Co łączy chemtrails z tegoroczną suszą?

Opublikowano: 19.09.2015 | Kategorie: Ekologia i przyroda, Publicystyka, Publikacje WM

Liczba wyświetleń: 232

Nietypowo, jak na typowego mieszczucha przystało, lubię oglądać Agrobiznes. Latem tematykę tego programu zdominowała oczywiście susza.

W wydaniu “Agrobiznesu” z dn. 31.08.2015 stwierdzono, że: “tak niesprzyjającej pogody dla upraw rolnych nie było od lat. Zima bez śniegu, chłodna i wietrzna wiosna, upały tylko dopełniły reszty”. Według Leszka Stachurskiego, rolnika z Liskowa, skutki mogą być odczuwalne przez lata: “W tej glebie to już wszystko zamarło – cała mikrobiologia. I to się może odbić nie tylko na tych plonach, które teraz są, ale i kolejnych.” Rząd przeznaczył na pomoc poszkodowanym prawie pół miliarda złotych. Jednak Teodozja Bień, członek jednej z komisji do szacowania strat w rolnictwie, tak wypowiedziała się na łamach programu: “To, co się dzisiaj proponuje rolnikowi, te dopłaty w związku z suszą, to jest chyba na otarcie łez. Bo to nijak się ma do tych strat, które rolnik poniósł. Ja uważam, że to jest celowe działanie rządu, żeby zniszczyć polskie rolnictwo.”

Dla tych z nas, którzy znają temat chemtrails, i którzy w tym roku odnotowali chyba rekordową ilość dni z „zasmużonym” niebem – wszystko układa się w logiczną całość. Oczywistym jest, że rozpylanie w atmosferze różnych substancji wpływa na pogodę, a ta z kolei na produkcję rolną. W tym roku związek niemalże codziennych oprysków z ogromnymi szkodami w rolnictwie wydaje się oczywisty. Przecież w ten sposób można zniszczyć tę, jak ważną dla nas, gałąź gospodarki, a następnie przez głód – dobrać się do skóry polskiemu społeczeństwu.

Nie jest jednak do końca zrozumiałe, w jaki sposób smugi chemiczne mogą wywołać suszę. Kojarzymy raczej (a i nierzadko odczuliśmy to na własnej skórze), że zmasowane opryski przynoszą chłód i wilgoć w powietrzu. Także inżynierowie klimatyczni przyrównują sposób działania geoinżynierii do wybuchu wulkanu, po którym następuje ochłodzenie klimatu. Jednak ci sami eksperci nie mówią nam, że wybuch wulkanu może wywołać długotrwałą suszę.

W tym roku rekordowe susze dotknęły nie tylko Polskę. Z ich tragicznymi skutkami borykają się także: Afryka, Australia, Brazylia, Rosja, Stany Zjednoczone, Filipiny i Karaiby. Na dodatek światowe zapasy wody pitnej wyczerpują się w zastraszającym tempie. Ale nie tylko dotkliwe susze doświadczają ostatnio naszą planetę. O powodziach, huraganach, tornadach czy nawet wybuchach wulkanów w różnych częściach świata słychać już na okrągło. Dziennikarze mówią nam, że przyczyna jest tylko jedna: globalne ocieplenie. Jednak mając do czynienia z globalnym ociepleniem, to zgodnie z prawami fizyki wzrostowi temperatur powinny towarzyszyć zwiększone opady deszczu. Skąd zatem taka susza? Według Dane’a Wigingtona, założyciela organizacji Geoengineering Watch, odpowiedź jest tylko jedna: geoinżynieria.

Wybucha wulkan, i co dalej? Wybuchy wulkanów, po których następowało okresy chłodu, w historii ludzkości zdarzały się nie raz. Przykładem choćby z ostatniego stulecia są wybuchy wulkanów Katmai na Alasce w 1912 oraz Pinatubo w Filipinach w 1991, gdzie emisja pyłów niemalże całkowicie zablokowała dopływ promieni słonecznych i wpłynęła na ochłodzenie się klimatu. Po wybuchu wulkanu, gaz i popiół tworzą w powietrzu kolumnę. Przy najbardziej gwałtownych wybuchach jej wysokość może sięgać 50km, docierając do stratosfery. Zawieszone w powietrzu aerozole zostają następnie porwane przez prąd powietrza i przenoszone w inne miejsca.

W oparciu o zjawiska towarzyszące wybuchowi wulkanu, geoinżynieria proponuje rozpylanie w stratosferze substancji, które będą sztucznie spowolniać proces ocieplania się klimatu.

Na spotkaniu w Departamencie Nauk, Alan Robock, profesor klimatologii na Uniwersytecie Rutgersa oraz członek Międzynarodowego Panelu ds. Zmian Klimatu (IPCC), przedstawiał korzyści i ewentualne skutki inżynierii klimatycznej. Co ciekawe, Robock powiedział: „Po wybuchu wulkanu ilość opadów zmniejsza się”.

Dane historyczne potwierdzają słowa Robocka, i to nawet te z dalekiej przeszłości. Przykładowo: wybuch wulkanu Laki w Islandii w latach 1783-1784 wywołał zabójcze susze w Egipcie – notowany od roku 622 poziom Nilu w Aswan osiągnął wtedy swoje minimum. A w ostatnim stuleciu? W 1963, kiedy wybuchł indonezyjski wulkan Mount Agung, w południowych Chinach zanotowano jedną z najgorszych suszy w historii. W Hong Kongu wprowadzono wtedy racjonowanie wody udostępniając ją jedynie przez 4 godziny dziennie. Również w 1991, po wybuchu wulkanu Mount Pinatubo na Filipinach, odnotowano okres znacząco mniejszych opadów. Także i ten rok okazał się dla Hong Kongu jednym z najsuchszych.

Wyjaśnienie tego zjawiska nie jest trudne: brak lub niedostatek promieni słonecznych spowalnia proces parowania, który jest początkiem tworzenia się chmur, a następnie opadów deszczu na Ziemi.

Okazuje się także, że odpowiednie warunki mogą sprawić, że wybuch wulkanu wywoła powódź. W 1982, po wybuchu meksykańskiego El Chichon chmura wulkaniczna ciągnęła się aż do Morza Południowochińskiego, a w Hong Kongu odnotowano drugi rok w historii najwyższych opadów. „Wulkany nie wybuchają często, ale jeśli już, to ich wpływ na klimat jest ogromny. I mimo tego, nadal tylko garstka naukowców bada to zjawisko” – mówi Wyss Yim Wai-shu, naukowiec z Hong Kongu.

Inżynierowie klimatyczni, karmiąc nas papką o walce z globalnym ociepleniem, przyrównują działania geoinżynierii do wybuchu wulkanu. Efektem pożądanym jest ochłodzenie klimatu, które zwykle temu wybuchowi towarzyszy. Niepożądanym katastroficzne w skutkach susze i powodzie, o których nikt z gorących zwolenników geoinżynierii nie raczy poinformować.

Autorstwo: Xebola
Źródła: Xebola.wordpress.com, WolneMedia.net

BIBLIOGRAFIA

1. http://www.tvp.pl/informacje-rolnicze/agrobiznes/wideo/31082015-1210/21192215

2. http://www.geoengineeringwatch.org/engineered-drought-devastation-is-wreaking-havoc-on-four-continents/

3. http://www.nasa.gov/centers/langley/news/researchernews/rn_robockfeature.html

4. http://www.scmp.com/news/china/article/1444058/indonesian-volcanic-eruptions-may-cause-southern-china-drought-expert

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

6
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Maximov
Użytkownik
Maximov

Nic nie wynika z tego artykułu poza tym, że wulkany powodują susze i powodzie w miejscach, których nie sposób przewidzieć.

Komzar
Użytkownik
Komzar

Mylisz się, z artykułu jasno wynika, że susze są najprawdopodobniej wynikiem ludzkiej zabawy z chmurami. Czyli zapracowaliśmy sobie na to. :)

Szurnięty Mędrzec
Użytkownik
Szurnięty Mędrzec

Przynajmniej przez połowę wakacji, nie musiałem kosić trawnika :D

Szwęda
Użytkownik
Szwęda

Wszelkie zjawiska lokalne i globalne są wynikiem naturalnych (czasami gwałtownych) procesów zachodzących na Ziemi. Natomiast ingerencja człowieka w te naturalne procesy na dłuższą metę może mieć katastrofalne i nieodwracalne skutki.
Większość niepokojących informacji w mediach na przykład na temat globalnego ocieplenia lub ochłodzenia – to jest po prostu propaganda i jedna z metod celowego zastraszania społeczeństw. Zastraszanie mianowicie zawsze było jedną z metod manipulacji i zniewolenia przez rządzące (dyktatorskie) elity. Tak, dzisiaj w dobie zmanipulowanej pseudodemokracji – tak naprawdę mamy do czynienia ze światowymi rządami dyktatury, tylko że nie ma (w mediach) jednej twarzy tej dyktatury jak to było np. ze Stalinem albo Hitlerem.

shfaya
Gość
shfaya

Ale pierdoły. Wypiszę się z olnych medi jak będą oublikowali idiotyzmy.
Mieszjam koło Malagi w Hiszpani i pewnie widze każdego dnia tyle samolotów ile warszawiak w ciągu miesiąca. To co zostawia samolot za sobom to zwykła chmura kondensacyjna i nic innego. Jej długość i nasycenie oraz okres trwania jest zależny od warunków atmosferycznych.
Są dni że smugi giną tuż za samolotem a w inne dni ciągną się przez całe niebo. Zależy to od stęrzenia pary w powietrzu i wiatrów na danej wysokości albo braku jego.
W dni kiedy nadchodzi ciepły front chmury warstwowe wysokiego piętra ( to są te dni kiedy mamy piękne zachody słońca) i to w tedy właśnie smugi są najbardziej widoczne.
W dni kiedy niebo jest błękitne i jest niż chmury sYbko opadają i znikają.
Wejźcie sobie ludzie poczytajcie o frontach atmosferycznych i chmurach ( było to przecież w szkole na geografii) a nie piszecie tu o spiskach.
Zauważyłem że wszyscy z którymi rozmawiałem o tym spisku, nie potrafili nawet rozrużnić cirrusa od kumulusa, nie mówiąc już o niżu, wyżu, i frontach.
Weź pan panie autor poczytaj najpierw i się połucz a nie w dziennikarza się bawisz i zaniżasz jakość serwisu.

Admin WM
Administrator

Całe dzieciństwo (lata ’70. i ’80) mieszkałem niedaleko lotniska. Takie dziwne smugi pojawiły się dopiero po wstąpieniu Polski do NATO. Wcześniej nigdy ich nie było na polskim niebie. Bywały smugi kondensacyjne, ale one wyglądały inaczej i nigdy “nie puchły” w chmury, tylko zwyczajnie zanikały. A pogoda bywała różna, nie zawsze słoneczna.