Czy rządy muszą zadłużać swoich obywateli?

Opublikowano: 10.08.2016 | Kategorie: Gospodarka, Publicystyka, Publikacje WM

Liczba wyświetleń: 553

Od co najmniej kilkunastu lat gospodarka światowa znajduje się właściwie w permanentnym kryzysie powodowanym przez:

1. Stagflację, na którą składają się wysoka inflacja i spowolnienie gospodarcze, graniczące z recesją.

2. Rosnący w coraz szybszym tempie dług publiczny.

Neoliberalna doktryna gospodarcza zaleca w takiej sytuacji zwiększanie zadłużenia państw, podnoszenie podatków dla biedniejszej części społeczeństwa, a obniżanie ich dla najbogatszych, wydłużanie czasu pracy i podwyższanie wieku emerytalnego oraz ograniczenie wydatków budżetowych, w tym emerytur, rent i innych świadczeń socjalnych, co, obniżając siłę nabywczą społeczeństwa, jest dodatkowym czynnikiem pogłębiającym recesję gospodarczą.

Istnieją jeszcze jeszcze dwie metody wyprowadzenia gospodarki z recesji:

1. „Austriacka”, mówiąca o jak najszybszym doprowadzeniu do likwidacji zadłużonych przedsiębiorstw, w tym również banków i niepotrzebnych inwestycji, by można było zużywane przez nie środki i zatrudnionych pracowników przenieść do działów, na których produkcję jest zapotrzebowanie.

2. „Keynesowska”, przewidująca zwiększenie w obiegu ilości pieniędzy, by gospodarka  na zwiększenie popytu odpowiedziała zwiększoną produkcją.

Obie metody opracowane zostały przed wystąpieniem w gospodarce zjawiska stagflacji.

„Austriacy” krytykując „keynesowską” metodę wyprowadzenia gospodarki z recesji używają argumentu, że nie można prowadzić samochodu jednocześnie naciskając na hamulec i dodając gazu. Widocznie ten, kto wymyślił ów argument nie wiedział, że jest to sposób rutynowo stosowany przez kierowców wyścigowych i rajdowych oraz przydatny w ruchu codziennym, zwłaszcza gdy trzeba gwałtownie manewrować na śliskiej nawierzchni i w ostrych zakrętach.

Do wejścia na ścieżkę stabilnego rozwoju gospodarka światowa potrzebuje radykalnego odejścia od dotychczasowej polityki gospodarczej. Taka zmiana wymaga zastosowania niekonwencjonalnej metody, a więc, używając „austriackiej”  metafory, proponuję jednoczesne zahamowanie inflacji, zwiększenie w obiegu ilości pieniędzy oraz zlikwidowanie konieczności zadłużania się państw. Pozornie są to cele sprzeczne, ale, jak wykażę w dalszej części tego opracowania, możliwe jest ich jednoczesne osiągnięcie.

Przede wszystkim należy zmienić kolejność otrzymywania nowych, większych ilości pieniędzy przez podmioty gospodarcze, a nie można tego dokonać bez zmiany sposobu funkcjonowania banków ukształtowanego w okresie obowiązywania parytetu złota. Wycofanie się w 1971 roku USA z porozumienia zawartego w Bretton Woods, oznaczało odejście od określania wartości waluty ilością zawartego w jednostce pieniężnej złota. Odejście od parytetu złota to koniec ery pieniądza-towaru i początek panowania pieniądza-narzędzia ekonomicznego przydatnego przy przeprowadzaniu transakcji kupno/sprzedaż.

Parytet złota nie obowiązuje już 40 lat, ale banki i system finansowy świata  zasad swojego działania nie dostosowały do nowej rzeczywistości. Nieprzypadkowo stagflacja po raz pierwszy pojawiła się w gospodarce w latach 1970. a więc kilka lat po odejściu od parytetu złota.

ZAHAMOWANIE INFLACJI

Nie dlatego jest inflacja, że ceny rosną, ale ceny rosną, bo jest inflacja, czyli do obiegu w określonym czasie trafia więcej pieniędzy, niż wynosi wartość towarów/usług, których przybyło w tym samym okresie. Ceny dostosowują się do zwiększonego popytu będącego efektem nadmiernego wzrostu w obiegu ilości pieniędzy. Pierwsi otrzymujący nowe pieniądze płacą jeszcze stare, niższe ceny. Gdy ta zwiększona ilość pieniędzy dotrze do ostatniego ogniwa w tym łańcuchu, to okazuje się, że przez długi czas płacą oni nowe, wyższe ceny, mając stare, niższe dochody.

Obecnie to banki decydują kto jako pierwszy otrzyma nowo wyemitowane pieniądze w postaci kredytu i na jaki cel. Jak każde przedsiębiorstwo, banki kierują się zasadą maksymalizacji zysku, wolą więc udzielać kredytu na bardzo szybko przynoszące zysk spekulacje walutowe, czy giełdowe, niż kredytować budowę zakładów produkcyjnych i produkcję realnych dóbr, które dają zysk ze znacznym opóźnieniem. Źródłem inflacji jest ekspansja kredytowa banków oparta na rezerwie częściowej. Powoduje ona, że w obiegu znajduje się znacznie więcej pieniędzy, niż zostało wyemitowanych przez banki centralne. Wówczas banki zaczynają cudze długi traktować jak aktywa i na tej podstawie rozpoczynają kolejną ekspansję kredytową. System działa do momentu, gdy rosnące pod wpływem inflacji ceny, nie przewyższą możliwości finansowych jakiegoś kredytobiorcy. Przestaje on spłacać swoje zobowiązania wobec banku i innych podmiotów gospodarczych, powodując brak u innych dłużników pieniędzy na spłatę ich zobowiązań. I jest to początek, jak się go określa, efektu domina. Kolejni dłużnicy, jednocześnie będący wierzycielami, nie otrzymują należnych im rat i przestają spłacać swoje należności. Zjawisko to obejmuje coraz szerszą grupę dłużników i następuje załamanie całego systemu wzajemnego zadłużenia i spłacania sobie nawzajem nie malejących, ale rosnących w sumie długów. Wówczas banki, będące w rzeczywistości bankrutami, otrzymują od państw pomoc w postaci dotacji lub nisko oprocentowanych pożyczek i „lewarując”, na podstawie rezerwy częściowej, otrzymane kwoty, rozpoczynają kolejną ekspansję kredytową, kreując nawet kilkanaście razy więcej pieniędzy, niż otrzymali. Oczywiście wkrótce historia się powtarza. Z coraz większą częstotliwością.

Obecny system bezpośredniego przekazywanie bankom komercyjnym pieniędzy przez banki centralne lub rządy nie skutkuje zmniejszaniem ich długów wobec rynków finansowych. Wręcz przeciwnie: to rynki finansowe na pośrednictwie zarabiają coraz więcej. Czas, by banki i związani z nimi spekulanci walutowi zaczęli te pieniądze otrzymywać przez pośrednika i by skutkiem tego było zmniejszanie się zadłużenia państw.

Pieniądze pochodzące z kredytu niczym nie różnią się od tych emitowanych przez banki centralne. Można za nie na danym obszarze płatniczym kupić dowolny towar/usługę, można nimi regulować zobowiązania wobec Skarbów Państw i są wymienialne na znaki pieniężne emitowane przez banki centralne w stosunku 1:1.
Mają one, tak jak te z banku centralnego, moc umarzania na danym terytorium należności finansowych, są zatem prawnym środkiem płatniczym. Narusza to w oczywisty sposób zastrzeżony przez Konstytucję, czy inny, wysokiej rangi akt prawny lub umowę międzynarodową, monopol państwa/grupy państw na emisję pieniędzy. Jest to tolerowane przez państwo/grupę państw fałszowanie waluty obowiązującej mocą przymusu na jego/ich terytorium.

Należy zatem, zgodnie z postulatami austriackiej szkoły ekonomii, pozbawić banki komercyjne prawa udzielania kredytów pozostawiając im prawo udzielania pożyczek do maksymalnej wysokości 50% sumy własnych zasobów finansowych i depozytów. Mówiąc inaczej: banki komercyjne powinny odprowadzać do banków centralnych, jako rezerwę obowiązkową, równowartość udzielonych pożyczek, a nie, jak dotychczas, jedynie część tej sumy.

Rozwój gospodarczy musi być finansowany z dobrowolnych i wymuszonych (składki emerytalne) oszczędności, a nie poprzez kreowanie pieniędzy nie mających pokrycia w dostępnych na rynku towarach/usługach.

EMISJA NOWYCH PIENIĘDZY

Pomimo stagflacji spowalniającej rozwój gospodarczy, towarów/usług przybywa. Dla przeciwdziałania innemu szkodliwemu dla gospodarki zjawisku, deflacji, a więc zwiększaniu się siły nabywczej jednostki pieniężnej, konieczne jest wprowadzenie do obiegu dodatkowych pieniędzy równoważących wartość przybywających na rynku towarów/usług. Dotychczas tę rolę z nawiązką wypełnia ekspansja kredytowa banków. W momencie pozbawienia banków komercyjnych prawa kreacji kredytów, w naturalny sposób obowiązek ten spadnie na banki centralne. Skutki nadmiernej podaży pieniędzy przez banki centralne będą takie same jak przy emitowaniu ich przez banki komercyjne w postaci kredytu. Wzrosną ceny.

Ile zatem pieniędzy powinny wyemitować corocznie banki centralne?

Dla utrzymania cen na aktualnym ich poziomie, do obiegu powinna trafić ilość pieniędzy równa wartości towarów/usług o jaką zwiększyła się ich podaż, zatem o wzrost Produktu Krajowego Brutto (PKB) minus zużycie środków trwałych, czyli wzrost Produktu Krajowego Netto (PKN). Jednak w ten sposób nie zostanie spełniony warunek „keynesowskiej” metody wychodzenia z kryzysu gospodarczego, czyli wprowadzenia do gospodarki dodatkowych pieniędzy.

Z doświadczenia wiemy, że roczny przyrost w obiegu pieniędzy w granicach 15-18% PKB powoduje wzrost cen o około 3%. Zależne jest to od wielu czynników, ale najważniejszy z nich to wysokość wzrostu PKB. Zatem zwiększenie ich ilości w obiegu o 15% PKB jest dla gospodarki całkowicie bezpieczne, gdyż doprowadzi do wzrostu cen o maksymalnie 2,5-3%. Jednak ten wzrost będzie miał tendencję spadkową wraz ze wzrostem tempa rozwoju gospodarczego. Pozornie nic się nie zmieni. Inflację i wzrost cen dotychczas powodowane kredytami powodować będzie emisja „pustych” pieniędzy przez banki centralne, ale inflacyjne pieniądze zostaną użyte do zwiększenia siły nabywczej całego społeczeństwa oraz spłaty długu publicznego. W zrealizowaniu tych celów decydujące znaczenie będzie miał sposób wprowadzenia nowych pieniędzy do obrotu, na co zostaną one wydane oraz jawność kwot wyemitowanych przez banki centralne.

WPROWADZENIE DO OBROTU GOSPODARCZEGO DODATKOWYCH PIENIĘDZY

Tylko niewielka grupka państw, będących, oprócz Chińskiej Republiki Ludowej, posiadaczami bogatych złóż ropy naftowej i gazu ziemnego, ma nadwyżki budżetowe. Pozostałe pożyczają większe lub mniejsze ilości pieniędzy na rynkach finansowych, dodatkowo przyczyniając się do ich braku na finansowanie rozwoju i możliwości działania realnej gospodarki. Rządy muszą pożyczać pieniądze od bezprawnie je emitujących banków, gdyż Konstytucje lub inne wysokiej rangi akty prawne, zabraniają rządom pożyczania pieniędzy od własnych banków centralnych. Także traktat europejski zabrania EBC pożyczania pieniędzy rządom państw Eurolandu.

W czasie obowiązywania parytetu złota, jeśli państwo nie miało wystarczającej jego ilości do spłacenia swoich należności, to musiało go pożyczać. Obecnie, gdy parytet złota nie obowiązuje, zupełnie niezrozumiałe jest dlaczego państwa, monopoliści w emisji pieniędzy, pożyczają je od banków fałszujących ich waluty. Banki komercyjne na tym zarabiają, a państwa za ten proceder jeszcze im płacą. Z kieszeni podatników.

Przekazanie nowo wyemitowanych przez banki centralne pieniędzy bezpośrednio do budżetu, nie będzie ani pożyczką, ani kredytem. To będą dochody  Skarbów Państw. Można się dopatrzyć pewnego podobieństwa do kreowania kredytu, ale te pieniądze nie będą do banków centralnych zwracane, lecz zostaną wydane na potrzeby państw, których banki centralne są integralną częścią. Przyjęcie takiego rozwiązania pozwoli jednocześnie na respektowanie zakazu pożyczania przez rządy pieniędzy od banków centralnych i zlikwiduje zupełnie niepotrzebne koszty ich pożyczania na rynkach finansowych. Zlikwiduje również konieczność odbierania podatnikom kwot pożyczanych w „fałszywej” walucie, w celu dostarczenia już zalegalizowanej bankom komercyjnym. Dodatkowym atutem takiego rozwiązania jest skierowanie strumienia pieniędzy emitowanych przez banki centralne nie na zwiększenie możliwości spekulantów walutowych, ale skierowanie ich do finansowania rozwoju produkcji realnych dóbr.

Takie rozwiązanie ograniczy rolę banków centralnych jedynie do roli banków emisyjnych i prowadzących księgowość państw. Nie będą mogły również kupować i sprzedawać pieniędzy. Tym będą mogły zająć się jedynie na wyraźne polecenie rządów w ramach budżetów.

Konieczne jest także zakazanie bankom centralnym udzielania pożyczek bankom komercyjnym. To obowiązkiem zarządów, rad nadzorczych oraz właścicieli, a nie banków centralnych i/lub państw, jest dbałość o zapewnienie im płynności finansowej. Właściciele mogą je dokapitalizować, albo ogłosić ich upadłość.

Dla budżetu każdego państwa kwota w wysokości 15% jego rocznego PKB, jest bardzo wysoka. Przekracza ich coroczne potrzeby pożyczkowe na wymagalny wykup obligacji skarbowych i rat poprzednich pożyczek.

Niepotrzebnie zaciągnięte przez rządy pożyczki muszą być spłacone i  leży to w interesie dłużników. Te spłacane przez państwa zobowiązania wobec rynków finansowych, dadzą bankom czas niezbędny do zgromadzenie odpowiednich funduszy, a kredytobiorcom umożliwią spłatę ich zadłużenia według dotychczasowych zasad. Nowe zasady muszą dotyczyć tylko nowo zaciąganych pożyczek.

Równie ważny jest fakt, że gospodarka nastawiona na zaspakajanie potrzeb najbogatszych, musi mieć czas na uruchomienie znacznie większej produkcji dóbr o standardzie przeciętnym i niższym.

Od stopnia zadłużenia każdego państwa i tym samym od ilości wolnych środków jakie pozostaną po zapłaceniu rat pożyczek, będzie zależało jakie kwoty dane państwo będzie mogło skierować na finansowanie swojego rozwoju poprzez nakłady na naukę, szkolnictwo wszystkich szczebli, infrastrukturę i dofinansowanie jednostek niższego szczebla podziału administracyjnego kraju. Część tej kwoty musi być wydana na indeksację płac sfery budżetowej, rent i emerytur, ale w oparciu o przewidywany wzrost cen, a nie z rocznym, czy jeszcze dłuższym opóźnieniem. Tak by ich beneficjenci dostawali nowe, wyższe dochody, a płacili początkowo stare, niższe ceny. W miarę zmniejszania się kwot płaconych na likwidację i obsługę długu publicznego, powinno następować zmniejszanie obciążeń podatkowych, przede wszystkim tych obciążających konsumpcję. Myślę szczególnie o obowiązującym w UE podatku od wartości dodanej (VAT) oraz innych podobnie skonstruowanych. Ten podatek jest skomplikowany w stosowaniu, drogi w poborze oraz kryminogenny. Według Eurostatu w UE średnio 10% wzrostu gospodarczego, to wykazywane jako produkcja/usługi oszustwa polegające na wyłudzaniu jego nienależnego zwrotu. Jego zadania przejmie prosty i bardzo tani w poborze podatek inflacyjny, z którego prawdopodobnie będzie można zrezygnować po całkowitym spłaceniu długu publicznego. Podatek inflacyjny, to właściwa, moim zdaniem, nazwa wzrostu cen powodowanego inflacją.

Dotychczas ten podatek przechwytywany jest przez najbogatszych i banki. Nie w całości, gdyż część dostają Skarby Państw w postaci zwiększonych wpływów od innych podatków określanych w procentach od dochodu, czy transakcji. W nowym obiegu pieniężnym poprzez budżet państw powróci on do podatników.

Celem zmiany obiegu pieniędzy jest zwiększenie siły nabywczej społeczeństwa, by to konsumenci dokonując zakupów, informowali producentów realnych dóbr o swoich potrzebach.

UWAGI KOŃCOWE

W swoich rozważaniach szukałem odpowiedzi na pytanie będące tytułem tego opracowania. Wykazałem, że rządy pożyczać pieniędzy na rynkach finansowych nie muszą. Jednocześnie, niejako „przy okazji”, wykazałem, że dostosowanie sposobu funkcjonowania banków do działania w warunkach braku standardu złota, umożliwia wyrwanie gospodarek poszczególnych krajów i światowej ze stagflacji oraz skieruje je na ścieżkę stabilnego rozwoju. Wykazałem, że możliwe jest jednoczesne osiągnięcie celów zdawałoby się całkowicie sprzecznych.

Na pewno proponowane rozwiązania nie spotkają się z entuzjastycznym przyjęciem przez właścicieli banków i najbogatszych, ale państwa muszą dbać w jednakowy sposób o interesy wszystkich swoich obywateli, a nie tylko jakiejś wąskiej grupy, czy klasy.

Nie spotkają się one również z entuzjazmem przynajmniej części zwolenników „austriackiej” szkoły ekonomii opowiadającej się za powrotem do standardu złota.
To, moim zdaniem, jest niemożliwe. Co prawda złoto nie straciło wszystkich swoich walorów dzięki którym przez wieki było ogólnie akceptowane jako pośrednik przy transakcjach kupno/sprzedaż. Straciło jednak zaletę jaką była wygoda posługiwania się nim. Obecnie dużo prostsze jest korzystanie z pieniędzy elektronicznych. Poza tym, czy jest sens marnować ograniczone przecież środki ludzkości na wydobywanie z ziemi złota po to, by gromadzić je z powrotem w podziemiach banków?

Sama zmiana zasad funkcjonowania systemu bankowego nie wyczerpuje listy koniecznych reform systemu finansowego. To zagadnienie przekracza jednak ramy artykułu i wymaga osobnych rozważań.

Autor: Czesław Tomasz Szwarc
Źródło: WolneMedia.net

1 gwiazdka2 gwiazdki3 gwiazdki4 gwiazdki5 gwiazdek Zostań pierwszą osobą, która oceni wartość tego wpisu!
Loading...

TAGI: ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

42 komentarze

  1. fm 10.01.2012 09:29

    Przede wszystkim rządy obywateli zadłużać nie mogą! Jest to działanie niezgodne z prawem. Polska – Nikt nie wybrał tego rządu w całości a procent osób biorących udział w głosowaniu jest za mały, żeby taki rząd w ogóle mógł ich reprezentować.

    Ta władza sama siebie ustanawia a co za tym idzie nie ma żadnych praw.
    Prawa narzucone egzekwuje za pomocą swoich psychotycznych piesków na posyłki.

  2. che 10.01.2012 13:26

    Ale złoto, diamenty, platyna,… oprócz zastosowań artystycznych, jubilerskich, bez których ludzkość ostatecznie może się obejść ma zastosowania techniczne, jako bardzo szlachetne i niezastąpione materiały. I wszystko wskazuje na to, że popyt na nie będzie rósł wraz z budową cywilizacji technokratycznej. Tak więc są dobrą inwestycją.

  3. cetes 10.01.2012 14:37

    W okresie obowiązywania standardu złota cenę waluty określała relacja pomiędzy deklarowaną zawartością złota w poszczególnych jednostkach pieniężnych.
    W okresie obowiązywania porozumienia z Bretton Woods, pomimo nie wymieniania osobom fizycznym poszczególnych walut na złoto przez banki centralne, taka zależność pomiędzy walutami obowiązywała w rozliczeniach pomiędzy krajami. Pomijam tu kwestię zachowań politycznych.
    Jeśli, wskutek nadmiernej ekspansji kredytowej banków komercyjnych, w obiegu znalazło się dużo więcej pieniędzy niż wynikałoby to z zasobów banku centralnego danego kraju, dokonywana była dewaluacja danej jednostki pieniężnej.
    Zdarzały się również rewaloryzacje będące skutkiem sztywnej polityki pieniężnej jakiegoś rządu i wzrostem wartości złota.
    Obecnie wartość waluty jest przede wszystkim pochodną manipulacji spekulantów walutowych oraz chęcią, jak w przypadku ChRL i USA, zwiększenia swojego eksportu poprzez sztuczne zaniżanie wartości swojej waluty. Powoduje to relatywne potanienie na rynkach zewnętrznych ich produktów, a takie samo podrożenie obcych produktów na ich rynkach wewnętrznych.
    USA dodatkowo gotowe są na wszelkie postępowanie, łącznie z agresją militarną, by zachować nominowanie ceny ropy naftowej i gazu ziemnego w dolarach.
    Przykłady: agresje na Irak i Libię, które chciały by za ropę naftową płacono im w ich walutach.
    Polska gospodarka najlepiej działa przy cenie dolara w okolicach 3,60 zł. Zachowana wówczas jest równowaga pomiędzy opłacalnością importu i eksportu.
    Przy sztucznie zawyżonej wartości złotówki, jak jest to obecnie, następuje wywóz wypracowanego przez Polaków bogactwa poza granice kraju.
    Wyrazem tego jest saldo obrotów bieżących, od lat dla Polski ujemne.

    Wracając do sprawy ustalania wartości walut po zmianie systemu: powinny ustalać je banki centralne. Obecnie, zgodnie z prawem, też mogą to robić.
    Wiadomo jednak, że wymagałoby to współpracy jak największej ilości państw lub prowadzenie wojen walutowych wszystkich z wszystkimi.

  4. cetes 10.01.2012 15:13

    @Fenix!
    Może jaśniej napiszesz co masz na myśli?

  5. cetes 10.01.2012 15:30

    @ Fenix!
    Odzyskanie władzy nad swoją walutą, to krok podstawowy.

    Natomiast na groźbę agresji militarnej jest jeden sposób: nikogo nie napadać, to i na ciebie nie napadną.

  6. Hassasin 10.01.2012 17:20

    Wszystko fajnie, niezła teza, teoria , model ale mam pytanie : czy aby nie naiwna ? Naiwna w tym że banksterzy ,lichwiarze, finansowe mendy jak np cały skład FEDu (banki komercyjne) i inni się na na to zgodzą ! To ,,oni,, już od bitwy pod Waterloo mącą , a tu w imię szlachetnej idei szczęśliwości ogółu uzdrowią finanse światowe ! One chore mają pozostać , a najlepiej przewlekle, bo na takim ,,pacjencie,, zarabia sie najlepszą kasę !
    Wojna, gilotyna, rewolucja może coś zmienią …a i tak pewnie owa rewolucja zostanie przez kogoś ukradziona .
    Przygotujcie sie na czasy ,,stabilnej niestabilności ,, przerywanej okresami spokoju (np.niezmieniających się zbytnio kursów czegokolwiek).

  7. Murphy 10.01.2012 17:24

    @cetes: A czy Libia, Irak i Afganistan napadły na USA że są przez nich teraz niszczone? Tylko nie pisz że terroryści z tych krajów napadli na biedne USA, bo w to już wiele osób nie wierzy.

  8. cetes 10.01.2012 17:58

    @ Murphy!
    Owszem! według chorej logiki Amerykanów te kraje dokonały na nich agresji, gdyż zagroziły ich interesom.
    Nic się nie zmieniło od czasu doktryny Monroe’a.
    Jedynie w okresie istnienia ZSRR i “demoludów” strach przed BMS ich powstrzymywał.

  9. cetes 10.01.2012 18:00

    @ Hassasin!
    Więc co proponujesz? Usiąść i płakać, czy udawać, że dobrze jest jak jest?

  10. pasanger8 10.01.2012 18:26

    Ciekawe podejście-pokazuje ,że zwalczenie kryzysu jest w zasięgu ręki-tylko trzeba otworzyć umysły na takie możliwości.Sądzę też ,że wprowadzenie proponowanych rozwiązań musiałoby nastąpić jednocześnie w wielu krajach-chociażby po losach Libii,czy Wenezueli(próba obalenia Chaveza) widać jak to jest sprzeciwić się bankierom.Gdyby np.:UE jako całość albo razem z USA zdecydowały się na taki krok.Na razie jednak rząd dusz sprawują lichwiarze i do realizacji takich postulatów jest bardzo daleko.Jedna Islandia czy ruchy oburzonych wiosny nie czynią-choćby dlatego ,że nie mają swojej listy postulatów jak ,,Solidarność” swego czasu.

  11. cetes 10.01.2012 18:52

    @ pasanger8!
    Od czegoś trzeba zacząć.
    Czy moja propozycja nie może być pierwszą z listy “Światowej Solidarności Ludzi przeciw Bankierom”?

  12. ManiekII 10.01.2012 19:52

    Teoria jest dobra tylko trochę naiwna ponieważ jeżeli rządowi braknie pieniędzy co się dzieje dość często (większość krajów jest wysoko zadłużona) to będziemy mieli drugą republikę weimarską lub jak ktoś woli obecne Zimbabwe gdzie pieniądze są warte tyle co papier na którym są wydrukowane.

  13. jacekstu 10.01.2012 21:06

    Hmm, a czy nie tak wlasnie funkcjonowaly państwa przed powolaniem do życia FEDu? Przecież to Rockefely, Rothchildy itd. dążyły właśnie do takiego stanu rzeczy jaki mamy obecnie. Stworzenie takiego mechanizmu było celowe i zaplanowane. Wiedząc, że państwo (w tym przypadku USA) będzie pożyczało od nich (od FEDu) kasę na procent wiedzieli, że będą ustawieni na dziesięciolecia. Sądzisz (autorze), że tak łatwo to oddadzą? Kto miałby podjąć takie decyzje? Kongresmeni, których opłaca FED?

  14. kzwa 10.01.2012 21:10

    @ Hassasin!
    Więc co proponujesz? Usiąść i płakać, czy udawać, że dobrze jest jak jest?” I jeszcze może czekać na mesjasza… Nie mówię że nie wierze bo wiara to podstawa ale jak długo można być biernym? Czemu nie wziąć swego losu w swoje ręce?
    Na co do cholery czekać? Niektórzy czekają po 10-20 lat a tu nic się nie zmienia. Ba jest jeszcze gorzej! Trzeba działać bo czas nagli i wszystko przyspiesz!

    Państwo jest nam zbędne. Każdy człowiek może być samowystarczalny, sami możemy możemy produkować żywność a ziemi pod uprawę na pewno wystarczy! Jak każdy będzie miał co do gara włożyć to przestępczość będzie znikoma… a jeśli już to sami możemy się bronić i organizować coś na wzór policji.

    A jeśli ktoś nie może produkować żywności(inwalidzi,itd.) to zawsze można zagonić do roboty tę bandę pasożytów (polityków, zomo-policje, przestępców i coś tam jeszcze się znajdzie) żeby mogli jakoś odpracować to co nam wyrządzili! Jest to taka duża banda że powinni produkować pewien nadmiar. Mogli by pracować w elektrownia czy kopalniach jest mnóstwo opcji a z pod ziemi tak łatwo nie wydostaną się 😉

  15. Il 10.01.2012 22:50

    tak pseudoedukacyjne niby szkoły uzależniają od pisania i czytania.
    … aby tak zwane rządy w międzyczasie mogły zadłużyć jeszcze bardziej.

  16. kzwa 10.01.2012 23:47

    jeszcze więcej przekrętów zrobić, odbierać resztki demokracji i wolności… Odebrać ostatnią złotówkę żeby kowalskiemu i emerytą zostało tylko na życie. Choć niektórym emerytom już nawet na życie powoli nie wystarcza a już nawet nie wspomnę o godnym życiu. A będzie gorzej…

    No i jeszcze trzeba uciszać tych co mają ODWAGĘ głośno mówić pardę którzy mówią jak tu jest. Uciszać tych którym ten system się nie podoba którzy chcą zmiany.

    Dlatego lepiej żebyśmy się czym prędzej obudzili bo im więcej nas będzie to tym trudniej będzie nas wszystkich uciszyć. Przestańcie się bać! Może i posiadamy kruche ciała ale posiadamy równiesz niezniszczalną i wspaniałą dusze! I o tym należy zawszę pamiętać.

  17. arthurking 10.01.2012 23:49

    Proponuję zamienić termin – dług publiczny – na – dług rządowy -, tym samym tytuł artykułu brzmiałby ” Czy rządy muszą zadłużać siebie w imieniu obywateli “. Może zmiana pewnych terminów odstraszy zastraszonych obywateli, którym media wmawiają zadłużenie w wysokości około 20 000 tys. złotych na każdego.
    Pozdrowionka.

  18. cetes 10.01.2012 23:54

    @ ManiekII!

    Wprowadzenie w życie moich propozycji daje jakąś alternatywę dla obecnej sytuacji, gdy bankierzy coraz otwarciej deklarują swoje chęci przejęcia na prywatną własność całych krajów.
    Przykład: żądanie sprzedaży przez Grecję całych wysp. A to dopiero początek eskalacji ich żądań.
    Jeśli rządy “wyprodukują” nadmierną ilość pieniędzy, to kłopoty będą mieli obywatele jednego konkretnego kraju, ale nie będzie żadnych podstaw do żądania przez bankierów by oddano im na własność całe regiony.
    Najwyżej powtórzy się historia z przejściem do gospodarki naturalnej i barterem.
    I oczywiście połączeniem się ludzi w walce przeciwko rządowi.

  19. cetes 10.01.2012 23:59

    @ arthurking!

    Bez wprowadzenia proponowanych rozwiązań rządy mają tylko jedną możliwość pozyskania pieniędzy: zabrać je obywatelom.
    Pożyczanie pieniędzy od spekulantów, to nic innego, jak zastawianie pracy nawet jeszcze nie narodzonych przyszłych pracowników.

  20. kzwa 11.01.2012 00:07

    W polsce obowiązują głodowe emerytury i zarobki – jeśli nie oszczędzasz na wszystkim co się da i nie kombinujesz jak możesz to nie żyjesz. Niektórzy ludzie nie widzą innego rozwiązania i idą kraść bo tak najłatwiej i w ten sposób spirala problemów się nakręca…

    Łapie się małolatów za palenie marihuany i później sądy, policja, więzienie i problemy za co jeszcze WSZYSCY płacimy.

    A komu oni robią krzywdę że trzeba ich zamykać z bandziorami?
    A na pewno po pobycie w więzieniu taki młody człowiek będzie lepszym obywatelem? czy raczej złamanym?
    …i tak dalej spirala problemów się nakręca które tworzy nikt inny jak rząd ze stadem pilotów na czela za co też płacimy… Wspaniałe więzienie.

    Narzekają że nie ma kto robić na starsze pokolenia a tymczasem wychowanie dzieci staje się coraz droższe szkoły i przedszkola się zamyka VAT na ubrania dla dzieci szybuje w górę!

    Że dożyliśmy też takich czasów(bez rewolucji?) gdzie ubrania dla dzieci są nieraz 2 razy droższe niż dla dorosłych. I to na pewno zachęca polaków do robienia dzieci. Niepewna przyszłość, drogie wychowanie, droga edukacja, brak perspektyw!

    I że Polacy to wszystko znoszą idą do pracy jakby nigdy nic i karmią tego pasożyta to na prawdę jesteśmy wspaniałym i potężnym narodem! Że też ludzie jeszcze nie wypełniają ulic każdego polskiego miasta sprzeciwiając się tej rzeczywistości to na prawdę bardzo mnie dziwi. Ale z tego co mi wiadomo to powoli ludzie się organizują 😉 a kibole tylko czekają 😉 pozdrawiam 😉

  21. Janusz Korczynski 11.01.2012 00:19

    “Teoria jest dobra tylko trochę naiwna ponieważ jeżeli rządowi braknie pieniędzy co się dzieje dość często (większość krajów jest wysoko zadłużona) to będziemy mieli drugą republikę weimarską lub jak ktoś woli obecne Zimbabwe gdzie pieniądze są warte tyle co papier na którym są wydrukowane.”

    II RP też dodrukowała w latach 30 pieniądze na budowę magistrali kolejowej i nie skończyło się to drugim Zimbabwe. Wszystko zależy od skali zjawiska i od stanu gospodarki (wykorzystania sił wytwórczych gospodarki).

  22. Murphy 11.01.2012 16:53

    @Fenix: Tylko co z takiej świadomości wyniknie skoro i tak podatki ściągną z ludzi świadomych jak i nieświadomych?

  23. pasanger8 11.01.2012 23:26

    @ cetes -z tym ,że od czegoś trzeba zacząć zgadzam się w pełni-gdyż na wybór władz jakiegoś kraju(przynajmniej teoretycznie jak obywatel)mam wpływ -w każdym razie większy niż na wybór władz banków.Dobrze oddała to wypowiedź prezydenta Ekwadoru -Mnie wybrał Naród a kto wybrał Bank Światowy?

    Nie wierzę jednak by to miało szansę odbyć się pokojowo niestety.

  24. amateo 12.01.2012 04:05

    Coz kiedys autorzy ksiazek s-f pisali ze w XX – XXIw to korporacje beda rzadzic pastwami/planetami tudziez nawet kostelacjami.
    I tu rodzi sie pytanie: Co pierwsze: jajko czy kura? Czy bankier przeczytal taka ksiazke s-f i idee wcielil w zycie, czy tez autor takiej ksiazki mial na tyle swiatly i bystry umysl ze na samym poczatku zobaczyl do czego daza zabiegi bankowcow?
    Sklaniam sie do pierwszej opcji, zgodnie z maksyma: Pierwsza jest idea.

    Coz, wyglada na to ze s.p. Lepper mial racje (ponownie)

    @ManiekII
    Teoria jest dobra tylko trochę naiwna ponieważ jeżeli rządowi braknie pieniędzy co się dzieje dość często (większość krajów jest wysoko zadłużona) to będziemy mieli drugą republikę weimarską lub jak ktoś woli obecne Zimbabwe gdzie pieniądze są warte tyle co papier na którym są wydrukowane
    Podane rozwiazanie ma jednak sens. Jesli przed dodrukiem walutaA staowila 25% wartosci walutyB, to po wykonaniu dodruku w obu krajach dalej bedzie to stosunek 25% A/B wyrazone w wartosci uzytego papieru (a to = wartosci wykonanej pracy). 🙂

    Jedynie wytwarzanie dobr prowadzi do realnego wzmacniania gospodarki.

  25. amateo 12.01.2012 04:14

    P.S
    niestety efektem koncowym (a a pewno gdzies tam posrednim) jest zawsze jakis tam “kataklizm”. No bo jak to moze wszystko funkcjonowac jak kazdy obywatel dostanie juz wszystko? Wyprodukuje sie dla kazdego wszyskiego po 1 lub 2 (tyle ile jest niezbedne)- czyli nasyci rynek. Potrzeby wtedy jakis kataklizm. A wiadomo ze nic tak nie napedza koniunktury jak wojna.

    🙂 Jak nie urok to sraczka, mowia madre kobieciny ze wsi.

  26. Murphy 12.01.2012 08:39

    @amateo: I dlatego powinno się tak przemyśleć ten nowy ustrój aby nie było potrzeby bezsensownej produkcji po to tylko by ktoś mógł mieć pracę i płacę bez której, jak wiadomo, w obecnym systemie wyżyć się nie da. Tak jak piszesz, koniec jest zawsze taki sam i jakiś “kataklizm” musi się wydarzyć jak już rynek się nasyci. Jedyne rzeczy którymi się nie nasyci to jedzenie, ubrania i energia, bo jeść, ubrać się i ogrzać się w zimę jakoś trzeba.

  27. ManiekII 12.01.2012 10:37

    @cetes “Jeśli rządy „wyprodukują” nadmierną ilość pieniędzy, to kłopoty będą mieli obywatele jednego konkretnego kraju, ale nie będzie żadnych podstaw do żądania przez bankierów by oddano im na własność całe regiony.”
    Spójrz co się dzieje z Ameryką i Chinami gdzie chińczycy nie życzą sobie wysokiej inflacji w USA co może prowadzić do konfliktu nawet zbrojnego a oba państwa posiadają atomówkę.
    @Janusz Korczyński
    “II RP też dodrukowała w latach 30 pieniądze na budowę magistrali kolejowej i nie skończyło się to drugim Zimbabwe. Wszystko zależy od skali zjawiska i od stanu gospodarki (wykorzystania sił wytwórczych gospodarki).” W dzisiejszych czasach rząd nie jest zainteresowany dobrobytem polaków tylko własnymi posadkami w Brukseli, Tuskus zapożyczył nas na 300mld złotych w parę lat i nie ma najmniejszego zamiaru się do tego przyznać. W latach 30-stych wszyscy Polacy chcieli odbudować kraj po okupacji dlatego kto mógł wspierał państwo np. kupując polskie papiery dłużne które do tej pory nie zostały spłacone i nigdy nie będą.

  28. amateo 12.01.2012 15:04

    @Murphy
    Jedyne rzeczy którymi się nie nasyci to jedzenie, ubrania i energia, bo jeść, ubrać się i ogrzać się w zimę jakoś trzeba

    No tak – bedzie rozslo bo bedzie ciagly wzrost populacji… Kazik spiewa: Przeciez zryc cos musi…

    I to nie jest/jest problem. Zarcie za ubranie mozna wymienic. Ale ta energia to tylko za pieiadze, badz sama stanie sie jednostka wymienna. Wracamy do punktu wyjscia – astepa wojna o zasoby (energetyczne)

  29. Murphy 12.01.2012 15:19

    @amateo: “No tak – bedzie rozslo bo bedzie ciagly wzrost populacji”

    Co do tego to też nie jestem przekonany. Ze statystyk wynika że społeczeństwo się starzeje, czyli młodych nie przybywa (no chyba że się mówi globalnie to wtedy prawda). Z prognoz ONZ z wikipedi wynika że liczebność ludzi może się zacząć kurczyć. Co wtedy z długiem który jest liczony w procentach w stosunku rocznym? Raczej się on nie skurczy.

  30. cetes 12.01.2012 18:06

    @ ManiekII!
    Amerykanie wybrali drogę inflacji swojej waluty jako metody przejmowania bogactwa innych narodów, a Chińczycy, utrzymujący sztywny kurs yuan/dolar poszli ich śladem.
    Czy to nie jest wskazówka dla innych krajów, w tym Polski, by ustanowić sztywny kurs swoich walut w stosunku do dolara?
    Ostatecznie jeśli wybuchnie wojna chińsko-amerykańska, to czy któreś państwo zechce, czy nie zechce wziąć w niej udziału i tak skutki jej odczuje.

    Pamiętaj, że porozumienie z Bretton Woods tworzyło takiego “węża walutowego”.

  31. ManiekII 12.01.2012 19:08

    @cetes Sztywny kurs walut jest pułapką dla małych państw (Argentyna,Białoruś) jedynie państwa które są za wielkie dla “giełdowych graczy” mogą sobie pozwolić na taki luksus. Bretton Woods i narzucanie przez amerykanów swojej polityki finansowej Japończycy będą jeszcze długo przeklinać choć ostatnio po tym jak im nie wyszło z euro dogadali się w końcu z Chińczykami co oznacza że powoli lecz nie-ubłagalnie dolar traci na znaczeniu.

  32. adambiernacki 13.01.2012 00:39

    Nie-rządy MOGĄ zadłużać swoich obywateli, ponieważ nie dostają po ryju.

  33. Murphy 13.01.2012 08:47

    @Stadnina Egzystencji: Szary człowieczek też często zadaje sobie pytania o co w tym wszystkim chodzi. Z tym że gorzej ma, bo przez to że się nie interesuje niczym innym tylko papką z telewizora, to odpowiedzi nie znajduje. Dobrze jest wiedzieć niektóre rzeczy, ale jak się szuka odpowiedzi to często znajduje się też informacje których lepiej nie chcieli byśmy wiedzieć. Tak już to jest że nie da się tego ominąć. Nie każdy też się denerwuje i płacze. Mi daje to zrozumienie i pogodzenie się z tym faktem, bo realnie widzę że nie można inaczej tego zmienić, skoro większość nie chce wyłączyć telewizora i szukać prawdy gdzie indziej. Ja to widzę jako wyzwanie, kolejna próba po to by człowiek mógł się rozwinąć, i tylko od niego zależy jaką drogę wybierze.

  34. cetes 13.01.2012 14:52

    @ ManiekII!
    Zapominasz, ze 10-15 małych państw, to razem stanowi odpowiednik państwa dużego.
    Zresztą przykład Islandii udowadnia, że nawet małe państwo, jeśli tylko chce, może dać sobie radę z banksterami.

  35. ManiekII 13.01.2012 18:40

    @cetes Na Islandii nie ma żadnych naturalnych złóż którymi mogliby się zainteresować inni dlatego ten kraik raptem trzysta tysięcy ludzi (warszawa ma sześć razy więcej) nie ma żadnego znaczeni i nie warto na niego napadać, co innego z bogatą Libią.

  36. cetes 13.01.2012 18:46

    @ ManiekII!
    Co do złóż masz rację, ale odmówili spłaty długów zaciągniętych przez ich bankierów od innych bankierów. I nie pozwalają się okradać na “stabilizację strefy euro”.

  37. ManiekII 13.01.2012 19:50

    @cetes Dlatego jestem za ustawą która określałaby polskie obligacje rządowe jako obligacje bez podstawy prawnej do spłaty.

  38. cetes 13.01.2012 22:47

    @ ManiekII!
    Ależ spłaciłbym je: z prywatnych majątków Tuska, Rostkowskiego i reszty tratwy ratunkowej.

  39. hashi 10.08.2016 10:15

    Opierając walute na złocie łatwo spekulować jego ceną. A zawsze złota będzie za mało do pokrycia wartości wszystkich dóbr i usług. Inflacja to straszak dla plebsu i niedouczonych ekonomistów, co z tego że pieniądza jest dużo obecnie można wykupić 7 planet ziemia, ale większość tej kasy leży na kupie poza systemem. Ważniejszy jest wskaźnik szybkości obiegu pieniądza. Główny problem to pieniądz odsetkowy kontrolowany przez prywatne banki centralne zamiast konsumenta czyli obywatela.

  40. kudlaty72 10.08.2016 18:26

    Nikt już nigdy nie odbierze władzy żydowskim bankom.Ich zdradziecki system finansowy może jedynie ewoluować w inną poczwarkę.Może się zmienić jak kameleon ale pieniądze to władza,a władzy nie oddadzą.Należy mieć świadomość ,że system bankowy to tylko wierzchołek góry lodowej.Wszystkie korporacje światowe wszystkich gałężi gospodarki są w prywatnych rękach tak jak korporacje bankowe.Jena klika zarządców planety i mrówki,które mozna spryskać środkiem owadobójczym jak zaczną się buntować.Czeka nas jeden światowy rząd z jednym bankiem ale wcześniej jeszcze zaliczymy mały rozpi…el zwany biedą i nędzą by z pokorą przyjąć to co dziś byśmy odrzucili.

  41. Fenix 11.08.2016 11:50

    Jeśli władza jest celem to dlaczego zrzekamy się władzy ? Miast władzę zachować przerzucamy na innych, dlatego nie posiadamy środków pieniędzy które posiada władza sprawowana. Władza ma środki , my musimy zarobić to co władza nam zabierze i to co my musimy oddać w przyszłości bo władza nas zadłuży .

  42. Fenix 11.08.2016 12:28

    Nie polegam na kapitale w złocie czy walut pieniądza.
    Opieramy system
    na sile twórców talenty własne , to jest kapitał . W tym udziale każdego , zakładamy ze wszyscy mamy udziały , wczoraj dziś i jutro , jak będziemy dysponować własnymi udziałami ?

    Czy będąc chciwymi ,udziałem niedostatek .
    Czy będąc twórcami, udziałem dostatek.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.