Chcą narzucić światu ograniczenia produkcji żywności

Opublikowano: 09.02.2021 | Kategorie: Ekologia i przyroda, Polityka, Wiadomości ze świata

Liczba wyświetleń: 3747

Głównym artykułem na stronie Royal Institute of International Affairs RIIA Jej Królewskiej Mości od czasu jego wydania 3 lutego jest „Dokument badawczy” przedstawiający strategię systematycznego ograniczania produkcji i spożycia żywności na całym świecie. Sposoby na wprowadzenie tych zmian wykorzystują podobne metody do stosowanych obecnie przy zmniejszaniu zużycia energii poprzez zakaz używania paliw kopalnych – oczywiście w imię ochrony „natury”.

Polityka ta nie jest nowa – rolnicy na całym świecie protestują przeciwko takiej polityce – ale dokument „Food System Impacts on Biodiversity Loss: Three Levers for Food System Transformation in Support of Nature” wyróżnia się otwartością planów, gdzie intencją polityki monarchii jest podniesienie kosztów żywności na całym świecie i trwałe obniżenie światowej produkcji żywności. Propozycja zrobienia tego w czasie, gdy głód zagraża setkom milionów istnień ludzkich, a jeszcze większa liczba rodzin cierpi głód zarówno w krajach bogatych jak i biednych, daje nam niezaprzeczalnie jasny sygnał, że jest to plan wyludnienia.

Pięciu autorów, którzy napisali dokument, jest częścią mafii „kryzysu klimatycznego” poczynając od głównego autora Tima Bentona, który kieruje Programem Energii, Środowiska i Zasobów w Chatham House (jak nazywa się RIIA). Benton był jednym z autorów specjalnego raportu Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu oraz brytyjskiej oceny ryzyka zmian klimatycznych w 2017 roku.

W badaniu zakłada się, że „produkcja żywności jest główną przyczyną utraty bioróżnorodności świata” na lądzie, w wodach słodkich i morzach. „Powierzchnia ziemi zajmowanej przez rolnictwo wzrosła około 5,5 razy od 1600 r. i nadal rośnie. Obecnie uprawy i hodowla zwierząt zajmują około 50% nadającej się do zamieszkania ziemi”. Produkcja żywności jest uznawana za szkodliwą, powodującą „degradację lub niszczenie siedlisk przyrodniczych i przyczynianie się do wymierania gatunków”.

„Polityka i struktury gospodarcze miały na celu produkowanie coraz większej ilości żywności po coraz niższych kosztach. Intensywna produkcja rolna degraduje gleby i ekosystemy, obniżając zdolność produkcyjną gruntów, wymagając jeszcze bardziej intensywnej produkcji żywności, aby nadążyć za popytem. Rosnące globalne spożycie tańszych kalorii i żywności wymagającej dużej ilości zasobów pogłębia tę presję. Obecna produkcja żywności zależy w dużym stopniu od wykorzystania środków produkcji, takich jak nawozy, pestycydy, energia, ziemia i woda”.

Przedstawiono trzy „dźwignie” do zmiażdżenia obecnego „paradygmatu tańszej żywności”…

Po pierwsze: „Zmienienie wzorców żywieniowych, aby zmniejszyć popyt na żywność … Stały wzrost popytu na żywność wywiera coraz większą presję na zasoby ziemi”. Jednak jak chcą to osiągnąć? Mówią, że „kluczowym elementem … dostosowania emisji z systemu żywnościowego do celów temperatur zawartych w porozumieniu paryskim w sprawie zmian klimatycznych” jest odejście ludzkości od wysokowartościowych diet zawierających białko mięs na rzecz głównie roślinnej diety – aby obniżyć spożycie żywności zmniejszając „nadmierne spożycie kalorii”. Amerykanie powinni uważać. Oblicza się, że „przejście z wołowiny na fasolę w diecie całej populacji Stanów Zjednoczonych mogłoby uwolnić… 42% ziem uprawnych w USA – do innych zastosowań, takich jak odbudowa ekosystemu lub bardziej przyjaznego dla przyrody rolnictwa”.

Po drugie: ziemia musi zostać wycofana z rolnictwa, by była „chroniona i odłogowana dla przyrody”. Zaznacza się działania na wielką skalę: „Zazwyczaj będzie to wymagało pozostawienia znacznych obszarów ziemi lub zagospodarowania ich dla przyrody, przede wszystkim dlatego, że ryzyko wyginięcia każdego gatunku rośnie wraz ze zmniejszaniem się liczebności jego populacji, a także dlatego, że wiele dużych zwierząt wymaga dużego obszaru na siedliska, aby utrzymać odpowiednią populację”.

Po trzecie: samo rolnictwo musi zostać przekształcone: musi nastąpić wymuszona redukcja nakładów wykorzystywanych w nowoczesnym rolnictwie, w tym maszyn, które uwolniły mężczyzn i kobiety od ciężkiej pracy na polach.

Powtarzają, że żadna „dźwignia” nie zadziała bez innych. Powtarzają, że „zmiana diety”, zmniejszenie „popytu na żywność”, jest „niezbędna do zachowania istniejących rodzimych ekosystemów i przywrócenia tych, które zostały usunięte lub zdegradowane”.

Ponieważ większość ludzkości nigdy dobrowolnie nie zaakceptuje takich polityk, konieczne jest ustanowienie „globalnych wytycznych w takich obszarach polityki, jak odpowiedzialne inwestycje, zmiany diet i oparte na ekologii rozwiązania łagodzące zmiany klimatu”. „Zachęty” – eufemizm odcięcia wszelkich kredytów dla nowoczesnego rolnictwa, jak to się obecnie robi wobec nowoczesnym formom z obszaru energetyki – będą konieczne.

Takie właśnie środki planują przedłożyć ludzie Królowej podczas serii międzynarodowych konferencji i szczytów już zaplanowanych na 2021 r. na temat „systemów żywnościowych i bioróżnorodności”, prowadzących do pierwszego na świecie „Szczytu ONZ ds. Systemów Żywnościowych” pod koniec roku.

Zdjęcie: ales_kartal (CC0)
Na podstawie: Chathamhouse.org
Źródło oryginalne: Larouchepub.com
Źródło polskie: PrisonPlanet.pl

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Liczba głosów: 14, średnia ocena: 4,21 (max 5)
Loading...

TAGI: , , ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

4
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
polach
Użytkownik
polach

Prawda chcą zrobić co opisane w art. więcej jest na YT BaldTv polecam obejrzeć jego ostatnie filmiki rozwijają temat.

Skalp
Użytkownik
Skalp

Artykuł jest mocno jednowymiarowy, problem jednak jak najbardziej realny i poważny zarazem. Warto nad nim i tematami, które z tym sąsiadują dyskutować i dyskutować, na tyle obiektywnie, na ile to możliwe. Ja bym tutaj rzucił kilka hipotez, które przy okazji tego tematu wypływają. 1. Ludzka populacja się powiększa, a wraz z jej wzrostem rośnie zapotrzebowanie na globalną sumę kalorii. 2. Rolnictwo jest szkodliwe dla przyrody. 3. Człowiek swoją działalnością doprowadza do redukcji bioróżnorodności. 4. Człowiek preferencyjnie spożywając mięso, w którego miejsce mogłoby być spożywane jedzenie pochodzenia roślinnego znacznie szkodzi przyrodzie. 5. Klimat się drastycznie zmienia 6. Głównym winowajcą tego jest dwutlenek węgla, szczególnie ten, który w ramach działalności przemysłowej produkuje człowiek. No to kolejno 1. To jest chyba dość prosty i raczej bliski absolutu fakt. Teraz jednak warto by coś tu dopowiedzieć. Czy to oznacza, że obecnie na świecie mamy dokładnie tyle jedzenia ile potrzebujemy i zmniejszając je do pewnego stopnia jakoś znacznie na tym ludzie ucierpią? Nie sądzę. Problem jak to zwykle w kapitalizmie leży w dystrybucji i jak też niemal w każdym ustroju w edukacji i kształtowaniu nawyków. Mówiąc o dystrybucji mam na myśli to, że jak to w kapitalizmie są dawcy i są biorcy, a bilans między jednymi a drugimi bardzo rzadko jest choćby zbliżony do =. Przykład: chów i eksport gęsi w Polsce z przeznaczeniem na rynek niemiecki, chów koni w Polsce z przeznaczeniem na rynek włoski. To tylko przykłady, ekspertem nie jestem to tylko przytaczam co popularniejsze. Nie jest też tajemnicą ogólna różnica w spożywanych kaloriach przez przykładowego Amerykanina, a Etiopczyka?. Stąd uważam, że FAKTYCZNIE może być tak, że zmniejszając ogólnie produkowaną żywność ale sprawiedliwiej ją dzieląc, da się temat ułożyć. Ktoś powie, że są ludzie którzy chcą sobie zjeść więcej, bo lubią i to ich sprawa, że ich wskaźnik bmi wynosi 40. No tak nie do końca. Po pierwsze system zdrowotny musi sobie radzić wówczas z tym co towarzyszy otyłości, w krajach takich jak Polska, jest to pośrednią wartością, która jest wliczana do obowiązkowej składki zdrowotnej. No i faktycznie jedząc “z miłości do jedzenia”, jednak wzmaga się popyt, a to z kolei sprawia, że cena rośnie, bo producent dostaje sygnał, że klient chce jego towaru. Niestety raczej nie pyta on, czy chce bo jest głodny, czy chce bo akurat mu przyszła ochota na sznycelka. Tutaj tylko bym na koniec dodał pytanie. Ilu z nas ZWYKLE je bo jest po prostu głodna? Mam na myśli, jakieś skręty żołądka, ból brzucha? 2. To jest pewnie dość złożony temat. Pytanie, co to znaczy w ogóle szkodzić przyrodzie? Czy po prostu ją zmieniając? Czy bóbr szkodzi przyrodzie powodując rozlewiska? Czy kormorany ze swoimi toksycznymi odchodami szkodzą przyrodzie? Z tego co ja zdążyłem w swoim życiu się dowiedzieć, to natura działa w tak szerokim spektrum, że ciężko to wszystko jakkolwiek ogarnąć, nie da się też zrobić kalkulacji o nazwie “działalność natury”. W sobie tylko znany sposób potrafi ona sumą wszystkich swoich działań, od orogenezy, przez burze, po transpirację i ataki szarańczy osiągnąć względną równowagę. Z jakiegoś powodu jak człowiek zmienia naturę na swoje widzi mi się, to jest to inaczej postrzegane, niż gdy robią to zwierzęta, czy inne żyjątka. Oczywiście człowiek jest prawdopodobnie jedynym gatunkiem, który modyfikuje planetę na taką skalę, stąd faktycznie może być to jakiś unikatowy casus i być może, że teoria o szkodliwym działaniu rolnictwa jest słuszna. Na pewno jednak walne znaczenie ma tego rolnictwa sposób działania; jego stopień automatyzacji, chemizacji, różnorodność, stopień płodozmianu, genetyczne modyfikowanie i jego stopień i pewnie masa jeszcze innych cech. Z pewnością rolnictwo należy robić z głową i nie mam tu na myśli koniunkturalizmu, tylko z naturą trzeba się dogadywać, prawdopodobnie balans między tym co chce człowiek, a tym co przeszkadza w równowadze ekosystemowej jest kluczowym aspektem. Nie pamiętam dokładnie źródeł i zakresu czasu ale kołacze mi się coś, że w ostatnich 100 latach wyginęło 60% gatunków roślin i zwierząt. Jeśli faktycznie jest to prawdą, to w moich oczach jest to bezprecedensowa katastrofa, nie winiłbym jednak za to głównie,a już na pewno nie wyłącznie rolnictwa. 3. Tutaj króciutko…tak. Czy to rolnictwo jest działalnością główną w tym procesie? Nie wiem, możliwe, że tak. Na pewno nie jest jedyną. Czy ta bioróżnorodność zmniejsza nam się, w zastraszającym tempie? No jeśli faktycznie w ciągu ostatnich mniej więcej 100 lat straciliśmy 60% gatunków, to jest to katastrofa. Z pewnością, pewne ruchy w celu odwrócenia trendu muszą być przedsięwzięte. Wstrzymałbym się z prostymi wnioskami z cyklu “zwyczajnie mamy za dużo jedzenia”. Jeśli go faktycznie mamy za dużo, to dlaczego tak wielu głoduje, nie tylko w krajach trzeciego świata? Temat nie jest prosty jak działanie 2+2. 4. Nie znam się na tyle by tutaj jakieś śmiałe myśli wypisywać. Znam kilka poglądów o tym śladzie węglowym, znam też zdania dietetyków na temat pewnych mikroelementów i ich udziale w naszej diecie. Czy wycinanie olbrzymich połaci lasu pod uprawę palmy olejowej czy korkowca albo drzewa kauczukowego jest mniej szkodliwe niż bąki puszczane przez krowy, czy w ogóle cały ich ślad węglowy, który w procesie który się kończy wizytą na talerzu jest mniej szkodliwy? Jak to zważyć i pomierzyć? Dla mnie brzmi to mocno niejasne. Odkładam tu teraz na bok takie rzeczy jak moralność i uśmiercanie zwierząt w imię zachcianek smakowych człowieka, bo osobiście uważam, że roślina jest wcale nie mniej żywa od konia, tak samo czuje, reaguje na muzykę, głos i umie się komunikować w sobie znany sposób. Dla mnie brzmi to jak forsowanie jednej agendy, by mogli zarobić konkretni innowatorzy jakieś kosmiczne sumy pieniędzy. Może jednak wartości produkcji roślinnego jedzenia, względem zwierzęcego są tak oszałamiająco różne, ciekaw jestem, może ktoś z forumowiczów wie i przytoczy. 5. Co to znaczy drastycznie? Klimat nigdy nie stoi w miejscu wedle wszelkich mi znanych źródeł na ten temat, zaczynając od szkoły, podręczników, przez jakiekolwiek inne materiały z świata WWW. Klimat o ile dobrze pamiętam, to zmiana pogody mierzona na dystansie minimum 5 lat na znacznym obszarze. Nawet jeśli nie jest to dokładna definicja, to jestem pewien, że zachowuje ona sens. No i teraz co to znaczy drastyczna, czy zła zmiana? Jak jest zimniej… Czytaj więcej »

BANDZIORkaq
Użytkownik
BANDZIORkaq

Jak będzie? Najpierw na pokarm roślinny, a potem Bill i spółka zasłonią słońce i zapanuje taki głód ,że ludzie zaczną się zabijać za kromkę chleba. Ale wszystko w obronie klimatu, walki z ociepleniem , kolejnym wrogiem, którego nie widać i nie sposób zorientować się, co jest bujdą na resorach. Za to podłączą nas do sieci 5G- zupełnie przecież bezpiecznej dla środowiska, co tydzień będziemy mieć nowego smartfona, bo produkcja też nie zakłóca ekosystemu. I w jakim celu Bill nabył tyle ziem rolnych? Wszystko to śmierdzi obłudą, nawet nie trzeba łączyć kropek, obraz jest w jakości HD.

saraaragor
Użytkownik
saraaragor

Tematyka bliska mojemu sercu . To wlasnie zywnosc jako strategiczna wartosc bedzie decydowac o jakosci naszego zycia . Zdrowa zywnosc dzis nie istnieje , ale mozemy ograniczyc destrkcyjne oddzialywanie zanieczyszczonej nawozami zywnosci na nasz organizm. Jesli uda im sie zlikwidowac wsie , wykupic ziemie rolne , nastapi kryzys i GLOD ktorym beda nas zmuszac do uleglosci, posadza swoje opatentowane GMO pod pretekstem likwidacji glodu i bedzie coraz gorzej. Ja mam juz na to recepte i powoli zacznelam ja wcielac w zycie , ale POLITYKA ogolnoswiatowa to grozny przeciwnik . Nie jestem polonistka wiec prosze o wyrozumialosc jesli jakosc pisowni nie jest dobra . Pozdrawiam