Francuska szkoła szwadronów śmierci

Opublikowano: 06.12.2012 | Kategorie: Historia, Polityka, Publicystyka

Liczba wyświetleń: 253

30 tysięcy „zaginionych bez wieści”, a faktycznie zamordowanych: oto bilans rządów dyktatury wojskowej w Argentynie w latach 1976-1983. Ze wszystkich wspieranych przez imperializm dyktatur w Ameryce Łacińskiej ta była najpotworniejsza. Metod terroru uczyli ją wojskowi francuscy na podstawie swoich doświadczeń z tzw. bitwy o Algier – walki wojsk spadochronowych z algierskim podziemiem niepodległościowym w 1957 r. Podbudowę ideologiczną zapewnili francuscy tradycjonaliści katoliccy. Tak zaczynała się globalizacja neoliberalna. Poniższy wywiad ukazał się 13 października 2004 r. w argentyńskim dzienniku „Página/12”. (zmk)

Film dokumentalny pt. „Szwadrony śmierci: szkoła francuska”, zrealizowany przez francuską dziennikarkę i historyk Marie-Monique Robin, opisuje współpracę wojskowych francuskich z południowoamerykańskimi dyktaturami wojskowymi w latach 1970. i 1980., a zwłaszcza z juntą argentyńską.

W rozmowie z „Página/12”, Robin przypomina: „W 1959 r. sztab armii argentyńskiej zaproponował porozumienie, na mocy którego francuscy eksperci w zakresie tzw. “wojny antywywrotowej” prowadzili kursy szkoleniowe i byli doradcami opłacanymi przez wojsko argentyńskie. Stała francuska misja wojskowa, złożona z weteranów wojny kolonialnej w Algierii (1954-1962), działała w Buenos Aires do 1981 r., z poparciem rządów Argentyny i Francji. Metody stosowane podczas tzw. bitwy o Algier eksportowano do Szkoły Wojskowej w Buenos Aires. Szkoła ta importowała z Francji koncepcję „wroga wewnętrznego’, która leżała u podstaw doktryny francuskiej, i doświadczenie walki z wrogiem w środowisku miejskim: właśnie z wrogiem wewnętrznym. Przed przyjazdem Francuzów, dla wojskowych argentyńskich wróg pochodził z zewnątrz, z Chile czy Paragwaju, podczas gdy zgodnie z tą nową koncepcją, wrogiem mógł być sąsiad, nauczyciel, peronista czy działacz lewicowy, który zagrażał wartościom zachodnim. Po to, aby pokonać tego ukrytego, zmieszanego z ludnością wroga, który nie nosił munduru, zgodnie z doktryną lub szkołą francuską należało zebrać informacje. Wywiad ma fundamentalne znaczenie – kto mówi wywiad, mówi przesłuchanie, a więc tortura (po to, aby wydobyć informacje), a następnie, aby pozbyć się torturowanych, sprawia, że znikają.”

Film „Szwadrony śmierci: szkoła francuska” zaczyna się od wypowiedzi niektórych byłych wojskowych francuskich, którzy walczyli w Indochinach i Algierii, a następnie sprawy relacjonują niektórzy prymusi, m.in. tacy, jak były minister spraw wewnętrznych dyktatury Albano Harguindeguy, były faktyczny prezydent Reynaldo Bignone (1982-1983) i Manuel Contreras, były szef tajnej policji chilijskiej DINA za Pinocheta.

Do tego rejestru świadectw historycznych dochodzą relację dwóch byłych kadetów marynarki wojennej, których wtrącono do więzienia i wyrzucono z wojska, ponieważ protestowali przeciwko stosowaniu tortur, jak również relacje niektórych spośród osób, które przeżyły, Horacio Mendeza Carrery, adwokata zaginionych w Argentynie Francuzów oraz Marii del Rosario Cerruti, jednej z matek z Placu Majowego [1].

– Na czym polegała rola wojskowych francuskich podczas ostatniej dyktatury w Argentynie?

– W 1957 r. pierwsi oficerowie argentyńscy przyjechali do Paryża na dwuletni kurs w Szkole Wojennej, m.in. Alcides López Aufranc. W tym czasie Fidel Castro nie sprawował władzy na Kubie, partyzantka argentyńska jako taka nie istniała, a partia komunistyczna nie miała w tym kraju większego znaczenia. W owym roku, w czasach zimnej wojny, kiedy jednak Argentyna nie miała wroga, López Aufranc studiował w Paryżu, ponieważ oni byli przekonani, że nadciąga trzecia wojna światowa. Na filmie jasno tłumaczy to gen. Balza mówiąc, że pod koniec lat 50. wojskowi argentyńscy przygotowywali się do wojny wirtualnej, fikcyjnej. W praktyce przyjazd Francuzów do Argentyny spowodował rozmnożenie się służb wywiadowczych i stosowanie tortur jako głównego oręża w wojnie antywywrotowej, w ramach pojęcia nowoczesnej wojny. Ponieważ ludność cywilna jest podejrzana, Francuzi poradzili „pokratkować” terytorium – podzielić je na kwadraty operacyjne. Znaczy to, że każdy generał miał jedną strefę, a kapitanowie czy porucznicy mieli podstrefy.

– Jakie były różnice w stosowaniu techniki wojskowej w Algierii i w Argentynie?

– Bignone bardzo dobrze to wyjaśnia mówiąc dosłownie: „Plan wojenny z marca 1976 r. jest kopią bitwy o Algier”. Dekrety podpisane za rządów Isabel Peron, w 1975 r. i mające na celu unicestwienia partyzantki oraz dekrety wojskowych, którzy zaprowadzili dyktaturę, były oparte na tekstach francuskich. Słynną bitwę o Algier cechowało to, że uprawnienia policji przekazano wojsku, a szczególnie spadochroniarzom. Policja znalazła się pod kontrolą armii, sami wojskowi przeprowadzali przesłuchania, w Algierii zaprowadzono przymusowe „znikanie” torturoanych i w rezultacie „zaginęło” 3 tys. osób.

– W filmie twierdzi pani, że wojskowi argentyńscy byli najlepszymi uczniami szkoły francuskiej. Dlaczego?

– Argentyna jest jedynym krajem, w którym przez 20 lat działała stała francuska misja wojskowa. W Stanach Zjednoczonych wojskowi francuscy przebywali przez dwa czy trzy lata. W Brazylii prowadzili pewne kursy w Manaos. Ich obecność w Argentynie trwała przez 20 lat bez przerwy; w tym nie ma nic przypadkowego.

Od lat trzydziestych istniały powiązania między skrajną prawicą francuską a Argentyną. Francuski integryzm (fundamentalizm) katolicki odegrał bardzo ważną rolę w eksporcie doktryny francuskiej, wyposażył ją w podstawy ideologiczne, zwłaszcza za pośrednictwem tzw. ruchu La Cité Catholique (Społeczeństwo i Państwo Katolickie). La Cité Catholique stworzył Jean Ousset, były sekretarz Charlesa Maurassa, który był jednym z przywódców skrajnej prawicy we Francji. Wydawała czasopismo „Le Verbe”, które wywarło duży wpływ na wojskowych francuskich podczas wojny w Algierii, usprawiedliwiając stosowanie tortur. Pod koniec lat 1950. La Cité Catholique zainstalowała się w Argentynie, pod tą samą nazwą, La Ciudad Católica i z czasopismem pod tym samym tytułem „Verbo”, zorganizowała komórki w wojsku i osiągnęło poważny poziom rozwoju za rządów gen. Onganii (dyktatora w latach 1966-1970). Kluczową osobą był ojciec Georges Grasset, który był osobistym spowiednikiem gen. Videli (dyktatora w latach 1976-1981) i nadal mieszka w Argentynie. Był przewodnikiem duchowym OAS – Organizacji Tajnej Armii, która ze swoimi Commandos Delta – szwadronami śmierci – starała się zbrojnie przeszkodzić przyznaniu przez De Gaulle’a niepodległości Algierii. W armii argentyńskiej istniał ultrakatolicki nurt integrystyczny, co wyjaśnia, dlaczego wpływy francuskie były w tej armii tak poważne. Gdy Grasset przyjeżdża do Buenos Aires – mieszka w prowincji Tucumán – ma kontakty z kongregacją Lefebvre’a, francuskiego biskupa integrystycznego, którego Watykan obłożył ekskomuniką. Kongregacja lefebvrystów ma w Argentynie cztery klasztory, główny w La Reja. Gdy byłam w La Reja, rozmawiałam z pewnym księdzem francuskim, który powiedział mi: „Po to, żeby uratować duszę komunistycznego księdza, trzeba go zabić.” (2) Spotkałam się tam z Luisem Rodanem, byłem podsekretarzem w ministerstwie wyznań za prezydentury Menema (1989-1999), którego ksiądz Dominique Lagneau , przeor tego klasztoru, przedstawił mi jako „pana La Cité Catholique w Argentynie”. Wpływy francuskie były teoretyczne, techniczne i ideologiczne. Bruno Genta i Juan Carlos Goyeneche (3) reprezentowali tę ideologię wyznawaną przez oficerów, którzy w 20 lat później przejęli w Argentynie władzę. Wojskowy zamach stanu w 1976 r. był powoli przygotowywany od lat pięćdziesiątych.

– Czy kręcąc pewne sekwencje, musiała pani używać ukrytej kamery?

– Użyłam jej w rozmowie z Bignone. Przyjął mnie w związku z książką, która wyjdzie w przyszłym roku pod takim samym tytułem, jak film, ale przedstawiłam się jako skrajnie prawicowa historyk. Nie miałam z tym żadnego problemu etycznego, bo miałam do czynienia z oprawcą, gwałcicielem praw człowieka. Dowodem jest to, co oni robili i chcą ukryć. Gen. Ramón Díaz Bessone musi być wściekły z powodu tego, co nagrałam, bo po dwóch godzinach rozmowy, gdy myślał, że przestałam nagrywać, zmienił się zupełnie i odprężony, ujawnił, że jest innym osobnikiem, bo teraz mówił to, co naprawdę myśli: „Jak wydobędziesz informacje, jeśli nie torturujesz, jeśli nie przyciskasz?”

Autor: Ana Bianco
Tłumaczenie: Zbigniew Marcin Kowalewski
Źródło: Internacjonalista

PRZYPISY

[1] Matki z Placu Majowego to argentyński ruch społeczny stworzony w 1977 r. przez kobiety, których dzieci i najbliżsi „zaginęli bez wieści”, zamordowani potajemnie przez aparaty represyjne dyktatury wojskowej.

[2]. „Komunistyczny ksiądz” to dla skrajnej prawicy katolickiej duchowny będący zwolennikiem latynoamerykańskiej „teologii wyzwolenia” i w ogóle głoszący lewicowe idee społeczno-polityczne.

[3] Jordán Bruno Genta i Juan Carlos Goyeneche to ideologowie skrajnej prawicy fundamentalistyczno-katolickiej, nacjonalistycznej i antysemickiej w Argentynie. Podczas drugiej wojny światowej Goyeneche utrzymywał kontakty z przywódcami Niemiec hitlerowskich. Obaj prowadzili w wojsku szkolenia ideologiczne przygotowujące grunt pod rozprawę z lewicą. Genta opracował i wykładał w wojsku „polityczną doktrynę wojny kontrrewolucyjnej”. W 1974 r. zastrzelili go lewicowi partyzanci.

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: , ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
Powiadom o