Globalna Petycja do ONZ w sprawie Papui Zachodniej

Opublikowano: 14.02.2017 | Kategorie: Akcje społeczne, Polityka, Prawo, Publikacje WM, Społeczeństwo, Wiadomości ze świata | RSS komentarzy

24 stycznia 2017 roku w Pałacu Westminsterskim w Londynie odbyła się oficjalna inauguracja Globalnej Petycji w sprawie stanu praw człowieka i samostanowienia w Papui Zachodniej, która w sierpniu bieżącego roku zostanie przekazana na ręce Sekretarza Generalnego ONZ António Guterresa. W inauguracji petycji wzięli udział brytyjscy parlamentarzyści, przedstawiciele Free West Papua Campaign i Zjednoczonego Ruchu Wyzwolenia Papui Zachodniej (ULMWP), członkowie Międzynarodowych Prawników na rzecz Papui Zachodniej (ILWP) i Międzynarodowych Parlamentarzystów dla Papui Zachodniej (IPWP), jak również przedstawiciele społeczeństwa obywatelskiego.

Petycja stanowi najważniejszą akcję Kampanii na rzecz Niepodległości Papui Zachodniej w 2017 roku i jest kolejnym etapem trwających od 50 lat międzynarodowych zabiegów na rzecz przywrócenia sprawiedliwości w Zachodniej Nowej Gwinei podejmowanych przez zachodniopapuaskich dyplomatów. Jedną z pierwszych historycznych misji zakrojonych na tak szeroką skalę było opuszczenie Papui Zachodniej w 1968 roku, wówczas okupowanej już od pięciu lat przez wojska indonezyjskie, przez Celemensa Runawery’ego i Wima Zonggonaua. Posiadający dokumenty uwierzytelniające działacze zamierzali dotrzeć aż do Nowego Jorku i przedstawić dowody potwierdzające łamanie praw człowieka i nadużycia stosowane przez reżim w Dżakarcie wobec rdzennych mieszkańców terytorium. Ciężar dowodów, który zaprezentowano by na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ podważyłby przesłanki dobrowolności zorganizowanego rok później  tzw. „Aktu Wolnego Wyboru” za pośrednictwem którego wojskowy rząd Indonezji uprawomocniał później na arenie międzynarodowej swoje prawo do aneksji Papui Zachodniej. Runawery i Zonggonau nie dotarli wówczas do Nowego Jorku. Na wniosek strony indonezyjskiej rząd Australii zatrzymał zachodniopapuaskich posłów na wyspie Manus i uniemożliwił im zaprezentowanie materiałów denuncjujących praktyki stosowane przez reżim Suharto.

Benny Wenda to zachodniopapuaski przywódca, który swoją działalność rozpoczął jeszcze w latach 1990. Więziony i prześladowany przez indonezyjskie władze zbiegł do Papui Nowej Gwinei, po czym w 2002 roku otrzymał azyl w Wielkiej Brytanii. Od tamtego momentu kontynuuje tradycje zachodniopapuaskiego skrzydła dyplomatycznego, starając się zwrócić uwagę społeczności międzynarodowej na łamanie praw człowieka jakich dopuszczają się indonezyjskie służby w Papui Zachodniej, a także na złamanie prawa międzynarodowego jakim był precedens, który umożliwił w latach 1960. zajęcie i trwającą do dziś okupację jednego z najbardziej na zachód wysuniętych przyczółków Melanezji. Benny Wenda stoi obecnie nie tylko na czele Free West Papua Campaign, ale jest także rzecznikiem Zjednoczonego Ruchu Wyzwolenia Papui Zachodniej – panpapuaskiego przedstawicielstwa na arenie międzynarodowej zrzeszającego trzy największe konfederacje niepodległościowe w Papui Zachodniej.

Globalna petycja postulująca między innymi przeprowadzenie referendum niepodległościowego pod międzynarodowym nadzorem – rozpoznawalna pod hasztagami #backtheswim i #letpapuavote – to naturalna kontynuacja tych zabiegów, w którą włączyły się zarówno szerokie kręgi zachodniopapuaskiego społeczeństwa,  zachodniopapuaska diaspora za granicą, jak i rzesza zwolenników przywrócenia sprawiedliwości w Papui Zachodniej z całego świata. W niespełna tydzień pod petycją zamieszczoną na platformie Avaaz podpisało się 10 tysięcy osób, po dwóch tygodniach liczba sygnatariuszy przekroczyła 16 tysięcy osób. Finalnie, petycja wraz ze zgromadzonymi podpisami zostanie dostarczona w sierpniu 2017 roku do siedziby ONZ w szwajcarskiej Genewie. Oficjalna delegacja i zespół w drodze do miejsca przeznaczenia przepłynął wpierw wodami Jeziora Genewskiego 69 km, symbolizujące rok, w którym Zgromadzenie Ogólne ONZ zatwierdziło wadliwą procedurę transferu suwerenności nad Papui Zachodniej na rzecz państwa indonezyjskiego.

Sygnatariusze petycji zwracają się do Sekretarza Generalnego ONZ o  mianowanie specjalnego przedstawiciela w celu zbadania stanu praw człowieka w Papui Zachodniej, a także apelują o przywrócenie kwestii Papui Zachodniej na łono porządku obrad Komitetu ds. Dekolonizacji ONZ celem zapewnienia jej prawa do samostanowienia – prawo te powinno być obwarowane procedurą głosowania pod międzynarodowym nadzorem, zgodnie z Rezolucjami ONZ 1514 i 1541 (XVI) Zgromadzenia Ogólnego ONZ

Petycja spotkała się z szerokim poparciem zachodniopapuaskiego społeczeństwa. W dzień inauguracji petycji setki osób zebrało się w Timice na południu Papui Zachodniej, aby zademonstrować swoje poparcie dla Globalnej Petycji. Wśród demonstrujących można było usłyszeć okrzyki: „Chcemy wolności. Papua Merdeka! Tak dla Referendum!”. Zgromadzenie zorganizowane zostało przez Komitet Narodowy Papui Zachodniej oraz Lokalny Parlament Ludowy (PRD). W ten sam dzień w akcie dużej odwagi, więźniowie w Timice prowadzeni przez więzionego wówczas od ponad pół roku, przewodniczącego lokalnego oddziału Komitetu Narodowego Papui Zachodniej (KNPB), Stevena Itlaya, zebrali się w części spacerowej więzienia aby zamanifestować poparcie dla rozpoczynającej się akcji zbierania podpisów. Wspólnie wysłali potężną wiadomość o poparciu dla globalnej petycji na rzecz Papui Zachodniej. Zdjęcia osadzonych w więzieniu w Timice, trzymających transparenty i manifestujących swoje poparcie, zostały niecałą dobę później wyświetlone na dużym ekranie w Pałacu Westminsterskim podczas oficjalnej inauguracji. Publikacja tych zdjęć w brytyjskim parlamencie po drugiej stronie kuli ziemskiej, była bardzo niewygodnym incydentem dla indonezyjskiej administracji. Na drugi dzień więźniowie  biorący udział w akcie poparcia byli przez wiele godzin przesłuchiwani przez służby ścigania oraz funkcjonariuszy więziennych.

Obok Timiki mieszkańcy Papui Zachodniej zebrali się w przestrzeni publicznej innych miast i wsi. Akcja solidarnościowa odbyła się w obszarze stolicy regionu Port Numbay/Jayapura. Tydzień później odział KNPB w Kaimana zorganizował własną manifestację. „W Kaimana większość ludzi wspiera samostanowienie” – zadeklarował Ruben Furay, przewodniczący tamtejszego oddziału KNPB. Ten silny przekaz napłynął z prowincji, która na przestrzeni ostatnich dekad podlegała szczególnie silnym prądom indonezjanizacji. Zdaniem innego lokalnego reprezentanta, Jefte Jitmau, rdzenni mieszkańcy z Kaimana nie mogą manifestować swoich żądań swobodnie, znalazłszy się pod szczególnie mocnym ciśnieniem indonezyjskich żołnierzy. Z tego powodu, jak powiedział, Papua Zachodnia nie będzie w stanie określić własnego losu, bez wsparcia społeczności międzynarodowej.

Tymczasem w odpowiedzi na petycję, którą w krótkim czasie podpisało ponad 1000 obywateli Indonezji rząd w Dżakarcie wprowadził cenzurę internetową, aby utrudnić w granicach kraju dostęp do petycji. Generał Gatot Nurmyanto potwierdził, że Ministerstwo ds. Komunikacji i Technologii Informacyjnej zablokowało pewną liczbę stron zaangażowanych w propagowanie tej petycji. Indonezyjski rząd od dziesiątek lat stosuje różne strategie blokady informacyjnej, by ukryć to, co rzeczywiście dzieje się w Papui Zachodniej.

Petycję można podpisać TUTAJ.

Autorstwo: Damian Żuchowski
Na podstawie: FreeWestPapua.orgFWPCPoland.wordpress.comSuaraWiyaimana.blogspot.com
Źródło: WolneMedia.net

TAGI: , , , , , , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU: Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

5 komentarzy

  1. rumcajs 14.02.2017 11:39

    Juz pierwsze zdanie tego tekstu mnie zraziło…. W stolicy państwa, które odebrało wolnośc najwiekszej ilosci narodów swiata, zabrało prawa do „samostanowienia” setkom milionów ludzi, w imie wyzysku kolonialnego prowadziło najwiecej wojen, państwa, które jako pierwsze stworzyło obozy koncentracyjne w celu eliminacji narodu, który nie chciał sie im podporzadkowac, itd, to jakas KPINA.

  2. gajowy 14.02.2017 12:28

    A co stało się z Sudanem Południowym czy Timorem Wschodnim – chrześcijańskimi enklawami. Obecnie to Państwa upadłe. Widzę tu na zdjęcie chrześcijańskiego biskupa, więc to pewnie ta sama historia – chrześcijańska enklawa chce się wyrwać od muzułmańskiej większości. Brzmi to z punktu widzenia czytelnika zachodniego bardzo aktrakcyjnie, ale podobne projekty w przeszłości kończyły się katastrofą. Wyznawana religia nie stanowi współcześnie znaczącej siły państwotwórczej, ponadto ci ludzie wyznają mieszankę chrześcijaństwa i lokalnego animizmu, podzieleni są na małe plemiona, które żrą się między sobą.
    Niech lepiej wytargują dobrą autonomię i tyle.

  3. Damian Żuchowski 14.02.2017 21:47

    Postaram się odnieść do paru wątpliwości i paradoksów zgłoszonych po komentujących:

    1. Bazą dla inauguracji tej petycji stał się Pałac Westminsterski w Wlk. Brytanii dlatego, że właśnie w Anglii znalazł azyl Benny Wenda, który zbiegł z Papui Zachodniej kilkanaście lat temu. Brytyjski Oksford w którym zamieszkał stał się zarazem jednym z czterech biur Free West Papua Campaign. W rezultacie kilkunastoletniej kampanii łącznie kilkudziesięciu brytyjskich parlamentarzystów poparło hasło przeprowadzenia referendum niepodległościowego dla Papui Zachodniej – to więc pod względem państwowym i dyplomatycznym jedne z najsilniejszych zaplecz dla tego typu inicjatyw na świecie obok samej Oceanii.

    2. Sugestia, że mamy tu do czynienia z buntującą się chrześcijańską enklawą nie odpowiada wydarzeniom historycznym z ostatniego dziesięciolecia. Terytorium zostało zajęte przez indonezyjską armię w 1962 roku i po sfałszowanym plebiscycie ostatecznie przyłączone w 1969 roku. Mimo złamania prawa międzynarodowego ONZ zatwierdziło wówczas tą aneksję. Papua Zachodnia padła ofiarą rekolonizacji – tym razem indonezyjskiej… Papuasi którzy do początków lat 1960. stanowili 95% mieszkańców tego terytorium według niektórych prognoz już są mniejszością, a według innych niebawem się nią staną – wszystko pod wpływem programów transmigracyhnych… Mamy więc właśnie tu do czynienia z procesem kolonizacji, współczesnym i mało znanym, jednak przypominającym tak potępiane przez Rumcajsa inne ewenementy z historii kolonizacji.

    3. Specjalna Autonomia dla Papui Zachodniej funkcjonuje już od 2001 roku i nie przyniosła oczekiwanych zmian.

  4. rumcajs 15.02.2017 10:37

    Bardzo silne „zaplecze” do inicjatywy napasci na Irak, miał też Blair, i nadal ma skoro te „zaplecze” nie chce postawic go przed sadem za bezprawną napaśc, i fałszowanie danych aby do tej napasci doszło. Zatem ‚zaplecze” jest, ale wyjatkowo watpliwe MORALNIE.
    To samo „zaplecze” poparło atak na Libie, i zniszczenie najlepiej proserującego kraju w Afryce, dla… likudziesięciu ton złota, które to brytole z usa i francja skradli temu państwu, a ludziom zgortowali hekatombe.
    Akurat członkowie brytyjskiego parlamentu, sa w moim odczuciu, ostatnimi osobami na swiecie, które sa uprawnione do „walki za czyjąś niepodległość”, bo sami nie rozliczyli sie ze swojej haniebnej historii, gdzie ochoczo….odbierali tą że niepodległość.
    Moim zdaniem facet, fatalnie sobie wybrał miejsce azylu, i wyjatkowo fatalnych popleczników, to tak jakby w szambie szukac perfum…

  5. Damian Żuchowski 16.02.2017 09:18

    @Rumcajs…. Zdecydowanie zgadzam się z Tobą w Twojej ocenie polityki, przekłamań i roli Blaira, a także ogólnego negatywnego zaangażowania zachodnich rządów w rozwój i przebieg tego co nazywam „kryzysem u zbiegu trzech kontynentów”. Pamiętać jednak należy, że żaden kraj nie jest monolitem i w każdym w państwie istnieje różnorodność postaw – duże rzesze brytyjskich obywateli i polityków potępiały inwazję na Irak. To właśnie na ulicach Londynu w czasie przyygotowań i ataku na Irak odbyła się jedna z największych demonstracji antwojennych w historii Wielkiej Brytanii w której wzięło udział milion osób. W tamtym czasie – choć można nie zgadzać się z ich poglądami i afiliacjami politycznymi – inwazję na Irak potępiali choćby mer Londynu Ken Livingstone czy obecny lider Partii Pracy Jeremy Corbyn – to, że właśnie on stoi obecnie na czele tej partii świadczy o tym, że odsunięto w niej od władzy liberalne skrzydło Blaira, które groziło rozłamem. Tmczasem w Polsce choć nieoficjalną to naijstotniejszą rolę w rządzie pełniJarosław Kaczyński – przypomnijmy – człowiek, który przed inwazją na Irak z trybuny sejmowej krzyczał. że „to też nasza wojna” i solidarnie z Leszkiem Milerem i Aleksandrem Kwaśniewskim posłał polskie wojska do Iraku. Oczywiście rola i zaangażowanie Polski w tej interwencji było liczbowo niepomiernie mniejsze niż brytyjskie… trudno powiedzieć jednak abyśmy wyciągnęli jako suma obywateli lekcję z tego doświadczenia większą niż zrobiono to w Wlk. Brytanii.

    Wracając jednakże do przewodniej roli tego tematu to zgadzając się raz jeszcze z wielokrotnie powielającym się negatywnym zaangażowaniem polityków z Wlk. Brytanii powiedzieć jednak należy, że dla człowieka, który ucieka z okupowanego kraju i którego planowano albo zamordować lub skazać na karę wieloletniego więzienia – jak było to w przypadku Benny’ego Wendy – podczas ucieczki liczy się przede wszystkim znalezienie bezpiecznego miejsca. Dlatego np. Snowden nie uciekał do kraju takiego jak Polska, który mógł ulec naciskowi silniejszych partnerów i wydać go, lecz najpierw do Chin a potem Rosji, choć doskonale wiedział, że także ekipa rządowa na Kremlu nie należy do ośrodków pod względem humanitarnym niewinnych. Jeżeli natomiat, jak w przypadku Benny’ego Wendy poszukiwanie azylu połączone jest jednocześnie z poszukiwaniem rozgłosu dla przywrócenia sprawiedliwości w Papui Zachodniej, to działanie na łonie kraju posiadającym decydujący głos czy to na arenie międzynarodowej czy też w Zgroimadzeniu Ogólnym ONZ staje się koniecznością jeżeli ten głos ma wybrzmieć dostatecznie mocno. Wiedzeli o tym doskonale choćby działacze poslkich ruchów niepodległościowych w XIX wieku, którzy głównymi arenami dla swej agitacji nie czynili państw neutralnych, ale raczej te pretendujące do roli mocarstwowych, a więc mogących skutecznie przeforsowywać pewne rozwiązania na arenie międzynarodowej. Dlatego raczej szukali poparcia we Francji – nawet tej z bonapartystowską krwią na rękach, niż raczej w neutralnej i noszącej mniejszej ciężar winy w Szwajcarii. Potępiać Benny’ego Wendę za to, że działa w Wlk. Brytanii i w niej mieszka, to w zasadzie dostarczeć silnych przesłanek do dezawuwania wysiłku polskiego ruchu emigracyjnego w okresie Zaborów – bo sytuacja polityczna obecnej Papui Zachodniej i ówczesnej Polski, obok róznic etnicznych i kulturowych – jest bardzo podobna.
    Jednocześnie warto pamiętać, że Benny Wenda działa wszędzie nie tylko w Wlk. Brytanii, dlatego on jak i cały ruch Free West Papua Campaign szukają poparcia wszędzie, a więc także w Holandii, Gujanie, w Australii i krajach Oceanii, w RPA, w Ghanie, w krajach Karaibów, jednym słowem mówiąc na całym świecie, poniewaz tylko zebranie poparcia w większości krajów należących do ONZ może przybliżyć pokojowy proces prowadzący do do wszczęcia procedury związanej z plebiscytem niepodległościowym, podobnie jak niegdyś pozbawiły Papuę Zachodnią wizję mającej nastapić za kilka lat pełnej niepodległości.

    Na koniec w nawiązaniu do postu @gajowy warto pamiętać, że strona indonezyjska posiada w historii współczesnej olbrzymi cięzar nierozwiązanych i nieosądzoncyh zbrodni, właśnie o charakterze kolonialnym, i to zarówno w Timorze Wschodnim i Papui Zachodniej., Przywoływanie przypadku niepodległego od kilkunastu lat Timoru Wschodniego jako państwa upadłego zajętego przez dyktatora Suharto w latach 1970 za przyzwoleniem prezydenta USA G. Forda i jego doradcy Kissingera, Timoru, w którym nastepnie wojsko indonezyjskie wojsko doprowadziło do śmierci od 1/3 do 1/4 tamtejszej populacji – a więc dopuściło się ludobójstwa – stanowi właśnie formę apoteozy kolonializmu..

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.