Inwazja na Polskę to kwestia czasu?

Opublikowano: 13.01.2015 | Kategorie: Polityka, Wiadomości ze świata

Liczba wyświetleń: 393

„Rosyjska inwazja nastąpi. Rosja nigdy tego nie ukrywała. Pytanie tylko kiedy…” Były doradca Władimira Putina Andriej Iłłarionow przestrzega Polaków przed działaniami Rosji. W jego ocenie wojna to kwestia czasu. „To, że rosyjska inwazja nastąpi, jest nieuchronne. Pytanie tylko kiedy. Rosja nigdy tego nie ukrywała, ponieważ już dawno rozpoczęła działania destabilizacyjne w Gruzji, Kazachstanie, Azerbejdżanie, a nawet na Łotwie i w Bułgarii” – mówi „Rzeczpospolitej”. Scenariusz przez niego kreślony jest więcej niż przerażający. „Zakładam, że w ciągu najbliższych dwóch lat dojdzie do kulminacji tych działań. Pamiętajmy, że tyle właśnie zostało do końca kadencji Baracka Obamy. Putin zdaje sobie sprawę, że ten polityk jest najbardziej nieskutecznym prezydentem Stanów Zjednoczonych w całej ich historii. Wie, że musi jak najszybciej wykorzystać słabość Obamy przed kolejnymi wyborami prezydenckimi w USA” – czytamy. Iłłarionow przekonuje, że gdyby prezydentem USA był kto inny Putinowi nie byłoby tak łatwo prowadzić inwazyjnej polityki. „Inwazja na Polskę i kraje bałtyckie może się dokonać w bardzo różny sposób. Pamiętajmy, że Putin nie jest dowódcą wojsk lądowych, lecz pułkownikiem służb specjalnych. Zakładałbym, że czekają nas raczej wojny hybrydowe niż otwarta inwazja wojskowa. Mogą się pojawić grupy dywersyjne, które będą próbowały destabilizować sytuację w wymienionych krajach” – ocenia. W ocenie b. doradcy rosyjskiego prezydenta, świat zachodni mógłby z łatwością zablokować imperialne ambicje Moskwy. Brakuje woli politycznej i konsekwencji. „Jeżeli chodzi o wojsko, to kraje NATO mogłyby rozmieścić przy granicach z Rosją znaczący kontyngent wojskowy i ściągnąć tam najnowocześniejszą broń. Poza tym Rosja odczułaby sankcje, gdyby zostały zamrożone aktywa walutowe na rachunkach rosyjskiego narodowego systemu rezerw lub na europejskich rachunkach rosyjskiego banku centralnego. Są to kwoty rzędu 500-600 mld dolarów – w obliczu tego zagrożenia Moskwa natychmiast wycofałaby swoich żołnierzy z Ukrainy” – czytamy. Jednak, jak widać Zachód wciąż woli stosować inne metody „walki” z Rosją. Ani o wojskach, ani realnych szkodach ekonomicznych na razie nie ma mowy…

4800 osób zginęło do tej pory w wyniku konfliktu zbrojnego w Donbasie na Ukrainie przekroczyła. W tej liczbie jest 298 zabitych w wyniku zestrzelenia malezyjskiego samolotu pasażerskiego w lipcu 2014. Takie dane przyniósł najnowszy raport ONZ. Liczby przedstawione przez ONZ dotyczą okresu od połowy kwietnia 2014 roku do 6 stycznia. Oprócz ponad 4800 zabitych w wyniku konfliktu niemal 11 tysięcy osób zostało rannych. Ponad milion mieszkańców Donbasu zmuszonych zostało do opuszczenia miejsc zamieszkania. Około 600 tysięcy z nich to przymusowi przesiedleńcy, którzy przenieśli się do innych obwodów Ukrainy, najczęściej – charkowskiego. Niemal drugie tyle uciekło za granicę, przede wszystkim do Federacji Rosyjskiej. Na terytorium Donbasu pozostaje nadal ponad 5 milionów ludzi. Według ocen ONZ-owskich ekspertów niemal półtora miliona z nich znajduje się w nadzwyczaj trudnej sytuacji bytowej i wymaga szybkiej oraz zakrojonej na dużą skalę pomocy humanitarnej.

Były prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz, który najprawdopodobniej znajduje się teraz w Rosji, jest ścigany międzynarodowym listem gończym, wydanym przez Interpol. Poszukiwani są również jego bliscy współpracownicy, którzy mieli w przeszłości dokonać przestępstw, związanych z przywłaszczaniem sobie cudzej własności. Oprócz byłego prezydenta Ukrainy, Interpol poszukuje również jego syna Ołeksandra Janukowycza, byłego premiera Mykoła Azarowa, byłą minister zdrowia Raisę Bohatyriową, byłego ministra finansów Jurija Kołobowa i byłego prezesa koncernu telekomunikacyjnego Ukrtelekom, Heorhija Dzekona. Pod koniec minionego roku, ukraiński rząd wprowadził prawo, które pozwoliło zaocznie skazać Wiktora Janukowycza. Obalona rok temu władza jest oskarżana o kradzież pieniędzy, cudzego majątku i własności państwowej oraz próbę obalenia nowych władz. Zarzuca się jej również strzelanie do demonstrantów podczas masowych protestów, jakie miały miejsce w zeszłym roku na Placu Niepodległości.

Rzecznik Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy Andrij Łysenko oznajmił, że Kijów nie ma planów zbrojnego zażegnania konfliktu w Donbasie. W ten sposób skomentował on słowa szefa MSZ Rosji Siergieja Ławrowa, który poinformował o posiadaniu takich danych. Ministerstwo Obrony DRL podkreśliło, że powstańcy gotowi są do odparcia ataków sił zbrojnych. „Jesteśmy w stanie gotowości, jesteśmy gotowi do obrony swoich interesów i swojej ziemi oraz jako każda strona walcząca mamy określony plan działań” – powiedział przedstawiciel resortu. Według niego, Ministerstwo Obrony DRL wielokrotnie informowało o zwiększeniu liczby sił zbrojnych wzdłuż linii kontaktu w Donbasie.

Sprawozdawca PACE ds. sytuacji humanitarnej na Ukrainie Jim Sheridan wezwał do zbadania faktów pogwałcenia praw człowieka w rejonie konfliktu zbrojnego na wschodzie kraju. Według niego, winnych przestępstw trzeba pociągnąć do odpowiedzialności. W ramach przygotowania do raportu Sheridan na początku grudnia ubiegłego roku odwiedził Moskwę i Rostów nad Donem, a w listopadzie – Kijów i Charków. Planuje się, że po jego wystąpieniu w PACE odbędzie się dyskusja na ten temat, a następnie zostanie zatwierdzona rezolucja. Nie wykluczono, że parlamentarzyści rozpatrzą tę kwestię 27 stycznia.

Ukraina jest gotowa na przyznanie Donbasowi statusu szczególnej strefy gospodarczej ze szczególnymi relacjami z Rosją i UE – oznajmił Petro Poroszenko w wywiadzie dla francuskiej telewizji France24. Jednocześnie Poroszenko sprecyzował, że w tym celu w regionie powinny odbyć się swobodne wybory do miejscowych organów władzy według ukraińskich ustaw. Prezydent Ukrainy przypomniał, że Donbas ma szczególny status samorządu. Według słów Poroszenki, konflikt zbrojny na wschodzie Ukrainy kosztuje kraj ponad 10 mln dolarów dziennie.

Kijów może rozliczyć się z Rosją w zakresie kupionych przez nią obligacji na kwotę 3 mld dolarów, jeśli Moskwa zażąda przedterminowego spłacenia – oznajmiły źródła w ukraińskim rządzie. Informatorzy podkreślili, że może do tego dojść w związku z przyznaniem Ukrainie przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy 5 mld dolarów po wizycie misji w Kijowie. Minister finansów Rosji Anton Siłuanow poinformował w sobotę, że Ukraina złamała warunki przyznania przez Rosję kredytu w wysokości 3 mld dolarów, doprowadzając do wzrostu długu publicznego do 60% PKB. Moskwa ma wszystkie podstawy, aby zażądać od Kijowa przedterminowego spłacenia długu, lecz decyzja na razie nie została podjęta.

W najbliższych dniach nie dojdzie do zapowiadanego szczytu w Astanie, gdzie mieli się spotkać przywódcy Ukrainy, Rosji, Francji i Niemiec. Poinformowano o tym w Berlinie po rozmowach ministrów spraw zagranicznych tych czterech państw. Po zakończeniu spotkania szef niemieckiej dyplomacji Frank-Walter Steinmeier powiedział, ż różnice zdań wyraźnie pokazały, jak ciężko jest osiągnąć postęp w sprawie porozumienia politycznego, ale także planowanego szczytu w Astanie. Dodał, że trzeba teraz zadbać o to, aby w najbliższych dniach sytuacja na wschodzie Ukrainy nie pogorszyła się, bo ostatnio często dochodziło do łamania zawieszenia broni. Ministrowie spraw zagranicznych Rosji, Ukrainy, Francji i Niemiec podkreślili, że porozumienie z Mińska musi być podstawą dla procesu pokojowego na wschodzie. Nie wykluczyli, że w przyszłym tygodniu spotkają się po raz drugi, aby szukać dróg rozwiązania konfliktu.

Autorstwo: ez (1), jkl (2, 8), John Moll (3), red. GR (4-7)
Źródła: Stefczyk.info, Lewica.pl, Zmiany na Ziemi, Głos Rosji
Kompilacja 8 wiadomości na potrzeby “Wolnych Mediów”


TAGI: , ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

14 komentarzy

  1. chemdog1 13.01.2015 12:16

    “Mogą się pojawić grupy dywersyjne, które będą próbowały destabilizować sytuację w wymienionych krajach” – to raczej domena USA

  2. BrutulloF1 13.01.2015 12:40

    I ot właśnie chodzi. Najpierw zapowiedzi jakiegoś pseudoeksperta, kupionego za parę dolarów, potem trach!!! No przecież były ostrzeżenia. Ciekawe co będzie celem pierwszej na naszych ziemiach od 1939 r. operacji pod fałszywą flagą? Ciekawe jak głęboko te nasze żałosne władze dadzą się uwikłać w nową wojenkę swojego pana i władcy zza oceanu…

  3. kriskros 13.01.2015 13:03

    inwazja Rosji na Europę Azję Amerykę a później na najbliższą galaktykę to też tylko kwestia czasu

  4. Murphy 13.01.2015 14:45

    @BrutulloF1: Próbki fałszywej flagi mieliśmy ostatnio we Francji.

  5. Maximov 13.01.2015 15:12

    Litości!
    Po co Rosja ma dokonywać jakichkolwiek inwazji?
    Za mało ma problemów?
    Dla mnie typowy “false flag”.
    To, że przyjdzie kryzys, jakiego świat wcześniej nie widział, to tylko kwestia czasu.
    USA i Izrael chcą za wszelką cenę podpalić Europę aby ratować dolara.
    Tylko o to im chodzi, aby utrzymać się jak najdłużej na powierzchni oceanu gów.a które sami stworzyli.
    Tylko ludzi szkoda, bo ci zapłacą za gierki “elity” najwyższą cenę… 🙁

  6. dagome12345 13.01.2015 15:44

    @Maximov

    Popieram wpis.
    Stwierdzenie ,że Rosja dokona inwazji na Polskę to “troszkę” naciągnięty scenariusz. Trzeba jednak pamiętać w czasie najgorszego : linia obrony europy jest na Odrze i nie zmieni tego żadna umowa międzynarodowa.

  7. Aaron Schwartzkopf 13.01.2015 18:22

    Andriej Iłłarionow jest postacią mało raczej wiarygodną. Związany jest od lat z tzw. liberalną opozycją, czyli szemranym towarzystwem finansowanym przez rozmaite amerykańskie fundacje specjalizujące się w rozkręcaniu “kolorowych rewolucji”. Jego wypowiedzi są w większości prowokacjami mającymi za cel podgrzewanie antyrosyjskich fobii i merytorycznie są bezwartościowe.

  8. Szaman 13.01.2015 18:49

    Dokładnie. Komuś tu zależy zęby nas przeciągnąć do anty rosyjskiego frontu i to na pewno nie jest Rosja.

  9. Aaron Schwartzkopf 13.01.2015 19:22

    Rosja nigdy nie będzie dla nas zagrożeniem, pod warunkiem, że przestaniemy wreszcie głupkowato wymachiwać w jej stronę szabelką, nawet jeśli jest to szabelka drewniana i zżarta przez korniki.

  10. bXXs 13.01.2015 19:48

    Tak! To jest jedyna mozliwosc dla Rosji by wstapic do UE 😀

  11. atoreli123 14.01.2015 01:57

    a ja uważam że to rosja broni się przed zachodem i ekspansją banksterów; banksterzy zrobili atak na rubla, ten spadł to rosja kupiła swoje spółki za bezcen i jest 1:0 dla ruskich. I nikt mi nie wmówi że rosja to agresor, bardziej banksterzy ala goldman sachs; wywiezli z ukraini całe rezerwy złota jako zabezpieczenie do dania kredytów więc dalej dodrukowują tego swojego dolara i okradają oszczędzających; ta chora nagodka na putina to nic więcej a dezinformacja opłacanych mediów…

    a polski marionetkowy rząd już dawno wszystko sprzedał i żebra; a putin miał jaja powiedzieć ch… wam w d… bansterzy p….

  12. Aaron Schwartzkopf 14.01.2015 06:55

    “być zakotwiczonym w sojuszach” – z kim? Z Anglią i Francją? (lekcja z 1939 r.), a może z Niemcami? Ileż naiwności trzeba, aby wierzyć, że ktokolwiek na tzw. zachodzie się za nas wstawi. W przypadku konfliktu będziemy conajwyżej najwygodniejszym logistycznie polem bitwy. I znowu obudzimy się z ręką w nocniku bezsilnie wygrażając brudną i połamaną piąstką w stronę Rosji.

  13. edek 14.01.2015 08:28

    Wbrew pozorom Rosja ma interesy na Ukrainie. Są tam Rosjanie. Jak to ma się do sytuacji Polski? Bzdura totalna. “Ekspert” za dolary…
    Inna sprawa, że Polska powinna mieć armię obronną, z silną piechotą i obroną przeciwlotniczą. A nie armię zaczepną, gotową na interwencję na drugim końcu świata, jak Jankesi zagwiżdżą…

  14. Anonymous-X 14.01.2015 11:39

    „być zakotwiczonym w sojuszach” – z kim? Z Anglią i Francją? (lekcja z 1939 r.), a może z Niemcami? Ileż naiwności trzeba, aby wierzyć, że ktokolwiek na tzw. zachodzie się za nas wstawi.

    W roku 39 świat mówił o Polsce to samo co teraz o Ukrainie, ze to nowy twór na ziemiach rosyjskich, tak byliśmy postrzegani po 120 latach zaborów. Nasze ówczesne sojusze były tyle samo warte co dzisiejsze sojusze Ukraińskie – Kiedyś za Gdańsk nie chcieli ginąć, dziś nikt nie będzie ginąć za Donieck.

    „W przypadku konfliktu będziemy conajwyżej najwygodniejszym logistycznie polem bitwy.”

    Pomijasz kraje dzielące Polskę od Rosji , w przypadku zbrojnego konfliktu z Rosją to Estonia, Łotwa, Litwa i Ukraina właśnie otrzymają pierwsze najmocniejsze uderzenie i to na ich ziemi będą toczone walki. Polskie oddziały będą broniły granicy z Białorusią (jeśli Białoruś by nas zaatakowała) Polskie lotnictwo razem z lotnictwem NATO stacjonującym w Polsce zrównają z ziemią Królewiec.
    Putin może i jest szaleńcem ale nie jest idiotą, najpierw musi odbudować ZSRS.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.