Historia Shanti Devi

Opublikowano: 03.01.2009 | Kategorie: Paranauka

Liczba wyświetleń: 1398

Według badaczy, przypadek urodzonej w 1926 roku Shanti Devi był jednym z najlepszych dowodów na istnienie reinkarnacji. Kilkuletnia zamieszkała w Delhi dziewczynka z wielkimi szczegółami opowiadała o swym poprzednim życiu, rodzinie i mieście. Co ciekawe, przypadkiem zajął się Mahatma Gandhi, który w celu jego zbadania powołał specjalną komisję…

Istnieje wiele udokumentowanych przypadków reinkarnacji, ale na początku lat 30. XX wieku słowa o dziewczynce z mało znanych okolic Delhi, która twierdziła, że pamięta swoje poprzednie życie wywołały niemałą sensację. Początkowo znana tylko miejscowym, wkrótce stała się sensacją na skalę całych Indii, jak i świata. Jednak zaciekawienie świata postacią Shanti Devi nie było bezpodstawne.

Urodziła się w 1926 roku i niewiele później, aż do końca swego życia, była obiektem spekulacji. W 1985 roku wpływowa angielska gazeta „English Journal of India” napisała nawet, że mogła być to postać fikcyjna, lecz tworzenie podobnych spekulacji bez przeprowadzenia odpowiedniego rekonesansu wydaje się szczególnie nie na miejscu. W 1986 roku dr K.S. Rawat spotkał się z wiodącym badaczem zjawiska wspomnień wcześniejszego życia u dzieci, dr Ianem Stevensonem, któremu pokazał ów artykuł. Kilka dni potem indyjski uczony spotkał się z samą Shanti Devi, z którą rozmawiał przez kilkadziesiąt minut, po czym przeprowadził dodatkowe wywiady z wieloma ludźmi z Delhi, Mathury oraz Jaipurandu, w tym z krewnymi Shanti Devi zarówno z tego, jak i poprzedniego wcielenia. Na przykładzie rozmów, a także wcześniejszych materiałów, udało mu się spisać jej historię.

LUGDI I SHANTI

8 stycznia 1902 roku, Chaturbhuj – mieszkanka Mahura urodziła córkę, którą nazwała Lugdi. Ta wydana została za wdowca Kedarnatha Chaube – sklepikarza z tej samej miejscowości. Kedarnath posiadał dwa sklepy, w tym jeden (z ubraniami) w Mathurze, zaś drugi w Hardwarze. Lugdi była bardzo religijna i w młodym wielu odbyła nawet kilka pielgrzymek do świętych miejsc. W czasie jednej z nich zraniła się w nogę, przez co musiała przechodzić leczenie.

Pierwsze dziecko Lugdi i jej męża przyszło na świat martwe. Podczas drugiej ciąży zaniepokojony mąż zabrał ją do rządowego szpitala w Agrze, gdzie 25 września 1925 roku przyszedł na świat (w wyniku cesarskiego cięcia) ich syn. Niestety stan Lugdi pogorszył się i zmarła ona 4 października.

Rok, 10 miesięcy i 7 dni po śmierci Lugdi, 11 grudnia 1926 toku przyszła na świat córka Babu Rang Bahadur Matur z Chirawala Mohulla, której nadano imię Shanti Devi. Była normalnym dzieckiem, z tym wyjątkiem, że niewiele mówiła aż do 4 roku życia. Wtedy zaczęła wyróżniać się „dziwnymi wspomnieniami” – mówiła m.in. o swym „mężu” oraz „dzieciach”.

Twierdziła, że jej mąż znajdował się gdzieś w Mathura, gdzie posiadał sklep. Mieli także syna. Sama Shanti w dzieciństwie nazywała siebie „Chaubine” (żona Chaube). Rodzice uważali jednak, że to jedynie fantazja córki i nie zwracali na to uwagi. Sytuacja pogarszała się jednak wraz z tym, jak Shanti mówiła o tym coraz więcej a także przytaczała wiele incydentów ze swego życia w Mathura.


Dorosła Shanti Devi.

Pewnego dnia w czasie obiadu miała powiedzieć: „W swym domu w Mathura jadłam inne słodycze”. Czasami, gdy ubierała ją jej matka Shanti opisywała jaki rodzaj sukni nosiła w czasie poprzedniego życia. Wspominała także o tym, jak wyglądał jej mąż – był wysoki, na lewym policzku miał kurzajkę oraz nosił okulary do czytania. Co więcej, według opowieści jego sklep miał mieścić się przy świątyni Dwarkadhish.

W tym czasie Shanti Devi miała 6 lat, zaś jej rodzice coraz bardziej martwili się tymi opowieściami. Opowiadała ona ponadto ze szczegółami o swej śmierci po urodzeniu dziecka. W wyniku tego rodzice postanowili skonsultować się z lekarzem rodzinnym, który był zdumiony jej wspomnieniami, jak i szczegółami opowieści.

Z czasem Shanti zaczęła nalegać, aby rodzice zabrali ją do Mathura. Do 9 roku życia nie wspominała ona ani razu imienia swego męża (zresztą wedle panującej w Indiach tradycji, żony nie wypowiadają imion mężów). Czasami wobec nalegań odpowiadała, że i tak go rozpozna, ale nie poda imienia.

Pewnego dnia Babu Bishanchand – nauczyciel ze szkoły Daryganj w Delhi obiecał Shanti, że jeśli poda imię mężczyzny, zabierze ją do Mathura. Dziewczynka uczyniła to. Bishanchand powiedział jej potem, że zorganizuje wyjazd po uprzednim sprawdzeniu podanej przez nią informacji, po czym napisał list do Pandita Kedarnatha Chaube, w którym opisał przypadek Shanti. Poprosił także, aby Chaube odwiedził Delhi.

Ten odpowiedział na list, potwierdzając większość dostarczonych przez dziewczynkę informacji. Zasugerował także, że odwiedzi ją jeden z jego krewnych żyjących w mieście, Pandit Kanjimal.

W czasie spotkania Shanti Devi rozpoznała w Kanjimalu kuzyna swego „męża z poprzedniego wcielenia”. Podała także kilka informacji o swym domu w Mathura, jak i szczegóły tego, gdzie ukryła pewną sumę pieniędzy.

Zdumiony sprawą Kanjimal udał się wkrótce do swego kuzyna, aby przekonać go do odwiedzenia Delhi. Kedarnath przybył tam 12 listopada 1935 roku z synem Lugdi, Nayneetem Lalem oraz swą trzecią żoną. Do domu rodziców Shanti udali się dzień później. Tam, aby zwieść ją, Kanjimal przedstawił Kedarnatha Chaube jako swego starszego brata, co miało spowodować, że dziewczynka odeszła na stronę. Spytana, dlaczego to robi, odpowiedziała pewnie: „To nie brat mojego męża, ale sam mąż”. Potem zapytała matkę, czy nie odpowiada on podanemu przez nią rysopisowi.

Kedarnath poprosił ją potem o to, aby powiedziała mu coś, co pozwoli mu zweryfikować jej twierdzenia. „Za naszym domem znajduje się studnia, gdzie zwykłam się kąpać” – powiedziała, wcześniej w czasie obiadu mówiąc mu o jego ulubionych potrawach.

CZĘŚĆ DUSZY

Shanti była wyraźnie poruszona widokiem Nayneeta – jej syna z poprzedniego wcielenia. Miała poprosić matkę, aby przyniosła mu wszystkie jej zabawki, ale w końcu zrobiła to sama. Kedarnath spytał ją, skąd wie, że to jej syn, jeśli widziała go tylko raz przed swą śmiercią. Shanti odrzekła, że syn jest częścią jej duszy, zaś ta z łatwością może to zrobić.

Nie obeszło się bez trudnych pytań. Po obiedzie Shanti spytała Kedarnatha dlaczego ponownie się ożenił, choć obiecał, że tego nie zrobi. Nie odpowiedział na to pytanie.

W czasie pobytu w Delhi Kedarnath przekonał się do prawdziwości opowieści dziewczynki także wskutek podobieństwa zachowań między nią a jego zmarłą żoną. Ostatecznie przeważyła o tym rozmowa w cztery oczy, gdzie Shanti powiedziała mu o rzeczach, o których mogła wiedzieć tylko Lugdi.

Powrót jej „dawnej” rodziny do Mathura zmartwił Shanti. Prosiła rodziców o to, aby móc z nimi jechać, jednak ci się nie zgodzili

KOMITET I PODRÓŻ DO MATHURA

Historia o dziewczynce z Dehli rozprzestrzeniła się na całe Indie i zwróciła uwagę wielu uczonych. Kiedy usłyszał o niej Mahatma Gandhi, spotkał się z nią i poprosił, aby została w jego aśramie (w 1986 jeszcze doskonale o tym pamiętała).

Gandhi zgromadził komisję złożoną z 15 wpływowych osób, w tym parlamentarzystów, polityków oraz dziennikarzy, których zadaniem było zbadanie przypadku. Członkom komitetu udało się przekonać rodzinę Shanti, aby mogli towarzyszyć jej w podróży do Mathury, dokąd wyruszyli 24 listopada 1935 roku. Jeden z członków komitetu odnotował:

„Po tym, jak pociąg zbliżył się do Mathury, dziewczynka zaczęła okazywać radość. Zauważyła ponadto, że drzwi do miejscowej świątyni będą już zamknięte.” Ponadto użyła języka typowego dla mieszkańców tego regionu.

„Pierwszy incydent, który zwrócił naszą uwagę wydarzył się już na dworcu” – pisze członek komisji. Do Shanti zbliżył się tłumek, w którym znajdował się starszy mężczyzna ubrany w tradycyjny strój. Towarzyszącemu mężczyźnie dziewczynka przekazała, że to szwagier Lugdi, starszy brat jej męża. Okazało się, że to prawda, zaś owym człowiekiem był Babu Ram Chaubey – starszy brat Kedarnatha.


Shanti Devi jako dziecko, m.in. w otoczeniu rodziny z obecnego i poprzedniego wcielenia.

W czasie podróży po Mathurze członkowie komitetu odnotowali uwagi Shanti odnośnie zmian, jakie zaszły w mieście, które rzeczywiście zgodne były z prawdą. Rozpoznała ona także kilka miejsc, o których opowiadała w swym domu w Delhi, choć jej wizyta w Mathura była pierwszą w życiu.

Gdy dziewczynka wraz z członkami komitetu zbliżała się do domu Chaubeya, zauważyła pośród przechodniów starszą osobę. Natychmiast pokłoniła się mu mówiąc, że to jej „teść z poprzedniego wcielenia”. Tak ponoć było w rzeczywistości. Kiedy grupa weszła do domu, gdzie niegdyś mieszkała Lugdi, Shanti Devi od razu zlokalizowała swą sypialnię, jak i wiele rzeczy należącej do niej w poprzednim wcieleniu. W czasie pobytu w Mathura dziewczynkę poddano wielu testom. Zaprowadzono ją na przykład do innego domu, gdzie Lugdi i Kedarnath mieszkali przez kilka lat. Oprowadziła ich po nim bez większych problemów. Jeden z członków komitetu badawczego, Pandit Neki Ram Sharma poprosił ją, aby wskazała studnię, o której mówiła w Delhi.

Shanti pobiegła w jej kierunku, lecz nie znalazła tam nic, mimo że przekonana była o jej istnieniu. Kedarnath usunął jednak kamień, pod którym znajdowała się studnia. Co do ukrytych pieniędzy, Shanti zaprowadziła wszystkich na drugie piętro domu i pokazała miejsce, gdzie je ukryła. Nie było ich tam jednak, lecz Chaubey przyznał się, że po śmierci Lugdi znalazł je. Shanti udała się także do domu swoich rodziców, gdzie pomyliła swą ciotkę z matką, lecz potem szybko się poprawiła. Rozpoznała także swego ojca, zaś to tak samo dziwne, jak i rozczulające spotkanie wpłynęło na wszystkich obecnych.

Publikacja raportu sporządzonego przez komitet zwróciła uwagę wielu osobistości z całego świata. Liczni uczeni, duchowni, filozofowie oraz osoby parające się parapsychologią starały się zbadać ten fenomen, zaś inni, jak sceptycy, próbowali udowodnić, że to zręczna mistyfikacja.

Dr K.S. Rawat, który badał przypadek po latach, spotkał się z Shanti Devi w lutym 1986 oraz grudniu 1987 roku, rozmawiając z nią o szczegółach wspomnień o poprzednim wcieleniu. Rozmawiał także z Vireshem Narainem Mathurem, bratem Lugdi oraz z bliskim przyjacielem jej męża, który przekazał mu kilka uwag odnośnie stosunku, jaki tamten żywił do wspomnień Shanti.

Brat Lugdi twierdził, że Shanti Devi rozpoznawała także znajome jego siostry i dopytywała się o nie. Ważne były także emocjonalne reakcje dziewczynki na spotkania z krewnymi z „poprzedniego wcielenia” oraz ich realizm. Komitet w swym raporcie stwierdza, że pamięć o poprzednim wcieleniu była niezwykłym darem.

Przypadek ten jest jednym z najlepiej zbadanych. Zajmowały się nim setki badaczy, krytyków, duchownych i innych osób z różnych części Indii i świata, począwszy od lat 40-tych ub. wieku.


Dr Rawat i Shanti Devi.

Jeden ze sceptyków, Szwed Sture Lonnerstand, który przybył do Indii z zamiarem zdemaskowania fałszerstwa orzekł, że „jest to jedyny z udowodnionych przypadków reinkarnacji”. Trudno się z nim zgodzić, gdyż podobnych przypadków istnieje znacznie więcej.

Najbardziej znany badacz wspomnień dzieci z poprzednich wcieleń, dr Ian Stevenson powiedział:

– Rozmawiałem z Shanti Devi, jej ojcem i innymi ważnymi światkami, w tym Kedarnathem – jej mężem z poprzedniego wcielenia. Według moich szacunków podała ona ok. 24 opisów wspomnień z poprzedniego życia, które były zgodne z rzeczywistością.

Autor: Dr K.S. Rawat
Tłumaczenie i źródło: Serwis NPN


TAGI:

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

12 komentarzy

  1. snowflake 03.01.2009 15:28

    sam nie wiem co o tym myslec http://www.youtube.com/watch?v=WbSSEox-_vc& dziewczynka w wieku 17 miesiecy potrafi czytac.

  2. Raptor 03.01.2009 21:37

    Też kiedyś to przerabiałem. Wszystko się zgadza, ale wyłącznie przy pewnych założeniach:
    1. Ziemia jest jedyną zamieszkałą planetą we wszechświecie.
    2. Życie nie występuje w próżni kosmicznej i sprowadza się wyłącznie do form materialnych złożonych z materii o zagęszczeniu i stanie skupienia spotykanym wśród znanych nam form żywych.
    3. Nasz wszechświat jest jedynym wszechświatem (nie istnieją rzeczywistości sąsiednie ani równoległe).
    4. Struktura duchowa (rzekoma dusza, jeśli ktoś woli) nie ma postaci fraktalnej, czyli nie składa się z nieskończonej ilości zagnieżdżonych mniejszych intelektów, które na drodze ewolucji dokonują kolejnych transmigracji do form bardziej złożonych.

    To na pewno jeszcze nie wszystkie niewiadome równania.

    Wypadałoby sprawdzić powyższe założenia nim postawi się diagnozę i zacznie się wysnuwać pseudo-logiczne wnioski. Być może na niektóre z nich już znamy odpowiedzi, a na inne przyjdzie nam poczekać dłużej. Trzeba uzbroić się w cierpliwość aby z powodu braku opanowania, przy jednoczesnym braku kompletnej wiedzy, nie stać się fanatykiem jednej ze skrajności.

    “…z punktu widzenia ludzi wierzących w świat pozagrobowy…”

    W tej kwestii polecam lekturę książki “Życie po życiu” Raymonda Moody’iego. Daje trochę do myślenia i czasem pozwala odkryć pewne dziwne sprawy wśród najbliższych osób, o których nigdy byśmy nie usłyszeli, gdybyśmy nie wiedzieli o co konkretnie zapytać.

  3. Raptor 03.01.2009 21:59

    Tutaj można pobrać dwie publikacje nakreślające z grubsza problematykę tzw. życia pozagrobowego i skalę na jaką społeczeństwo jest tego świadome:
    http://www.4shared.com/file/25304410/5603d6cb/Moody_Raymond_A_-_ycie_po_yciu.html
    http://www.4shared.com/file/75222554/e8d76c9c/Helen_Wambach_-_ycie_przed_yciem.html

  4. kroton 03.01.2009 22:16

    O fakcie ciągłości życia, przekonasz się po raz kolejny w dniu, w którym umrzesz, a stwierdzisz, że żyjesz:) To będzie pierwszy szok. Potem nastąpi cała seria kolejnych szoków, nie wiem ilu w Twoim przypadku, aż nadejdzie chwila, w której będziesz zmuszony do przyjęcia kolejnego ciała. Niekoniecznie ludzkiego i niekoniecznie na tej planecie. Jest tyle różnych ciał, które może przyjąć dusza w kolejnym wcieleniu i tyle rożnych planet. Któż to wie gdzie przyjdzie Ci żyć dalej, gdy już skończy Ci się pobyt tutaj, na tej śmiesznej planetce, na której ludzie myślą iż są jedyni we wszechświecie i że są najwyższym osiągnięciem Boga:):):)

  5. EnergyFlow 03.01.2009 22:48

    Łukaszu, twój wywód jest fałszywy ponieważ nie bierzesz pod uwagę bardzo wielu czynników. Przeczytaj ten artykuł jeszcze raz i przemyśl o czym on mówi. Wyjdź przed dom, podnieś wzrok do góry – ujrzysz gwiazdy. Bardzo dużo gwiazd i planet. Niektóre z nich są zamieszkałe. Ostatecznie możesz usiąść w spokojnym miejscu, zrelaksować się i pomedytować kilka sesji nad swoją własną energią, która jest esencją Ciebie. Nie życzę Ci doświadczania NDE, które może by cię przekonało. Co najwyżej jakiejś sesji regresingu. Ostatecznie jednak życzę Ci dłuuugiego życia, ponieważ za jakieś 100-150 lat tzw. nauka wreszcie udowodni większość z praw potwierdzających tak reinkarnację jak i obecność wielu wymiarów, wyższych energii etc – i dobrze żebyś to na własne oczy zobaczył.

  6. Raptor 04.01.2009 03:08

    Właśnie wyjaśniłem dlaczego wzrost populacji jednego gatunku nie świadczy przeciwko teorii reinkarnacji. Wymagałoby to odpowiednich założeń (wymienionych wcześniej), a obawiam się, że ich prawdziwość jest co najmniej mocno wątpliwa. Żeby uściślić, założenia te nie udowadniają istnienia reinkarnacji, a jedynie uniemożliwiają jej kategoryczne zanegowanie przy użyciu argumentu ze wzrostem populacji.

    Kolejnym argumentem świadczącym za niesłusznością takiego wnioskowania będzie w przyszłości znormalizowanie a następnie spadek, liczebności ludzkiej populacji (lub odwrotnie), która nie będzie rosła w nieskończoność z przyczyn, mam nadzieję, zrozumiałych i zapewne z tych mniej zrozumiałych w jakimś stopniu też.

    Tak daleko idące wnioskowanie na podstawie chwilowej tendencji na wykresie jest rozumowaniem pseudologicznym, które można porównać do opierania prognoz giełdowych na podstawie jednodniowego wycinka, na którym wszystkie akcje zaliczają wzrost. Tymczasem poważny analityk określa bilans długoterminowy zanim zacznie prognozować.

    Dodatkowe założenie, że dusza nie musi natychmiast po śmierci inkarnować (nawet jeśli musi to zrobić w obrębie jednej planety i że reinkarnacja dotyczyłaby tylko jednego gatunku), powoduje możliwość powstania wystarczająco pojemnego bufora by móc zaobserwować długie okresy intensywnego wzrostu populacji.
    Tak więc, nawet przy nałożeniu na teorię reinkarnacji bardzo surowych restrykcji, nadal jej działanie jest arytmetycznie możliwe i argument o dodatnim przyroście naturalnym niczego nie zmienia.

    Z reinkarnacją jest podobnie jak z Bogiem, nie ma, póki co, oficjalnych niezbitych dowodów na jej istnienie ani na jej nieistnienie. Mamy tylko dowody logiczne i pewne fakty w postaci zeznań ludzi.

  7. W. 04.01.2009 03:49

    A co, jeśli liczba dusz krążących wokół Ziemi jest znacznie większa niż liczba żywych istot?
    A co jeśli liczba dusz we wszechświecie nie jest stała i np. rodzą się nowe?
    A co jeśli nie istnieje linearny czas i dusze mogą wcielać się w różnych okresach czasu?
    A co, jeśli dusze mogą dzielić się na kilka mniejszych dusz?
    A co, jeśli dusze krążą po całym wszechswiecie i np. gdy jakaś planeta zniknie, to one trafiają np. na Ziemię?

    Nie ma 100% dowodu na istnieni reinkarnacj, ale nie ma też 100% dowodu na jej nieistnienie. Powiedziałbym nawet, że dowodów na istnienie duszy i reinkarnacji jest więcej niż dowodów na jej nieistnienie. Np. w chwili śmierci ciało człowieka traci mikroułamek wagi. Nie wiadomo dlaczego, ale możliwe że to waga duszy lub świadomości. Przeprowadzono też wiele regresji hipnotycznych i ludzie widzieli poprzednie życia (nie wiadomo, czy opisywali prawdziwe zdarzenia, czy umysł je wygenerował). Poćwicz techniki OOBE, rozszerzą twój sposób widzenia rzeczywistości.

    W każdym razie twierdzenie, że reinkarnacja nie istnieje, koniec i kropka, w sytuacji, gdy nasze narzędzia badawcze są tak prymitywne, że uniemożliwiają obiektywne badania i poznanie prawdy, pachnie mi ateistycznym fanatyzmem porównywalnym do fanatyzmu religijnego.

  8. W. 04.01.2009 23:42

    Sprawa nie jest zamknięta, bo kolego Mastalerku, bazujesz na braku wiedzy o reinkarnacji. Zakładasz, że dusze trafiają bez ładu i składu gdzie popadnie, np. do ciała papugi. Tak naucza hinduizm. Ale istnieje bardzo popularny pogląd, że dusze ewoluują od mikroorganizmów po istoty ludzkie i nadludzkie. Czyli, że po śmierci możemy trafić do wyższej formy życia a nie niższej. Druga sprawa – to hipoteza amnezji pourodzeniowej, którą niektórzy ludzie samoistnie przełamują. Przy okazji – każdy człowiek podawany regresji hipnotycznej mówi o swoim poprzednim życiu. Nie spotkałem jeszcze sytuacji, by taka osoba powiedziała, że nie istniała. Nie wiem, czy to pamięć poprzedniego życia, czy wiedza czerpana z podświadomie zdobytych informacji, albo jakiejś energii informatycznej (np. Kroniki Akaszy), ale sprawa jest otwarta. Zbyt mało wiemy o świecie aby móc kategorycznie stwierdzać, czy reinkarnacja istnieje czy nie. Natomiast historia opisanej kobiety jest bardzo ciekawa i jest dowodem na istnienie reinkarnacji lub czerpania informacji z jakiegoś nieznanego źródła (np. wspomnianej Kroniki kaszy, hipotetycznej pamięci garunkowej, etc.). Ja skłaniam się ku hipotezie reinkarnacji, bo jej logiczny sens najbardziej mnie przekonuje.

  9. Raptor 05.01.2009 01:25

    @Łukasz
    “ludzie wierzący w reainkarnację twierdzą że dusza może żyć równie dobrze w człowieku jak i następnie w jakimś owadzie,więc dlaczego do tej pory nie znależliśmy chodżby papugi,która twierdziłaby żę w poprzednim wcieleniu była powiedzmy publicystą i umiała mówić”

    Chyba za szybko na takie zachcianki. Najpierw trzeba mieć działające narzędzia do realizacji tego typu badań. Jeśli nie ma narzędzi, to sprawa nie jest zamknięta, jak twierdzisz, ale zawieszona i nierozstrzygnięta. Poza tym uważam, że cofanie się dusz do form mniej złożonych następuje niezwykle rzadko i z inicjatywy samej duszy, a nie automatycznie, bo w pewnym sensie przeczyłoby to ewolucji i pozbawiało nas wolnej woli, a to nie byłoby zbyt rozsądnym rozwiązaniem.

    “spytam z czystej hipotetycznej ciekawości kim Pan W i Pan Raptor byli w zeszłym wcieleniu i czy potrafią mi to udowodnić”

    Nawet jeśli wiedzą, to nie potrafią i być może nie chcą tego udowadniać. Jest to wiedza unikalna, osobista, oparta na obrazach i odczuciach, których nie da się wyświetlić pozostałym ludziom – znów nie ma odpowiedniego narzędzia, albo odpowiedniej umiejętności. To tak jak byś chciał wyświetlić ze swojej głowy film w sądzie, żeby udowodnić, że to druga osoba kłamie a nie ty, i oczyścić się z zarzutów. Nie dość, że nie istnieje na to jeszcze sposób, to każdy może podważyć autentyczność tego na 100 sposobów. Ciebie też trafiłby wtedy szlag, więc chyba rozumiesz, że nie warto się spalać na usilne próby przekonywania innych, bez możliwości zagwarantowania 100% prawdziwości.

  10. Raptor 06.01.2009 01:28

    Nie ma nad czym boleć. Każdy z nas ma inne doświadczenia, inną wiedzę, inny sposób rozumowania itd. Stąd też, każdy z nas wysuwa inne wnioski, i tak właśnie być powinno. Najważniejsze jest w tym wszystkim samodzielne myślenie, bo nikt za nas tego nie zrobi.
    Kiedyś też podzielałem Twoje stanowisko w tej sprawie, chociaż zbyt wiele się nad tym nie zastanawiałem. W ostatnich latach wnioski uległy zmianie i pewnie nastąpi to jeszcze nieraz w obliczu nowych faktów.

    Rozwiązanie tej sprawy najlepiej pozostawić nauce, która w przyszłości będzie dysponowała odpowiednimi narzędziami i umysłami. Konkretne badania powinny dostarczyć nowych faktów do rozważań… ale już nas wtedy nie będzie… a może właśnie będziemy.

    Pozdrawiam.

  11. W. 06.01.2009 12:21

    Żeby przekonać, należy używać przekonujących argumentów. A Ty dobrych argumentów nie użyłeś. Fakt, że coś nie zostało udowodnione nie obliguje do wyciągania dalece idących wniosków, że to nie istnieje. Dopóty nie zostaną stworzone narzędzia badawcze pozwalające dogłębnie zbadać sprawę, dopóty sprawa jest otwarta.

  12. Casarax 08.01.2009 19:51

    jesli nie pamietasz swojego poprzedniego zycia jestes swiadomoscią nową ;D

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.