Liczba wyświetleń: 2407
„Nasze protesty są formą walki o nasz byt oraz o polskiego konsumenta. W momencie upadku gospodarstw rolników indywidualnych żywność będzie na potęgę ściągana z zagranicy, gdzie normy oraz jakość produktów są znacznie gorsze od naszych polskich” – uważa prezes Stowarzyszenia Rolników Indywidualnych Warmii i Mazur Beata Ignaczak.
Organizacja kierowana przez Ignaczak, wraz z innymi stowarzyszeniami i lokalnymi przedsiębiorcami, uczestniczyła w 24-godzinnej blokadzie drogi nr 15 między Sampławą a Lubawą (woj. warmińsko-mazurskie). W taki sposób polscy rolnicy wsparli kolegów z AgroUnii, którzy domagają się spotkania z premierem i szerokich rozmów na temat polskiego rolnictwa – ASF, dominacji marketów, ubezpieczenia, nadmiernego importu żywności z zagranicy oraz szkód łowieckich.
Działania rządu wobec polskich rolników niepokoją też Krajową Radę Izb Rolniczych. Jej zarząd domaga się wyjaśnień od premiera Mateusza Morawieckiego w sprawie tego, że dzięki umowie z Pocztą Polską sieć sklepów Biedronka (właściciel – portugalskie konsorcjum Jerónimo Martins) może pracować w niedziele niehandlowe. W takie dni w sklepach możliwy jest odbiór paczek bezpośrednio od pracowników sklepu, ale można także zrobić zakupy. KRIR ocenia, że podpisana umowa jest „niekorzystna dla polskich przedsiębiorców i rolników” i że dzięki współpracy z Pocztą Polską (jednoosobową spółką Skarbu Państwa) „pozwoli zagranicznej firmie obejść przepisy”.
Prezes Stowarzyszenia Rolników Indywidualnych Warmii i Mazur Beata Ignaczak uważa, że trudno jest zweryfikować, czy rząd pomógł Biedronce w ten sposób obejść zakaz handlu w niedziele, czy chodzi raczej o „lukę prawną, którą może wykorzystać każdy”. „Wystarczy sprawdzić statystyki, czy w niedziele w sieci Biedronka więcej jest operacji związanych z odbiorem i nadawaniem paczek czy z zakupami konsumenckimi. Dla polskiego rolnika najważniejsze jest to, żeby sieci te kupowały polskie produkty, wyprodukowane przez polskich przedsiębiorców i rolników” – podkreśla Beata Ignaczak.
Rozmówczyni Sputnika nie ukrywa też, że polscy rolnicy mają wiele pretensji do Biedronki. „Dla polskich przedsiębiorców i rolników krzywdzące i niekorzystne jest to, że sieć definitywnie odmówiła odbioru mięsa polskiego (wieprzowiny) ze stref czerwonych ASF (Afrykański pomór świń – red.). Zakłady rzeźne informują rolników i hodowców, że sieci odmawiają zakupu takiego mięsa. Pojawia się wówczas paradoksalna sytuacja – mięso z tych stref Polski, gdzie każda partia oddanego żywca jest dokładnie badana i weryfikowana pod kątem obecności ASF, nie zostaje zakupiona, a w to miejsce importuje się mięso z zagranicy, np. z Niemiec, gdzie obowiązuje dyrektywa, na podstawie której czerwona strefa ASF nie ogranicza sprzedaży mięsa” – wyjaśnia Beata Ignaczak.
Według jej słów rzeźnia w Niemczech nie informuje sklepów wielkopowierzchniowych o tym, że mięso pochodzi ze strefy ASF, „ponieważ jest przebadane, w 100% zdrowe i nadaje się do spożycia”. „Te działania rządu niszczą polskiego rolnika, który jest zmuszony sprzedawać taki żywiec np. o 1-1,5 zł/kg taniej niż w sytuacji bez stref ASF” – dodaje prezes Stowarzyszenia Rolników Indywidualnych Warmii i Mazur.
Beata Ignaczak uważa, że zarówno konsumenci, jak i producenci żywności są oszukiwani najbardziej – nawet jeśli polski konsument chce wspierać polskie rolnictwo i jeść produkty znacznie lepszej jakości, jest on często wprowadzany w błąd. „Cała ta sytuacja w polskim rolnictwie oraz brak zainteresowania i chęci współpracy ze strony rządu niepokoi rolników. Nie ma naszej zgody na etykietowanie zagranicznych produktów jako produkt polski. Nie ma naszej zgody na ściągnie zagranicznych produktów o wiele gorszej jakości niż nasze polskie” – podkreśla Beata Ignaczak.
Uważa protesty rolników za niezbędne i jest przekonana, że bez tego rodzaju działań w obecnej sytuacji trudno się obejść. „Nasze protesty są formą walki o nasz byt oraz o polskiego konsumenta. W momencie upadku gospodarstw rolników indywidualnych żywność będzie na potęgę ściągana z zagranicy, gdzie – jak już podkreślałam – normy oraz jakość produktów są znacznie gorsze od naszych polskich. Wówczas nastąpi najbardziej znane zjawisko w ekonomii, czyli przejęcie władzy, tzw. monopol branżowy, który dyktuje warunki cenowe. Straci na tym konsument” – konkluduje prezes Stowarzyszenia Rolników Indywidualnych Warmii i Mazur Beata Ignaczak.
Autorstwo: Anna Sanina
Źródło: pl.SputnikNews.com
Jeżeli takie mięsko z strefy zakarzenia jest zdrowe, to smacznego ,wystarczy że bjedrona weżnie 1kg takiego mięsa i już nikt nic tam nie kupi jak się dowie skąd takie mięso wzięli.
Dandi1981,
Zapewniam cię, że większość społeczeństwa kupuje i będzie kupowała np. zatrute przetwory mięsopodobne z biedronki, bo wszędzie się roi od tych sklepów i ceny niskie, a Polak leniwy i chce wydawać jak najmniej na jedzenie nawet jeżeli doprowadza ono większość ludzi do złośliwego nowotworu – większość jest na obojętna, głucha i ślepa!
Pierwsze co powinno się przeprowadzić w niepodległej Polsce (o ile ona kiedykolwiek powstanie) to likwidacja wszystkich NIEPOLSKICH sieci sprzedających żywność i pozostawienie niewielkiego odsetka zagranicznych małych sklepów sprzedających wyłącznie lokalnie wytworzoną żywność przez niewielkie zagraniczne gospodarstwa, żywność pozbawioną trucizn chemicznych itd. Wszystkie sieci spożywcze a także inne tylko i wyłącznie z kapitałem 100% polskim!!!