Liczba wyświetleń: 929
W tym roku już dwa duże wycieki ropy naftowej dotknęły znaczną część peruwiańskiej Amazonii. Reakcja centralnego rządu w Limie była niewystarczająca i podjęta dopiero kilka tygodni po zaistnieniu rzeczonych awarii. W rezultacie spowodowanych uszkodzeń i strat pomocy potrzebuje około 8 tysięcy ludzi. Państwowe przedsiębiorstwo naftowe PetroPeru odpowiedzialne za te wydarzenia, a także Ministerstwo Energii i Górnictwa, odmawiają zaangażowania się w problem, deklarując, że wszystko jest pod kontrolą.
25 stycznia 2016 roku nastąpiła awaria na jednym z najważniejszych odcinków produkcji i dystrybucji ropy naftowej w Peru; problem dotyczy rurociągu na północy kraju. W rezultacie doszło do wycieku, a do środowiska przedostało się nawet 2000 baryłek ropy naftowej, która uderzyła bezpośrednio w lokalne społeczności. Powstała olbrzymia toksyczna plama. Pod wpływem oddziaływania czynników środowiskowych osiągnęła ona wkrótce Chiriaco, dopływ rzeki Marañón.
To prawdopodobnie już piąty wyciek od 2011 roku, do którego dochodzi z powodu zaniedbań firmy Perupetro. Zdaniem ministra środowiska Peru, Manuela Pulgar Vidala, awarie tego typu spowodowane są przez wykorzystywanie przestarzałych instalacji wymagających odpowiedniej konserwacji.
Obszar ten stanowi historyczne i kulturowe terytorium rdzennej ludności Amazonii. W przypadku rzeki Chiriaco wycieki ropy naftowej uderzają bezpośrednio w Indian Awajun; na długości rzeki Morona najbardziej narażeni pozostają Achuarowie, Wampi i Chapra, dla których ewentualna utrata wartości produkcyjnej ziemi i rzek bezpośrednio wpłynie na ich zdrowie i bezpieczeństwo żywnościowe, a także narazi ich na niebezpieczeństwo zdania na łaskę firm, ponieważ te aby obniżyć koszty rezygnują z zawodowej obsługi usuwania awarii oferując nisko płatne zatrudnienie lokalnym mieszkańcom. Najgorszym objawem tej praktyki jest posiłkowanie się dziećmi wykorzystywanymi do usuwania zalegającej, toksycznej mazi.
W ostatnich tygodniach przez strony sieci społecznościowych oraz organizacji i serwisów monitorujących sytuację w peruwiańskiej Amazonii, przetoczyły się zdjęcia obrazujące zniszczenia spowodowane przez te wycieki. Rzeka Chiriaco stała się czarna, a wokół niej tłoczyły się młodzież i dzieci z plemienia Awajun, zabrudzone od stóp do głowy. Katastrofa ta wymaga szybkiego działania na rzecz ratowania ludności, flory i fauny. Nie wiele jednak w tej sprawie zrobiono. Na wiadomość o wycieku agendy państwowe zareagowały z ostentacyjną powolnością. Perupetro, a także przedsiębiorstwa prywatne zaangażowane w rafinację, transport, dystrybucję, w obrót paliwami i innymi produktami naftowymi, potrzebowały kilku tygodni by zająć się katastrofą, podejmując konieczne środki dopiero pod wpływem nacisku medialnego. Edwin Montenegro, przewodniczący Regionalnej Organizacji Rdzennych Ludów z Północnej Amazonii w Peru (ORPIAN-P) poinformował, że lokalne wspólnoty zaczęły borykać się z różnymi dolegliwościami, w tym nudnościami. Jego zdaniem PetroPeru jest bardziej zaniepokojone odzyskiwaniem utraconej ropy naftowej niż oczyszczaniem strefy dotkniętej katastrofą.
Opracowanie: Damian Żuchowski
Na podstawie: aidesep.org.pe, servindi.org/, ww4report.com
Źródło: WolneMedia.net