Hybrydowa wojna Turcji na greckiej granicy

Opublikowano: 14.04.2020 | Kategorie: Polityka, Publicystyka

Liczba wyświetleń: 162

Czy zdarzenia, których świadkami byliśmy na granicy grecko-tureckiej to wojna, zastanawia się niemiecki politolog i były dziennikarz „Die Welt” Tomas Spahn.

Niby nie było działań zbrojnych, przypominających rzeczywisty konflikt, ale jednak Spahn uważa, że turecki dyktator Erdogan nie tylko spowodował, że imigranci „podjęli próbę dokonania inwazji na Unię Europejska”, ale także służby tureckie wspierały ich w tych działaniach.

Przypomnijmy, że kiedy w styczniu Erdogan ogłosił, że turecka straż graniczna nie będzie stanowiła przeszkody w przejściu granicy, tysiące imigrantów, głównie z krajów Azji Środkowej i Afryki, sporadycznie z Syrii, ruszyło w kierunku granicy. Wielu z nich tam utknęło, kiedy okazało się, że pięć lat po kryzysie ani Grecja ani też Unia Europejska nie mają ochoty na powtórkę.

Turcja nie tylko otworzyła granicę, ale też podwoziła wielu młodych mężczyzn chętnych do jej przekroczenia, z pełną świadomością, że wywoła to konflikt, twierdzi Spahn. Chociaż to jeszcze, według niego, nie może zostać nazwane wojną.

Doszło do niej jego zdaniem, kiedy tureckie służby zaczęły wyposażać młodych mężczyzn w narzędzia do niszczenia instalacji granicznych, zaopatrywać w szczypce i gaz łzawiący lub wspierać, wystrzeliwując ten gaz. Potraktowały ich jako armię zastępczą (proxy). Turcja nie tylko nie powstrzymała tej armii na swoim terytorium, chociaż była w stanie, ale prowadziła ją, namawiała i wspierała. Nie ma tu znaczenia, twierdzi Spahn, że ta armia była słabo wyposażona.

To nowy rodzaj wojny. Pisał o nim już podczas poprzedniego kryzysu imigracyjnego dziennikarz, znawca Turcji, Witold Repetowicz, mówiąc o używaniu przez Erdogana imigrantów jako broni D (demograficznej). Dla Spahna to także wojna, w której „globalny plebs próbuje zaatakować funkcjonujące i zorganizowane jednostki państwowe, aby uzyskać korzyści i dobra, do których istnienia się nie przyczynił”.

Tak widzi zmasowane próby forsowania granic w hiszpańskich enklawach w Marku, Ceucie i Melilli. Tak też widzi rolę tych organizacji pozarządowych, które pomagają pokonać drogę do Europy nielegalnym imigrantom. Organizacje te nawet nie chcą przystać na przepisy Globalnego Paktu na Rzecz Migracji, niepodpisanego przez wiele państw ze względu na zbyt liberalne ich zdaniem traktowanie problemu.

Politolog zwraca uwagę, że to nie jest zupełnie nowa koncepcja. W 1975 roku marokański król Hassan zmobilizował 300 tysięcy cywilów i w tzw. Zielonym Marszu przekroczyli oni granice z Saharą Zachodnią, wówczas hiszpańską kolonią. W wyniku tego i obawiając się konfliktu z Marokiem Hiszpanie wycofali się z planów referendum, a kolonia została wtedy protektoratem ze zwierzchnictwem Mauretanii i Maroka. Przeciwdziałanie takim przedsięwzięciom testuje też Izrael, któremu przeciwnicy stale grożą „pokojowym” marszem milionów na Jerozolimę.

Co się stanie, jeżeli migracyjna grupa będzie liczyć nie tysiące, a setki tysięcy, a może miliony? – snuje wizję Spahn. Jak Europa, ze swoją oświeceniową tradycją pomagania potrzebującym, wybierze pomiędzy swoim bezpieczeństwem, a obrazami, które będą przykre. Zdjęcia tych, którzy utknęli w nędznym położeniu, zdjęcia konfliktu i doniesienia takie, jakie możemy odbierać dziś z terytorium granicy Strefy Gazy i Izraela.

„Europejska tradycja kulturowa wymaga pomocy potrzebującym. Nie wymaga jednak, aby samemu znaleźć się w niebezpieczeństwie przez działania osób trzecich” – twierdzi dziennikarz. Nie wymaga też, jego zdaniem, poddania się takiej próbie wymuszenie przez osoby trzecie czegoś, do czego nie są uprawnione i co im się po prostu nie należy. „Kto więc nielegalnie przekroczy granicę Grecji, może zostać wysłany z powrotem do miejsca, z którego przybył”, pisze.

Tak samo mogą być traktowani ci, którzy zostali uratowani na morzu, nawet ci, którzy przebywają w Libii na terenach kontrolowanych przez Haftara i LNA, gdzie migrantom nie grozi niebezpieczeństwo.

Spahn zauważa też stopniowe zmiany w podejściu Komisji Europejskiej, która jeszcze się waha, ale zaczyna już rozumieć, że zagrożenie pochodzie nie tylko od mas, chcących nielegalnie wymusić wjazd do Unii, ale też od tych, którzy celowo je instrumentalizują.

Wytrwałość, jaką pokazaliśmy podczas tureckiej próby przełamania granicy, jest więc dobrym sygnałem. Zagrożeniem są jednak aktywiści, którzy chcą wymusić otwarcie granic w imię ideologii. Spahn nie ma wątpliwości: to szantaż i nie możemy pozwolić innym narzucać reguł, bo popadniemy w apatię.

Opracowanie: JW/NOS
Na podstawie: Tichyseinblick.de
Źródło: Euroislam.pl

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Liczba głosów: 2, średnia ocena: 5,00 (max 5)
Loading...

TAGI: , , , ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

2
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
walirlan
Użytkownik
walirlan

Boże, jaka ta Komisja Europejska jest biedna. Najpierw wpuściła miliony dzikusów na tereny państw UE, dochodziło do gwałtów, napadów, zamachów terrorystycznych na ogromną skalę, Szwecja jest tego przykładem, a teraz Komisja waha się, zaczyna rozumieć…
Nie wiem co to za pajac może takie bzdury gadać. To nie jest już żadną tajemnicą, że miliony murzynów i islamistów zostało wpuszczonych CELOWO. I celowo ich mnoży się za pieniądze ciężko pracujących europejczyków, sprowadza się rodziny dzikusów (do 10 osób może taki Ali czy Mustafa czy Kinta Kinte zaprosić do Europy), a w tym czasie populacja Europy zadłuża się u bankierów na niebotyczną skalę. Oczywiście Komisja Europejska o tym nie wie, że białe kobiety prawie nie rodzą, bo muszą harować, robić kariery lub po prostu dokładać się do budżetu domowego, bo mężczyzna nie jest w stanie zapewnić swojej żonie i rodzinie utrzymania skoro 60 procent z jego pensji idzie na konto bankierów za kredyt hipoteczny wzięty z powietrza (ktoś mu stuknął cyferki na ekran komputera) a on teraz musi to spłacać przez 30 czy więcej lat.
Ci co rządzą tym unijnym kołchozem są tak dobrzy, tak się przejęli losem “uchodźców”, że zapewne nie śpią po nocach i płaczą na tych swoich spotkaniach.
Wierzyć się nie chce, że takie rzeczy się dzieją, a stado baranów tego nie widzi.

Dawid
Użytkownik
Dawid

@walirlan Ja tylko mam nadzieję, że po koronawirusie więcej osób otworzy oczy, wielu youtuberów zaczyna też już o tym głośno mówić, a oni mają setki tysięcy widzów, przed koronawirusem ludzie już zaczęli wychodzić na ulicę (nie w Polsce). Muszę powiedzieć, że na wolnemedia jestem już chyba z 8 lat i pierwszy raz w życiu zaczynam widzieć światełko w tunelu. W końcu coś się zaczyna dziać.