Chińska metoda przykrywania protestów flagami – genialne!

Opublikowano: 22.06.2016 | Kategorie: Polityka, Publicystyka, Społeczeństwo

Liczba wyświetleń: 474

20 czerwca pod Zamkiem Królewskim w Warszawie grupa aktywistów próbowała zamanifestować swoją niezgodę na festiwal psiego mięsa w Chinach. Na ich przykładzie przekonaliśmy się, jak skutecznie i łatwo Chińczycy sobie z tym radzą. Minister Błaszczak mógłby się uczyć!

Chińczycy na pl. Zamkowym.

Xi Jinping przybył do Zamku Królewskiego około godziny 19:30 – zgodnie z planem. Czekała na niego grupa około tysiąca gapiów – turystów i przechodniów – którzy chcieli zobaczyć chińskiego cesarza – wśród nich zaskakująco liczna grupa Chińczyków z flagami – zarówno chińskimi jak i polskimi oraz niewielka i zakamuflowana grupa aktywistów mających zamanifestować swoją niezgodę na zabijanie psów podczas chińskiego festiwalu Yulin. Centralną pozycję na placu zajęła kobieca grupa folklorystyczna w czerwonych strojach i z bębnem. Panie nie nawiązywały kontaktu wzrokowego. Wyczekiwały w gotowości sprawiając wrażenie grupy paramilitarnej lub paraniewolniczej.

Grupa folklorystyczna.

Aktywistami były w większości kobiety – a mówiąc wprost, zwyczajne panie lubiące pieski, które poczuły moralny obowiązek wyrażenia sprzeciwu wobec czegoś, co je bulwersuje. Czy można to zrozumieć? Jeśli ktoś lubi psy i uważa je za zwierzaki szczególne, to bez trudu – wystarczy spojrzeć na zdjęcia z Yulin. Czy panie mają prawo? Panie mają prawo. Polska konstytucja gwarantuje im swobodę wyrażania opinii, a Xi Jinping to polityk, na którego opinia publiczna powinna móc mieć wpływ – tak to działa w demokracji. Przynajmniej na papierze.

Protestujący

Ale polska konstytucja swoje, a chińska swoje – choć nie wiemy dokładnie, co w niej jest i czy w ogóle istnieje. Wiadomo natomiast, że Chińczycy w Polsce nie zamierzają tolerować jakichś tam Polaków, którzy coś ich przywódcy chcą przekazać. W Chinach pewnie od razu by ich spałowali i powrzucali do więzień, a że w Polsce nie mogą, to wymyślili inny sposób – niezwykle sprytny i skuteczny: zasłonić flagami.

Chińska ochrona zasłania protest flagami.

FLAGI JAKO PARAWANY

Chińczycy znajdujący się w tłumie gapiów – a przynajmniej ich część – nie byli zwyczajnymi turystami. To były profesjonalne służby porządkowe przebrane za turystów. Miłe dziewczynki, mili chłopcy i kilku starszych oficerów. Hierarchia i dyscyplina. Gdy tylko polskie manifestantki rozwinęły swój banner, natychmiast rozległy się komendy i grupka przemiłych rozchichotanych Chinek podbiegła, by ustawić się w pierwszym szpalerze tuż przed bannerem – całkowicie go przesłaniając. Nasze dzielne panie spróbowały się więc przesunąć, sądząc, że może Chińskie panienki podbiegły przez przypadek, ale już bieżyli młodzieńcy chińscy z wielką flagą chińską, która przesłoniła wszystko jak namiot. Napinający flagę młodzieńcy z szerokimi uśmiechami machali rękami w stronę swojego przywódcy, robiąc wrażenie zwyczajnych turystów z wielką flagą. Przywódcy nota bene dawno już nie było, gdyż zniknął wewnątrz Zamku, gdzie trwała oficjalna uroczystość.

Chińscy parawaniarze.

Naiwne polskie panie próbowały jeszcze rzucić się pomiędzy kobiety z grupy folklorystycznej, ale tam zostały już przejęte przez polską policję, która odciągnęła je na bok, by dokonać „spisania”. Chińscy młodzieńcy obstawili grupę policji i ujętych polskich manifestantów swoimi flagami powodując, że w żaden sposób nie można się było domyślić, że kiedykolwiek tam byli. Polska policja spisywała polskich manifestantów przez kilkanaście minut – mozolnie prowadząc „czynności”, co wystarczyło do przeprowadzenia części oficjalnej uroczystości już bez zakłóceń.

Parawany z flag.

Ale wtedy do boju rzuciły się oddziały aktywistów protestujących głosowo – kilkuosobowa grupa polskich manifestantów zaczęła głośno szczekać. Szczekali ludzie, a także psiaki, które w liczbie trzech przybyły na manifestację. Wywołało to efekt komiczny i nawet przez chwilę wprowadziło czynniki chińskie w pewną konsternację, bowiem nie da się flagami wygłuszyć szczekania. Ale wtedy natychmiast uruchomił się zespół folklorystyczny i zaczął walić w bęben skutecznie zagłuszając szczekanie.

Organizatorka protestu – Anna Woldańska.

Zadałem pytanie polskiej policji czy zdają sobie sprawę, że swoim „spisywaniem” uniemożliwiają polskim manifestantom prowadzenie polskiego protestu na polskim placu pod polskim zamkiem, oraz czy wiedzą, że „chińscy turyści” są funkcjonariuszami służb obcego państwa. Odpowiedzią było pomlaskiwanie i groźba, że ja też zostanę spisany – a przecież reprezentowałem tam całkiem polskie media, całkowicie pozbawione jakiegokolwiek kapitału.

Grupa protestujących pań.

SZCZEKANIE JAKO SKUTECZNA FORMA PROTESTU

Widać, że chińska delegacja jest doskonale przygotowana do zwalczania protestów lokalnych aktywistów w miejscach, które odwiedzają chińscy oficjele. W ich działaniu nie było żadnego przypadku. Przedstawiciele władz chińskich spotykają się z takimi protestami we wszystkich miastach europejskich – a obywatele różnych państw domagają się wielu zmian w chińskiej polityce, choćby w zakresie praw człowieka, okupacji Tybetu, ochrony środowiska, sytuacji więźniów politycznych, jak na przykład Liu Xiaobo, czy zabijania psów podczas festiwalu Yulin. Jedne cele mogą nam się podobać inne nie, ale uznajemy wspólnie, że obywatele mają prawo wyrażania opinii wobec polityków w formie demonstracji czy protestów, gdyż to jest część demokracji. Powinniśmy też chyba dawać pole do takich protestów – powstaje więc pytanie, czy polska policja powinna współuczestniczyć w ich pacyfikowaniu?

Organizatorki protestu za parawanem z flag.

Okazało się, że wizualne formy protestowania nie są skuteczne – flagami można zakryć wszystko. Ale szczekanie ma potencjał. Folklorystyczna kapela nie może walić w bęben bez końca, a w chwilach ciszy szczekanie niesie się doskonale. I jest niezwykle sugestywne. Grupa szczekających ludzi robi wrażenie. Gdyby takich szczekających manifestantów było 100 – efekt byłby piorunujący. Jeśli więc możemy coś rekomendować kolegom i koleżankom z innych krajów – można próbować ten polski pomysł zastosować gdzie indziej. Nie jest pewne bowiem, kiedy chiński cesarz zawita do nas ponownie.

Chińscy parawaniarze.

Anna Woldańska powiedziała po demonstracji: “Gdy Chińczycy zasłonili nas flagą miałam mieszane odczucia. W pierwszej chwili byłam bardzo zdziwiona aż tak śmiałą i namacalną reakcją. Reakcją, która w połączeniu z bardzo oburzonymi twarzami i niebezpiecznymi iskrami w oczach, uświadomiła mi, że Chińczycy są w stanie zrobić wszystko ze ślepej miłości do swojego kraju i swoich przywódców. Co zresztą w pewnym sensie nawet się wczoraj potwierdziło, bo jedna z kobiet biorących udział w naszej „szczekającej akcji” została uderzona w twarz w trakcie flagowo-plakatowej szarpaniny. Mnie natomiast, tuż po tym jak się zorientowali, że jestem od tych „szczekających z plakatem”, bardzo utrudniano sfilmowanie czegokolwiek – nie byłam w stanie podejść bliżej centrum wydarzeń, bo dosłownie mnie odpychano. A kiedy zapytałam dlaczego, usłyszałam podniesione głosy mówiące (oczywiście w języku angielskim), że nie mam już nawet prawa pytać dlaczego. To wszystko wywołało we mnie ogromny smutek – nie dlatego, że źle nas potraktowano. Dlatego, że uświadomiło mi jak bardzo można być obojętnym na cierpienie innych istot i zamkniętym na jakąkolwiek refleksję. Oni nie zasłaniali naszego wymownego plakatu ze wstydu albo poczucia winy nad swoim barbarzyńskim zachowaniem wobec naszych mniejszych braci. Ich głównym celem była ochrona dobrego imienia ich kraju i swojego przywódcy. Wpadła mi jeszcze teraz do głowy taka refleksja: zasłonięcie naszego plakatu ich flagą jest idealną puentą, metaforycznie pokazująca, że Chińczycy zamiatają niewygodne dla nich sprawy pod dywan.”

Autorstwo tekstu i zdjęć: Rafał Betlejewski
Źródło: MediumPubliczne.pl


TAGI: , , , , , ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

6 komentarzy

  1. mr_craftsman 22.06.2016 10:22

    ok. w czym psy są lepsze od krów, świnek, kur, kaczek, indyków i innych hodowlanych zwierząt ?

    jak zwykle w takich protestach poraża bezmyślne szufladkowanie – które wyklucza empatyczne powody protestu.
    empatia działała by na wszystkie zwierzęta, a nie wybiórczo.

    poza tym, w polityce międzynarodowej “moralność” się nie liczy. to jest postępowanie przeciwskuteczne, myślenie głupika.
    jeśli Polska zostanie zmarginalizowana, to te wszystkie pieski skończą na ulicy. z biedy. niestety mózgi protestujących nie dają rady tego ogarnąć….
    nie da się naprawić całego świata, ale można naprawić siebie i najbliższe okolice, np. Polskę.

  2. las 22.06.2016 11:51

    Ano różnią się od zwierząt rzeźnych. Jeśli tego nie widzisz to znaczy że ze zwierzętami wiele nie obcowałeś (zarówno z psami jak i z taką na przykład krową).
    Nie da się ukryć że ból i stres odczuwają pewnie podobnie ale pies to nie zwierzę rzeźne (ma inną psychikę wynikłą z ko-ewolucji z człowiekiem i stadnego drapieżnictwa).
    Także koniom, ze względu na wspólną historię z człowiekiem należy się rodzaj szacunku (a chcą zrobić z Polski hodowlę koni na rzeź).

  3. BrutulloF1 22.06.2016 14:36

    Niczym się nie różnią.. Ze świnki czy gęsi też można zrobić domowego pupila.

  4. MusX 23.06.2016 04:15

    Niczym sie nie roznia, porownujac ze zwierzetami “rzeznymi” to psy maja wyjatkowo slabe cechy spoleczne, zatem nalezalo by je zjadac w pierwszej kolejnosci. Taki juz mamy przemysl, tu sie je jedno, gdzie indziej drugie. Ciekawe ile z tych protestujacych jada mieso.

  5. Hassasin 24.06.2016 06:54

    A może komuś nie podoba się zbliżenie Polsko Chińskie ? Polska to ostatnie okno Jedwabnego Szlaku na Europę, gdzie jeszcze nie ma syfu czyt. majdanu, wojny czy innej rewolucji ,,demokratycznej,,.

  6. lboo 24.06.2016 08:36

    @Hassasin: Gdyby takowe było…, ale o tym można pomarzyć.
    Jak Twoim zdaniem może być zbliżenie Polsko Chińskie jeśli nasz kraj nie może kiwnąć palcem bez zgody Waszyngtonu, czy knessetu jak kto woli?
    Moim zdaniem Polska nie jest tu podmiotem. Jest to tylko próba odciągnięcia Chin od Rosji. Gdzieś czytałem że to amerykanie w jakimś think-tanku wymyślili wskrzeszenie idei międzymorza.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.