Jak Rockefeller zorganizował nowoczesną medycynę i zabił naturalną

Opublikowano: 03.07.2017 | Kategorie: Publicystyka, Zdrowie

Liczba wyświetleń: 1458

Teraz ludzie patrzą na ciebie jak na dziwaka, kiedy mówisz o właściwościach leczniczych roślin, czy o innych praktykach holistycznych. Tak jak we wszystkim innym, w naszym nowoczesnym systemie medycznym jest duża polityka i pieniądze.

To rozpoczęło się od Johna D. Rockefellera (1839 – 1937), który był magnatem ropy, baronem rabunków, pierwszym miliarderem Ameryki i urodzonym monopolistą. Do przełomu XX wieku kontrolował 90% wszystkich rafinerii ropy w Stanach Zjednoczonych poprzez swoją firmę Standard Oil, którą później podzielił na Chevron, Exxon, Mobil etc.

W tym samym czasie, około 1900 roku, naukowcy odkryli „petrochemikalia” i możliwość wytwarzania z ropy wszelkiego rodzaju chemikaliów. Na przykład pierwszy plastyk – nazwany bakelitem – wyprodukowano z ropy w 1907 roku. Naukowcy odkrywali różne witaminy i domyślili się, że z ropy można produkować wiele leków farmaceutycznych.

To była wspaniała okazja dla Rockefellera, który widział możliwość zmonopolizowania ropy, a zarazem przemysłu chemicznego i medycznego!

Najważniejszą sprawą w petrochemikaliach było to, że wszystko można było opatentować i sprzedać z dużym zyskiem. Ale był jeden problem w planie Rockefellera dla przemysłu medycznego: bardzo popularne wtedy w Ameryce naturalne ziołowe leki. Niemal połowa lekarzy i kolegiów medycznych w USA praktykowało medycynę holistyczną, wykorzystując wiedzę z Europy i ludów tubylczych Ameryki.

Monopolista Rockefeller musiał wymyślić sposób pozbycia się największej konkurencji, dlatego zastosował strategię „problem-reakcja-rozwiązanie”. To oznacza, że wywoła problem i wystraszy ludzi, a później zaproponuje wcześniej zaplanowane rozwiązanie.

Udał się do swojego kumpla Andrewa Carnegie’a – kolejnego plutokraty, który swoje pieniądze zarobił na zmonopolizowaniu przemysłu stalowego – który wymyślił ten plan. Z prestiżowej Fundacji Carnegie wysłali człowieka o nazwisku Abraham Flexner, aby podróżował po kraju i donosił o stanie kolegiów medycznych i szpitali. To doprowadziło do powstania Raportu Flexnera, który dał początek znanej nam obecnie współczesnej medycynie.

Nie trzeba dodawać, że raport mówił o potrzebie zrewolucjonizowania i scentralizowania instytucji medycznych. W oparciu o ten raport zamknięto ponad połowę wszystkich kolegiów medycznych, środki homeopatyczne i naturalne wyśmiewano i demonizowano, a niektórych lekarzy nawet wsadzano do więzień.

Żeby pomóc w przekształceniu i zmianach w sposobie myślenia innych lekarzy i naukowców, Rockefeller wyłożył ponad 100 milionów dolarów dla kolegiów i szpitali, i założył filantropijny słup pod nazwą „Zarząd Edukacji” (General Education Board – GEB). To klasyczne podejście marchewki i kija.

W bardzo krótkim czasie kolegia medyczne zostały uproszczone i ujednolicone. Wszyscy studenci uczyli się tego samego i medycyna sprowadzała się do wykorzystywania opatentowanych leków.

Naukowcy otrzymali duże fundusze na badania jak rośliny leczyły choroby, ale ich celem było najpierw zidentyfikowanie, które chemikalia w roślinie były skuteczne, a potem odtworzenie podobnej substancji chemicznej – ale nie identycznej – w laboratorium, którą można było opatentować. Pigułka na chorobę stała się mantrą nowoczesnej medycyny. A wy myśleliście, że bracia Koch byli źli?

Dlatego teraz, 100 lat później, produkujemy lekarzy, którzy nic nie wiedzą o korzyściach odżywczych i ziołolecznictwa, ani o żadnej praktyce holistycznej. Mamy całe społeczeństwo zniewolone dla dobrego stanu zdrowia przez korporacje.

Ameryka wydaje 15% swojego PKB na opiekę zdrowia, która naprawdę powinna się nazywać „opieką chorób”, gdyż skupia się ona nie na leczeniu chorób, ale ich objawów, tworząc w ten sposób stałych klientów.

Po co miałyby być stosowane skuteczne metody leczenia? Bo jest to system założony przez oligarchów i plutokratów, a nie przez lekarzy.

Jeśli chodzi o raka, och, tak, Amerykańskie Stowarzyszenie Nowotworowe (American Cancer Society) założył w 1913 r. nie kto inny, jak Rockefeller, które co roku organizuje miesiąc świadomości raka piersi. Smutno patrzeć jak ludziom pierze się mózgi o chemioterapii, naświetlaniach i chirurgii.

Na koniec słowa Johna D. Rockefellera podsumowujące jego wizję USA: “Nie chcę narodu myślicieli. Chcę narodu robotników”.

Tłumaczenie: Ola Gordon
Źródło oryginalne: Worldaffairs.blog
Źródło polskie: Wolna-Polska.pl


TAGI: , ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

2 komentarze

  1. gajowy 03.07.2017 10:26

    Współczesna farmacja wywala lekarzom z głowy nie tylko “ziołolecznictwo” ale też stare, dobrze sprawdzone w praktyce leki, które mają jedynie tę wadę że są tanie i niepatentowalne. Przykładem jest jodyna czy związki boru (popularny jeszcze Aphtin) o szerokim spektrum działania: Przeciwgrzybiczne, przeciwpasożytnicze, przeciwwirusowe, przy okazji uzupełniające niedobory boru. Według najnowszych “badań” farmacji są jednak toksyczne i w zamian należy stosować nowoczesne środki. Nic to że bezpieczeństwo związków boru jest dobrze sprawdzone w wielopokoleniowej praktyce. A jeśli chodzi o toksyczność to związki boru są MAŁO toksyczne dla czlowieka (Mało – bardzo znaczące słowo) zaś SILNIE toksyczne dla całego szeregu patogenów (przy okazji też owadów i mrówek). I to wiadomo było od dawna.

  2. janpol 04.07.2017 02:51

    Nie należy tez zapominać o “wkładzie” zacnej skądinąd rodziny francuskich hugenotów (nie Żydów jak już gdzieś czytałem) du Pont, której jeden z członków był współtwórcą KEN za czasów Stanisława Augusta Poniatowskiego, jeszcze przed przeniesieniem się do powstającego US i założenia tam przedsiębiorstwa chemicznego, produkującego podówczas “artykuł pierwszej potrzeby” czyli proch znanego dziś jako Du Pont i mającego na sumieniu np. zakaz uprawy konopi indyjskich a współtworzących od końca XIX w. tzw “intelektualną i gospodarczą elytę” US i świata (właśnie m.in z Rockefellerami).

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.