Gdzie się podziały tamte podwórka?

Opublikowano: 10.03.2012 | Kategorie: Edukacja, Publicystyka, Społeczeństwo

Liczba wyświetleń: 635

Czy powróci moda na gry i zabawy na świeżym powietrzu?

Nie było facebooków i telefonów komórkowych, a jednak komunikowanie się i umawianie na tzw. mecza, nie stanowiło praktycznie żadnego problemu. Brak orlików nie był barierą przed rozegraniem osiedlowca, czy spotkania pomiędzy dwoma blokami. Wystarczy, że w okolicy był kawałek trawnika, który wtedy wydawał się olbrzymi, a dziś w naszych oczach jest bardzo mały, został zmniejszony (zbudowano na nim parking) lub go w ogóle nie ma. Dwa kamienie położone obok siebie udawały bramkę, zaś stara piłka (ach, jak czasem jej brakowało), z której często wyłaził balon, była obiektem marzeń. Trzepak często odgrywał rolę boiska do siatkówki. Było jeszcze wiele takich substytutów. A dzieci było zawsze multum. Wystarczyło wyjść na zewnątrz i już wpadało się w wir zabawy. Klasy, skakanka, guma, rolki…

Dzisiaj dzieciaki mają cały asortyment gotowych do zabawy obiektów. Niedaleko mojego miejsca zamieszkania jest coś na kształt orlika (boisko ze sztuczną murawą) jednak nie sfinansowane przez ukochanego premiera. Problem polega na tym, że dzieci jest tam niewiele. Bardzo często boisko zajmują równi mi wiekiem ludzie powyżej 20. roku życia i starsi. Dostęp do piłek, skakanek itp. przedmiotów jest właściwie niezwykle prosty. Wszystko na wyciągnięcie ręki. Czemu więc nie słychać krzyków, śmiechów dzieci i niezapomnianego zwrotu “Mamo, rzuć piłkę”!?

Jest z pewnością kilka powodów. Równie ważnych. Pierwszy z nich to niż demograficzny. Coraz mniej dzieci, choć szczerze mówiąc, widzę coraz więcej mam z dziećmi (liczba mnoga jest tu uzasadniona) w wózkach i w ciąży. To cieszy. Ale tu zauważamy kolejną pułapkę. Nowe technologie . Oczywiście, nie jestem ich przeciwnikiem (wręcz przeciwnie!), jednak niewłaściwe ich wykorzystywanie prowadzi do różnych przykrych konsekwencji, w tym do braku aktywności młodych. Niestety jest to coraz popularniejsze zjawisko i wydaje mi się, że przekształciło się w pewien styl życia, polegający na tym, że rodzice nie interesują się dziećmi (wszak lansowany obecnie jest obraz dziecka jako pewnej życiowej przykrości), dają im zły przykład, a dziecko zamyka się w swych czterech ścianach, z wirtualnymi przyjaciółmi.

Jak to naprawić? Otóż, na pewno żadna ustawa, uchwała, zarządzenie czy nowy obiekt sportowy nic nie poradzi. Nie rozwiąże problemu żadna akcja typu “Piłka dla każdego”, albo dodatkowe godziny SKS-ów. Problem tkwi w nas, którzy powinniśmy dawać przykład młodym, pokazywać piękny świat za oknem i przypominać stare gry i zabawy z naszego dzieciństwa. Inaczej przyszłe pokolenie będzie… jakby to określić… ciamajdowate.

Autor: uosiu
Źródło: Nowy Ekran

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: , ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

7
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
J-23
Użytkownik
J-23

Ktoś zapomniał o dilerach narkotyków, pedofilach, chorych psychicznie, ćpunach i innych Breivikach. Za socjalizmu całe to towarzystwo było zamknięte, a teraz to dzieci muszą się chować aby inni mogli korzystać z pełni przysługujących im praw.
Na pewno dzieci najlepiej socjalizują sie z rówieśnikami, ale podwórka zwane dziś ulicą niekoniecznie są bezpiecznym rozwiązaniem. Kiedyś zawsze ktoś z opiekunów miał gromadkę dzieci w zasięgu wzroku, dzisiaj rodzice zapracowani, a pedofile mnożą się jak króliki sądząc z relacji TV. Muszą powstać jakieś ruchy społeczne, które będą sprawę rozwijać, monitorować i doradzać na szczeblu lokalnym. W Anglii parki planowano tak aby każdy miał do najbliższego 800 metrów.Gdyby takie rozwiązania stosować dla placów zabaw do których wstęp byłby tylko dla dzieci, to może by się polepszyło, ale nie jest to złoty środek, bo ma swoje wady.

fuManchu
Użytkownik

“Bardzo często boisko zajmują równi mi wiekiem ludzie powyżej 20. roku życia i starsi” – to są właśnie te osoby, które za małolata całe dnie biegały po osiedlach.

jacekstu
Użytkownik
jacekstu

mój syn (5 lat) spędza codziennie kilka godzin na dworze, właśnie za chwilę wychodzimy na rower, nie wyobrażam sobie dnia, żeby cały dzień miał siedzieć w domu.. jakaś porażka, najchętniej nie kupowałbym mu komórki, komputera czy innego iŚcierwa do czasu ukończenia liceum, ale podejrzewam, że będzie to niestety niewykonalne :/

PiotrP
Użytkownik
PiotrP

Nie popadajmy w paranoję, za każdym rogiem nie kryje się pedofil! I jako czterdziestolatek oświadczam, że nasi rodzice choć nie tak zapracowani nie mieli nas ciągle na oku. Po prostu biegaliśmy po podwórku i zazwyczaj nie uciekaliśmy dalej. Zazwyczaj. A jak uciekliśmy, to tyłek przetrzepany pasem był. :)
Byli pedofile, narkotyki, żule itd, tylko rodzice nie byli tak przewrażliwieni i wystraszeni przez media jak dziś. Właściwie wg nowych standardów nikt z mojego podwórka nie powinien przeżyć dzieciństwa. :)
A my nie tylko żyjemy, ale przyjaźnie trwają do dziś i pewnie dopiero śmierć to zmieni. Ciekawe czy znajomości facebukowe i naszoklasowe też będą takie trwałe?
Pozdrawiam
Piotr, 10 miesiąc bez telewizora. :)

margi
Użytkownik
margi

Pamiętacie jak było fajnie jak jakiś kumpel czy kumpela podeszli pod okno i krzykneli: “Ej, (np.) Marzena, wyjdzieeeeeesz ???!!!”

smerf
Użytkownik
smerf

Słodkie lata dzieciństwa z czasów PRL-u niestety już się nie wrócą. Nasze dzieci czy wnuki nie poczują tamtej atmosfery, bo ich świat zamknął się w czterech ścianach przed monitorem kompa, współczesnego “okna na świat”.
Za oknem, tym prawdziwym widać, jak PRL-owskie ciasne podwórka spółdzielnia mieszkaniowa likwiduje na rzecz parkingów.
Trzepaki do dywanów można już tylko obejrzeć na osiedlach wybudowanych w czasach późnego Gomółki lub “W stawiam na Tolka Banana”.

Mamy efekty rewolty solidaruchów. To oni, zapatrzeni w zgniły Zachód, zafascynowani opowiastkami o wolności (czyt. degrengoladzie i rozpasaniu obyczajów), zafundowali nam to badziewie. No i oczywiście w miejsce znienawidzonego socjalizmu zaimportowali “oczekiwane ponoć niecierpliwie przez lud”: kapitalizm, walkę szczurów i pseudodemokrację.
Pamiętam z 2001 roku fanzolenie ministerstwa edukacji o potrzebie komputeryzacji szkół. Pamiętam jak uszczęśliwiano szkoły tym sprzętem.
Komputer stał się tak powszechny, jak niegdyś pralka „Frania”, bo podobno bez komputera czy Internetu nie da się już żyć!
I co? Dzieci mają komputery, komórki, wszelkiej maści nowinki elektroniczne.
A my, rodzice?
Nie mamy dzieci!
W zaciszu domowym jest dosłownie CICHO.
Dzieci w swoich pokojach na czacie, skypie lub GG.
Ojciec sprząta, gotuje, wynosi śmieci.
Matka siedzi przez telewizorem i pilotem przebiera w programach zaoferowanych przez jakąś cyfrówkę. Jako Matka-Polka realizuje przy okazji program poprawy przyrostu naturalnego i… znowu zaciążyła. Może choć to następne będzie inne, pomoże w obowiązkach domowych ojcu?

kapsaicyna1202
Użytkownik
kapsaicyna1202

jacekstu a na czym swojego posta napisałeś maszynie do pisania ?