W marcu 2017 aresztowano pracownicę Departament Stanu Candice Kleinborn – w czasie przesłuchania nie wspomniała o kontaktach z chińskimi urzędnikami. Na jej konto bankowe pieniądze przychodziły z Chin, a urzędnicy ChRL obsypywali ją prezentami, wśród których były iPhony, laptopy, w pełni umeblowane mieszkanie i wiele więcej. Ale Kleinborn nie przyznała się do winy i nie można jej było udowodnić, że ujawniła informacje o agentach amerykańskich.

W styczniu tego roku 53-letni Jerry Chun Shin Li został zatrzymany na lotnisku w Nowym Jorku. Etniczny Chińczyk, obywatel USA, w latach 1980 służył w amerykańskich siłach zbrojnych a od 1994 roku pracował w Centralnej Agencji Wywiadowczej, gdzie miał dostęp do tajnych dokumentów. W 2007 roku przeszedł na emeryturę i wyjechał wraz z rodziną do Hongkongu, osiadł w domu aukcyjnym, którego współwłaścicielem jest wpływowy chiński partyjny funkcjonariusz.

Przez cały ten czas amerykańskie służby wywiadowcze obserwowały go a w 2012 r. zwabiły do USA. Po przeszukaniu pokoju, w którym się zatrzymał, znaleziono dwa zeszyty: jeden z telefonami i adresami, drugi ze szczegółowymi informacjami o agentach CIA pracujących pod przykrywką. Znaleziono tam prawdziwe nazwiska, daty spotkań z łącznikami, adresy konspiracyjne mieszkań.

Po pięciu przesłuchaniach Li został z jakiegoś powodu wypuszczony na wolność, a następnie pozwolono mu wrócić do Hongkongu. Aresztowano go po sześciu latach, oskarżając o kradzież tajnych informacji. Zabrakło jednak dowodów na to, że przekazywał informacje chińskim służbom specjalnym. Ponadto dane, które znaleziono nie pozwalały na jednoznaczne stwierdzenie, że to on przekazał informacje o amerykańskiej sieci w Chinach.

Konsekwencje są katastrofalne

Zdrada, hakerzy, własne niedbalstwo lub wszystko razem – CIA i FBI nie wiedzą co dokładnie zniszczyło amerykańską sieć wywiadowczą w Chinach. Nie wiedzą nawet, jak głęboko Chińczycy przeniknęli do systemu amerykańskich służb specjalnych.

CIA jest szczególnie zaniepokojona tym, czy Pekin podzielił się informacjami z Moskwą. Właśnie w momencie, gdy amerykańska sieć wywiadowcza upadła w Chinach, kilku agentów pracujących w Rosji przestało się komunikować.

W każdym razie porażka jest katastrofalna. W Stanach Zjednoczonych sądzą, że odbudowa zniszczonej siatki potrwa wiele lat. Lub w ogóle się nie uda.

Liczbę strat związanych z porażką CIA można porównać tylko z wyłapaniem dziesiątek amerykańskich agentów w ZSRR. Wtedy chodziło o zdradę – informacje o amerykańskiej agenturze przekazał pracownik Federalnego Biura Śledczego Robert Hanssen i szef jednostki kontrwywiadowczej CIA Aldrich Ames. Obaj zostali zwerbowani przez KGB w latach 1970. i 1980.

Tłumaczenie: Treborok
Źródło oryginalne: Kramola.info
Źródło polskie: Treborok.wordpress.com


TAGI: , , , ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.