Chiny i Rosja kopią grób dla dolara

Opublikowano: 19.11.2017 | Kategorie: Gospodarka, Polityka, Publicystyka

Liczba wyświetleń: 724

Chiny są jedynym państwem na świecie o odpowiednim potencjale by rzucić wyzwanie amerykańskiemu dolarowi.

Niedawno Chińczycy, poprzez swój bank centralny zapowiedziały uruchomienie systemu płatności w chińskich juanach i rosyjskich rublach ograniczając w ten sposób wpływy dolara w transakcjach międzynarodowych. Ambitne plany Chińczyków budowy nowego Jedwabnego Szlaku mają być realizowane z wykorzystaniem waluty opartej o złoto. Zmieni to oczywiście obecny układ sił na świecie na korzyść państw euroazjatyckich.

Handel między Chinami i Rosją w ich narodowych walutach rozpoczął się od wprowadzenia przez USA sankcji wobec Rosji w 2014 w związku z sytuacją na Ukrainie. Jest faktem powszechnie znanym, że od 1945 roku status “supermocarstwa” USA oparty jest na dwóch kolumnach – potędze militarnej i dolarze jako absolutnej walucie rezerwowej na świecie co pozwala (a może raczej pozwalało) kontrolować globalną ekonomię. Ta hegemonia umocniła się jeszcze gdy państwa OPEC “zaakceptowały” dolara jako jedynego środka płatniczego w handlu ropą i gazem. Dolar stał się najważniejszą walutą świata. Aktualnie wszystkie rezerwy walutowe na świecie to ok. 60% dolar i ok. 20% euro.

Daje to USA nadzwyczajne korzyści. W ciągu ostatnich 45 lat 41 razy deficyt budżetowy był pokrywany dzięki światowej pozycji dolara. Dzieje się to oczywiście kosztem wielu państw, które zmuszone używać dolara w rozliczeniach tak naprawdę finansują rząd USA. Polska oczywiście nie jest tu wyjątkiem. Jednak i tak dług publiczny USA osiągną gigantyczny pułap 20 bilionów dolarów. Taki stan rzeczy pozwala na swobodny dodruk zielonego papierka, który nie ma żadnego pokrycia w towarach czy usługach. Także ciągłe wojny prowadzone przez USA są ogromnej mierze finansowane przez np. Chiny czy Rosję. Taki paradoks… W tym roku deficyt USA osiągnął kwotę 585 mld dolarów a projektowany budżet Pentagonu na przyszły rok wynosi 700 mld dolarów. Jednym słowem Chiny i Rosja (oczywiście inne państwa także) finansują amerykańskie zbrojenia skierowane przeciwko im samym.

Chiny, Rosja, euroazjatyccy sojusznicy, inne państwa BRICS oraz państwa należące do Szanghajskiej Organizacji Współpracy (SCO) oraz państwa, które chcą przystąpić jak Iran czy Turcja przygotowują się do obrony przed bankrutującym światowym systemem bankowym opartym na dolarze. Jeśli masowo zostaną zawierane dwustronne i wielostronne umowy handlowe omijające dolara USA (a ten proces już nabiera tempa) to dolar zostanie zastąpiony przez inne waluty, w głównej mierze przez chińskiego juana, ale nie tylko. Od 2016 roku chiński juan jest jedną z pięciu głównych walut Międzynarodowego Funduszu Walutowego co dało mu wielką wiarygodność i akceptację światowych tzw. rynków finansowych. Tak więc Chińczycy nie startują od zera.

Elvira Nabjullina, szefowa rosyjskiego banku centralnego powiedziała jeszcze w 2016 roku – “Zakończyliśmy prace nad naszym systemem płatności i jeśli coś się zdarzy wszystkie operacje w formacie SWIFT będą prowadzone z wykorzystaniem naszego systemu. Stworzyliśmy system alternatywny, podnosząc w ten sposób alarm w Departamencie Skarbu USA, FED i na Wall Street. Światowy system finansowy potrzebuje więcej równowagi.”

W 1974 roku rząd USA “przekonał” arabskich producentów ropy, że ich aktywa będą bezpieczniejsze w amerykańskiej walucie i w amerykańskich bankach. Ostatnio jednak zwiększenie produkcji ropy i gazu w USA oraz polityka sankcji wobec Rosji postawiła w trudnym położeniu samych bliskowschodnich producentów, którzy oprócz ropy i piasku na pustyni nie mają więcej nic. Zaszkodziła także w jakimś stopniu Rosji ale już nie aż tak jak Arabii Saudyjskiej. Skończyło się to tym, że saudyjski król Salman udał się do Moskwy, żeby dyskutować o tych problemach i to akurat nie było dobrą wiadomością dla Amerykanów.

Chiny, które stały się największym importerem ropy na świecie naciskają na Saudyjczyków by przejść na rozliczenia w juanach. A to byłby już prawdziwy gwóźdź do trumny dla petrodolara, na którym stoją USA. Póki co Arabia Saudyjska, która była największym eksporterem ropy do Chin traci systematycznie swoje udziały w handlu na rzecz Rosji i Iranu. Giełda w Szanghaju ma szansę stać się największym placem handlu ropą i gazem gdzie oczywiście dominował będzie juan oparty na złocie. Potrzebne jest jednak do tego zaangażowanie takich państw jak Rosja, Iran, Wenezuela, Indonezja i właśnie Arabia Saudyjska. Wygląda jednak na to, że te państwa nie będą miały problemu by się dogadać a AS, jeśli nie wejdzie do gry, rynek zbytu znacznie się skurczy a na to Saudowie już nie mogą sobie pozwolić.

Jakikolwiek spadek statusu dolara osłabia zdolność USA do prowadzenia wojny ekonomicznej (i nie tylko) przeciwko Rosji i Chinom. Wygląda jednak na to, że ani Chiny ani Rosja nie dążą do ataku na dolara w celu jego eliminacji. Starają się tylko chronić własne interesy ekonomiczne tworząc nową, alternatywną walutę rezerwową, która chroniłaby te kraje oraz wszystkie inne nie godzące się na hegemonię USA przed coraz częstszymi atakami finansowymi banków Wielkiej Brytanii i Wall Street. Mówiąc krótko – chodzi o stworzenie systemu alternatywnego ale chyba z tego powodu nie będziemy płakać?

Powstanie takiego systemu znacznie ograniczy np. możliwość nakładania sankcji wg. uznania USA i sprawi, że świat stanie się bezpieczniejszy i sprawiedliwszy.

USA mają, według mnie, dwie możliwości.

Pierwsza to zaakceptować te zmiany i pogodzić się z faktem, że nie są już żandarmem świata (to akurat byłoby najlepsze). Zacząć coś produkować oprócz broni, myśleć jak poprawić życie samych Amerykanów, którzy już w liczbie ok 50 mln pobierają kartki na żywność. I oczywiście nauczyć się przestać żyć na cudzy rachunek.

Druga opcja jest bardzo smutna – wywołać nową, wielką wojnę. W wywoływaniu wojen USA mają ogromną wprawę… Tej wojny najprawdopodobniej nikt by nie wygrał a już zwłaszcza USA. Patrząc jednak na to co wyprawia amerykańska administracja przez ostatnie kilkanaście lat to można mieć najczarniejsze myśli.

Autorstwo: Jarek Ruszkiewicz SL
Źródło: NEon24.pl


TAGI: , , , ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

9 komentarzy

  1. emigrant001 19.11.2017 18:40

    Jeszcze nigdy w historii ludzkości sie nie zdarzyło aby hegemon odszedł pokojowo.

  2. Qbkinss 19.11.2017 19:20

    zdarzyło się, nie bądźmy skończonymi pesymistami

  3. emigrant001 19.11.2017 19:41

    @Qbkinss Kiedy?

  4. Qbkinss 19.11.2017 21:45

    @emigrant001 Na przykład kiedy Wielka Brytania oddała hegemonię dla USA, a później kiedy nastąpiła tzw. zimna wojna i Związek Sowiecki przegrał bez żadnej otwartej wojny tylko implodując, nie mam na myśli, że nie ma rywalizacji, rywalizacja trwa ciągle, ale otwartego konfliktu może nigdy nie być, globalna gospodarka jest tak powiązana w tym momencie, że jakikolwiek globalny konflikt, całkowicie zmieniłby paradygmat instytucjonalno-społeczny na całym świecie. W przypadku wojny, nowy porządek musiałby nastąpić tak szybko, że ludzie później nazywaliby to rewolucją, a żadnym elitom to nie jest na rękę bo w takim niestabilnym systemie wywróconym o 180stopni od bieżącego kierunku, wszystko mogłoby się wydarzyć … a tego nie przewidzi nawet najnowocześniejszy komputer kwantowy. Człowiek boi się nieznanego.

  5. janpol 19.11.2017 22:59

    Akurat te dwa przykłady są nietrafione. Wielka Brytania została zmuszona przez USA do oddania hegemonii (głównie z powodu dławiącego rozwój gospodarczy USA przez praktyczny monopol WB na handel międzynarodowy a temu służyły obie wojny światowe w XXw. Pierwsza trochę przypadkowo (bo wywołały ją tak naprawdę Niemcy dokładnie też z tego powodu, że wzrastającą potęgę gospodarczą Cesarstwa Niemieckiego ograniczała WB ale USA sprytnie ją wykorzystały do swoich celów) a druga już ze szczegółami zaplanowana w US – elitach z wykorzystaniem doświadczeń zdobytych w czasie IWŚ) i zamieniona, w postaci “kadłubka” dawnego imperium, w swojego satelitę.

    Związek sowiecki niczego nie przegrał (istnieje nadal, dowód: nowe władze Kremla uważają się za kontynuatorów zarówno cesarstwa jak i związku sowieckiego, wystarczy prześledzić ich aktualną politykę historyczną, którą oni, w odróżnieniu od np. prl-bis, mają), bo umiejętnie wybrnął z kryzysu w jaki wepchnęli go “betonowi kremlowszczycy”, czasowo ograniczając strefę wpływu i tracąc stosunkowo niewielkie części dawnego imperium. Ale odbudowuje potęgę gospodarczą i polityczną i powolutku (na razie) odzyskuje strefy wpływu.

  6. Qbkinss 20.11.2017 00:47

    Jakby tego nie nazwać, wojny nie było, a zmiana hegemona nastąpiła z WB, później pretendent czyli ZSRR nie dotrzymały tempa amerykanom, ale wojny również nie było, zawsze istnieje szansa “miękkiego przejścia”, tym bardziej w erze atomu

  7. MarcinL 20.11.2017 11:55

    Wojna ale z kim, Rosją? Chinami? są to za duże państwa na obalenie rządów. Jedynie co Amerykanom zostało to atakowanie małych niesfornych państw produkujących ropę jak Irak czy Libia. Jednak gdy dostaną oni wsparcie od którychś z mocarstw jak to widać w przypadku Syrii albo Wenezueli to nawet i to amerykanom nie zostanie. Gdyby Amerykanie chcieli wojny z Rosją to przecież jej atak na Ukrainę byłby super pretekstem gdzie opinię już się nastawiło przeciwko Rosji jako bezczelnego agresora. A wojna między mocarstwami to już tylko atomowa (w końcu przegrywająca strona zacznie rzucać bomby) a to doprowadzi do zrujnowania majątków tych wszystkich bogaczy bo mało kogo będą pieniądze obchodzić po takiej dewastacji.

  8. emigrant001 20.11.2017 20:03

    @janpol Zwiazek radziecki w latach 90-tych przegrał dość sporo. Pomijając utratę kontroli nad państwami Europy środkowej (Umowa z Reykjaviku 1886) to niechcący powstały 2 nowe państwa jak Białoruś i Ukraina (gdzie mieszkańcy głosowali przeciw rozpadowi ZSRR). Nie sądze aby Gorbaczow chciał odrodzenia Litwy, Łotwy i Estonii a na pewno nie chcieli tego twardogłowi i stąd powstał pucz Janajewa. Jak już sprawy zaszły za daleko to generałowie nie mogli już nic zrobić tylko obserwować niekontrolowany rozpad ZSRR. Nowe władze kremla mogą uważać się za kontynuatorów nawet Wielkiej Rusi ale fakt jest taki, że odbudowują gruzy i samodzielnie mogą tylko blefować.
    @Qbkinss Związek Radziecki nie był hegemonem a jeśli już współhegemonem.
    Dziś hegemon to USA natomiast bez petrodolara szybko przestanie nim być i jeśli przeważą twardogłowi (którzy też to wiedzą) bedzie wojna choćby z Koreą północną a później z Chinami.

  9. rumcajs 21.11.2017 09:26

    No usmiałem sie do łez….Litwa , łotwa i estonia faktycznie sa mocarstwami…Polska po maciorewizacji armi, jest posmiewiskiem europy, ukraina jest bankrutem…
    Jesli wymieniłbyś państwa azjatyckie, Kazachstan, dla przykładu, to miałbys nieco racji.
    Polske traktowali jako “pole bitwy ‘ atomowej, i jako teren opuźniający marsz ewentualnych armi nato… Zdawali sobie świetnie sprawę, że w przypadku wojny, polacy nie będa chetnie “umierać za moskali”.. Dlatego “dyscyplinująco” były u nas bardzo liczne ich garnizony, z bronia jądrowa w magazynach.
    Fakt wtedy zachodowi udało sie doprowadzic do rozpadu i zapasci, ale dziś, ich siła militarna nie jest taka słaba jak sie tu prubje sugerowac. Gromadzenie złota jest jasnym sygnałem, że chiny i rosja szykuja sie do zdetronizowania dolara. Usa nie zaryzykuje wojny z chinami, ani rosja, ani tez z koreą płn, wspierana przez i rosję i chiny, po cichu, bo skonczyło by sie to zrównaniem usa z ziemia, tak samo jak silnie zurbanizowanych terenów chin, i rosji, oraz europy….
    Mam jakies dziwne wrazenie, że po takim obrocie spraw, szybciej podniosłaby sie rosja niż usa, bo historia to potwierdza, że usa miały tylko jedna wojna na swoim terenie, z pozostałych wychodziły jako zwycięzca ekonomiczny, i potem budowali swoja potege ekonomiczna okradając inne państwa, w tym rosje i chiny. Ruscy mimo tego i rozpadu zssr, podniesli sie…
    Ku zgrozie rusofobów..

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.