Gdzie są nauczyciele z tamtych lat?

Opublikowano: 10.04.2019 | Kategorie: Edukacja, Publicystyka

Liczba wyświetleń wpisu: 2581

Kilka osobistych refleksji…

W Polsce od 1989 roku systematycznie zmniejszano wymagania w obszarze wiedzy, zarówno w stosunku do młodych nauczycieli, jak i uczniów. Starzy nauczyciele w większości, nawet w komunie, posiadali jakiś etos, czuli misję do spełnienia i choć było trudno to starali się przekazywać swoją wiedzę uczniom. Trudniej było w przedmiotach humanistycznych, natomiast w zakresie ścisłym nauczanie było naprawdę na wysokim poziomie.

Ja kończyłem technikum w 1988 roku a ekonomię w 1993 roku. Do technikum były egzaminy, podobnie jak na studia. Na maturze m.in. była obowiązkowa matematyka, co też oznaczało umiejętność nie tylko liczenia, ale też i logiki matematycznej, która była rozwijana na studiach. Pamiętam, że z około 300 kandydatów na studia dostało się około 100 a skończyło około 60-ciu. Na studiach było wiele egzaminów i naprawę chwilowo było ciężko.

Z technikum o mało nie “wyleciałem” za moje antykomunistyczne poglądy i zachowanie, ale uratowały mnie dwie wspaniałe nauczycielki: historii i wiedzy o społeczeństwie. Z tego ostatniego przedmiotu nawet dotarłem do Olimpiady Wojewódzkiej, gdzie na zadane pytanie o rolę ZSRR w czasie II wojny światowej odpowiedziałem, że J. Stalin i A. Hitler wspólnie rozpoczęli ową wojnę i napadli na nasz kraj a J. Stalin chciał, aby wojna zniszczyła kraje zachodu po to, aby komunistyczna rewolucja opanowała te kraje.

Oczywiście zająłem ostatnie 10 miejsce a moja nauczycielka miała sporo kłopotów i pośrednio mój tata uratował jej skórę, bowiem mój wychowawca był przewodniczącym POP (Podstawowej Organizacji Partyjnej) i zażądał od mojego ojca “załatwienia” mu jednego z deficytowych towarów, a wtedy był nadmierny popyt w stosunku do podaży wszelkich dóbr. I nawet z całej 30 osobowej klasy tylko ja i jeszcze jeden kolega mimo nakazania wychowawcy nie należeliśmy do ZSMP (Związku Socjalistycznej Młodzieży Polskie) a jedynie do LOP (Ligi Ochrony Przyrody). Mój wychowawca uczył ścisłych przedmiotów zawodowych (automatyki i innych) a ja dzięki matematykowi miałem sporą wiedzę matematyczną i nie udało się mojemu wychowawcy “oblać” mnie z tych przedmiotów, ale nawet on wprowadzał całki, liczby zespolone, rachunek różniczkowy czy rachunek prawdopodobieństwa, czyli rzeczy, które były dopiero na studiach. Dzięki temu nie miałem na studiach kłopotów z takimi przedmiotami jak: ekonomia, matematyka i logika matematyczna, statystyka, ekonometria, historia gospodarcza czy też propedeutyka nauk ekonomicznych a nawet propedeutyka filozofii.

Jakoś tak się złożyło, że po raz wtóry próbowałem w 2010 roku napisać doktorat z nauk ekonomicznych i zarządzania. Tak naprawdę miałem całą część teoretyczną gotową, ale nie było mi dane – ze względu na wiek – otrzymanie grantu na część empiryczną. Moja związana z tym przygoda trwała do 2013 roku.

W tym jednak czasie przeprowadzałem lub oceniałem różne egzaminy z owych nauk i byłem przerażony ich poziomem, który za moich czasów eliminowałby w ogóle większość studentów ze studiowania. Sprawdzałem też prace magisterskie na żenującym poziomie. Większość z nich nie była nawet na maturalnym poziomie dawnych liceów i techników a moja praca magisterska dziś swobodnie mogłaby być doktorską (bez fałszywej skromności).

Ale jak może być inaczej. Niemal przez 20 lat na maturze nie było matematyki i oduczono młodzież i tak naprawdę młodych nauczycieli logicznego myślenia. Na studiach ekonomicznych nie ma historii gospodarczej (sic!), nie oddzielnych przedmiotów jak filozofia czy statystyka (sic!) a jeszcze niedawno przez miesiąc wakacyjny przyszli studenci musieli uczestniczyć w kursach matematyki.

Oczywiście ktoś może powiedzieć, że gloryfikuję swoje czasy, ale jakżeż można inaczej skoro studenci UW nawet nie wiedzą z kim Polska graniczy a “ciepła woda w kranie” i wyjałowienie umysłowe są ich immanentną częścią. I niestety częścią też dużej ilości nauczycieli na każdym poziomie nauczania.

Nie mówię o wszystkich nauczycielach. Są nauczyciele wybitni, którym się nawet nie śni jakieś strajkowanie w czasie egzaminów młodych ludzi. Mają etos i misję kształcenia nowych pokoleń a na dziś naprawdę wszyscy (też miernoty) dostali od 2017 roku podwyżki 10% a od stycznia 16%… Czyżby to było mało, skoro od 2012 roku PO-PSL zamroziło płace nauczycielom. Dlaczego wtedy nie strajkowano? Retoryczne pytanie i pytanie raczej polityczne a nie merytoryczne.

Dla mnie ta niepewność gimnazjalistów, czy w ogóle odbędą się egzaminy jest barbarzyństwem Pana Broniarza i tych nauczycieli, którzy bezwiednie i bezwolnie dają się jemu wykorzystać. Smutne, ale taka jest prawda.

Tenże strajk został zaplanowany wiele miesięcy wcześniej i mimo, że sytuacja materialna nauczycieli polepsza się od 2017 roku, to oni (totalna opozycja) realizują etapy tego planu a biedni nauczyciele dają się zmanipulować jak dzieci… i to mimo faktu, iż Pan Broniarz postawił warunki zaporowe dla rządu i zdaje sobie z tego sprawę.

Wbrew pozorom Pan Broniarz de facto działa przeciw nauczycielom, rodzicom i – o zgrozo –dzieciom. Strajkującym nauczycielom jest to obojętne? Swój etos i misję – o ile je mają – schowali “pod poduszkę”. Smutne, ale prawdziwe.

Zostaje pytanie: Gdzie są nauczyciele z tamtych lat?

Autorstwo: krzysztofjaw
Źródło: NEon24.pl

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Liczba głosów: 11, średnia ocena: 2,82 (max 5)
Loading...

TAGI: , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU: Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

Zobacz również

ZNP od soboty zawiesza strajk!

Rząd ekspresowo nowelizuje prawo oświatowe

Obyś cudze dzieci uczył…



7
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Wilkowy

Dla mnie szkoła była katorgą. Nie nauczyła mnie niczego oprócz pisania, czytania i nienawiści zidiociałych nauczycieli. Równo dzień po osiemnastych urodzinach symbolicznie wyrzuciłem zeszyty i książki i już nigdy nie poszedłem do szkoły :) Przez kilka lat bez “papierka” nie było lekko, jednak mam swoją firmę i nie narzekam.

dfg

Drogi kolega Autor nie zdefiniował problemu. Za to zrobiła to Pani prof. Edyta Gruszczyk-Kolczyńska i to już dawno. Niestety dla naszych dzieci, ministerstwo i nauczyciele pozostają obojętni na oczywiste fakty przedstawione w badaniach Pani profesor. Proszę sobie obejrzeć ten wykład: https://youtu.be/b84SQSVKSWY?t=1179 (od ok. 20 minuty, bo wcześniej mówi o metodologii). Przez blisko 10 lat nic się nie zmieniło. Ministerstwo można posądzić o złe intencje, jednak nauczyciele dają świadectwo swojego skostniałego, niereformowalnego i niestety bardzo anachronicznego stanu umysłów.

taka tam

– nauczycieli z prawdziwego zdarzenia, którzy lubią swoją pracę, którzy maja wiedzę i potrafią ją przekazać w sposób interesujący, mozna policzyc na palcach jednej ręki w każdej szkole…
– czasy się zmieniają lecz środowisko nauczycielskie (generalnie) reaguje frustracją na to, że nie jest już niestety “mistrzem” bo dostępność do wiedzy jest wszechobecna więc uczeń, który chce zgłębić swoje zainteresowanie, potrzebuje raczej doradcy (zamiast mistrza)
– siłą rzeczy, nauczyciel juz dawno przestał mieć monopol na wiedzę więc i jego zarobki podlegają prawom rynku
– praca dobrego nauczyciela polega raczej na zainteresowaniu swoim przedmiotem na tyle, aby uczen sam zechciał siegac dalej….jesli tak się zdarzy to kolejny etap w pracy nauczyciela powinien myc ukierunkowaniem ucznia na te obszary, na których uczen mogłby Z CHĘCIĄ poszerzac swoją wiedzę właśnie pod kierunkiem nauczyciela
– oprócz tego, postawa nauczyciela i jego reakcje na zaistniałe sytuacje wychowawcze pośrednio uczy zasad współżycia w grupie/społeczenstwie….taki skutek uboczny w procesie nauczania…wzorce jakie nauczyciel prezentuje ( nie gadulstwem lecz praktyką) są oceniane/kopiowane/powtarzane/krytykowane przez uczniów ( jak mogę gadać o szkodliwości palenia jesli sama palę?; jak mogę mentorzyć ze spoznianie sie jest be,jesli sama notorycznie sie spóźniam na lekcje?)

kopydlok

Gdzie są nauczyciele z tamtych lat? Większość przeszła do lepiej płatnych zawodów. Z powodu zarobków podlegających prawom rynku – jak prawi niejaka “taka tam” – za chwilę wasze dzieciary będą uczyć totalne miernoty ale może z etosem i misją. Co za obłudny tekst, a zarazem laudacja o sobie samym.

taka tam

@kopydlok,
– a ja myślę,ze nauczyciele a których mowa w artykule przeszli juz na druga stronę…
– autor tekstu konczył szkołę srednia w 1988, czyli 31 lat temu….jesli jego nauczyciele mieli około 45- 50 lat to niestety ale. ..jesli zyją to są emerytami,którym juz blizej niz dalej

kopydlok

@taka tam
Chyba zbyt dosłownie zrozumiałaś pytanie autora :)

taka tam

@kopydlok, każdy zrozumie moj post tak jak chce, jest wiele opcji ;-)
mój “śmiertelny” żart wcale nie mija się z prawdą, jakby co ;-))

pl Polski
X