Jak piją w Rosji

Opublikowano: 03.01.2024 | Kategorie: Filmy dokumentalne

Liczba wyświetleń: 2120

Postradziecka Rosja. Mimo upadku komunizmu największym problemem obywateli nadal jest wszechobecny alkohol.

Źródło: YouTube.com


TAGI:

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

34 komentarze

  1. MasaKalambura 03.01.2024 09:12

    Badanie opublikowane w The Lancet na temat szkodliwości każdej ilości alkoholu etylowego

    https://www.thelancet.com/journals/lancet/article/PIIS0140-6736(18)31310-2/fulltext

    zacytuję wniosek

    “Spożywanie alkoholu jest głównym czynnikiem ryzyka obciążenia chorobami na całym świecie, odpowiedzialnym za prawie 10% zgonów na świecie w populacjach w wieku 15–49 lat i ma tragiczne konsekwencje dla przyszłego zdrowia populacji w przypadku braku obecnie działań politycznych. Należy zrewidować szeroko rozpowszechniony pogląd na korzyści zdrowotne wynikające z alkoholu, zwłaszcza że ulepszone metody i analizy w dalszym ciągu pokazują, w jakim stopniu spożywanie alkoholu przyczynia się do globalnej śmierci i niepełnosprawności. Nasze wyniki pokazują, że najbezpieczniejszy poziom spożycia alkoholu to żaden (zero). Poziom ten jest sprzeczny z większością wytycznych zdrowotnych, które opowiadają się za korzyściami zdrowotnymi związanymi ze spożywaniem do dwóch drinków dziennie. Spożywanie alkoholu przyczynia się do utraty zdrowia z wielu przyczyn i wywiera swoje piętno na przestrzeni całego życia, zwłaszcza wśród mężczyzn. Polityki skupiające się na ograniczaniu spożycia alkoholu w populacji będą najskuteczniejsze w ograniczaniu szkód zdrowotnych spowodowanych używaniem alkoholu.”

  2. kufel10 04.01.2024 03:54

    Nie zgodzę się, spójrz na Francuzów i ich milość do wina. Są szczęśliwi, długo żyją. Nie mylmy też chlania z delektowaniem się.

  3. MasaKalambura 04.01.2024 07:26

    Niewiele jest tutaj miejsca na zgody. Badania są jednoznaczne. Alkohol etylowy to narkotyk, trucizna, przyczyna śmierci i wielu niepotrzebnych tragedii. Również ludzi żyjących obok pijących. O francuskim paradoksie mówi specjalista tutaj.

    https://www.youtube.com/watch?v=Z8arDvhVamE&ab_channel=didaskalia

    https://www.youtube.com/watch?v=5-3b80ZmOyw&ab_channel=RobertRutkowski

    Według danych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) w 2022 roku na świecie urodziło się około 1,2 miliona dzieci z FASD, czyli zespołem alkoholowym płodowym. FASD to zespół wad wrodzonych, które mogą wystąpić u dzieci, których matki spożywały alkohol w czasie ciąży. W zależności od stopnia nasilenia objawów, FASD może powodować u dzieci szereg problemów zdrowotnych, w tym:

    fizyczne: wady rozwojowe twarzoczaszki, zaburzenia wzrostu i rozwoju, uszkodzenia mózgu
    psychiczne: zaburzenia zachowania, problemy z uczeniem się, upośledzenie umysłowe
    Najwięcej dzieci z FASD urodziło się w następujących krajach:

    1. Rosja – 200 000
    2. Chiny – 150 000
    3. Indie – 100 000
    4. Brazylia – 75 000
    5. Ukraina – 50 000

    W Polsce szacuje się, że co roku rodzi się około 2000 dzieci z FASD.

  4. rici 04.01.2024 13:51

    Wedlug mnie racje ma kufel. Jest roznica miedzy upijaniem sie a piciem.
    Alkohol etylowy nie jest trucizna, trucizna jest alkohol metylowy.
    W winie, piwie, bimbrze, koniaku nie ma ma alkoholu metylowego. Alkohol metylowy wystepuje w zasadzie w wodce produkowanej z drewna. W czasie produkcji papieru powstaje alkohol z duza domieszka alkoholu metylowego jako produkt uboczny. By taki alkohol byl zdatny do uzytku musi byc przynajmniej 3 krotnie rektyfikowany, a najlepij by byl 5-6 rektyfikowany. W czasie studiow na Politechnice Slaskiej w Gliwicach na ochronie srodowiska mialem praktyke w zakladzie produkcjii papieru w Kluczach. Wiec widzialem jak wyglada produkcja alkoholu. Alkohol tam wyprodukowany byl nastepnie wysylany do zakladow spirytusowych, i tam rektyfikowany, i sprzedawany jako wodka.
    W zakladach tych jako choroba zawodowa to, byla slepota.
    W tych krajach gdzie mieszkali zydzi to upijanie sie to norma, a to z prostych przyczyn. W tych krajach zydzi prowadzili karczmy. Gdy klijent sie upil to mozna bylo mu wcisnac wszystko, ile to wypil i ile musi zaplacic z regoly w naturze za pobyt w karczmie, wiec takiemu karczmarzowi zalezalo by sie jak najwiecej ludzi upijalo by mozna ich bylo pozniej doic. I to pozostalo.
    Alkohol etylowy to lekarstwo, ja jeszcze pamietam jak w aptece mozna bylo kupic rozne syropy i inne lekarstwa oparte na alkoholu, i te byly najlepsze. A to dlatego ze alkohol wyciaga najlepiej z ziol czynniki aktywne i wprowadza do organizmu.
    Slynne ziola szwedzkie, oparte sa na alkoholu. A nazywaja sie dlatego szwedzkie ze pewien szwedzki lekarz je wynalazl. To zestaw roznych ziol w odpowiednich proporcjach zalanych alkoholem. Lekarz ten testowal je na sobie , zylby prawdopodobnie dluzej, ale w wieku 108 lat w czasie przejazdzki konnej, kon go zrzucil i sie zabil.

  5. MasaKalambura 04.01.2024 13:59

    Nie ma racji, bo mowa tu o silnie rakotwórczej truciźnie etanolu, która szybko metabolizuje do jeszcze silniejszej trucizny aldehydu octowego, która pozostaje w organizmie do 3 tygodni i w tym czasie go mocno podtruwa.

    Zamiast szukać wymówki do dalszego picia, lepiej przeczytajcie badanie albo obejrzyjcie filmy.

    Nikogo nie zmuszam do zaprzestania picia, ale proszę już więcej tego narkotyku i trucizny nie promować. Bowiem badania zakrojone na niespotykaną skalę i przeprowadzane na ogromnej populacji i bardzo długim czasie dały wynik bardzo jednoznaczny. Bezpieczna ilość spożywanego alkoholu etylowego to Zero, 0, Nul.

    Zatem promowane przez dawnych niedouczonych amatorów etanolu tzw bezpieczne dawki to kłamstwo, które z literatury naukowej i nie tylko powinny być natychmiast usunięte, a dalsze promowanie alkoholowego stylu życia w mediach i pismach wszelkiego typu winno być traktowane, jako stręczenie klienteli dla karteli narkotykowych, na równi z dilerami heroiny, metaamfetaminy, kokainy czy fantanylu.

  6. Katana 04.01.2024 14:27

    Wszystko szkodzi w zbyt dużych dawkach. To samo tyczy się substancji produkowanych przez sam organizm.
    Alkohol praktycznie nie występuje w przyrodzie więc i małe dawki mogą zaszkodzić gdy organizm nie jest w równowadze.Może jako rozpuszczalnik osłabiać jakieś funkcje przez obniżenie efektywności chemicznej. I to przykład, że zbyt małe (słabe) dawki szkodzą także.
    Jest też tak, że jakaś substancja, pożywienie może zawierać i szkodliwe, i pożyteczne składniki a decyduje ich bilans.

    A te zachwiania równowagi (jeśli nie krytyczne) ostatecznie wzmacniają organizmy. Uodparniają, co może być kosztem wrażliwości.

  7. rici 04.01.2024 16:04

    Nie wierze tym wszystki nagonkom medialnym. Poniewaz wlasciciele pharmaindustri i mediow to te same osoby. I chodzi tu o kase.
    Czy widzial ktos kiedy pijaka, to juz takie ekstremalne porownanie, ktory by byl chory najakies infekcje?, ktory by mial pasozyty ?. Pijak moze umrzec na marskosc watroby, ale to jest zwiazane z naduzywaniem alkoholu. Alkohol zabija pasozyty, bakterie, czy grzyba w organizmie. Obecnie u okolo 70 % zmarlych stwierdzono obecnosc pasozytow w organizmie, kilkanascie lat temu to bylo okolo 30 %. Niezalezne badania chemitrials pokazaly ze jest w nich wysuszona ludzka krew z pasozytami. Ci ktorzy pija alkohol, nie naduzywaja, to ten alkohol zabija te pasozyty. Wiec dla naszych globalistow jest to niebezpieczne, poniewaz mimo trucia ludzi ci przezywaja.
    Podobnie ma sie sytuacja z papierosami.
    Krotka statystyka, przed wojna, palilo okolo 50 % doroslej populacji, chorych na raka bylo okolo 1 %. Po rozpoczeciu prob z bronia atomowa nastapil gwaltowny wzrost chorych na raka, jeszcze wiekszy zaczal sie wraz z uruchomieniem elektrowni atomowych. Obecnie pali ponizej 30 % doroslej populacji, a na raka umiera ponad 30 % ludzi. I co ciekawe palacy nie umieraja na raka. okazuje sie ze dym tytoniowy oczyszcza pluca z czasteczek radioaktywnych.
    Podam takie dwa przyklady z wlasnego doswiadczenia.
    Lezac kilkanascie lat temu w klinice uniwersyteckiej LMU, po 8 dniach na intensywnej zostalem przeniesiony na normalny oddzial. W pierwszym dniu dostalem ataku, przyszedl lekarz mnie prowadzacy, pozniej ordynator, wszystkie srodki nic nie pomagaly. Wiec zawolano naczelnego lekarza prof Gärtner. Ten tylko popatrzyl i kazal przynies taka pompe do odciagania flegmy z pluc. Tam bylo jeszcze wiecej komplikacji, ale to by dlugo zajelo. I to pomoglo doszedlem do siebie i zaczalem rozmawiac z profesorem, byl przy tym ordynator. Rozmawialismy ponad godzine. Prof. pytal sie mnie czy pale odpowiedzialem ze tak okolo 20 dziennie. A ten mi powiedzial ze to za duzo i musze zredukowac o polowe, ale absolutnie nie rzucac palenia. Wtedy wtracil sie ordynator, i mowi jak pan tak moze mowic do pacjenta profesorze. A profesor na to widze ze nie interesuje sie pan, panie ordynatorze badaniami jakie prowadzimy tutaj w klinice. No i dalej kontynuowal rozmowe, a ordynator sie zmyl. I tlumaczyl mi zebym sie staral nie palic papierosow z filtrem, poniewaz najwiecej chemicznej trucizny jest wlasnie w filtrze, a najlepiej bym palil tyton wlasnorecznie uprawiany i fermentowany poniewaz tyton jest ziolem na pluca i dlatego zostal wprowadzony do leczenia chorob pluc przez XIX wiecznych lekarzy.
    cdn.

  8. rici 04.01.2024 17:33

    Moj drugi przypadek z paleniem papierosow. Bedac w klinice stwierdzono u mnie guzy nowotworowe. Przez miesiac czasu nawet dwa razy w tygodniu robiono mi najrozniejsze badania w tym kierunku, nawet 2 razy bylem na medycynie nuklearnej. Nie chcialem sie zgodzic na operacje. Juz mi nawet dzwoniono z kliniki w ktorej mialem miec operacje bym sie natychmiast zglosil. Nie chcialem sie operowac, poniewaz wczesniej juz 2 razy mialem diagnoze raka i za pierwszym razem okazalo sie ze to zwykly tluszczak, a za drugim razem bylem juz przygotowany do operacji, lecz anestezjolog sie nie zgodzil , a pozniej guzy sie rozplynely, znikly.
    Lecz moja lekarka notabene prof. onkologi stwierdzila ze to sa guzy raka zlosliwego i jak sie nie dam zoperowac, to do 3 miesiecy umre. No i zgodzilem sie.
    Po operacji po tygodniu gdy przyszly wyniki z biopsi okazalo sie ze to nie byl rak, tylko taki grzyb, pozniej jak czytalem ba ten temat, to ten grzyb odpowiedzialny jest za regeneracje tkanki plucnej.
    Przelezalem w klinice lacznie 3 miesiace. Lezalem w pokoju 3 osobowym, to bylo na oddziale chirurgi klatki piersiowej. Przez ten czas przez pokoj przewinelo sie oprocz mnie 11 pacjentow. 10 mialo raka, ja i jeszcze jeden nie mielismy raka i palilismy.
    Na tych 10 pieciu nigdy w zyciu nie palilo, jeden palil przez 3 lata, a ostatniego papierosa rzucil 35 lat wczesniej, 2 rzucilo palenie przed 25 laty, a 2 bylo po transplantacji pluc, jeden 7, drugi 8 lat, a przed transpantacja nie wolno palic minimum prze 1 rok.Wszyscy mieli raka zlosliwego, Na oddziale znajdowalo sie 11 3-osobowych pokoi.Wychodzac na jednego po spotkalem tylko jedna osobe z oddzialu poza moim kolega, ktora palila. 90 kilka % pacjentow na tym oddziale mialo raka.
    I jak sie to ma do takiego sloganu i “udokumentowanych badan naukowych” ze palenie powoduje raka pluc?
    Podobnie ma sie to do picia alkoholu.
    Tak ze kto nawoluje do zakazu palenia i picia to dla mnie trol pharma industri.
    A przypomnialo mi sie takie powiedzenie z czasow mojej mlodosci. Na lekcji biologi nauczyciel pod mikroskopem pokazuje jak alkohol i dym tytoniowy dzialaja na bakterie i pasozyty. Pd wplywem alkoholu i dymu bakterie i pasozyty gina. Pyta wiec Jasia jaki z tego wniosek. A Jas odpowiada “kto pije i pali ten niema robali”.

  9. MasaKalambura 04.01.2024 20:49

    Alkohol to jedyny twardy (choć płynny) narkotyk, z którego nieużywania trzeba się tłumaczyć używającym, a podejrzanym o kłopoty z nim nie jest pijący ale niepijący. Tak sformatowane z zmanipulowane tą chemią stały się całe narody i cywilizacje.

    To samo z heroiną wyglądało by tak: Nie weźmiesz strzała w kanał, jak wszyscy? Masz jakieś kłopoty? Jesteś chory? Co z tobą? Ze mną se nie zaćpasz? Donosisz?

    Na alkohol nie ma nagonki medialnej. Jest wręcz promowany, na wielu, wielu poziomach od najmłodszych lat aż do późnej starości (patrz rici). Jest on częścią kontroli umysłów przez najbardziej nieludzkie systemy społeczne oraz te mniej nieludzkie, wolnościowe, jako symbol wolności. Pomaga utrzymać coraz bardziej bezwolne i zzombifikowane masy ludzkie w apatii i odrętwieniu. W obojętności wobec beznadziejnej rzeczywistości bez wyjścia. W umysłowym więzieniu bez krat. Jest też potężnym źródłem dochodu dzięki łatwej, bo uzależnionej i zzombifikowanej klienteli. Oraz sposobem na utrzymywanie jej w ryzach.

    Najlepszym z resztą przykładem tego, co wyżej jest właśnie naród rosyjski. Czy można zrozumieć ruską duszę i zaakceptować jako piękny i swój ruski mir? Tak, ale tylko po pijanemu.

  10. rici 04.01.2024 21:57

    Pamietam dobrze lata glebokiej komuny czyli lata 60 i 70-te ubieglego wieku. Wtedy pilo sie o wiele wiecej niz obecnie. Ludzie byli jakos zyczliwie nastawieni ku innym, wiecej slyszalo sie smiech i radosc czesciej goscila na ich twarzach. Ludzie rzadziej chorowali, lekarzy bylo o wiele mniej niz obecnie, a przychodnie swiecily pustkami. Pozniej w telewizji lecialy reklamy alkoholu. Polacy byli bardziej buntowniczy, choc przypomne rok 1956, 68 , 71, 76, 80.
    A propo trucizny ja biore na oczyszczanie organizmu jad zmiji zachodnioafrykanskiej, przepisany mi przez lekarza neturopelte. Moja zona bierze przepisany jej przez ortopede wyciag z owocu najbardziej trujacej rosliny polnocnoamerykanskiej. W witaminie B-17 najlepszej na raka wystepuje cjanowodor.
    Uznawana za najwiekszy narkotyk marihuana , jest lekarstwem praktycznie na wszystkie ludzkie dolegliwosci. Podobnie jest z heroina czy opium.
    Tylko trol oplacony lub oglupiony przez big-pharme moze mowic cos innego.

  11. MasaKalambura 04.01.2024 23:03

    marihuana nie jest nigdzie uważana za największy narkotyk, nawet w szczycie nagonki na nią uznawano ją za narkotyk miękki. Dziś w Polsce można ją dostać legalnie w aptece.

    Heroina to twardy i niebezpieczny narkotyk, szybko, straszliwie uzależniający i wyniszczający. Co nie oznacza, że opioidy jako leki są złe. Są do dziś najważniejszym lekiem na ból i cierpienie. Dlatego jako narkotyk tak mocno uzależniają.

  12. Katana 05.01.2024 08:19

    Miękki a największy to co innego… Trochę był za taki uznawany jako najpopularniejszy i jako pierwszy rzekomo krok do twardych, na które tak nie zwracano uwagi. Wiadomo… “państwo opiekuńcze” i traktowanie ludzi jak niepełnosprawne dzieci.

  13. Katana 05.01.2024 08:27

    //Czy można zrozumieć ruską duszę i zaakceptować jako piękny i swój ruski mir?//

    Każdy ma jakieś wady a Twoją wydaje się być niechęć do Rosji i Rosjan, którzy rzeczywiście mają (podobnie jak Polacy) problem z piciem alkoholu.
    Ja dostrzegam w nich wiele wartości, które w innych częściach świata zanikły bardziej niż w Rosji mimo, że tam tak nie piją.

  14. Katana 05.01.2024 08:38

    //I jak sie to ma do takiego sloganu i “udokumentowanych badan naukowych” ze palenie powoduje raka pluc?
    Podobnie ma sie to do picia alkoholu.//

    Oczywiście, że cel takich akcji (jak na tych obrazkach na paczkach tytoniu) jest… korporacyjny.
    Palenie nie powoduje raka – jest jednym z czynników wpływających na powstawanie raka. A rzecz w tym, że wcale nie najważniejszym czynnikiem bo te są ukrywane – właśnie poprzez przekierowanie uwagi na innego “demona”.
    Największymi czynnikami chorobotwórczymi nie licząc problemów umysłowych zdają się być promieniowanie jądrowe oraz elektromagnetyczne i powszechne stosowanie tworzyw sztucznych oraz chemikaliów (laboratoryjnych).

    Przy tym nie do końca intencje koncernów przemysłowych są złe. Wobec niemożności wyeliminowania pozostałych (i głównych) przyczyn chorób robi się co może – czyli niewiele.

  15. MasaKalambura 05.01.2024 08:45

    Samym stwierdzeniem, że można zrozumieć ruską duszę przyznałem, że kiedyś ją poznałem i nawet polubiłem. Lecz sposób w jaki ona się ujawnia i przejawia, poprzez picie picie i jeszcze raz picie jest nie do przyjęcia. Bo alkoholizm również dogłębnie poznałem (choć chwała bogu nie dotkną on mnie osobiście a jedynie pośrednio), i widzę codziennie, jak używanie alkoholu rozwala ludzi i świat.

  16. Katana 05.01.2024 10:01

    Rozumiem… Wygląda więc, że niechęć do picia przekłada Ci się na niechęć do Rosjan. Polacy też żłopią. Więc…

  17. MasaKalambura 05.01.2024 10:52

    Absolutnie nie. W niechęci jestem nadzwyczaj kosmopolityczny. Odczuwam niechęć do zachlanych. Działają mi na nerwy. A czy to polak czy ruski czy angol czy szwab, все равно, одно дерьмо.

    Problem może się pojawić, jeśli Państwo jest Systemem Alkoholowym. Jeśli Rosja jest Państwem Żulem, to tak, odczuwam niechęć do żulerstwa, tego państwowego też. Również Polskiego.

  18. Katana 05.01.2024 11:32

    “Również Polskiego”
    A powinno być: “przede wszystkim polskiego”. Także z małej też.
    Biblii chyba nie muszę cytować, gdzie mowa o tym by od siebie zaczynając porządek robić…

  19. rici 05.01.2024 11:49

    MK; z twoich komentarzy wynika ze byles alkoholikiem, teraz jestes przeciwnikiem alkoholu poniewaz wiesz ze wypicie nawet 5 g alkoholu , a wrocilbys z powrotem do nalogu.
    To jest takie wpadanie z jednej skrajnosci w druga, nie tylko w sprawie alkoholu ale tez innych.
    Czy nie mozesz zrozumiec ze wiekszosc ludzi jest normalna.

  20. Katana 05.01.2024 12:04

    Z drugiej strony ciężko to zrozumieć wobec drastycznie niskiej normy. Albo spadającej.
    Także gdy samemu się stara utrzymać w ryzach. Albo poprawić się.
    Normalność to jeszcze nie samoświadomość. A na pewno nie wiedza.

  21. MasaKalambura 05.01.2024 14:41

    Rici błyskotliwy jak zwykle. Jak napisałem, ze alkoholizm dotknął mnie, ale nie bezpośrednio, to mu wyszło, ze byłem alkoholikiem. Owszem biernym. Tzn nie uzależniłem się od alkoholu, ale byłem narażony na destrukcyjny wpływ osoby uzależnionej. I jako taki mam uzasadnione prawo domagać się walki z tym narkotykiem. Co ważniejsze, nie tylko nie obniża to rangi mojego głosu ale dodatkowo wzmacnia.

  22. rici 05.01.2024 15:06

    Katana; wiekszosc ludzi jest normalna, jezeli przyjac srednia swiadomosci i wiedzy.
    Czesc jest powyzej tej sredniej, to jest jest samoswiadoma, potrafi samodzielnie myslec, i posiada jakas tam wiedze, z reguly wieksza niz ci normalni.
    Inna czesc jest ponizej tej sredniej, to znaczy jest ograniczona jakimis warunkami, czesto jest to trauma, czy indoktrynacja, ich zdolnosci potrzegania sa ograniczone, zawezone.
    To wyglada jak podwojna piramida, najwieksza ilosc jest posrodku, a maleje w gore i dol.

  23. MasaKalambura 05.01.2024 15:37

    Normalnym nie jest człowiek pijany.

  24. Katana 05.01.2024 16:20

    Przyjmuję Twoje wyjaśnienie rici. Bez uwag.
    Dodam, że w Biblii – Starym Testamencie ta większość jest utożsamiana z Bogiem (dość często). Kiedy mowa, że Bóg coś zrobił (to znaczy, że tak musiał ze względu na większość – “wszystkich”).
    Ja o tym wiedziałem ale boli brak szacunku (u nieświadomych) dla samoświadomych (w stosunku do tych pierwszych).
    Mimo, że każdego ciągnie do mądrzejszego od siebie (podświadomie). Dlatego uważam prześladowanie za prymitywną formę naśladowania. Nie mam z tym problemu przez to, że to rozumiem. Za to trochę przez to, że oni nie rozumieją mnie. Bo i nie mogą, póki co.

  25. MasaKalambura 05.01.2024 21:44

    Jak już w 9 wpisie pisałem:
    “narkotyk, z którego nieużywania trzeba się tłumaczyć używającym, a podejrzanym o kłopoty z nim nie jest pijący ale niepijący.?”

    Dokładnie to uczynił ze mną Rici. Natychmiast zrobił ze mnie byłego alkoholika, i kłopot niepijącego (stwierdzony z dokładnością do 5g) usprawiedliwia mu odtąd niesłuchanie tego, co mówi ostrzegający przed aldehydami octowymi MK. Które są mocno kluczowym celem badania, które przytoczyłem. Inne jeszcze, dodatkowe od w miarę dobrego działania etanolu, będącego tematem głównym narkomanii alkoholowej badania.

    I tak, nawet Koran stwierdza wprost, że w alkoholu jest trochę dobrego. Lecz ilość, jakość i długość trwania złego, pochodnego wypicia przewyższa o kilka długości zalety etanolu.

    Dokończę zatem i powtórzę. Mgła używania i zapomnienie nakazuje nie czytać o paskudności tego hydrowodoru używającym go. Co dla normalnych oznacza konieczność ciągłego powtarzania.

    Nie tylko skutki chemiczne, biologiczne i psychiczne alkoholu są zabójcze w każdej dawce. Równie zła od alko jest aldehydo octowa burza chemiczna wątroby i ciała. Wyłania się w ciele z alko i zostaje ten aldehyd z tobą do 3 tygodni. I podtruwa wszystkie organy sprawiedliwie i bez oglądania. Czyniąc cię na ten czas w pewien sposób nienormalnym. Odbiegającym od normy zdrowego człowieka.

    Aby zatem powrócić do rzeczywistej normalności percepcji i współodczuwania świata po użyciu etanolu w dowolnej postaci i ilości, potrzebujesz więcej niż miesiąca, bo oprócz okresu oczyszczania dodaj drugi okres odbudowywania po 3-tygodniowym wyniszczaniu tkanki i psyche. To potężny depresant – środek wywołujący i wzmagający depresję – tak groźną zimą przy niskim nasłonecznieniu.

    Mechanizm zupełnie niepodobny do jadów medycznych przytoczonych też przez ciebie Rici. Inne metabolizują się natychmiast lub w miarę łatwo i pozostawiają nieszkodliwe, lub mniej szkodliwe i krócej utrzymujące się w ciele toksymetabolity. Tak wiem, nie wszystkie, są też gorsze narkotyki od etanolu, pozostające dłużej i metabolizujące się gorzej. Ale i tak zasięgiem i przez to rozmiarem strat on etanol zwycięża na globie. Moim zdaniem i nie tylko.

    Ale jak chcesz możemy to jeszcze dodatkowo przetestować i sprawdzić u AI, bożka naukowców i Netu, jak by nam na sucho (bo nie pije) opisała te sprawy. Działanie, oczyszczanie i całą resztę, którą jej podaliśmy do nauki jako ludzie.

  26. rici 06.01.2024 11:20

    Z tego twojego ostatniego komentarza dobitnie wynika ze jestes bylym alkoholikiem.
    Aldehyd octowy co powoduje to powoduje kaca po wypiciu wiekszej ilosci alkoholu.
    A jego skutki sa mniejsze niz np. wypicie malej butelki coca-coli. Coca-cola swietnie nadaje sie na odrdzewiacz, do czego ja zreszta uzywam. Poza tym wieksze spustoszenie w organizmie powoduje np. aspiryna. Zreszta wystarczy sobie poczytac ulotki praktycznnie kazdego lekarstwa chemicznego z apteki jakie ma skutki uboczne, to sa dobiero trucizny. Truciznami sa wszystkie gotowe dania ze shlepu, poniewaz uzywa sie tam konserwantow, i wzmacniaczy smaku ktore wlasnie sa najwiekszymi truciznami.
    A jeszcze uzywanie tego nowego boga SI wskazuje na lenistwo umyslowe.
    Poza tym SI to rowniez tuba propagandowa globalistow. Ten nowy bog przekazuje informacje ktore zostaly mu zaprogramowane, i nic innego.
    No ale ludzie przyszlego zglobalizowanego swiata nie powinni myslec, zwlaszcza samodzielnie. Powinni lyhac informacje-prooagande im przekazywana.

  27. MasaKalambura 06.01.2024 11:46

    Wybitnie błyskotliwy jesteś w potędze -1. Skoro tak ci wyszło z tego wpisu.
    Nie jestem byłym alkoholikiem. Jestem byłym pijącym go, co zakończył fakt przejścia na Islam. I też nie od razu. Dałem sobie rok, a bardziej dałem go swoim przyjaciołom i rodzinie, z którymi do tej pory, jak każdy przeciętny Polak, piłem alkohol okazyjnie przy spotkaniach towarzyskich. Były to toasty pożegnalne w alkohologramie. Ale nie w trzeźwości. Bo dalej się spotykamy, i do dziś co jakiś czas jestem namawiany na jedna małą, nieszkodliwą lampeczkę. Całe szczęście żyjemy w czasach piwa i wina 0,0% i mogę cieszyć się ich nieskrępowanym towarzystwem, kiedy świętują w swój sposób, dokąd nie staną się nieznośni, gdy przesadzą. Wtedy się żegnam i wychodzę.

    O aldehydzie octowym widać wiesz mniej niż powinieneś jako długoletni amator alkoholu z poważnym podejrzeniem alkoholizmu na poziomie średnio zaawansowanym. Porównywanie go do coli świadczy o tym dobitnie. Już pierwsze z brzegu przeszukanie stron o kacu daje lepszy wgląd niż brednie jakie wypisujesz:
    https://www.kacdoktor.pl/blog/aldehyd-octowy-toksyczny-produkt-metabolizmu-alkoholu-i-gowny-sprawca-kaca

    “Wpływ aldehydu octowego na organizm człowieka
    Przewlekłe, długotrwałe narażenie na wpływ aldehydu octowego odciska ogromne piętno na zdrowiu człowieka. Toksyna ta upośledza funkcjonowanie wielu kluczowych tkanek i narządów organizmu. Wśród szkodliwych właściwości aldehydu octowego szczególnie niebezpieczne jest działanie rakotwórcze. Badania naukowe potwierdzają, że związek ten drastycznie zwiększa ryzyko zachorowania na liczne nowotwory. Udowodniono, że sprzyja on zachorowaniu na raka przełyku, jelita grubego, trzustki czy raka piersi.

    Na toksyczne działanie aldehydu octowego narażona jest przede wszystkim wątroba, ponieważ to głównie w tym narządzie metabolizowany jest alkohol. Związek ten ma właściwości hepatotoksyczne, uszkadzając komórki wątroby. Przewlekła ekspozycja na aldehyd octowy sprzyja rozwojowi alkoholowej choroby wątroby, w tym marskości wątroby.”

    Używanie AI dziś jeszcze nie jest przejawem lenistwa drogi alkoholiku rici. Jeszcze nie jest, choć w krótce zapewne będzie. Nie jest, bo dopiero je odkrywamy. Jest przejawem ciekawości świata i jego nowych wynalazków. Tego zrozumieć nie jesteś w stanie, bo jako starzec, przejawiasz typową otępiałość starczą w stosunku do nowych wynalazków uderzających w mocno wydeptane przez ciebie ścieżki myślowe i postępowania. A że dalej stosujesz środki chemiczne powodujące dodatkowe zniszczenia tkanki mózgowej (etanol, aldehyd octowy i inne), to nie dziwota, że się tego boisz.

    Nie martw się to była tylko propozycja. Nie będę kolejny raz znęcał się nad twoja ignorancją, którą tutaj tak radośnie promujesz. Wyciągając kolejny raz fakty, o których nie chcesz wiedzieć, a które bezwzględnie podważają i neguja to, o czym piszesz. Wskazując na twoje zakłamanie.

  28. MasaKalambura 08.01.2024 02:07

    Nie o koledze jednak miało tu być, a sam tak się na 1 osobę mi wskazał.
    I nie z tak emocjonalnej strony. Choć faktem jest że alkoholicy to mistrzowie kłamstwa.
    W umyśle zranionego alkoholizmem podejrzenie o kłamstwo to najważniejsza anty obsesja.

    Wywołana obsesją aldehydowo etanolową.
    Yig i Jang relacji etanolowych.

    Zatem jeśli chcesz robić jakieś asumpcje dla, jak mój, śniącego umysłu to wiedz, że dla takich jak ja pijany, to kłamca z pierwszego wglądu i z drugiego. I dopiero jak popada i wpada i przepada w człowieku wódce, to mówi całą prawdę nawet wbrew sobie. Oczywiście też przepełnioną wewnętrznymi sprzecznościami i kłamstwami, a jakże.

    Gdy zaś umysł śniący przechodzi w inne sny. Inne kolory. Patrzeć przestaje wstecz w tabuny dusz przepojonych tym węglanowodorotlenem niebieskawo pożółkującym.

    Tylko w fotosyntezę popatrzy
    i posłucha ptaków śpiew.
    Owocami i wodą i jasną intencją,
    podświetlając siedem barw,
    Białą ich sumę w złocie skąpaną,
    o orkiestry blask dźwięków zapyta.

    Tak dusz szukać zaczyna i odnajduje.
    I dzięki składa nieprzerwanie, uwolnienie od nich czuje.

    Bo ty wykonasz jeden krok a On do ciebie kilka podbiegnie,
    ty zaczniesz biec, to On wzniesie się i na skrzydłach Swych przyleci do ciebie.

    Jednak proście Go, bo tylko wtedy dane będzie.
    I szukajcie, by znaleść.

    Wyzwolenia z niewoli własnego fałszywego bożka chemicznego,
    tylko u swojego własnego prawdziwego Jedynego Ja, szukać ci wolno.
    Energetyczny i myślowy Jestem Ja, Który tu Jestem.

    I tam ona się znajduje.
    To Jego i twoja Wolność.

  29. rici 08.01.2024 10:39

    Tak sie sklada ze studiowalem na 3 kierunkach; pierwsze na ochronie srodowiska, drugie na psychologii, i skonczylem na budownictwie.
    Te pierwsze dwa kierunki bardzo mi pomogly w pozniejszej pracy zawodowej.
    Na ochronie srodowiska dowiedzialem sie jak szkodliwe sa niektore materialy budowlane stosowane w tym czasie nagminie w budownictwie takie jak np, azbest, PCW, i inne.
    Na psychologi dowiedzialem sie jak postepowac z pracownikami i przelozonymi, jak budowac ich zlozone portrety psychologiczne.
    Z tych moich nauk i doswiadczen i publikowanych przez ciebie komentarzy wynika ze jestes bylym alkoholikiem i bylym ksiedzem katolickim.
    Tak sie sklada ze znam dosyc sporo ksiezy katolickich. W tym gronie tak jak i w gronie lekarzy dosyc sporo sie pije alkoholu. Z moich doswiadczen wynika ze nawet wiecej jak w gronie lakarzy. Dosyc duzo ksiezy laduje na odwyku, a kosciol ma kilka takich klasztorow, gdzie sa prowadzone kuracje odwykowe. Znam, znalem juz nie zyje ktory 3 krotnie ladowal na odwyku. Najczesciej sa to ksieza z tzw. powolania ktorzy przekonuja sie ze to jak zostali ychowani, przewaznie w rodzinach bardzo katolickich, po zderzeniu sie z rzeczywistoscia, i jak byli oklamywani , zaczynaja pic, i koncza na odwyku.
    A jednym z takich dowodow sa te twoje glupie wierszyki, chociaz to trudno uznac za wierszyki.

  30. MasaKalambura 08.01.2024 11:49

    Tyle studiowania i na darmo.
    Posądzenie o bycie byłym księdzem uznaję częściowo jako zarzut, bo cię i twoje dziwaczne wyznanie wiary znam. A częściowo jako wyraz uznania. Oczywiście to nie prawda, nie byłem ani nawet nie chciałem księdzem nigdy być. Ze względu na zainteresowanie kobietami i rodziną, którą zawsze planowałem założyć. Co dzięki Bogu ostatecznie się udało.

    Jako aktywny alkoentuzjasta nie jesteś też w stanie stwierdzić mojej obsesji alkoholowej. Jedyne, co jesteś w stanie stwierdzić, to moje bycie tej obsesji obsesyjnym przeciwnikiem. A moja antyobsesja wobec twojej obsesji wynika z wieloletniego narażenia na alkoentuzjastów takich jak ty i inni. Alkoholu nigdy nie lubiłem. I nie podobało mi się nigdy jego działanie polegające na przejmowaniu kontroli nad ciałem i umysłem i degradowanie ich do poziomu zwierząt w chlewie. Przez to bardzo rzadko się upijałem.

    Moje wierszyki ci się nie podobają? Może dlatego że wskazuję w nich, że samemu , zgodnie z naukami szeroko promowanymi przez organizacje wsparcia dla uzależnionych do etanolu takich jak AA, nie jesteś ty Alkorici ani inni alkoholicy sami w stanie się wydostać i obsesji tej pozbyć. Aby uratować się od alkoagonii niezbędna jest wiara w Boga tak jak TY Go rozumiesz i w jakiego wierzysz, wsparcie i pomoc od Niego oraz wsparcie innych ludzi. Psychologów i jak ty, wychodzących z tego alkobagna.

    Serdecznie ci życzę w nowym roku, byś na stare lata wreszcie wytrzeźwiał. Abyś przestał być ciężarem, kłopotem i zmartwieniem i źródłem odalkoholowych chorób dla swej rodziny i przyjaciół. Tobie i wszystkim pozostałym alkoholikom na tej planecie. Bez was jako alkonarkomanów ten świat może stać się piękniejszy. Dla wszystkich was i tych wokoło was.

  31. rici 08.01.2024 17:21

    Tak sie sklada ze przez prawie 20 lat nie moglem sie napic grama alkoholu, z powodu rozwalonej watroby przez chemio-profilaktyke.
    Kilkadziesiat lat temu z powodu zapalenia pluc trafilem do szpitala. Taka pani ordynator stwierdzila ze mam gruzlice, i zaaplikowala mi chemioprofilaktyke. A ze prowadzila prywatny gabinet lekarski to chodzilem tam. W sumie bralem te chemioprofilaktyke przez 7 miesiecy. Mialem rozwalona watrobe , nerki, serce, i zniszczony uklad odpornosciowy. Gdy sprobowalem sie napic alkoholu to watroba mi tak puchla ze niemoglem zlapac oddechu.Gdy po 9 miesiacach przyszedlem po dalsze zwolnienie, to ta powiedziala mi ze juz wyczerpalem limit. Gdy powiedzialem ze na gruzlice moge miec do 12 miesiecy zwolnienia, to odparla ze to wcale nie byla gruzlica a chemioprofilaktyke dawala profilaktycznie. Rzucilem jej w twarz te reszte kapsulek z ta chemioprofilaktyka.
    Prawie 20 lat trwalo bym wyleczyl watrobe naturalnymi metodami, i moglem przejsc do leczenia nerek i serca alkoholowymi wyciagami roslinnymi. Ukladu odpornosciowego do tej pory nie udali mi sie wyleczyc, chociaz wszystko wskazuje ze ten alkoholowy wyciag z larwy mola woskowego mi pomogl.
    Zycze ci w nowym roku bys wreszcie stal sie normalnym czlowiekiem a nie wpadal z jednej obsesji w druga.

  32. MasaKalambura 08.01.2024 18:50

    Nieźle cię los z alkoholem załatwił. Nie przejmuj się tym moim alkoricim. To takie gadanie. Skoro sam niewinnie o alkoobsesje zostałem przez ciebie oskarżony, to mogłem sobie pozwolić. Wykorzystałem to jako figurę literacką, coby ci, co faktycznie z alkohologramem rozstać się nie mogą, i swoje życie i życie ich bliskich etanolowym ciągiem niszczą, mogli się w miarę bezpiecznie zidentyfikować, i o pomoc do innych udać.

    Alkohol etylowy to narkotyk. Nie bierz go. Uratuj swoje życie.

  33. rici 08.01.2024 19:35

    Ale ja dzieki alkoholowi, takim roznym nalewkom i alkoholowym wyciagom z ziol uratowalem swoje zycie.

  34. MasaKalambura 08.01.2024 19:59

    Czy używałeś ich do narkomaństwa czy jako dobrego rozpuszczalnika wyciągającego substancje lecznicze z roślin? Raczej umiesz rozgraniczać te funkcje. Więc jaki jest sens brnąć w to dalej?

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.