Francuska komisja ds. rosyjskich wpływów

Opublikowano: 08.06.2023 | Kategorie: Polityka, Publicystyka

Liczba wyświetleń: 1261

W Polsce trwa polityczna „zadyma” w sprawie powołania komisji ds. zbadania wpływów rosyjskich. Taka komisja, choć z mniejszymi uprawnieniami, działa już we Francji. W dodatku jej inicjatorem byli posłowie Zjednoczenia Narodowego, które było samo oskarżane o zbyt bliskie związki z Moskwą Putina. Jednak, podobnie jak zapewne stanie się u nas, komisja służy głównie do załatwiania politycznych porachunków.

Na owej komisji grillowano już byłego premiera Fillona, który znalazł sobie po zakończeniu kariery politycznej we Francji posadę w rosyjskich firmach, ale też Marine Le Pen. Powinno się także przesłuchać samego Macrona, który ścielił przed Putinem czerwone dywany w pałacu w Wersalu i przez wiele tygodni, nie bacząc na agresję Rosji, starał się być „przy telefonie”.

Zresztą wygląda na to, że pracy owej komisji nie zabraknie, bo przecież prorosyjskie sentymenty, chociaż każdy z innego powodu, miała i francuska lewica i prawica. „Prorosyjskie ślady” z lat minionych można znaleźć niemal w każdej francuskiej formacji.

Po przesłuchaniu Marine Le Pen, „macroniści” postanowili jednak zdyskontować ten fakt. Znany homoseksualny aktywista i zarazem francuski minister transportu Clément Beaun zabrał głos po przesłuchaniu Marine Le Pen i nazwał ją „najlepszą papugą Władimira Putina we Francji”. Szefowa grupy parlamentarnej Zjednoczenia uważa, że stała się „ofiarę zniesławienia” i „oszczerstw”.

Zjednoczenie Narodowe Le Pen ma na koncie „rosyjską pożyczkę” na kampanię wyborczą, która ma być właśnie głównym dowodem „rusofili” jej szefowej. Warto jednak przypomnieć, że bank był rosyjsko-czeski, a żadna placówka finansowa w samej Francji nie zgodziła się udzielić pożyczki dla tej partii. Trzeba równocześnie wyjaśnić, że rzeczywiście Putinowi udało się omamić pokaźną część prawicowych polityków swoimi deklaracjami o przywiązaniu do tradycyjnych wartości, religii, czy odrzuceniem moralnego permisywizmu.

Le Pen od początku agresji na Ukrainę zachowuje się jednak dość lojalnie wobec Kijowa, przypinała nawet barwy ukraińskie do ubrań. „Przyprawiona gęba” rusofila robi jednak swoje i homoseksualista Beaune mógł sobie poużywać na znienawidzonym przez siebie polityku.

Clément Beaune zarzucał jej m.in. „powtarzanie stanowiska propagandy Kremla” i „kłamstwa”. Le Pen odpowiedziała, że opinia, iż fakt zaciągnięcia kredytu w czesko-rosyjskim banku miał wpływ na politykę jej partii, jest absurdem. Dodajmy tu, że w okresie „romansu” Putina z Macronem, pożyczkodawcy rosyjscy nagle zażądali zwrotu całej sumy, czym omal nie doprowadzili partii Le Pen do bankructwa…

Premier też atakuje

Atak na Zjednoczenie Narodowe przypuściła także premier rządu Elisabeth Borne. Ta określiła tę partię jako „spadkobierczynię Pétaina”. Obecny prezes Zjednoczenia Narodowego Jordan Bardella odpowiedział, że to „atak żałosny”. „Kiedy jest się premierem Republiki Francuskiej, nie powinno się zachowywać jak przywódca gangu. Nie należy manipulować historią Francji, by oczerniać w ten sposób wyborców i partię polityczną, która w ostatnich wyborach prezydenckich dostała 45 proc. głosów” – dodał Bardella i zażądał przeprosin.

Przypomniał, że jeśli chce się stosować do krytyki kryteria historyczne, to premier Borne „była przez długi czas w Partii Socjalistycznej, a z PS wywodził się np. prezydent François Mitterrand, który otrzymał z rąk marszałka Pétaina najwyższe odznaczenie rządu Vichy i był współpracownikiem znanego administratora tej władzy Bousqueta”. „Czy to pozwala mi powiedzieć, że Madame Borne jest spadkobierczynią Pétaina? Nie” – odpowiedział sam sobie Bardella i złośliwie zauważył, że premier jest tylko „spadkobierczynią głupoty, a jej słowa ilustrują nie tylko jej nieznajomość historii, ale nędzę intelektualną i chęć oczernienia milionów Francuzów”.

Spór stał się na tyle głośny, że głos zabrał i prezydent republiki Emmanuel Macron. Na radzie ministrów Macron, nie cytując nazwiska swojego premiera, miał powiedzieć, że „w walce ze skrajną prawicą” nie należy używać tego typu jak wyżej argumentów historycznych i moralnych z lat 90., ale trzeba „dyskredytować” Zjednoczenie Narodowe merytorycznie. Dzień później jednak dodał, że „Elisabeth Borne ma jego zaufanie”…

Smutna ceremonia w Cannes

76. Festiwal Filmowy w Cannes zakończył się przyznaniem Złotej Palmy reżyserce Justine Triet za film „Anatomia upadku”. Grand Prix otrzymała jeszcze brytyjsko-polska koprodukcja „The Zone of Interest” Jonathana Glazera. Wieczór zamykający festiwal zakończył się politycznymi akcentami przeciwko reformie emerytalnej.

„Anatomia upadku” to film o kobiecie oskarżonej o zabójstwo męża. Reżyserka nawiązała w swoim przemówieniu do protestów we Francji w sprawie reformy emerytalnej:

„W tym roku przez kraj przetoczyły się bardzo głośne protesty przeciwko reformie emerytalnej. Te głosy sprzeciwu zostały zignorowane. Taki schemat dominującej władzy pojawia się w bardzo wielu dziedzinach życia. Społecznie szokuje najbardziej, ale można go również dostrzec w innych sferach życia. Kino również się przed tym nie uchroniło. Neoliberalny rząd broni czegoś, co psuje kulturę francuską”.

Media francuskie piszą o w sumie „smutnej ceremonii”. Ceremonia pokazała kolejny raz lewicowy przechył w kulturze i kinematografii. „Gratulacje dla Justine Triet za jej Złotą Palmę i jej przemówienie, które było tak słusznie” – przekazał m.in. pierwszy sekretarz krajowy Francuskiej Partii Komunistycznej Fabien Roussel. Inny przedstawiciel skrajnej lewicy i szef Zbuntowanej Francji Jean-Luc Mélenchon ocenił, że „Cannes wróciło do swoich tradycji”.

Przed atakami reżyserki na rząd broniła się minister kultury Rima Abdul Malak. Powiedziała, że „była oszołomiona tak niesprawiedliwym przemówieniem Justine Triet” i dodała, że ten film nie ujrzałby światła dziennego bez francuskiego modelu finansowania filmów, który pozwala na unikalną w skali światowej różnorodność. „Nie zapominajmy o tym” – apelowała. Zdziwienie minister jest dziwne. Przez lata wspierają i finansują lewicowy ogląd świata, a później dziwią się, że ta sama lewica czasami ugryzie i ich.

Senat o restytucji mienia żydowskiego

Francuski Senat rozpatrywał ustawę umożliwiającą odstąpienie od zasady „niezbywalności” dzieł pozostających w zbiorach publicznych. Chodzi o prawny zakaz uszczuplania państwowych kolekcji dóbr kultury i możliwe wyjątki na rzecz restytucji takiego mienia dla Żydów i spadkobierców, którym zrabowały takie dzieła „nazistowskie Niemcy”.

Celem procedowanej ustawy jest ustanowienie przepisów „usuwania z muzeów pewnych dóbr w celu ich zwrotu prawowitym właścicielom lub cesjonariuszom”, bez konieczności odwoływania się do procesów sądowych w poszczególnych przypadkach. Z Senatu, tekst ustawy trafił do Zgromadzenia Narodowego. „Zidentyfikowanie i odnalezienie tych dóbr kultury oraz zwrócenie ich beneficjentom ofiar jest dzisiaj dziełem sprawiedliwości, ale także dziełem pamięci, aby potomkowie obrabowanych rodzin żydowskich mogli odnaleźć swoją historię” – mówiła minister kultury Rima Abdul Malak.

Chodzi tu o dzieła sztuki, obrazy, ale i książki, które „zostały zrabowane przez nazistów między dojściem do władzy Adolfa Hitlera 30 stycznia 1933 r. a kapitulacją Niemiec 8 maja 1945 r.” i trafiły do zbiorów francuskich. Oblicza się, że około stu tysięcy dzieł sztuki zostało skonfiskowanych we Francji podczas II wojny światowej. Według Ministerstwa Kultury 60 000 przedmiotów zostało odnalezionych w Niemczech po wojnie i wróciło do Francji. 45 tysięcy trafiło do prawowitych właścicieli. Około 2200 przedmiotów zostało wyselekcjonowanych i powierzonych pod opiekę muzeów narodowych. Pozostałą część, których właścicieli nie udało się odnaleźć (około 13 000 obiektów), sprzedano na aukcjach na początku lat 50. Wiele z tych dzieł pojawiło się później znowu na rynku.

Organizacje żydowskie zgłaszały z czasem coraz to kolejne roszczenia. W 2019 r. francuskie Ministerstwo Kultury utworzyło Misję ds. Badań i Restytucji Dóbr Kultury z lat 1933-1945. Kilka dzieł zwrócono, m.in. przechowywany w Musée d’Orsay obraz Gustava Klimta „Rosiers under the tree”. Była to jedna z 15 prac, które objęła już ustawa z 21 lutego 2022 roku zezwalająca na usuwanie ich ze zbiorów publicznych. Obecnie państwo może jedynie inicjować restytucję dzieł, które trafiły do zbiorów publicznych przez przyjmowanie poszczególnych odstępstw od zasady „niezbywalności dzieł z kolekcji narodowych”.

Nowa ustawa wprowadza w kodeksie dziedzictwa kulturowego odstępstwo od zasady niezbywalności dzieł i dóbr kultury, a decyzja o pozbyciu się przedmiotu ze zbiorów narodowych może być podjęta już po zasięgnięciu opinii wyspecjalizowanej komisji. Będzie też możliwe polubowne załatwianie sprawy zwrotów i negocjowanie warunków „zadośćuczynienia” innych niż restytucja. Projekt ustawy upoważnia także właścicieli muzeów prywatnych, które są włączone do systemu „Musée de France”, do zwrotu pożydowskich zbiorów po konsultacji z komisją.

Komisja senacka przyjęła do tej ustawy tylko dwie poprawki, określające mechanizm mający zastosowanie właśnie do muzeów prywatnych. Ustawa ułatwi restytucję, bo same dzieła zrabowane Żydom są i tak zwracane. Ostatnio 18 kwietnia minister kultury wręczyła dwa obrazy spadkobiercom rodziny Agathe i Ernsta Saulmannów oraz rzeźbę potomkom Harry’ego Fulda juniora. Od 1950 roku zwrócono łącznie 184 przedmiotów ze zbiorów narodowych.

Prezydent Emmanuel Macron obiecał już kolejną ustawę ramową, która ma umożliwić restytucję… afrykańskich dóbr kultury. Na razie w czerwcu Senat rozpatrzy ustawę o zwrocie „ludzkich szczątków znajdujących się w zbiorach publicznych”. Tutaj także początki zostały zrobione i w 2010 roku Francja zwróciła przechowywane w swoich zbiorach głowy Maorysów do Nowej Zelandii.

Autorstwo: Bogdan Dobosz
Źródło: NCzas.com


TAGI: , ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.