Czy poinformują obywatela, że był podsłuchiwany?

Opublikowano: 16.02.2017 | Kategorie: Prawo, Wiadomości z kraju

Liczba wyświetleń: 720

Uprawnienia służb specjalnych nieustannie rosną – wystarczy przypomnieć ustawę inwigilacyjną i antyterrorystyczną czy choćby ostatnie zmiany związane z ustawą o VAT. Na tej „inflacji” najwięcej tracą ludzie spoza aparatu władzy: coraz bardziej narażeni na bezpodstawną i niepotrzebną inwigilację, a jednocześnie utrzymywani w nieświadomości tego, co się dzieje z ich danymi. Czy tę asymetrię informacyjną można choć trochę zniwelować? Od 2009 r. Panoptykon walczy o wprowadzenie w Polsce obowiązku informowania ludzi, którzy byli inwigilowani, o tym fakcie. Do tej pory słyszeliśmy krótkie: „Tego nie da się zrobić”. Aż nagle… projekt odpowiadający na ten właśnie problem trafił do Sejmu!

Poselski projekt ustawy o zmianie ustawy o policji i innych ustaw zakłada, że każda osoba, względem której stosowano podsłuch, po zakończeniu działań operacyjnych zostanie o tym poinformowana. Co to oznacza w praktyce? W 2013 r. wszystkie uprawnione podmioty, m.in. policja i ABW, zastosowały podsłuch wobec 4590 osób. Większość z nich zapewne dowiedziała się o tym jakiś czas później, przeglądając swoje akty oskarżenia. Paradoksalnie, takiej możliwości nie miały te osoby, którym ostatecznie nie postawiono żadnych zarzutów. W grę wchodzą wszyscy ci, których rozmowy zostały podsłuchane „przy okazji” prowadzenia działań operacyjnych, mimo że nie byli podejrzani o żadne przestępstwo.

Dla tej kategorii osób zaproponowany przez posłów obowiązek informacyjny będzie mieć przełomowe znaczenie. Może się przecież okazać, że podsłuch w ich sprawie był zastosowany nielegalnie… Może okaże się, że są adwokatami, a działania służb naruszyły obowiązującą ich tajemnicę obrończą? Albo dziennikarzami, którzy opisywali niewygodne dla władzy tematy i korzystali z nieujawnionych publicznie źródeł?

Czekający na pierwsze czytanie w Sejmie projekt dopuszcza oczywiście wyjątki. Jeśli przemawia za tym „ważny interes publiczny”, sąd może opóźnić moment poinformowania – maksymalnie o 10 lat. Z kolei jeśli sprawa dotyczy niektórych typów spraw prowadzonych przez ABW i SKW, np. szpiegostwa czy handlu bronią, obowiązku informowania nie ma w ogóle. Brzmi rozsądnie. Dokładnie takie wyjątki od zasady informowania obywatela o fakcie prowadzonej w przeszłości inwigilacji proponowała Fundacja Panoptykon.

Niestety, projekt poselski ma też poważną wadę: nie uwzględnia tego, że do poważnych ingerencji w prywatność i potencjalnych nadużyć może dochodzić nie tylko w związku ze stosowaniem podsłuchów. Na o wiele większą skalę i – dodatkowo – bez uprzedniej kontroli ze strony sądu czy prokuratora służby pobierają przecież dane telekomunikacyjne i internetowe. Z prostego zestawienia naszych bilingów i lokalizacji z paru miesięcy można wyczytać o wiele więcej na temat naszych kontaktów i sieci powiązań, zainteresowań osobistych i zawodowych, miejsc, w których byliśmy albo nadal bywamy. Jeśli te dane zestawimy z historią wyszukiwanych stron i pytań, jakie zadawaliśmy wyszukiwarce, powstaje profil bez porównania bogatszy niż to, co można wywnioskować z podsłuchanej rozmowy. Na takie zagrożenie bezpodstawną inwigilacją projekt poselski nie odpowiada.

Projekt zmiany ustawy o policji i innych ustaw (tym razem zmierzający w dobrym kierunku) ma jeszcze jedną wadę, z taktycznego punktu widzenia najpoważniejszą i nieusuwalną… Został złożony przez grupę posłów Platformy Obywatelskiej. A to oznacza to, że szanse na jego uchwalenie są bliskie zeru. Pozostaje nam satysfakcja, że posłowie opozycji dołączyli do grona osób poważnie traktujących prawa obywatelskie, szczególnie w tej trudnej do uregulowania i kontrowersyjnej sferze działania służb. Żałujemy, że zrozumieli to dopiero teraz, a nie wówczas, gdy mieli bezpośredni wpływ na kształt prawa. Ostatecznie wychodzi więc na to, że łatwiej oczekiwać od innych przestrzegania dobrych standardów niż samemu wprowadzać je w życie.

Autorstwo: Wojciech Klicki, Katarzyna Szymielewicz
Źródło: Panoptykon.org


TAGI: ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

1 wypowiedź

  1. Pires 16.02.2017 20:22

    No bo pewnie teraz PO będzie dla ludzi. Będą przedstawiać ciekawe pomysły, a PiS na przekór będzie robił odwrotnie skręcając tym samym jeszcze bardziej w lewo.

    “Z prostego zestawienia naszych bilingów i lokalizacji z paru miesięcy można wyczytać o wiele więcej na temat naszych kontaktów i sieci powiązań, zainteresowań osobistych i zawodowych, miejsc, w których byliśmy albo nadal bywamy. Jeśli te dane zestawimy z historią wyszukiwanych stron i pytań, jakie zadawaliśmy wyszukiwarce, powstaje profil bez porównania bogatszy”

    To jest to o czym pisałem. Od takich właśnie zestawień są superkomputery. Mało tego myślę, że zestawienia są znacznie obszerniejsze. Oprócz bilingów, lokalizacji, historii wyszukiwanych stron dodajmy jeszcze karty płatnicze, programy do rozpoznawania twarzy i wszechobecny monitoring. Mało tego nasze telefony, laptopy i inne urządzenia mają kamerki. Nie możemy wykluczyć tego, że działają nawet wtedy, gdy są wyłączone. Mogą działać cały czas, a to co pojawia nam się na wyświetlaczu to już inna bajka. Taka kamerka w smartfonie czy laptopie bardzo często się na nas “patrzy”, gdy tylko korzystamy z tych urządzeń. Istnieją programy do rozpoznawania emocji za pomocą obserwowania zmian w mimice twarzy więc oprócz samych wyszukiwań mogą się np dowiedzieć co nam się podoba, a co nie. Myślicie, że przesadzam? To ja pójdę dalej. O ile nie mamy monitoringu w domu to nasz telefon może taką funkcję spełniać, ale żeby mieli pełen wgląd w nasze życie wprowadzili coś takiego jak Pokemon Go. Naiwne, głupie bo zmanipulowane i oczywiście nieświadome dzieciaki wsadzą telefon wszędzie w poszukiwaniu pokemonów. Pokręcą się dosłownie tam gdzie “oni” chcą, gdzie normalnie kamery nie sięgają. Zajrzą Ci do szafki, do sąsiada, który nie ma tel (ostatnio znajomy wyganiał dzieciaków z posesji), na działkę, do piwnicy itd, itd. Myślę, że jest masa źródeł informacji o nas i wystarczy tylko to połączyć, a skoro ja na to wpadłem, to oni wpadli już dawno temu. Jedno tylko jest do tego wszystkiego potrzebne. Superkomputer, który już mają. Warto się nad tym zastanowić i zmienić kilka rzeczy dla zwiększenia bezpieczeństwa jak chociażby nie korzystać z pejsbuka czy też zakleić sobie kamerki w urządzeniach.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.